<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>W cały świat! &#187; plaże w portugalii</title>
	<atom:link href="http://www.wcalyswiat.pl/tag/plaze-w-portugalii/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wcalyswiat.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 17 Jan 2016 23:02:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.4.1</generator>
		<item>
		<title>Portugalia &#8211; Albufeira (Algarve)</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/europa/portugalia/albufeira.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=albufeira</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/europa/portugalia/albufeira.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jul 2011 12:31:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Portugalia]]></category>
		<category><![CDATA[Albufeira]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[faro]]></category>
		<category><![CDATA[plaże portugalii]]></category>
		<category><![CDATA[plaże w portugalii]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje w portugalii]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka do albufeiry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=159</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/europa/portugalia/albufeira.html" title="Portugalia - Albufeira (Algarve)"></a>&#160; Wylot do Portugalii zaplanowaliśmy zupełnie inaczej niż wszystkie inne (które-jeszcze-planujemy). Chcieliśmy odwiedzić moją jak-rodzoną-siostrę, więc cel był ścisły i tu nie kierowaliśmy się ceną, choć szukaliśmy tanich lotów. Dodatkowo nastawialiśmy się raczej na plażowanie i leniwy wypoczynek niż zwiedzanie. Zaplanowaliśmy to tak, &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/europa/portugalia/albufeira.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/europa/portugalia/albufeira.html" title="Portugalia - Albufeira (Algarve)"></a><p>&nbsp;</p>
<p><img class="size-medium wp-image-1134 alignleft" title="albufeira1" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2011/07/albufeira1-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" />Wylot do Portugalii zaplanowaliśmy zupełnie inaczej niż wszystkie inne (które-jeszcze-planujemy). Chcieliśmy odwiedzić moją jak-rodzoną-siostrę, więc cel był ścisły i tu nie kierowaliśmy się ceną, choć szukaliśmy tanich lotów. Dodatkowo nastawialiśmy się raczej na plażowanie i leniwy wypoczynek niż zwiedzanie.</p>
<p>Zaplanowaliśmy to tak, żeby zostawić kota w Częstochowie w sobotę, zrelaksować się, wyspać i na spokojnie rano pojechać do Katowic na lot. A później wyszło jak zwykle: na Hardkorze &#8211; o północy przyjechaliśmy do Częstochowy, co dawało nam nie więcej jak 3 godziny snu. 3:15 &#8211; gdy się obudziłam, było jeszcze ciemno i potwornie lało &#8211; tym bardziej nie było nam żal opuszczać Polski!</p>
<p><span id="more-159"></span></p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/264891_1742572617072_1621431557_1367700_7254040_n.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2687]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2687__500x375_264891_1742572617072_1621431557_1367700_7254040_n.jpg" alt="264891_1742572617072_1621431557_1367700_7254040_n" title="264891_1742572617072_1621431557_1367700_7254040_n" />
</a>

<blockquote><p>Algarve &#8211; rejon Portugalii obejmujący całe południowe wybrzeże &#8211; od Przylądka Świętego Wincentego aż do Granicy z Hiszpanią.</p>
<p>Historia regionu jest bogata i inna niż północnej części Portugali. Algarve przez wieki znajdowało się we władaniu Maurów, co odcisnęło ślad na kulturze i architekturze w tym regionie (charakterystyczne białe domy, bielone kominy, płaskie dachy). Jeszcze wcześniej regionem władali Rzymianie i Fenicjanie. Jest to najmniej typowy region w Portugalii.</p>
<p>&nbsp;</p></blockquote>
<p><em>źródło: http://www.e-algarve.pl/index.php/Algarve-w-5-minut/O-regionie/Historia-regionu/menu-id-40.html</em></p>
<h3>Pyrzowice &#8211;&gt; Bergamo</h3>
<p>Lotnisko w Pyrzowicach jest dość małe. Blisko lotniska właściciele posesji zaadaptowali własne posesje pod parkingi, przez co nie są one tak drogie, jak w Warszawie. W środku całkiem przyjemnie, za to informację o gejcie dostaliśmy w chwili gdy niby miał się zamykać.</p>
<p>Zjeżdżaliśmy schodami ruchomymi, a na dole kłębił się tłum. Było dość zabawnie dojeżdżać schodami i nie mieć jak z nich zejść ani się cofnąć. Wszystko dlatego, że wszyscy pchali się do boardingu. Za nami jakaś kobieta zaczęła krzyczeć, żeby się odsuwać od tych schodów, w sumie racja, ale nie bardzo to pomagało.</p>
<p>Ubydliliśmy się jak cała reszta i zaczęliśmy przepychać. Cel? Zajęcie miejsca blisko drzwi, żeby szybko wyjść w Bergamo i zdążyć na lot do Madrytu. W teorii od lądowania do zamknięcia boarding &#8211; 25 min. Wiedzieliśmy, że to ryzykowne, większość niedowiarków nie dawała nam żadnych szans! Krzykaczka wybrała swoje ofiary. Ludzi mniej więcej w naszym wieku i zaczęła ich obrażać. Przez cały czas stania w kolejce usłyszeliśmy z jej ust, że starsi ludzie mają więcej wigoru, że ci młodzi ludzie, darmozjady, żerują na swoich rodzicach i ciekawe co zrobią jak oni już umrą. Później straszyła ich, że za rok oni umrą, a jak jej jakiś starszy Pan powiedział, że trzeba się cieszyć życiem, odparowała mu &#8222;retorycznym&#8221; pytaniem, czy na sali sądowej też by się uśmiechał bo u niej miałby za to karę za obrazę sądu. I wszystko, kurwa, jasne. Szanownej Pani nie dość, że miesza się życie prywatne z zawodowym, to jeszcze myśli, że może obrażać ludzi i im grozić &#8211; czyżby nie wiedziała, że to karalne? Niezawisłość sądu juhuu!</p>
<p>Ale wracając do wizzaira. Zajęłam miejscówki na przodzie, tylko był problem z walizką. Pani stewardessa zasugerowała dalsze luki bagażowe, a jak jej wytłumaczyliśmy, że mamy przesiadkę w bergamo 25min zrobiła wielkie oczy&#8230; jak powiedzieliśmy, że samolot wylatuje za 45, to powiedziała, że ok, ale żeby tak nie robić&#8230; He he he he, no risk, no fun!</p>
<h3>Bergamo &#8212;&gt; Madryt</h3>
<p>Dolecieliśmy przed czasem, ale i tak mieliśmy stresówkę, bo nie było rękawa tylko bus, więc musieliśmy poczekać na wszystkie stąpające ostrożnie mamusie i ich chyżo podskakujące pociechy. Wiedzieliśmy, że lotnisko jest maleńkie, ale nie uwzględniliśmy, że kolejka do security ciągnie się przez pół jego długości. Na szczęście zorientowaliśmy się o tym wyprzedzając połowę tej kolejki i mimo wrogich spojrzeń i burzliwych krzyków wepchnęliśmy się. Ważenie i mierzenie nawet poszło, choć moja walizka okazała się być ciut za bardzo wypchana &#8211; ale przeszła</p>
<p>Słyszałam jak kobiecy głos z głośników zapowiadał coś po Włosku co brzmiało jak Rayanair i Madrit. Czas przyspieszyć. Bieg z walizkami i przeszkodami w postaci lezących jak krowy ludzi i dziwnych barierek to mógłby być ciekawy teleturniej&#8230;. Jak zdążysz na czas wygrywasz lot ;-)</p>
<p>Przy gate do Madrytu, choć był już zamknięty stała ok 60metrowa kolejka. Wrzuciliśmy chillout mode.</p>
<p>Przed nami pierwszy lot ryanairem. Byłam podekscytowana :-) Zaskakują na każdym kroku, woda 0,5l kosztuje €3, redbull €3,5. Dla tych, którzy jeszcze nie mieli tej przyjemności &#8211; zaraz po wpakowaniu pasażerów i odliczeniu czy wszystko się zgadza jest standardowo przedstawienie procedur awaryjnych i rozdanie gazetek i &#8222;menu&#8221;. Później jest chwila ciszy, bo samolot startuje, ale zaraz po odpięciu pasów zaczyna się krzątanina z wózkami &#8211; napoje, przekąski zimne i gorące. W międzyczasie zbieranie śmieci. Kiedy Ci się wydaje, że już powinien być spokój, bo wszystko przecież za nami jest kolejno &#8211; sprzedaż SPECJALNYCH papierosów, które można palić w samolocie, loteria, w której można wygrać milion, super opłacalne karty telefoniczne, inne gadżety, po kilku rundkach tracisz głowę i nie wiesz co oni teraz sprzedają &#8230;za chwilę lądowanie, a gdy tylko zaczyna się hamowanie boska muzyczka i gość, który informuje, że 91% lotów rayanaira jest on time i to rekord :) (  http://www.youtube.com/watch?v=DcR9EQ_jfhw#t=00m25s ).</p>
<p>Fotele bez kieszonek, dzięki czemu nie można tam włożyć śmieci, więc na posprzątanie samolotu potrzeba później mniej czasu. Wskazówki bezpieczeństwa przyklejone na siedzeniach. Lot przebiegł spokojnie i wylądowaliśmy płynnie na lotnisku obsypanym ze wszech stron szczytami górskimi.</p>
<p>&#8230; Później przez przynajmniej 10 minut jechaliśmy po płycie lotniska i nie mogliśmy uwierzyć, że się nie kończy. Zdecydowanie jest to duże lotnisko. Wysiedliśmy rękawem a z przeciwka czekała już kolejka pasażerów w powrotną. Był kwadrans po jedenastej. Jakieś 15 minut później zorientowaliśmy się, że tam gdzie idziemy wyjścia nie ma. Nie mogliśmy też nigdzie zlokalizować strzałek z &#8222;exit&#8221;. Poszliśmy w drugą stronę. A później znowu&#8230; Zauważyliśmy znaki, &#8222;way out / salida i dzięki temu mogliśmy spytać pracowników lotniska. Nie dowierzałam, że w UE, w lotnisku nikt nie rozumie po angielsku, ale w końcu na migi ktoś nam wytłumaczył. Później dorwaliśmy informację, dowiedzieliśmy się co nieco (nie pamiętam na jakie pytanie, ale Pani odpowiedziała:</p>
<p>- ja nie mam, ale w tej drugiej informacji na górze powinni mieć&#8230; chociaż dziś jest poniedziałek, więc nie wiadomo, czy będzie otwarta (jak wylatywaliśmy SKORO ŚWIT z Polski była niedziela, więc wątpię, by się to tak szybko zmieniło ;-) ).</p>
<p>Z nowym pakietem wiedzy ruszyliśmy do metra! Było już koło 13:00. W Madrycie jest 12 linii metra, wszystko całkiem ładnie opisane. Na stacjach miałam wrażenie, że więcej się poruszamy w górę i w dół niż w poziomie. Ogromne ilości ruchomych schodów i pomiędzy nimi schody tradycyjne. Zaczęliśmy sobie wyobrażać jak źle jest, gdy ruchome nie działają&#8230; Obraliśmy punkt. Avda de América.</p>
<p>I tego się trzymaliśmy. W trakcie jazdy Paweł zauważył, że od naszego lądowania minęły już prawie 3 godziny, a jeszcze nie widzieliśmy światła dziennego. Poczułam wtedy przypływ klaustrofobii (której przecież nie mam!), więc odgoniłam tę myśl jak najprędzej.</p>
<p>Jeśli kiedykolwiek będziecie musieli się poruszać po lotnisku w Madrycie pamiętajcie &#8211; Salida to wyjście, strzałka w dół nie oznacza, że na dole, tylko, że prosto. Jeśli chcecie się dostać do Metra zmierzajcie w stronę terminala 3 (czerwone T3). Po hiszpańsku metro to metro, więc łatwo spytać :-) nie wychodźcie na zewnątrz, tylko idźcie środkiem. Jeden bilet kosztuje €2, za dojazd z i do lotniska płaci się dodatkowe €2, z czego €1 przy wyjściu, ale stoją tam całkiem sprawne biletomaty.</p>
<p>Na Avda de América nic nie wskazywało na to, że znajdziemy lokalne jedzenie, więc na moją prośbę zjedliśmy smaczny obiad w sieci vids, wzięłam jeszcze kawę ze starbucksa na wynos i wracaliśmy na lotnisko.</p>
<p>Tu już mniej więcej ogarnialiśmy gdzie co jest więc przejście od metra do terminala zajęło nam jakieś 20 minut. Zanim się spostrzegliśmy była już 16:00, teoretycznie o 17:10 kończył się boarding, ale już ustawiła się tutaj niezła kolejka pasażerów, choć nawet samolotu jeszcze nie było. Postanowiliśmy się tam nie pchać i okazało się, że to nie jest zły pomysł, bo siedzieliśmy na tyłach samolotu wygodnie, jeśli tak można w ogóle określić fotele w ryanie :-)</p>
<p>Ze stewardessami rozmawialiśmy po angielsku. Jakie było nasze zdziwienie, gdy przy płaceniu kartą za kawę dziewczyna wróciła do nas z hasłem &#8222;proszę tu podpisać Panie Pawle&#8221; :-D</p>
<h3>Madryt &#8211;&gt; Faro</h3>
<p>Widoki były niesamowite, szczególnie wybrzeże w Portugalii. Niestety zostałam poproszona o wyłączenie aparatu, więc nie wszystko mam uwiecznione, ale w jedno miejsce było usiane małymi wysepkami i bardzo płytkimi wodami. Pośród nich pływały łodzie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/14.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2645]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2645__500x375_14.jpg" alt="Albufeira - widok z góry na Faro" title="Albufeira - widok z góry na Faro" />
</a>

<h3>Faro &#8211;&gt; Albufeira</h3>
<p>Wylądowaliśmy w Faro. Tu już mieliśmy działać zgodnie z instrukcjami Oli. Mieliśmy dojechać do centrum Faro, gdzie mieliśmy złapać busa do Albufeiry, lub znaleźć podejrzanego Hindusa, który zawiezie nas do Albufeiry za €40 ;-)</p>
<p>O 18:45 mieliśmy mieć autobus z bus station z Faro i jako, że mieliśmy dużo czasu zaczęliśmy szukać autobusu. Znaleźliśmy coś, co w rozkładzie ma, że jedzie do Albufeiry, ale wydało nam się to podejrzane, że Olka nic o tym nie wspomniała, więc nie zaryzykowaliśmy. Czas nam się kurczył, więc zaczęliśmy rozglądać się za taksówką, która miała kosztować coś koło €8. Jakiś gość wysadzał ludzi na lotnisku, ale z rozmowy wynikało, że nie podwiezie nas pod bus station. Okazało się jednak, że wraca prosto do Albufeiry, więc jakby nas zabrał z rabatem i tak byłby na tym do przodu. Zaczął od 40, zszedł do 35, ale nie chciał mniej, więc go olaliśmy. Rozglądaliśmy się teraz za taksówką do Faro. Poszliśmy na stanowisko taxi i tam jeden z nich zaczął nam już wkładać walizki do bagażnika. Spytaliśmy ile to będzie kosztować. &#8211; &#8222;nie wiem, mam taksometr&#8221;, a ile tam jest kilometrów? &#8222;nie wiem&#8221;. Gość był mega bucem a my już jechaliśmy. Na taksometrze wybił €3,60 i €4. O co chodzi???</p>
<p>Okazało się, że liczą tu sobie kasę za przewóz bagażu w bagażniku &#8211; od ilości sztuk. I to właśnie było to €4 :-))</p>
<p>Gość wysadził nas przy pociągach i znowu nie słuchał tłumaczeń, że chcemy <em>bus not train</em>. &#8222;nie ma autobusu do Albufeiry&#8221;, w końcu od niechcenia pokazał nam gdzie mamy iść do bus station, wywalił nam bagaże i pojechał. Generalnie pociąg też nie dociera do samej Albufeiry tylko gdzieś-tam i stamtąd też by trzeba było brać taksówkę. Jego plan był zatem bez sensu. Zobaczyliśmy jakieś busy, więc zaczęliśmy pytać o te do Albufeiry, ale mieliśmy wrażenie, że ludzie nas tylko spławiają. Dobrze, że chociaż mówili po angielsku. Znaleźliśmy wreszcie nasz autobus, kupiliśmy bilety i pojechaliśmy.  Jechaliśmy około 1,5 godziny. Po całym dniu na lotniskach i w samolotach, 3 godzinach snu i potwornym bólu zatok marzyłam o tym, żeby wrócić do domu&#8230;</p>
<h3>Faro &#8211;&gt; Albufeira</h3>
<p>Przez całą drogę przejechaliśmy chyba przez 40 rond! Dwóch kierowców rozmawiało między sobą. Portugalski na pierwszy rzut ucha brzmi trochę jak rosyjski.Po drodze widoki robiły się coraz ciekawsze &#8211; każda następna miejscowość była jeszcze piękniejsza. Przejechaliśmy przez całą Albufeirę i dojechaliśmy do dworca. Stamtąd mieliśmy wziąć taksówkę i dojechać do Old Town pod Granfinusa, gdzie czekała na nas Aga, koleżanka Olki. Wysiedliśmy na dworcu i nie było tam żadnej, ale to ŻADNEJ taksówki. Bolała mnie głowa i oboje byliśmy już u kresu sił&#8230; czemu ona nam kazała tu wysiąść? Poszliśmy kupić wodę i ekspedientka nam powiedziała, że to niemożliwe, że nie ma tam taksówek i że na pewno zaraz jakaś się pojawi. Kolejka była taka, że czekaliśmy 40 minut. W Portugalii nie praktykuje się zamawiania taksówek przez telefon. Taksówka kosztowała już znacznie mniej, bagaże €1,60, droga nie pamiętam nawet.. W Old Town pod Granfinusem czekała Agnieszka, która zaprowadziła nas do mieszkania. Ten krótki spacer wynagrodził mi wszystko. Kręte, brukowe, wąskie uliczki prowadzące w górę tylko po to, żeby zaraz opaść, schodki, białe kamieniczki zaadaptowane głównie pod bary i restauracje, widok z góry na piaszczystą plażę i otaczające ją skały, przeurocze mieszkanko. Wszystko to wyglądało bajecznie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/18.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2678]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2678__500x375_18.jpg" alt="18" title="18" />
</a>

<p>W mieszkaniu czekał na nas list powitalny.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/20.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2680]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2680__500x375_20.jpg" alt="20" title="20" />
</a>

<blockquote><p>Hej Sis (i Szwagrze)! Sporo czasu zajęło mi znalezienie tej boskiej papeterii, ale skoro juz ją mam to: WITAJCIE W ALBUFEIRZE!!!!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Parę spraw organizacyjnych:</p>
<p>1) Portugalia ma chujową kanalizację (jak Grecja), więc NIESTETY tutaj też się wyrzuca papier toaletowy do kosza &#8211; wiem, że to obrzydliwe, ale jak zapchamy kibel, to się nie wypłacę, więc potraktujecie sprawę poważnie :-)</p>
<p>2) Będziecie spać w pokoju &#8211; tak będzie lepiej dla Szwedki, ja zostanę na kanapie.</p>
<p>3) na łóżku macie ręczniki &#8211; te z motywem kocich wymiocin miały być na plażę, ale jak je sobie wybrz[???], to już Wasza sprawa</p>
<p>4) Jedzenie -&gt; w lodówce i w półkach jest trochę żarcia, więc jak macie ochotę gotować, to feel free. Jakbyście mieli ochotę jednak wyjść, to polecam Chińczyka albo pizzerię tę blisko domu (patrz mapa poniżej).</p></blockquote>
<p>Humory nam się nieco poprawiły. Zostawiliśmy rzeczy i poszliśmy do baru JC, w którym pracowała Ola. Zjedliśmy coś, napiliśmy się lokalnego piwa, pogadaliśmy i wróciliśmy do domu padnięci jak muchy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/21.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2681]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2681__500x375_21.jpg" alt="21" title="21" />
</a>

<h3>Plażowanie</h3>
<p>Wstaliśmy ok 11. Wychodząc z domu zauważyłam element wystroju, który przypominał mi dom;-)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/22.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2682]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2682__500x375_22.jpg" alt="22" title="22" />
</a>

<p>Oprócz tego musicie wiedzieć, że nasze mieszkanie (w rzeczywistości mieszkanie Oli) znajdowało się jakieś 40 m od oceanu w linii prostej i na oko jakieś 300 metrów wyżej ;) Od centrum szło się tam w górę po schodach. Samochody, które chciały zaparkować w tamtym miejscu musiały podjechać z innej strony pod górę, a następnie zjechać do tego miejsca trochę. Zaparkowane samochody przyprawiały mnie o dreszcze. Ulica prowadząca w dół, z prawej skarpa i widok na morze (w sensie ocean!), z lewej jakieś stare kamienice i nie za bardzo jest gdzie zjechać. Na styk mieszczą się tam MOŻE 2 samochody. Dojeżdżasz do placyku a tam często gęsto samochody zaparkowane na milimetry i brak przejazdu. Zastanawiam się co wtedy? Ale na serio &#8211; mogłabym tam zamieszkać!</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/25.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2685]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2685__500x375_25.jpg" alt="25" title="25" />
</a>

<p>Kupiliśmy jeszcze kilka rzeczy, których nie opłacało nam się przewozić i Ola zabrała nas do małej restauracyjki, w której raczej żywili się Portugalczycy. Za niewielkie pieniądze (rachunek ok €22 / 3 osoby) zjedliśmy zupkę fasolową z makaronem, mięskiem, kapustą, marchewką i innymi warzywkami, kanapki ze stekiem i jakieś mięsko z makaronem. Do tego była oczywiście Sangria, a jako przystawkę podali nam pastę z tuńczyka z cebulą i zielone oliwki. Te oliwki tutaj są pyszne! Taka portugalska wersja smalcu z ogórkami :-)) i mają normalny, pyszny chleb &#8211; jak w Polsce. Kanapka z mięsem to była pajda chleba i mięso oraz chipsy! Dowiedziałam się przy okazji, że w Portugalii reklamy chipsów dotyczą raczej dodatków do obiadów, a nie jak u nas przekąsek do piwa i imprez &#8211; są też mniej doprawiane. Aha &#8211; gdyby ktoś nie wiedział, Sangrię przygotowuje się z wina białego lub czerwonego (nie, nie jest to wino o nazwie Sangria :) ), likierów, owoców i lodu. Niektórzy dodają do niego np. sprite itp. W ten sposób wychodzi MEGA-pyszne, orzeźwiające winko.</p>
<p>Po śniadaniu poszliśmy na plażę. Pod górę&#8230;  z górki&#8230; pod górę&#8230; z górki&#8230; I całe otoczenie wygląda jak z bajki.</p>
<p>Po drodze widzieliśmy uliczną wystawę rzeźb z piasku. To, co oni robili z tym piaskiem jest niesamowite!!! Prawdopodobnie piasek był mieszany z pianką od włosów albo lakierem a dopiero z tych &#8222;kopczyków&#8221; rzeźbiono normalnie dłutem.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/33.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2696]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2696__500x375_33.jpg" alt="33" title="33" />
</a>

<p>Dowiedzieliśmy się, że miasto wydało jakieś 5 milionów euro na poszerzenie plaży. Nawieźli piasku głębinowego&#8230; Przez to na plaży było multum wielkich, różnorodnych muszli wielkości moich pięści. Pierwszego dnia zbierałam cały dzień&#8230;  A w ryanairze tylko 10kg podręcznego ;(</p>
<p>Rozłożyliśmy się niedaleko jakiegoś starego molo. Ogólnie, ta część miasta określana jest jako Baixa (czyt. Bajsza), czyli w wolnym tłumaczeniu coś na dole. Ludzie posługiwali się tym terminem zupełnie tak, jak u nas funkcjonuje np. sformułowanie &#8222;centrum&#8221;. Z plaży widać było śliczne skałki obsadzone śnieżnobiałymi domkami. Z Baixy można było tam wejść lub wjechać w jednym miejscu ruchomymi schodami, w drugim przeszkloną windą, choć ona podobno nie działała (w sumie to tego nie sprawdziliśmy).</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/47.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2711]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2711__500x375_47.jpg" alt="47 Albufeira" title="47 Albufeira" />
</a>

<p>Na plaży oficjalnie poznaliśmy też Josephine &#8211; Szwedkę, która mieszkała i pracowała z Olą. Później dołączył do nas Portugalczyk Nuno z córką Bruną i mogliśmy go podpytać o Portugalskie zwyczaje. Pod koniec dnia plaża robiła się coraz węższa &#8211; fale zaczęły sięgać bliżej i bliżej, aż w końcu zamoczyły nam ręczniki. Po plażowaniu poszliśmy razem do znajomych Nuna na obiad. Mają uroczą restaurację <em>Tunel </em>na schodkach tuż przy przejściu na plażę przez tunel wyryty w skale. Domyślam się, że <em>Tunel </em>w języku polskim i portugalskim znaczą to samo.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/48.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2712]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2712__500x375_48.jpg" alt="48 Albufeira" title="48 Albufeira" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/49.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2713]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2713__500x375_49.jpg" alt="49 Albufeira" title="49 Albufeira" />
</a>

<p>Podają tam Portugalski specjał &#8211; grillowane sardynki. Są one sporo większe od tych, które można zjeść w Polsce. Mimo wszystko Nuno skwitował, że to niestety nie sezon na sardynki, że zwykle są większe a to ten tłuszcz decyduje o ich wyjątkowym smaku. Ja wzięłam tuńczyka w pomidorach, papryce i cebuli z ziemniakami. Przynieśli coś w stylu gulaszu, z tym, że tuńczyk był w całości. Ola, Nuno i Bruna wzięli cataplanas, kolejną typową dla Portugalii potrawę w metalowym garnku-jak-wok-z-przykrywką.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/50.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2715]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2715__500x375_50.jpg" alt="50 Albufeira" title="50 Albufeira" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/51.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2716]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2716__500x375_51.jpg" alt="51 Albufeira" title="51 Albufeira" />
</a>

<p>To ryby i owoce morza duszone w pomidorowym sosie. Na przystawki poszły znane nam już z dnia poprzedniego oliwki z chlebkiem oraz melon z szynką. Do tego oczywiście Sangria. Ola się spieszyła do pracy, więc wyszła wcześniej, a my poszliśmy jeszcze na taras widokowy i główny rynek w Old Town tam, tak jak być powinno w takim miejscu można było spotkać ulicznych artystów. (W tym momencie poczułam ostre pieczenie pleców i uświadomiłam sobie, że zapomniałam ich posmarować kremem). Kręciło się tu całkiem sporo ludzi i było naprawdę miło.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/53.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2718]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2718__500x375_53.jpg" alt="53 Albufeira" title="53 Albufeira" />
</a>

<p>Po zerwaniu liścia z drzewa posadzonego jak nasze kasztany okazało się, że trzymam w ręce liść laurowy (w innym miejscu w doniczce rosły sobie pomidory tak, jak nasze bratki &#8211; dla ozdoby :) ). Wstąpiliśmy jeszcze do JC &#8211; baru, w którym pracowały Ola, Aga i Szwedka. Nie zostaliśmy jednak długo, bo oboje cierpieliśmy okrutnie z powodu oparzeń słonecznych. Poszliśmy wcześnie spać.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/57.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2722]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2722__500x375_57.jpg" alt="57 Albufeira" title="57 Albufeira" />
</a>

<h3>Rajska plaża</h3>
<p>Ten dzień rozpoczęliśmy od English Breakfast w Granfinusie. Później dołączyła do nas Ola i zaproponowała wycieczkę na bardziej odosobnioną plażę.Wstąpiliśmy jeszcze po matę, która przydała mi się w czasie drogi do osłaniania pleców.</p>
<p>- Obrigada? &#8211; czyli &#8222;dziękuję&#8221; po portugalsku, spytał Paweł wychodząc ze sklepu<br />
- Tak. &#8211; odpowiedziała Ola. Zadawaliśmy jej to pytanie dość często, bo jakoś za cholerę nie mogliśmy zapamiętać &#8211; po hiszpańsku jest gracias, a przecież hiszpański i portugalski są prawie identyczne&#8230; ale właśnie te różnice językowe, których turyści nie potrafili przyswoić najbardziej drażniły Portugalczyków.<br />
- A jak jest &#8222;cześć&#8221;? &#8211; dopytywał Paweł<br />
- Ola.<br />
- Ha! Jeszcze się trochę zjaram na czerwono i będę mógł udawać lokalasa! ;)</p>
<p>Szliśmy spory kawałek plażą, weszliśmy na skałki i tam już widzieliśmy śliczną, długą na ok 200 metrów piaszczystą plażę, całkowicie otoczoną skałkami. Nie było tam zbyt dużo osób i  najcudowniejsze było to, że był tam pub z piwem:)</p>
<p>Przy okazji mewy, która pojawiła się na tej plaży dowiedzieliśmy się, że w Portugalii jest ogólnie znana prawda &#8211; jeśli mewy siadają na piasku, to będzie padać. Uznaliśmy, że jedna mewa deszczu nie czyni. Szczególnie, że niebo było totalnie bezchmurne. Mieliśmy oczywiście rację.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/63.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2729]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2729__500x375_63.jpg" alt="63 Albufeira" title="63 Albufeira" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/65.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2731]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2731__500x375_65.jpg" alt="65 Albufeira" title="65 Albufeira" />
</a>

<p>Ponieważ drugi dzień plażowania (raczej siedzenia w cieniu parasola) dał nam się mocno we znaki, Paweł zaproponował, żebyśmy wrócili taksówką. hehehehe, to był kiepski plan. Szliśmy długo pod górkę i myślę, że taką samą drogę musielibyśmy przejść przez plażę do domu. W Portugalii nie istnieje praktycznie system zamawiania taksówek na telefon. A jak już się zamawia, to &#8211; zdaniem Oli &#8211; dyspozytorka pyta gdzie to jest, nawet jeśli jest to jeden z dwóch najbardziej charakterystycznych punktów w mieście. Z tym przeświadczeniem poszliśmy w stronę postoju taksówek. Dodatkowo &#8211; wszyscy taksówkarze w Portugalii mają zamknięte lewe tylne drzwi od środka. Po co? Żeby pijani turyści z Wielkiej Brytanii nie wpadli na pomysł otworzenia tych drzwi wprost na jadący samochód tylko dlatego, że w UK jest ruch lewostronny i się zapomnieli. Obiado-Kolację zjedliśmy w Steak House El Rancho. Bardzo dobrze wyglądająca restauracja tuż przy plaży &#8211; więc widoki niezłe!</p>
<p>Ola zamówiła steka, Paweł &#8211; obserwując sąsiednie stoliki &#8211; Kebab, a ja steka na kamieniu. Jakie było moje zdziwienie jak mi kelnerka przyniosła surowe mięso&#8230; &#8211; ja to zamówiłam? :)</p>
<p>Po chwili dostałam rozgrzany &#8222;do czerwoności&#8221; (gwoli ścisłości był raczej czarny :) ) kamień i smarując mięsko masłem ziołowym, przyprawiając pieprzem i solą mogłam sobie go przyrządzić według własnego upodobania. MMMMMMM!!!!! (z wrażenia zdjęć nie ma, więc uchwyciliśmy tylko &#8222;kebaba&#8221; sąsiadów ;) ).</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/77.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2744]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2744__500x375_77.jpg" alt="77 Albufeira" title="77 Albufeira" />
</a>

<p>Wróciliśmy do domu i Ola poszła do pracy, a my się relaksowaliśmy i leczyliśmy oparzenia. Wieczorem, gdy wyszliśmy, zerwał się duży wiatr i zrobiło się przez to naprawdę chłodno. Przyjemnie-chłodno, choć lekko zimno. Zrobiliśmy sobie krótki spacer i standardowo udaliśmy się do JC.</p>
<h3><strong>Back to the past ;)</strong></h3>
<p>Następnego dnia pomaszerowaliśmy bez śniadania do taksówki. Oczywiście w górę, w górę i jeszcze raz w górę &#8211; ale tam jest postój taksówek, więc na 100% będzie. Choć spacer trwał może 5 minut, to gorąc nas wykończył. Nigdzie cienia. Na postoju taksówek (wyglądającym jak przystanek autobusowy), czekało już małżeństwo z dzieckiem. Taksówek ani śladu. Spytaliśmy, czy długo czekają. No, już z 5 minut. Poczekaliśmy z nimi jeszcze z 10 minut zanim pojawiła się jedna taksówka. O, jest jakaś, to za chwilę gość da komunikat na radio i będzie następna &#8211; można by pomyśleć, ale niee.. nie w Albufeirze. Czekaliśmy na swoją 15-20 minut. W taksówce zobaczyliśmy, że na zewnątrz jest ok 37,5 stopnia&#8230; ale gorąc.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/91.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2760]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2760__500x375_91.jpg" alt="91 Albufeira" title="91 Albufeira" />
</a>

<p>Dojechaliśmy do miejsca,w którym mieszkał Nuno i stamtąd pojechaliśmy już nieco schodzoną corsą. Nuno mieszkał w takim miejscu. Stamtąd pojechaliśmy na śniadanko na &#8211; podobno najlepsze w okolicy &#8211; Bifany. Bifana to bułka z cienko pokrojoną i usmażoną wieprzowinką. Bifanę podano nam z piri-piri. Piri-piri to rodzaj papryczek, z których przygotowany jej sos, coś na kształt tabasco. Tyle, że tabasco jest przygotowywane z różnych ostrych papryczek, a piri-piri to jeden z gatunków. Tutaj piri-piri były drobno posiekane i zalane oliwą z oliwek. Swoją drogą, jednym z flagowych dań Portugalii jest kurczak marynowany w  piri-piri.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/92.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2761]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2761__500x375_92.jpg" alt="92 Albufeira" title="92 Albufeira" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/93.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2762]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2762__500x375_93.jpg" alt="93 Albufeira" title="93 Albufeira" />
</a>

<p>Po śniadaniu ruszyliśmy na wycieczkę w poszukiwaniu typowej portugalskiej wioski. No dobrze, właściwie niczego nie szukaliśmy, po prostu wozili nas w dziwne miejsca i mówili, że tam polecają wszyscy jechać :)</p>
<p>Droga wiodła właściwie przez same wioski. U nas typowe wioski to kilka domów BLISKO siebie i idące wgłąb hektary pól. Tutaj domy stoją raczej samotnie. Wiele z domów ma jakąś swoją nazwę, np.Dom nad oceanem, mały domek itp. Droga z pomarańczowego piachu prowadziła przez pola na których rosły drzewa pomarańczy, granatów, oliwek i innych.</p>
<p>Po drodze zahaczyliśmy o lokalną atrakcję turystyczną w postaci źródeł i powstałej na niej pralni ręcznej. Myśleliśmy, że to taki zabytek/ciekawostka i jakież było wówczas nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy Portugalkę spełniającą swój domowy obowiązek.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/101.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2603]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2603__500x375_101.jpg" alt="101" title="101" />
</a>

<h3><strong>Arabski Zamek</strong></h3>
<p>Droga pod górę prowadziła do ruin zamku arabskiego. Jeśli chcemy powiedzieć w skrócie, to historię Portugalii można streścić w trzech najważniejszych datach. <strong>W 711 r</strong>. na chrześcijańskich Gotów napadło wojsko Maurów z Afryki. Panowanie arabów trwało 500 lat i w tym czasie Półwysep Iberyjski znajdował się pod wpływem arabsko-berberyjskiej kultury &#8211; szczególnie w południowych rejonach (Północ stale się burzyła) &#8211; dzięki temu powstało wiele miast. Rejon Algarve (w którym byliśmy) nazywano wówczas al-Gharb i wpływy kultury arabskiej nie są tu aż tak widoczne jak w innych częściach półwyspu &#8211; szczególnie miast Andaluzyjskich (Hiszpania). Nie zachowało się tu zbyt wiele arabskich budowli, szczególnie z powodu trzęsienia ziemi w 1755 r. Najbardziej widocznym elementem są białe wioski z niskimi, kwadratowymi domkami. Tak właśnie opisałabym dzielnicę, w której mieszkaliśmy.</p>
<p><strong>W 1249 roku</strong> zakończyła się Rekonkwista (powstanie chrześcijan przeciwko Muzułmanom).</p>
<p>Trzecią ważną dla Portugalii datą była podróż Vasco Da Gamy do Indii (<strong>w 1498 roku</strong>). W tym czasie z Portugalii startowało wiele wypraw dalekomorskich &#8211; właśnie z Algarve. Wyprawy wyruszały z portu w Lagos, gdzie ładowano towary, które wymieniano w Zachodniej Afryce na niewolników, złoto i kość słoniową. Taki handel przyczynił się do rozkwitu kraju.</p>
<p>Wracając jednak do czasów teraźniejszych&#8230;. Wjechaliśmy na dość pokaźną górę, skąd rozciągały się nie lada widoki. Przed naszymi oczami stał jakiś niezidentyfikowany obiekt-ruina. Bez łał &#8211; za to widoki z góry &#8211; zachwycające.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/109.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2611]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2611__500x375_109.jpg" alt="109" title="109" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/114.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2617]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2617__500x375_114.jpg" alt="114" title="114" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/115.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2618]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2618__500x375_115.jpg" alt="115" title="115" />
</a>

<p>Z niewiadomych powodów nie mogliśmy dostać się do środka (brama była zamknięta), więc okrążyliśmy zamek ze wszystkich stron i wdrapując się na mury obejrzeliśmy sobie środek. Na zewnątrz rosły oliwki na dziko.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/117.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2620]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2620__500x375_117.jpg" alt="117" title="117" />
</a>

<p>Ruszyliśmy dalej. Z góry było widać rzekę, więc ruszyliśmy w tamtą stronę, by się czegoś napić i odsapnąć. Okazało się jednak, że miejsce, które kiedyś było ogólnie dostępne i urządzane tam były różne imprezy (festyny? ;) ) aktualnie jest terenem prywatnym, więc tylko przeszliśmy się przez coś w stylu mini-tamy (może to jakiś system nawadniający?) i zawróciliśmy w poszukiwaniu wody. Po drodze przejeżdżaliśmy przez miejscowość Czyściec (<em>Purgatorio</em>), więc czuję, że mam już to za sobą;-)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/121.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2625]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2625__500x375_121.jpg" alt="121" title="121" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/124.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2628]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2628__500x375_124.jpg" alt="124" title="124" />
</a>

<p>Pojechaliśmy do miejsca, gdzie ów jeziorko kształtuje naturalny basen&#8230; (dziwny naturalny basen z murowanymi ścianami, ale może chodziło o to, że zrobili tam coś takiego &#8230; ;) ). Było tam baaaaaaardzo ładnie. Zbocza gór były oblepione niewielkimi murkami. To dawne winnice. Dowiedzieliśmy się, że te rejony &#8211; niegdyś znane z produkcji wina &#8211; teraz ze między innymi względu na wysokie ceny wody w Algarve wycofały się z interesu i większość Portugalskiego wina produkowana jest na północy, gdzie choć słońce świeci słabiej, to też mniej trzeba nawadniać teren.</p>
<p>Później przejechaliśmy przez polecaną typową-portugalską-wioskę na zasadzie &#8222;jesteśmy w typowej portugalskiej wiosce &#8230; i już nie jesteśmy :)&#8221;. Zdążyłam jednak pstryknąć parę fotek z tej &#8222;japońskiej&#8221; wycieczki;)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/129.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2633]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2633__500x375_129.jpg" alt="129" title="129" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/135.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2640]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2640__500x375_135.jpg" alt="135" title="135" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/136.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2641]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2641__500x375_136.jpg" alt="136" title="136" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/137.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2642]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2642__500x375_137.jpg" alt="137" title="137" />
</a>

<p>Wróciliśmy do domu. Ola dzisiaj miała dzień wolny, więc na spokojnie wzięliśmy prysznic i odpoczęliśmy. Następnie udaliśmy się do restauracji Ruina, tuż obok domu &#8211; od początku zakładaliśmy, że skoro to jedna z najlepszych restauracji w Albufeirze, to trzeba się tam udać. Szczególnie, że z tarasu był tam niezły widok na plażę. Kelner przywitał nas tekstem &#8222;tam na tablicy macie menu&#8221;. Menu było wyłącznie w języku portugalskim, więc się wkurzyliśmy i wyszliśmy. ;)</p>
<p>Z tego względu mam tylko jedno zdjęcie z tarasu widokowego w Ruinie &#8211; mina Oli, gdy dowiaduje się, że nie ma drukowanego menu. ;-)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/143.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2649]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2649__500x375_143.jpg" alt="143" title="143" />
</a>

<p>Poszliśmy do całkiem losowej restauracji przy plaży &#8211; Luisiana. Jedzenie względne, ale nasłuchałam się narzekań jak jest parszywe, więc zapewne to kwestia gustu i wrażliwości smakowej. Następnie poszliśmy do baru przy plaży i na plaży. Część znajdująca się na plaży była wyposażona w dywany. Na dywanach stały plastikowe stoliki i pufy wypełnione styropianowymi kulkami. cała ta część oddzielona była od reszty plaży zmyślnymi lampionami w postaci torebki papierowej/śniadaniowej do której wsypano trochę piasku i wrzucono palący się podgrzewacz. A efekt niesamowity!</p>
<p>Siedzieliśmy tam aż zostaliśmy sami i uznaliśmy, że nie ma co trzymać chłopaków. Poszliśmy zajrzeć do JC przywitać Agę i Jo, a później poszliśmy na dobitki Karaoke &#8211; mieli OGROMNĄ listę piosenek. Do domu wróciliśmy koło 4:00.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/146.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2652]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2652__500x375_146.jpg" alt="146" title="146" />
</a>

<h3><strong>Pobudka!</strong></h3>
<p>Wstaliśmy koło 8:30 na kacu. Wciągnęliśmy pycha kanapki z kurczakiem i pojechaliśmy na lotnisko. Tym razem pożyczonym o Nuna samochodem, więc poszło gładko i bez stresu. Miałam nadzieję wyspać się w samolocie do Liverpoolu. Obok nas siedziała rodzinka z małym szkrabem&#8230;</p>
<p>- Mum, Mum&#8230; mommy&#8230; mommy&#8230; mommy&#8230; &#8211; niczym Stewie z Family Guy:</p>
<p><iframe width="620" height="465" src="http://www.youtube.com/embed/cNkp4QF3we8?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Słuchałam tego przez większość drogi na zmianę z płaczem. Można by pomyśleć &#8211; ale rozpieszczony bachor.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/148.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2654]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2654__500x375_148.jpg" alt="148 Albufeira" title="148 Albufeira" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/162.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2670]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2670__500x375_162.jpg" alt="162" title="162" />
</a>

<p>Z drugiej jednak strony jak można oczekiwać, że takie małe dziecko będzie siedzieć bez ruchu przez 2 godziny nie mając żadnego zajęcia? No to dostał zajęcie -  jakieś nintendo czy coś takiego od siostry i po godzinie był już spokój.</p>
<p>Wylądowaliśmy w Liverpoolu. Od razu przebraliśmy się w długie spodnie i bluzy. Matko jak zimno!! Pierwsza osoba jeszcze na lotnisku okazała się oczywiście &#8211; Polakiem :) Spytaliśmy go co moglibyśmy zwiedzić przez 5 godzin ale skwitował, że nigdzie nie zdążymy pojechać, bo przecież w Liverpoolu nic nie ma ;)</p>
<p>Przespacerowaliśmy się po Liverpoolu i mimo, że temperatura była chyba ze 2 razy niższa, to jednak było tam bardzo klimatycznie dla kogoś, kto właściwie nigdy nie był w Anglii poza terminalami lotniska. Wszystkie budynki zachowane w tym samym stylu. Poszliśmy zjeść w maku (bo tam był internet ;) ) a później przespacerowaliśmy się nad ocean. I pomyśleć, że to ten sam ocean co w Portugalii, tylko dużo, dużo bardziej zimny&#8230;Po powrotnej drodze wizzairem do Katowic miałam tylko jedną myśl &#8211; nienawidzę dzieci w samolocie!! Jak można takie małe szkraby brać do samolotu gdzie ryczą i kwiczą przez całą drogę? Znów się nie wyspałam. W Katowicach mieliśmy nieudane lądowanie &#8211; jakkolwiek to zabrzmi &#8211; 200 metrów nad ziemią pilot się rozmyślił i ponowił podejście. Była już prawie pierwsza w nocy, gdy wracaliśmy do Częstochowy. Pogoda znów była średnia. Już tęskniłam za tym upałem i poparzeniami słonecznymi.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/150.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2657]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2657__500x375_150.jpg" alt="150" title="150" />
</a>


<div class="ngg-albumoverview">		

	<!-- List of galleries -->
		
	<div class="ngg-album-compact">
		<div class="ngg-album-compactbox">
			<div class="ngg-album-link">
				<a class="Link" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/albufeira-i-liverpool">
					<img class="Thumb" alt="Albufeira i Liverpool" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/albufeira-i-liverpool/thumbs/thumbs_63.jpg"/>
				</a>
			</div>
		</div>
		<h4><a class="ngg-album-desc" title="Albufeira i Liverpool" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/albufeira-i-liverpool" >Albufeira i Liverpool</a></h4>
				<p><strong>169</strong> Zdjęcia</p>
			</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div>
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Feuropa%2Fportugalia%2Falbufeira.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/europa/portugalia/albufeira.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/europa/portugalia/albufeira.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/europa/portugalia/albufeira.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
