<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>W cały świat! &#187; orangutany</title>
	<atom:link href="http://www.wcalyswiat.pl/tag/orangutany/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wcalyswiat.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 17 Jan 2016 23:02:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.4.1</generator>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 6: Sabah</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jun 2012 23:52:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Malezja]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[borneo]]></category>
		<category><![CDATA[borneo stolica sabah]]></category>
		<category><![CDATA[dzioborożce palawańskie]]></category>
		<category><![CDATA[dzioborożec palawański]]></category>
		<category><![CDATA[kinabatangan]]></category>
		<category><![CDATA[kinabatangan river]]></category>
		<category><![CDATA[kota kinabalu]]></category>
		<category><![CDATA[kota kinabalu co warto zwiedzać]]></category>
		<category><![CDATA[lasy namorzynowe]]></category>
		<category><![CDATA[makak]]></category>
		<category><![CDATA[makaki]]></category>
		<category><![CDATA[malezja]]></category>
		<category><![CDATA[malezja kota kinabalu]]></category>
		<category><![CDATA[malezja sabah]]></category>
		<category><![CDATA[mangrove]]></category>
		<category><![CDATA[nosacz]]></category>
		<category><![CDATA[nosacze]]></category>
		<category><![CDATA[orangutan]]></category>
		<category><![CDATA[orangutany]]></category>
		<category><![CDATA[palawan hornbill]]></category>
		<category><![CDATA[proboscis]]></category>
		<category><![CDATA[proboscis monkey]]></category>
		<category><![CDATA[proboscis monkeys]]></category>
		<category><![CDATA[rzeka kinabatangan]]></category>
		<category><![CDATA[sabah]]></category>
		<category><![CDATA[sabah w malezji]]></category>
		<category><![CDATA[sepilok]]></category>
		<category><![CDATA[sepilok orangutan center]]></category>
		<category><![CDATA[stolica sabah]]></category>
		<category><![CDATA[słonie karłowate]]></category>
		<category><![CDATA[słonie karłowate na borneo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=1144</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 6: Sabah"></a>Spakowałam śpiworek, skarpetki i bluzę. Widać już brzeg i za chwilę dotrzemy na miejsce do Kota Kinabalu &#8211; stolicy regionu Sabah. Gdy wysiadłam, nagle uderzyło mnie przyjemne, gorące powietrze. Byłam tak przemarznięta od klimy, że było ono naprawdę przyjemne. Oczywiście &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 6: Sabah"></a><p><img class="alignleft size-medium wp-image-1155" title="zdjęcie2" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/06/zdj%C4%99cie2-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" />Spakowałam śpiworek, skarpetki i bluzę. Widać już brzeg i za chwilę dotrzemy na miejsce do Kota Kinabalu &#8211; stolicy regionu Sabah.</p>
<p>Gdy wysiadłam, nagle uderzyło mnie przyjemne, gorące powietrze. Byłam tak przemarznięta od klimy, że było ono naprawdę przyjemne. Oczywiście tylko przez jakieś 2 minuty, a później robiło się znów zbyt gorąco. Słońce ostro prażyło, było coś koło południa.</p>
<p>Podeszliśmy do dwóch dziewczyn  z chustami na głowie (tutaj to normalne) i zapytaliśmy jak się dostać do centrum. One zaczęły coś stękać, spoglądać na siebie z niepokojem i w końcu jedna powiedziała &#8222;chodźcie, pokażę Wam&#8221;, pożegnały się i poszły. To niesamowite, że ludzie mają tak mało wiary w nas &#8211; jakby trudno było wskazać konkretny przystanek, konkretną linię w którą mamy wsiąść.<span id="more-1144"></span> A może to jest właśnie ta życzliwość Azjatów, o której tyle słyszeliśmy. Poproś ich o coś i wiedz, że nie odmówią? Dziewczyna wsiadła z nami do autobusu i pomogła nam kupić bilety. Gdy wysiadała powiedziała że mamy wysiąść na następnym postoju. Podziękowaliśmy jej &#8211; najwyraźniej i tak po prostu tędy jechała. Wysiedliśmy. Idąc wzdłuż tej ulicy dochodziliśmy do Waterfront z największą ilością hoteli. Po drodze jednak zauważyliśmy McDonaldsa. To było dla nas świetne miejsce. Miało klimę, miało wi-fi. Wstąpiliśmy więc na śniadanko i przeszukiwaliśmy ofertę hoteli. Nie chciało nam się łazić &#8211; może na booking będzie jakaś dobra promocja. Dosiadł się do nas w końcu jakiś gość. Trudno nas nie sklasyfikować jako turystów, biali, otoczeni plecakami, z przewodnikami. Opowiadał o tym, że jest przewodnikiem jakbyśmy chcieli, to on bardzo chętnie&#8230; ciężko było mu przekazać, że raczej nas to nie interesuje, a produkował się przez ok 30 minut. W końcu zostawił nam swoje dane na serwetce i prosił o kontakt, gdy będziemy zainteresowani. No dobra, nie zaszkodzi wziąć namiar. Jednak nasze plany były zbyt daleko Kota Kinabalu, żeby mogły go zainteresować, a jego ceny były zbyt wysokie, by mogły nas zainteresować.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/img_3587.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2773]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2773__500x375_img_3587.jpg" alt="img_3587" title="img_3587" />
</a>

<p>Chodziliśmy po Kota Kinabalu i szukaliśmy hotelu. Jak zwykle wszystkie były pełne albo drogie. Zajrzeliśmy do kilku backpackerskich hoteli polecanych przez LP i gdy one okazały się być pełne skorzystaliśmy z planu B &#8211; hotel znaleziony w Booking w McDonaldsie. Wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy &#8211; hotel był położony daleko od tego hotelowego centrum, ale dzięki temu stosunek ceny do jakości był bardzo zadowalający. Uznaliśmy, że i tak nie zabawimy tu długo, nie będziemy wybrzydzać co do miejsca, bo znów stracimy na to cały dzień. Była niedziela, więc, jak się okazało, i tak było już za późno na Muzeum czy Meczet (główne atrakcje Kota Kinabalu). Poszliśmy więc na plażę, napić się imieninowego piwka i po prostu się nacieszyć tą pogodą, tym powietrzem i brakiem większych zmartwień niż wygrana w uno i kto ma ją zapisać. Na plaży było tylko kilka osób, w tym para turystów leżała z głową na plecakach i czytała książkę. Właściwie leżeli tak bez ruchu aż do zachodu. A tuż przed zachodem zaczęło się tu robić tłoczno. Zaczęła grać muzyka na żywo, stoliki wypełniły się ludźmi, na plaży też były tłumy &#8211; wszyscy oni czekali na zachód słońca. To niesamowite, że taka codzienność przyciąga takie tłumy na całym świecie. Było już ciemno, gdy zaczynało kropić i pojechaliśmy taksówką do hotelu.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060090.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1848]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1848__500x375_P1060090.JPG" alt="P1060090" title="P1060090" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060084.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1846]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1846__500x375_P1060084.JPG" alt="P1060084" title="P1060084" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060101.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1851]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1851__500x375_P1060101.JPG" alt="P1060101" title="P1060101" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01634.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1816]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1816__500x375_DSC01634.JPG" alt="DSC01634" title="DSC01634" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01640.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1818]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1818__500x375_DSC01640.JPG" alt="DSC01640" title="DSC01640" />
</a>

<h3>Sandakan</h3>
<p>Następnego dnia wstaliśmy wcześnie, żeby zdążyć na dworzec autobusowy na 9:00, następny autobus o 12:00. Bilet 43RM. Jedziemy do Sandakanu. Śniadanie jemy na dworcu. Jak zwykle noodle. Oczywiście na miejscu okazuje się, że autobus jest o 11:30. Jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, że nikt nic nie wie. Ba, nawet na rozkładzie przy kasie są inne godziny, niż w rzeczywistości.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060111.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1854]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1854__500x375_P1060111.JPG" alt="P1060111" title="P1060111" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060112.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1855]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1855__500x375_P1060112.JPG" alt="P1060112" title="P1060112" />
</a>

<p>Autokar był prawie pełny. Tuż obok nas usiadła garstka osób, których ciche rozmowy przypominały język polski. To Czesi. Dopiero przyjechali. Było ich chyba pięcioro. Droga do Sandakanu jest dłuższa, niż myśleliśmy i wiedzie przez góry. Po drodze leje deszcz. Oglądaliśmy film, który puścili &#8211; z angielskimi napisami &#8211; całkiem dobry o jakimś najeźdźcy w Azji. W połowie drogi zatrzymaliśmy się &#8211; gdzieś w górach. Był tam targ z owocami, mini foodcoart, oprócz tego obleśna toaleta bez umywalek i inne takie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060133.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1858]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1858__500x375_P1060133.JPG" alt="P1060133" title="P1060133" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060136.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1859]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1859__500x375_P1060136.JPG" alt="P1060136" title="P1060136" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060144.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1862]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1862__500x375_P1060144.JPG" alt="P1060144" title="P1060144" />
</a>

<p>Podróż dłużyła mi się niemiłosiernie. Gdy dojechaliśmy, to już się ściemniało, więc jechaliśmy pewnie ok 6 godzin. Standardowo &#8211; autobusy stawały poza miastem, wiedzieliśmy jednak dokładnie skąd odjeżdża autobus i ile kosztuje (ok 1 RM :) ). Czesi popatrzeli na nas jak na idiotów, gdy im powiedzieliśmy, żeby nie przepłacali za taksówkę i pojechali z nami autobusem. Mieliśmy autobus z klimatem i był Pan &#8222;kasownik&#8221;, który wisiał praktycznie na zewnątrz otwartych podczas jazdy drzwi.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/img_3598.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2778]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2778__500x375_img_3598.jpg" alt="img_3598" title="img_3598" />
</a>

<p>Wysiedliśmy i znaleźliśmy hotel, a później długo rozmawialiśmy o możliwości zorganizowania wycieczek. Mieliśmy nadzieję na wyspę żółwi, chcieliśmy też zobaczyć drugi ośrodek orangutanów &#8211; największy na Borneo (ale bardziej komercyjny), oraz wycieczkę po Kinabatangan River.</p>
<p>Chwilę później była u nas kierowniczka zaprzyjaźnionej agencji, z którą załatwialiśmy wszelkie szczegóły &#8211; zależało nam na tym, żeby załatwić niektóre rzeczy w krótszym czasie. Udało nam się ustalić, że orangutany lepiej zrobić na własną rękę, bo z biura turystycznego po prostu się nie opłaca. Plan był taki, że jedziemy tam rano, czekamy tam na busik, który zabiera nas prosto na wycieczkę po rzece. Tam decydujemy się ewentualnie, czy zostajemy jeden czy dwa dni. niestety opcja z żółwiami się nie udała &#8211; to bardzo ściśle strzeżony rezerwat przyrody z jednym &#8230; J E D N Y M hotelem i był już pełny w terminie, który nas interesował. Rozważaliśmy dzień później, ale wykalkulowaliśmy, że nie zdążylibyśmy (tam się jedzie w dzień i zostaje na noc &#8211; wieczorem żółwice składają jaja, małe żółwiątka biegną do wody &#8211; dzieje się magia!). No ale trudno &#8211; nie udało się&#8230; Nie chcieliśmy tego rezerwować w Polsce, bo nie było wiadomo dokładnie kiedy tam dotrzemy a tu, na miejscu&#8230; jakoś za dużo było na głowie, żeby się tym interesować wcześniej.</p>
<p>Po zorganizowaniu sobie planów na najbliższe dni w Sabah poszliśmy na zasłużoną obiado-kolację. Sandakan wyglądał bardzo ładnie, choć było tu trochę pusto. Doszliśmy do portu (chyba), gdzie nad brzegiem morza było mnóstwo restauracji ze stolikami na zewnątrz, z widokiem na wodę. Wzięliśmy kartę, i standardowo wybraliśmy coś nieco &#8222;na pałę&#8221;. Kelner tłumaczył nam wszystkie te dania, wplatając &#8222;actually&#8221; zupełnie bez sensu w angielskie zdania. Tak często, że przestałam się skupiać na tym, co chce nam przekazać i liczyłam potajemnie wszystkie &#8222;actually&#8221;. Kiedy dostaliśmy posiłek, okazało się, że jest mocno taki sobie&#8230; Paweł swojego nawet nie ruszył, twierdził, że było coś nie tak z mięsem. Zmyliśmy się stamtąd i kilka stolików dalej zobaczyliśmy wykwintną restaurację. Kelnerzy pod muszką, szwedzki stół, białe obrusy. O&#8230; arbuzy! Ja chcę arbuzy (w Polsce był środek zimy). Nałożyliśmy sobie &#8211; Paweł obiad, a my desery i zamówiliśmy kawę. Jeszcze nie zdążyliśmy wziąć gryza, a tata dostał &#8222;strzał&#8221; w czoło z lecącego olbrzymiego karalucha, który wpadł do jego talerza. Obejrzeliśmy się dookoła i zobaczyliśmy, że na podłodze jest ich tu pełno, więc na pewno łażą też po NIE PRZYKRYTYCH tackach z jedzeniem. OBLECHA!</p>
<p>Wyjaśniliśmy, że w takich wypadkach raczej nie ma mowy, żebyśmy to zjedli, spytaliśmy ile się należy, ale w odpowiedzi dostaliśmy tylko &#8222;przepraszam&#8221; i się zmyliśmy. Pawłowi odechciało się jeść. Poszliśmy jeszcze do sklepu po wodę i przekąski na jutro i poszliśmy spać.</p>
<h3>Sepilok &#8211; Centrum Rehabilitacji Orangutanów</h3>
<p>wstaliśmy późno, dopakowaliśmy graty. Musieliśmy jeszcze wymienić kasę, bo laska z agencji chciała koniecznie gotówkę (wczoraj wieczorem było już pozamykane wszystko). Plan był taki, że zostawiamy plecaki w hotelu, płacimy za wycieczki, jedziemy na orangutany sami. Później przyjeżdżają po nas busem z naszymi plecakami i jedziemy na rzekę.</p>
<p>Ja zostałam w hotelu, żeby czekać na babkę, a tata z Pawłem poszli szukać kantoru. Bardzo długo ich nie było. Kiedy kobieta z biura podróży przyszła mówiła, że będzie nam ciężko zdążyć na autobus, jak się nie pospieszymy, ale chłopaki nie odbierali telefonu. Teraz też dopiero okazało się co z wyspą żółwi &#8211; nie zdążymy. Pognaliśmy na przystanek autobusowy (był niedaleko). Stała już tam garstka Czechów, z którymi wczoraj podróżowaliśmy. Pytali czy udało nam się dotrzeć autobusem &#8211; hehe. Oprócz nich było jeszcze parę osób różnych narodowości, ale raczej wszyscy Europejczycy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/img_3604.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2781]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2781__500x375_img_3604.jpg" alt="img_3604" title="img_3604" />
</a>

<p>Autobus nie przyjeżdżał, więc dogadaliśmy się z właścicielem mini busa na rozsądną cenę. Dojechaliśmy na miejsce. Równo przystrzyżona trawka, a za ogrodzeniem las równikowy. Szczerze mówiąc Sepilok nie był tak fajny jak ten wcześniejszy ośrodek &#8211; Semengoh niedaleko Kuching. Był zdecydowanie bardziej pod turystów &#8211; wiedzieliśmy to. 40 czy 50 osób stało z aparatami i wzdychało nad każdym ruchem orangutanów. Przez to robiło się coraz głośniej, a to je płoszyło. Platformy (do karmienia) były ustawione bardzo daleko od miejsca, w którym ludzie mogli stać, w przeciwieństwie do Semengoh, gdzie Orangutany były &#8222;na wyciągnięcie&#8221; ręki. Wiadomo &#8211; to niebezpieczne zwierzęta i dużą grupę trudniej upilnować. Paweł został robić fotki, a my z tatą stwierdziliśmy, że już nam wystarczy tych jedzących małp i zmyliśmy się na kawę (ble!). Paweł dołączył do nas 20 minut później. Graliśmy w UNO i czekaliśmy na nasz transport &#8211; będą za ok 2 godziny. W międzyczasie zerwała się ulewa. Świetnie to wyglądało. Wszystko w momencie zaczęło pływać. Chwilę później po deszczu już nie było ani śladu. Kurcze, spóźniają się. Początkowo to ignorowaliśmy, ale później zaczęliśmy sobie wyobrażać różne scenariusze &#8211; wzięli kasę, wzięli plecaki, w których było niemało naszych rzeczy i nie mają zamiaru tu przyjechać. Czas nam się dłużył nieubłaganie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01660.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1821]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1821__500x375_DSC01660.JPG" alt="DSC01660" title="DSC01660" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060231.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1872]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1872__500x375_P1060231.JPG" alt="P1060231" title="P1060231" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01699.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1824]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1824__500x375_DSC01699.JPG" alt="DSC01699" title="DSC01699" />
</a>

<p>W końcu, z 20 minutowym opóźnieniem przyszła uśmiechnięta kobieta z kartką z naszymi nazwiskami. Zerwaliśmy się szczęśliwi, że nasze czarne scenariusze nie zostały potwierdzone. Uff. W Busiku już siedziała para Szwedów. Raczej rówieśników taty. Zaczęliśmy standardowe, kulturalne pogaduchy. Gdzie jedziecie, skąd wracacie, co później, co wcześniej, jak Wam się podoba itd. Od słowa do słowa doszliśmy do naszych planów na Langkawi &#8211; to ostatni nasz przystanek przed powrotem do szarej, europejskiej rzeczywistości. Ma być 3 dni plażowania. Mamy już nawet hotel.<br />
- Langkawi? Nie jedźcie tam, tam jest brzydko. Niedaleko Langkawi jest już Tajlandzka wyspa, piękna. Tam warto pojechać.<br />
- No tak, ale my mamy już hotel.. poza tym chcemy sky bridge&#8230;.</p>
<p>Bardzo nie lubię, gdy ktoś gdzieś był i mówi, że tam brzydko i mi odradza. Szczególnie, gdy wszystko już jest zaplanowane. A jak jeszcze to miejsce porównuje z innym, jego zdaniem lepszym&#8230; wrr! Szwed wyciągnął swojego iPada. Zobaczcie, tu są zdjęcia.</p>
<p>No &#8211; rzeczywiście, zdjęcia robią wrażenie&#8230;oglądamy Album &#8222;Asien 2010&#8243;. Trafiam na jakieś super zdjęcia z góry &#8211; co to? &#8211; to skybridge.</p>
<p>Wnioski z obejrzenia albumu (i pytań) są takie, że ta Tajlandzka wysepka wygląda fajnie i że może uda nam się wyskoczyć tam na jeden dzień. Dosiada się kolejna para &#8211; Niemcy/Bawarczycy. Gość zagaduje nas opowieściami o Hawanie i o tym jak jest zakochany w Kubie. Uprzedza też, żeby najpierw zwiedzić USA, bo później może być z tym problem, jak się ma pieczątki z Kuby. Fajnie się go słucha, ale jestem trochę zła, bo mam duże zaległości w dzienniku i jak ich nie zanotuję w czasie jazdy, to nie będę miała kiedy.</p>
<p>- Jedziecie tutaj na jeden czy na dwa dni?<br />
- na dwa! w jeden to nic się nie zobaczy!<br />
- my na jeden, mamy nadzieję, że uda nam się wszystko zobaczyć. &#8211; nie byliśmy jeszcze pewni, ale mieliśmy nadzieję, że tak naprawdę będzie</p>
<h3>Kinabatangan</h3>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060274.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1882]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1882__500x375_P1060274.JPG" alt="P1060274" title="P1060274" />
</a>

<p>Dojeżdżamy na miejsce. Kinabatangan River. Wita nas jakiś zniewieściały koleś. Zaprowadził nas do naszych pokoi. Na wierzchu ładnie wygląda, ale w środku buda z dziwnym oknem, którego nie da się w pełni zamknąć. To przy rzece więc już wyobrażam sobie jak wyglądam rano, pocięta przez stado komarów. Gdy się okazało, że wszyscy inni mają normalne okna, a my mamy takie, bo chcieli nam dać trójkę załatwiamy sprawę inaczej i lądujemy w dwóch oddzielnych pokojach, z normalnym oknem.</p>
<p>Woda oczywiście zimna, ale mnie to nie przerażało &#8211; w Wenezueli była wszędzie zimna woda, ale przy takiej temperaturze to w ogóle nie przeszkadza. 15 minut odpoczynku i jedziemy nad rzekę. Wzięłam ze sobą Muggę, bez niej ani rusz.</p>
<p>Rzeka Kinabatangan to miejsce doskonałe dla wszystkich pasjonatów fauny i flory. Występują tam lasy Namorzynowe &#8211; to lasy charakterystyczne dla strefy równikowej. Powstają na płyciznach rzek. W czasie przypływu morze i rzeki przykrywa je tak, że widać tylko czubki koron drzew, w czasie odpływu odsłania się ziemia. To oznacza doskonałe warunki dla wielu zwierząt.</p>
<p>Można tu spotkać makaki (ale to akurat żadne wow), Orangutany i Nosacze (Proboscis Monkeys) &#8211; szczególnie samce charakteryzują się ogromnym, pomarańczowym nochalem, Dzioborożce Palawańskie (Palawan Hornbill) &#8211; to te ptaki z odjechanym, podwójnym dziobem. Oprócz tego można tam spotkać słonie Karłowate, które sułtan uratował przed wyginięciem, sprowadzając je z Jawy i zasiedlając na Borneo (<a href="http://kopalniawiedzy.pl/slon-Borneo-Jawa-sultan-Sulu,4707">tu więcej na ten temat</a>). Bardzo chcieliśmy te słonie zobaczyć. Niestety nasi towarzysze, głównie Szwedzi, byli bardzo dobrymi obserwatorami przyrody. Niestety, bo zauważali każdy poruszony liść, krzyczeli &#8211; &#8222;tam coś jest!&#8221; i nasz przewodnik czuł się zobowiązany zatrzymać. &#8222;O! Patrzcie! Makaki!&#8221; i wszyscy szykują się do zdjęć&#8230; no ja pierniczę, co 2 minuty mijaliśmy makaki! Moja cierpliwość była na wykończeniu, gdy przez 15 minut oglądaliśmy gniazdo Orangutana, prawdopodobnie puste, ale ktoś zauważył wystającą z niego rękę. W związku z tym próbowali go spłoszyć jakimiś dziwnymi odgłosami.</p>
<p>Widzieliśmy też kilka węży no i oczywiście Nosacze&#8230; piękne stadko! Pokazałabym Wam jak wspaniałe zdjęcia zrobiłam, ale później brakło mi miejsca na karcie i musiałam awaryjnie kasować zdjęcia &#8211; zaczęłam od tych rozmazanych&#8230; okazało się, że wycięłam w ten sposób świetny filmik. W ogóle wiele zdjęć przez przypadek tak skasowałam. Jedyne zdjęcie jakie nam zostało jest rozmazane, a nos samicy nie jest tak rewelacyjny.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060282.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1883]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1883__500x375_P1060282.JPG" alt="P1060282" title="P1060282" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060284.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1884]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1884__500x375_P1060284.JPG" alt="P1060284" title="P1060284" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060301.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1887]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1887__500x375_P1060301.JPG" alt="P1060301" title="P1060301" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060327.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1888]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1888__500x375_P1060327.JPG" alt="P1060327" title="P1060327" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01779.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1832]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1832__500x375_DSC01779.JPG" alt="DSC01779" title="DSC01779" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01780.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1833]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1833__500x375_DSC01780.JPG" alt="DSC01780" title="DSC01780" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01781.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1834]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1834__500x375_DSC01781.JPG" alt="DSC01781" title="DSC01781" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060373.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1891]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1891__500x375_P1060373.JPG" alt="P1060373" title="P1060373" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01798.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1837]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1837__500x375_DSC01798.JPG" alt="DSC01798" title="DSC01798" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060424.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1895]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1895__500x375_P1060424.JPG" alt="P1060424" title="P1060424" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060438.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1896]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1896__500x375_P1060438.JPG" alt="P1060438" title="P1060438" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01818.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1839]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1839__500x375_DSC01818.JPG" alt="DSC01818" title="DSC01818" />
</a>

<p>W powrotnej drodze zahaczyliśmy jeszcze o sklepik położony jak większość budynków w pobliżu na palach, 2 metry nad ziemią. Chciałam tam kupić kawę, żeby wreszcie napić się dobrej kawy, ale wyglądała właśnie tak, jak smakowała za każdym razem&#8230;. szczawo. Zrezygnowaliśmy. Po powrocie zjedliśmy obiadokolację. Niemcy zmyli się zaraz po kolacji &#8211; jutro wracali do kraju. Była opcja na nocne safari. Dodatkowo płatne. Po moich doświadczeniach z nocnego safari podziękowałam. Szczególnie, że było dodatkowo płatne. Później Szwedzi wrócili i się zachwycali jak dużo rzeczy zobaczyli, że nawet jakiegoś dzikiego zwierza i to był chyba tygrys! Mówili, że to był największy nasz błąd, że nie popłynęliśmy.</p>
<p>Ta, jasne! tygrys, później mówili, że puma &#8211; mogliby się zdecydować. Miny przewodnika dały do zrozumienia, że tych państwa poniosła fantazja. My w tym czasie rozegraliśmy niezłą partię w UNO i poszliśmy spać. Pobudka o 5, na poranne safari. Jednak kąpiel w zimnej wodzie nie były takie przyjemne. Było zimno, cholernie. Rano także nie mieliśmy szczęścia do zobaczenia słoni. Zabrali nas jednak na jakąś &#8222;zatokę&#8221;/&#8221;jezioro&#8221;, gdzie pięknie było słychać wszystkie ptaki świata. Tam można było się zrelaksować i po prostu posłuchać śpiewów. Można, jak się nie ma krzyczących Szwedów &#8211; tam! Tam coś jest!</p>
<p>Wróciliśmy, spakowaliśmy się i zjedliśmy śniadanie. Za chwilę wracamy. Szwedzi zostają. Ja się już nie dziwię, że im 1 dzień nie wystarcza. Nam wystarczyło. Było fajnie, ale trochę za mało intensywnie, żeby zostać tu kolejny dzień.</p>
<p>Jedziemy z kierowcą i jego dziewczyną. Pyta gdzie nas ma podwieźć.<br />
- jeszcze się zastanawiamy, damy znać bliżej Sandakanu.<br />
Spojrzał na nas nieco&#8230; zaskoczony. Jak to nie wiemy?</p>
<p>Skoro nie jedziemy na żółwie, mamy trochę więcej czasu, bo wylot z Kota Kinabalu dopiero za dwa dni, ale w Sandakanie nie chcieliśmy być, a do Kota Kinabalu czeka nas 6 godzin drogi i &#8230; czy my serio chcemy być w Kota Kinabalu? Tak, równolegle z Tajlandią, narodził się pomysł Hong Kongu, ale koniec końców rozważaliśmy dość mocno, żeby odpuścić sobie wykupiony lot i lecieć do Kuala Lumpur 2 dni wcześniej, prosto z Sandakanu. Wtedy był plan, że w Kuala Lumpur jesteśmy tylko kilka godzin i lecimy prosto na Langkawi, bez zwiedzania, ale Kuala Lumpur podobało nam się najbardziej, a tata nie widział go w ogóle. Kiedy gość ponawia pytanie o to dokąd ma jechać pytamy go jak często latają z Sandakanu samoloty do Kuala Lumpur. Pytamy, czy mógłby poczekać, żebyśmy się w tych lotach zorientowali. Zatrzymaliśmy się więc na lotnisku. Tata został z bagażami i kierowcą, my pobiegliśmy wywiadywać się co do lotów. Lot za 1,5 godziny (12:55) IDEALNIE. 380 RM/osoby + ewentualnie bagaż to kwota, którą jesteśmy w stanie zaakceptować za taką spontaniczną decyzję. Biegniemy więc z powrotem do taty i decydujemy się wspólnie. Bierzemy rzeczy, dziękujemy kierowcy i biegniemy do kas Air Asia. Później, jak rasowi pasażerowie lowcostów robimy wszystko, żeby nie trzeba było dokupywać bagażu. Największy problem ma tata, bo miał też największy plecak i najwięcej do niego zapakował, a później jeszcze te maski&#8230; Zawsze można jednak na siebie zapakować buty trekkingowe. W takich chwilach przydaje się też bluza z dużą kieszenią, której szczęśliwie jestem posiadaczką i dużo kieszeni.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/img_3611.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2784]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2784__500x375_img_3611.jpg" alt="img_3611" title="img_3611" />
</a>

<p>Udało się. Pędzimy na Gate&#8217;a. Mamy jeszcze czas na wypisanie kartek. Szczerze mówiąc bardzo się cieszę na powrót do Kuala Lumpur. Po pierwsze dlatego, że wreszcie idziemy poza planem i to często okazuje się ciekawsze niż próba wypełnienia planu, która w naszym przypadku wiele razy kończyła się wieloma kilometrami na darmo.</p>

<div class="ngg-albumoverview">	
	<!-- List of galleries -->
	
	<div class="ngg-album">
		<div class="ngg-albumtitle"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-sabah">Azja 2012: Borneo - Sabah</a></div>
			<div class="ngg-albumcontent">
				<div class="ngg-thumbnail">
					<a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-sabah"><img class="Thumb" alt="Azja 2012: Borneo - Sabah" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/thumbs/thumbs_P1060284.JPG"/></a>
				</div>
				<div class="ngg-description">
				<p></p>
								<p><strong>101</strong> Zdjęcia</p>
							</div>
		</div>
	</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div> 	
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fmalezja-azja%2Fmalezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 3: Borneo &#8211; Sarawak</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jun 2012 23:20:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Malezja]]></category>
		<category><![CDATA[air asia]]></category>
		<category><![CDATA[air asia malezja]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[bako national park]]></category>
		<category><![CDATA[Belaga]]></category>
		<category><![CDATA[Bintulu]]></category>
		<category><![CDATA[borneo]]></category>
		<category><![CDATA[china sea]]></category>
		<category><![CDATA[gra uno]]></category>
		<category><![CDATA[guźce]]></category>
		<category><![CDATA[kuching]]></category>
		<category><![CDATA[malezja]]></category>
		<category><![CDATA[miri]]></category>
		<category><![CDATA[mulu]]></category>
		<category><![CDATA[mulu caves]]></category>
		<category><![CDATA[narodowy park bako]]></category>
		<category><![CDATA[nietoperze w mulu]]></category>
		<category><![CDATA[noodle]]></category>
		<category><![CDATA[orang utan]]></category>
		<category><![CDATA[orangutany]]></category>
		<category><![CDATA[sarawak]]></category>
		<category><![CDATA[semangkok]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=1054</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 3: Borneo - Sarawak"></a>No to zaczęło się. Oficjalnie zaczynamy zwiedzać Borneo. Wyszło na to, że na tak zwane &#8222;przy okazji&#8221; &#8222;straciliśmy&#8221; 9 dni. Byliśmy w Kuala Lumpur, Indonezji i Singapurze. Dużo lataliśmy. Teraz miało się to zmienić na najbliższe kilkanaście dni. Mieliśmy jakiś &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 3: Borneo - Sarawak"></a><p><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/gdzies-miedzy-chinami-a-australia-czesc-3-borneo-sarawak.html"><img class="alignleft size-medium wp-image-1130" title="orang" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/06/orang-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" /></a>No to zaczęło się. Oficjalnie zaczynamy zwiedzać Borneo. Wyszło na to, że na tak zwane &#8222;przy okazji&#8221; &#8222;straciliśmy&#8221; 9 dni. Byliśmy w Kuala Lumpur, Indonezji i Singapurze. Dużo lataliśmy. Teraz miało się to zmienić na najbliższe kilkanaście dni. Mieliśmy jakiś zarys tego co możemy robić i gdzie chcielibyśmy jechać, ale nie było to w pełni sprecyzowane. Raczej &#8222;gdzie nas oczy poniosą&#8221;. No to zaczynamy&#8230;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span id="more-1054"></span></p>
<h2>Kuching</h2>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050757.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2549]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2549__500x375_P1050757.JPG" alt="P1050757" title="P1050757" />
</a>

<p>No to pięknie zaczęłam. Od przeziębienia. Kompletnie mnie rozłożyło na łopatki. Wszystko przez tę mrożącą krew w żyłach klimę w autobusach i samolotach na zmianę z upałem i duchotą. Pada, więć mimo, że w Kuching jest zasada dla nas kompletnie nieznana z kuponami za 28RM na taksówkę, decydujemy się na to. Autobusów i tak nie ma, taniej też nie da rady. Meldujemy się w Tuna Hotel. To taki &#8222;niskobudżetowy&#8221; hotel linii Air Asia. Jest to też ostatni hotel, który zarezerwowaliśmy już w Polsce. Później będziemy się musieli martwić na bieżąco. Albo też, jak ktoś woli &#8211; później będziemy spali gdzie nas nogi poniosą :)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050491.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2490]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2490__500x375_P1050491.JPG" alt="P1050491" title="P1050491" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050517.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2494]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2494__500x375_P1050517.JPG" alt="P1050517" title="P1050517" />
</a>

<p>Pokój był niewielki, za wszystkie ekstrasy typu ręcznik, klimatyzacja, telewizor, wymianę pościeli czy Internet trzeba było dopłacać. Pościel nie była tragiczna, ale do czystych też nie należała. Za tę cenę można było mieć zdecydowanie coś lepszego. Mimo wszystko następnego dnia zdecydowaliśmy, że zostajemy &#8211; szkoda nam było tracić dzień na poszukiwanie kolejnego hotelu w tym samym miejscu.</p>
<p>Kupiliśmy jakieś kanapki na recepcji, ale były paskudne i w jednym znaleźliśmy robaka.<br />
Ustaliliśmy, że to taki dzień operacyjny &#8211; szukamy pralni i kantoru wymiany walut. Trochę czasu zajęło znalezienie takiej, która tam to ogarnie w jeden dzień bez dodatkowej opłaty za ekspresowe pranie.</p>
<p>Gorzej było z kantorem. Myśleliśmy (po doświadczeniach w Kuala Lumpur), że nasze problemy z &#8222;dużymi głowami&#8221; w dolarach skończyły się po wyjeździe z Singapuru, a to ci niespodzianka:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050450.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2474]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2474__500x375_P1050450.JPG" alt="P1050450" title="P1050450" />
</a>

<p>i inna niespodzianka:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050462.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2482]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2482__500x375_P1050462.JPG" alt="P1050462" title="P1050462" />
</a>

<p>złaziliśmy całe miasto. Jeśli tak ma być wszędzie, to będziemy wozić ze sobą plik &#8222;bezwartościowych&#8221; dolarów i opróżnimy nasze konta bankowe. To jak to w końcu jest&#8230; lepiej mieć ze sobą gotówkę czy plastik? :) No trudno. Wymieniliśmy co było można i poszliśmy dalej zwiedzać miasto.</p>
<p>Kuching po malezyjsku znaczy kot, więc miasto tłumaczy się jako miasto kotów. Choć wszyscy wokół opisują, że jest tutaj ich mnóstwo, na mnie te liczby nie robiły jakiegoś specjalnego wrażenia. Choć jakby porównywać do reszty Malezji to może&#8230; Jedną z ważniejszych chyba rzeczy w Kuching jest &#8222;waterfront&#8221;. Ta nabrzeżna część miasta stanowi jednocześnie jego największą ozdobę, a tuż obok znajduje się dzielnica, którą określiłabym jako olbrzymi targ &#8211; przeplatany oczywiście hotelami, food courtami i świątyniami. Najfajniejsza była chyba ta różnorodność towarów. Stoliki ustawiane były na chodnikach tak, że momentami trudno było przejść. Sprzedawcy byli nie tylko sprzedawcami, ale często również wyrabiali te wspaniałe rękodzieła. No może nie wspaniałe, ale jednak rękodzieła ;) Można było tutaj kupić świeżo zrobiony tłumik do samochodu, upleciony na Twoich oczach wiklinowy kosz, albo bransoletkę z paciorków. Co pewien czas mijaliśmy też stoły na których rozstawione były dziwne, wielokolorowe ciasta. Chociaż nie odważyliśmy się ich spróbować, to w Kuching można odwiedzić ich fabrykę (na którą nie mieliśmy czasu). To podobno lokalne pyszności. Z targu najlepiej wspominam &#8222;wspaniały&#8221; zapach &#8211; połączenie suszonych ryb (bardzo w Malezji popularnych) i owoców, na przykład bananów w jednym miejscu. To zestawienie plus prażące słońce i wisząca w powietrzu duchota sprawiała, że człowiekowi aż chciało się żyć!</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050435.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2469]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2469__500x375_P1050435.JPG" alt="P1050435" title="P1050435" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050454.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2476]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2476__500x375_P1050454.JPG" alt="P1050454" title="P1050454" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050533.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2498]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2498__500x375_P1050533.JPG" alt="P1050533" title="P1050533" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050532.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2497]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2497__500x375_P1050532.JPG" alt="P1050532" title="P1050532" />
</a>

<p>Później trafiliśmy chyba do Chinatown, ale oczywiście ze względu na to, że całe Kuching jest znacznie mniejsze niż Kuala Lumpur, również Chinatown było tam mocno umowne.To znaczy&#8230; to chyba było Chinatown, bo wszędzie było pełno czerwonych lampionów i chińska &#8222;brama&#8221; oraz &#8230; oczywiście &#8211; świątynia. Był tam też niezły sklep z antykami, do którego mój tata w czasie całego naszego pobytu chodził kilkukrotnie. My zaś, do znudzenia przypominaliśmy mu o nadbagażu i rozważnych zakupach. Ale trudno nie skorzystać z opcji zakupu starych chińskich monet, których był tam cały dzban, a za 5 sztuk płaciło się 20 RM&#8230;czyli trochę ponad 20zł.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050431.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2465]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2465__500x375_P1050431.JPG" alt="P1050431" title="P1050431" />
</a>

<p>Idąc tak doszliśmy do nabrzeża. Wzdłuż rzeki był bardzo ładny deptak. Z kolei po drugiej stronie rzeki były już znacznie mniej imponujące widoki. Rozpadające się budy stanowiące czyjeś domy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01372.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2393]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2393__500x375_DSC01372.JPG" alt="DSC01372" title="DSC01372" />
</a>

<p>Usiedliśmy na ławce, wyciągnęliśmy przewodnik i zaczęliśmy się w niego wczytywać &#8211; zanim jednak dobrze sprawdziliśmy co można by zwiedzić podszedł do nas starszy gość, rasy białej, a z nim Azjatka i dzieciak. Płynnym pięknym angielskim spytał, czy może nam jakoś pomóc. To z pewnością &#8222;urok&#8221; przewodników Lonely Planet. Okazało się, że to Amerykanin, mieszkający w Malezji od 4 lat, jest tu nauczycielem angielskiego. Skrupulatnie notowaliśmy rzeczy, które warto zwiedzić w Kuching &#8211; w sumie to całkiem sporo tego było &#8230; Muzea,  Fort Łowców głów, fabryka ciasta itd. Nie spamiętaliśmy wszystkiego, ale nie zdecydowaliśmy się na zwiedzanie wszystkiego. Nie chcieliśmy być w Kuching aż tak długo, ale któregoś dnia przepłynęliśmy się taksówką wodną na drugą stronę rzeki (taksówka 0,50 RM) obejrzeć ów Fort. Dayakowie, jedno z plemion Borneo słynie z tych &#8222;nikczemnych występków&#8221;. Głowy swoich ofiar odpowiednio preparowano gotując tak długo, aż czaszki ofiar kurczyły się i mogły służyć za piękny &#8222;breloczek&#8221;. Im większa kolekcja, tym większy szacun na dzielni&#8230; czy coś takiego.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050752.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2548]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2548__500x375_P1050752.JPG" alt="P1050752" title="P1050752" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050750.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2546]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2546__500x375_P1050750.JPG" alt="P1050750" title="P1050750" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050748.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2545]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2545__500x375_P1050748.JPG" alt="P1050748" title="P1050748" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050449.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2473]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2473__500x375_P1050449.JPG" alt="P1050449" title="P1050449" />
</a>

<p>Polecili nam też restaurację na &#8222;śniadanie&#8221; (bo przecież wciąż byliśmy bez śniadania), w którym można było zjeść coś łagodnego. Poszliśmy więc w pierwszej kolejności tam. Trudno było to nazwać tanim azjatyckim food courtem, ale nie chcieliśmy wybrzydzać. Restauracja prowadzona pod Europejczyków też nie jest przecież zła. Długo nie mogliśmy się zdecydować, ale w końcu zamówiliśmy, oczywiście trochę w ciemno. Tata zamówił jakąś rybkę &#8222;nieco pikantną&#8221;, gdzie na dnie były te suszone ryby &#8211; używane trochę po to, żeby dodać smaku, a trochę po to, żeby nie przypaliła się główna składowa dania. Czyli coś jak nasza kapusta. Było to tak pikantne, że tata nie był w stanie tego zjeść bez dwóch piw. My natomiast uraczyliśmy się zieloną herbatą mrożoną. I żebyście sobie nie myśleli &#8211; dostaliśmy piękną herbatkę, jeszcze z torebką ekspresową w szklance!</p>
<p>Później kontynuowaliśmy jeszcze akcję poszukiwania kantorów, ale zakończyła się ona połowicznym sukcesem (zasady przyjmowanych banknotów nieco się różniły w zależności od kantoru, ale generalnie pozbywaliśmy się już naszych ostatnich dużych głów).</p>
<p>Później wróciliśmy na nabrzeże. Widzieliśmy tam wcześniej łódkę, która robiła rejs po rzece. Cena 60RM / osobę. Ale po drodze zaczepił nas gość proponując tę samą wycieczkę, tylko małą łodzią za 19RM/os. Kto by się nie skusił. Szczególnie, że facet zgodził się przyjąć zapłatę w dolarach&#8230; oczywiście pod warunkiem, że będzie to odpowiedni dolar. Drobnych nie mieliśmy i wydał nam w Ringgitach. Paweł go nieźle zagadał. Mieliśmy taki banknot z &#8222;dużą głową&#8221;, ale seria, której nam żaden kantor nie chciał przyjąć&#8230; no ale ten gość zobaczył, że big head i wziął. To się nazywa wymiana! :)</p>
<p>Na wycieczce łódką nie dowiedzieliśmy się zbyt wielu rzeczy (może poza tym, że na wyspie po drugiej stronie rzeki jest aż 580 małych meczetów), ale fajnie było znów zobaczyć miasto z perspektywy rzeki. Za to poznaliśmy parę Belgów. Też na nich zwróciliśmy uwagę dzięki lonely planet.</p>
<p>Później poszliśmy do restauracji &#8211; jak się okazało Libańskiej, w której udało nam się nawiązać dialog z pracującym tam kelnerem. Zaczęliśmy od pytania go o możliwość dojazdu do Baku, dowiedzieliśmy się, że w Sarawak żyją dwa rdzenne plemiona &#8211; Bidayuh i Iban, opowiada nam o zarobkach na wsi (700-800 RM / miesiąc) i w mieście (np. kelner z napiwkami wyciąga 1000-1200 RM). Wynajęcie pokoju w Kuching to 400-600 RM. Mieszkał w jednym z okolicznych longhouse&#8217;ów, ale ze względu na dobre zarobki w Kuching przeprowadził się.</p>
<p>Rozmowa nam się bardzo przeciągnęła i kiedy się zorientowaliśmy, było już bardzo późno. Rano wstajemy wcześnie i trzeba iść spać.</p>
<h3>Bako National Park</h3>
<h3>
<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050618.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2522]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2522__500x375_P1050618.JPG" alt="P1050618" title="P1050618" />
</a>
</h3>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01494.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2434]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2434__500x375_DSC01494.JPG" alt="DSC01494" title="DSC01494" />
</a>

<p>Zgodnie z wszystkimi informacjami, które dostaliśmy, do Bako trzeba było jechać wcześnie rano, żeby to miało sens. Dlatego bez śniadania, ok. 8:30 byliśmy już na wskazanym dworcu autobusowym. Stał tam autobus, który za chyba 3 RM zawiózł nas na miejsce. Razem z nami wysiadł jeszcze jeden gość. Cała reszta wsiadała lub wysiadała w lokalnych wioskach.</p>
<p>Gdy dojechaliśmy do Bako następnego ranka, Belgowie już tam siedzieli pod ścianą. Niestety okazało się, że jest odpływ, więc nie da rady dopłynąć tam łódką i musimy czekać&#8230; minimum 2-3 godziny. To doskonale. Zdążymy zjeść śniadanie i napić się kawy. Nie wspominałam chyba, że kawa w Malezji to jakieś totalne nieporozumienie. Tak było i tym razem. Kawa smakowała, jakby została zrobiona z fusów zaparzanych trzeci raz. Jak nie słodzę kawy, tak tej nie dało się wypić bez mleka i cukru. Wtedy nabierała swoją pełnię smaku. Jedzenie też d**y nie urywało. W Parku było wiele tras o różnym poziomie zaawansowania, ale niektóre też wymagały więcej czasu niż mieliśmy. Bo jeżeli chcieliśmy wrócić tego samego dnia, to mogliśmy popłynąć o 16:30. I tym razem nie chodziło o poziom rzeki, ale o ostatni autobus o 17:15. Szczerze mówiąc to w Malezji było najbardziej denerwujące. Po 17 nie można było już nic zrobić.</p>
<p>Studiując mapę usłyszeliśmy jakieś polskie zdania &#8211; to Wiesiek i Dorota, Polacy z Malborka, którzy zwiedzili już szmat świata. Ich towarzystwo szczególnie pasowało tacie, bo wreszcie poznał kogoś z kim mógł swobodnie rozmawiać. Wiesiek i Dorota robili trasę podobną do naszej, tylko na odwrót, więc o ile Bako u nas było pierwszym przystankiem na Borneo, o tyle dla nich był to już ostatni etap podróży &#8211; następnego dnia wracają do Singapuru a stamtąd do domu. Chętnie więc dzielili się swoimi spostrzeżeniami z wyprawy. Dopłynąć było tam bardzo ciężko. Woda była już dość wysoko, ale nie na tyle, by obyło się bez problemów&#8230; Co jakiś czas mijaliśmy dziwne konstrukcje z kijów, wystające z wody na 2-3 metry&#8230; w powrotnej drodze już ich nie było, podobnie, jak nie było ogromnej, 300 metrowej &#8222;plaży&#8221; &#8230; a może powinnam powiedzieć zatoki, w której jestestwo wody zależało od przypływów i odpływów&#8230;. One chyba najbardziej mnie tutaj zafascynowały. To niewiarygodne jak krajobraz może się zmienić w kilka godzin! Na dnie rzeki, która prawdopodobnie miała się tutaj za chwilę zapełnić wodą coś się ruszało &#8211; to były dwu-centymetrowe kraby z &#8222;jednym szczypcem&#8221;, znaczy szczypcami, ale jednymi :)</p>
<p>Ponieważ byłam chora spasowałam z nawet bardzo krótkimi trasami i poszłam najkrótszą. Paweł poszedł ze mną. Tata z kolei zdecydował się na trasę 7km. O tym jak paliło tam słońce przekonaliśmy się następnego dnia. Mimo, że trasa biegła zazwyczaj między drzewami a tata użył kremu z filtrem, następnego dnia piekły go ręce. Ręce! Które normalnie są przecież przyzwyczajone do dużej ilości słońca. Gdy wracaliśmy z Pawłem spotkaliśmy stado małpek i dzików&#8230; znaczy guźców. Nie obyło się bez tysiąca zdjęć. Małpy też próbowały zaatakować nasz plecak, gdy tylko zobaczyły, że po coś sięgamy. Przy nich trzeba mieć się na baczności. Później znienacka jedna zwinęła dwa ciastka z talerza i uciekła.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01497.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2436]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2436__500x375_DSC01497.JPG" alt="DSC01497" title="DSC01497" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01443.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2418]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2418__500x375_DSC01443.JPG" alt="DSC01443" title="DSC01443" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01499.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2437]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2437__500x375_DSC01499.JPG" alt="DSC01499" title="DSC01499" />
</a>

<p>Wrażenia z Bako? Sama nie wiem. Nie tego oczekiwałam po parku narodowym, niezbadanym lesie deszczowym i tysiącach roślinności. Coś było w tych krajobrazach tajemniczego i niezwykłego, ale nie można tego nazwać zapierającym dech, pięknym krajobrazem. A może to prażące słońce i gorączka zniekształcały mi obraz? A może &#8222;suche&#8221; drzewa zatopione w mętnej i żółtej wodzie Morza Chińskiego? A może wielka rura zatopiona w nim, wystająca niczym potwór z Lochness i przepowiadająca obrzydliwe ścieki w wodzie?</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01431.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2413]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2413__500x375_DSC01431.JPG" alt="DSC01431" title="DSC01431" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01430.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2412]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2412__500x375_DSC01430.JPG" alt="DSC01430" title="DSC01430" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01436.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2415]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2415__500x375_DSC01436.JPG" alt="DSC01436" title="DSC01436" />
</a>

<p>Gdy łódka nas wysadziła na drugim brzegu, wśród cywilizacji, budynek, w którym rano czekaliśmy na to aż rzeka się podniesie był już pusty. Zastanawialiśmy się, czy udało nam się zdążyć na autobus, ale z nami czekało kilka osób, więc miejmy nadzieję, że tak. Po dość długim oczekiwaniu przyjechał prywaciarz mini busem. Byliśmy pewni (również z rozmowy z naszymi Polskimi znajomymi), że mini bus przyjeżdża chwilę przed normalnym autobusem. W końcu kasuje więcej. Facet chciał od nas 7 RM od osoby. Nasza trójka udała brak zainteresowania &#8211; bez sensu płacić 7 jak za chwilę będzie autobus za 3 (chociaż nie byliśmy jakoś super tego pewni). Ostatnim rzutem na taśmę (gdy wszyscy inni siedzieli już w środku) wynegocjowaliśmy że dobra, możemy pojechać, ale jak nas weźmie za 5RM za osobę. Gość się zgodził i był od teraz naszym nowym przyjacielem. ;-)</p>
<p>Po powrocie z Bako odebraliśmy pranie, wzięliśmy prysznic i postanowiliśmy zjeść w restauracji niedaleko hotelu. Wreszcie było coś normalnego i pysznego &#8211; Kurczak w sosie słodko-kwaśnym. Wzięłam aspirynę i poszłam spać. Jutro muszę być zdrowa.</p>
<h3>Orangutany w Semangkok<strong><br />
</strong></h3>
<p>Spaliśmy do 10:00. Później poszliśmy na śniadanie też koło hotelu. Dziś mieliśmy jechać do Semangkoku &#8211; ośrodka rehalilitacji orangutanów. Z tym, że orangutany tak naprawdę nigdy nie wracają do &#8222;dzikiego&#8221; życia. Wycieczka w hotelu kosztuje 65RM od osoby. Nie trudno się domyślić, że postanowiliśmy znów spróbować naszego szczęścia na dworcu autobusowym. Spotkaliśmy tam naszego kolegę, który przywitał nas pytaniem &#8222;gdzie chcecie jechać?&#8221;. Gdy się dowiedział, że do orangutanów zawołał swojego kumpla, który po długich negocjacjach zawiózł nas tam za przyzwoitą cenę 30 RM/osobę (zamiast pierwszej ceny 35 RM).</p>
<p>Orangutany ogląda się w trakcie karmienia, wtedy jest szansa, że się uda coś zobaczyć, poza szelestem liści na drzewach. Nie udało nam się zobaczyć najstarszego żyjącego tam Orangutana Ritchiego, ale i tak nam się podobało. Najbardziej chyba stukanie kokosami o drzewa oraz piciu mleka z butelki plastikowej :) To się nazywa cywilizacja. Po powrocie jemy obiad w pobliskim food courcie i idziemy spać. Rano wylot do Bintulu&#8230; Lot kupiliśmy dzisiaj rano spontanicznie. Air Asia awansuje tym samym na pierwsze miejsce naszych ulubionych linii lotniczych. ;)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01528.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2445]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2445__500x375_DSC01528.JPG" alt="DSC01528" title="DSC01528" />
</a>

<h3>Bintulu i Belaga</h3>
<p>Pobudka o 6, a o 7:30 idziemy już z rzeczami na taksi. Tacie się zawsze myli i wsiada do taksówki jako kierowca. Przyzwyczajeni do ruchu prawostronnego każdy z nas jako pasażer przedniego siedzenia ma nieodpartą pokusę wciskania hamulca w razie potrzeby oraz wzdrygania się, gdy nasz kierowca skręca &#8222;pod prąd&#8221; w rozumieniu Polskim. Albo skręca w lewo bez większego ogarnięcia skrzyżowania.</p>
<p>W samolocie mam miejsce obok gościa, który cały czas do mnie gada. Kto gada o tak wczesnej porze zamiast kimać i zbierać siły w czasie lotu? Gdy wychodzi do toalety udaję, że zasnęłam. Zasypiam naprawdę i budzę się przy lądowaniu. No lotnisku w Bintulu znów tylko taksi. RM 35, żeby się dostać do miasta. Nie ma wyjścia, jedziemy. Stąd 4&#215;4 do Belagi powinno kosztować ok RM60/os (zdaniem taksówkarza). Tata częstuje go kulkami z ryżu w jakimś dziwnym karmelu (na sucho). Wcześniej próbowaliśmy podobnych chrupków z noodli. Po tym, jak znalazłam w nich pięknego, grubego, zdrowego, długiego włosa straciłam ochotę na lokalne słodkości.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050866.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2568]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2568__500x375_P1050866.JPG" alt="P1050866" title="P1050866" />
</a>

<p>Gdy dojeżdżamy do Centrum taksówkarz pokazuje nam samochód terenowy. Woła &#8211; Belaga! Belaga! Belaga! Nikt nawet nie drgnie, więć taksówkarz woła dalej &#8211; Belaga! Belaga!</p>
<p>W końcu jeden leniwie podnosi się i podchodzi&#8230; i chce RM500.<br />
- 500??!?<br />
- tak, bo ja tam nocuję&#8230;<br />
Okazuje się, że 500 to tu &#8222;normalna&#8221; cena i nikt nam za mniej nie pojedzie. Rezygnujemy. Nie chcemy się dać naciągnąć na zmowę cenową. No i laska w sklepie mówi, że te longhouse&#8217;y w Beladze to takie średnie są. ;)</p>
<h3>Miri</h3>
<p>No to jedziemy do Miri. Bus do Miri RM20, 4-4.5 h jazdy. Po drodze tylko drzewa palmowe, więc moje serce krwawi&#8230; Naturalne lasy Borneo są masowo wycinane pod te uprawy, przez co, jak się można domyślić, życie traci nie tylko mnóstwo roślin, ale i zwierząt, które są zabijane, bo stanowią &#8222;zagrożenie&#8221; dla upraw.</p>
<p>dojechalismy do Miri&#8230; a właściwie do wioski 5km przed Miri.  Kurde. Jedziesz 210 km a nie mogą Cię już tych 50ciu do centrum podrzucić. Ja pierdzielę.</p>
<p>Zapytaliśmy o autobus &#8211; podobno Autobus będzie za 1,5 godziny bo jeden nam uciekł. Siedzieliśmy przy stolikach dworcowego food courtu, zmęczeni i głodni. W końcu postanowiliśmy wziąć co jest. Gość nam zrobił rewelacyjne noodle (bez mięsa) za RM3.5 !</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050927.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2582]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2582__500x375_P1050927.JPG" alt="P1050927" title="P1050927" />
</a>

<p>Te noodle, szczególnie tata, porównywał już do końca wyjazdu z każdym innym daniem. Były pyszne. Poczytaliśmy przewodnik. Jedziemy do Mulu. Są tam świetne jaskinie, dla prawdziwych miłośników jaskiń. Nie jesteśmy miłośnikami jaskiń, ale skoro są takie super to jedziemy :)</p>
<p>Pytaliśmy ludzi o busy, ale wzruszali tylko ramionami i patrzyli po sobie &#8211; nie wiedzą. Jak to kurde nie wiedzą. W końcu nam pokazali, że tam. Inni nam pokazali, że w innym miejscu. Super. Siedzieliśmy tam chyba ze 2 godziny.</p>
<p>W końcu niektóre wersje zaczynały się pokrywać. Wynikało z nich, że owszem, autobus staje na tym dworcu, ale bardzo rzadko, a kawałek dalej przy stacji benzynowej jest przystanek, na którym można złapać autobus bez problemu. minęło może z 15 minut i byliśmy w autobusie. Był bardzo stary. Tak stary, że przednia szyba była składana z kilku, bo, najwyraźniej w czasach, w których został wyprodukowany nie znano jeszcze techniki gięcia szkła. Koszt do centrum RM 1.40 / os, z przerwą na tankowanie na pobliskiej stacji.</p>
<p>Na razie wylądowaliśmy w centrum Miri i było już po 17, a my mieliśmy do znalezienia hotel i biuro podróży. Hotel znaleźliśmy nawet szybko, z biurem podróży już było znacznie gorzej. Znacznie, bo o tej porze już wszystko było zamknięte. Byliśmy uziemieni tutaj do jutra i nawet nie wiedzieliśmy, czy uda nam się tę wycieczkę zaplanować. Zatrzymaliśmy się w Gloria Hotel, za 110RM / 3 os.</p>
<p>Chwilę odsapnęliśmy i poszliśmy na obiad i piwo. Nie mieliśmy już nic lepszego do roboty. W samym Miri nie ma co zwiedzać. Potwierdza to również LP. Jest to po prostu dogodna baza wypadowa do wielu ciekawych turystycznych miejsc&#8230; Pod warunkiem, że się zdąży zorganizować to do 16:00. W międzyczasie tacie zepsuł się aparat i wymyśliliśmy, że być może uda się go naprawić, tylko potrzebujemy śrubokrętu.</p>
<p>Lokalesi kierują nas do pobliskiego supermarketu. Trzeba przyznać, że robi on na nas ogromne wrażenie :-)<br />
Kojarzy mi się z giełdą na której handlowali sami Ruscy 20-25 lat temu. Dorwałam tam, bardzo tanio karty do UNO. W Europie kosztują one majątek (coś koło 20-30 zł, 8 euro za granicą). W Malezji raptem 4 RM. Oczywiście okazało się później, że są jakieś lewe, bo czerwony był w rzeczywistości pomarańczowy, ale poza tym były idealne. I idealnie sprawdziły się podczas naszych długich podróży i nie tylko.</p>
<p>Rano spieszyliśmy się do biura podróży. Mieliśmy nadzieję, że uda nam się załatwić ten wyjazd do Mulu. Niestety, krzyczą nam chore ceny, np. 680 RM/os bez hotelu, w innej agencji 688 RM z hotelem i przewodnikiem, ale i tak uznajemy, że 700 zł za jednodniową wycieczkę do 4 jaskiń to chyba trochę przesada.</p>
<p>Trochę żałuję, bo podobno wieczorem nietoperze dają tam niezły pokaz &#8222;tańca&#8221;, zobaczcie na pierwszym lepszym filmie:</p>
<p><iframe width="620" height="465" src="https://www.youtube.com/embed/IioIZdfoy4o?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Mimo wszystko ustaliliśmy, że nie ma to sensu. Wkurza mnie już ta Malezja. Tu miało być tanio, a cały czas mam wrażenie, że ludzie chcą nas naciągnąć i jest drożej, niż powinno być. Wracamy na dworzec autobusowy. Mam poczucie kolejnego straconego dnia&#8230; o 15:45 jest autobus do Brunei. Mamy więc znów kilka godzin na dworcu, ale to przecież doskonała okazja na noodle za 3 złote i Uno. Gdy gramy zrywa się kolejna ulewa i szczerze cieszymy się, że pada deszcz. Powietrze przez kilka minut robi się rześkie. Wszyscy patrzą zdziwieni na tatę, który postanawia się w tym deszczu ochłodzić. Po 5 minutach wszystko znów jest suche, poza powietrzem, które bez zmian pozostaje wilgotne, parne i duszne. Wydaje się jednak, że już się do niego w miarę przyzwyczailiśmy. Przed nami kolejne kilka godzin jazdy autobusem, przejazd przez granicę do Sułtanatu, a później znów 2-3 godziny do stolicy. Czyli dojedziemy późnym wieczorem. Na granicy pytają nas, czy nie przewozimy czegoś zakazanego, a zakazanych rzeczy jest bardzo dużo &#8211; zaczynając oczywiście od alkoholu i papierosów. Wspominamy z rozrzewnieniem cytrynówkę domowej roboty, którą się &#8222;odkażaliśmy&#8221; przez kilka pierwszych dni od przyjazdu taty.</p>
<p>Od granicy zmienia się również krajobraz. Nieco zaniedbane okolice robią się znacznie bardziej luksusowe, trawniki równo przystrzyżone&#8230; Coś jak w Europie. Gdy dojeżdżamy do stolicy jest już ciemno, około 22:00. Przed nami kolejne poszukiwania hotelu, a my padamy na ryjki.</p>

<div class="ngg-albumoverview">		

	<!-- List of galleries -->
		
	<div class="ngg-album-compact">
		<div class="ngg-album-compactbox">
			<div class="ngg-album-link">
				<a class="Link" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-sarawak-2">
					<img class="Thumb" alt="Azja 2012: Borneo - Sarawak" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/thumbs/thumbs_P1050777.JPG"/>
				</a>
			</div>
		</div>
		<h4><a class="ngg-album-desc" title="Azja 2012: Borneo - Sarawak" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-sarawak-2" >Azja 2012: Borneo - Sarawak</a></h4>
				<p><strong>248</strong> Zdjęcia</p>
			</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div>
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fmalezja-azja%2Fmalezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
