<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>W cały świat! &#187; kapibara</title>
	<atom:link href="http://www.wcalyswiat.pl/tag/kapibara/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wcalyswiat.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 17 Jan 2016 23:02:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.4.1</generator>
		<item>
		<title>Wenezuela Część 5: Delta Orinoco</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/wenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wenezuela-czesc-5-delta-orinoco</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/wenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 04:32:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wenezuela]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[delta orinoco]]></category>
		<category><![CDATA[indianie z orinoco]]></category>
		<category><![CDATA[kapibara]]></category>
		<category><![CDATA[kapibary]]></category>
		<category><![CDATA[orinoco]]></category>
		<category><![CDATA[orinoco eco camp]]></category>
		<category><![CDATA[orinoco river]]></category>
		<category><![CDATA[rzeka orinoco]]></category>
		<category><![CDATA[tukany]]></category>
		<category><![CDATA[wenezuela]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=731</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/wenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html" title="Wenezuela Część 5: Delta Orinoco"></a>Jedziemy z kolejnym gościem, który ni w ząb angielskiego&#8230; W kwestii działających zegarów i wskaźników w samochodzie mamy już 4:3 dla działających. Nieźle! Dzisiaj w Polsce jest Święto Niepodległości, a my z Pawłem mamy 8-mą rocznicę. Spędzamy ten dzień dosyć &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/wenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/wenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html" title="Wenezuela Część 5: Delta Orinoco"></a><p><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/wenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html"><img class="alignleft size-medium wp-image-1162" title="wene-orinoco-girl" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/01/wene-orinoco-girl-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" /></a>Jedziemy z kolejnym gościem, który ni w ząb angielskiego&#8230; W kwestii działających zegarów i wskaźników w samochodzie mamy już 4:3 dla działających. Nieźle! Dzisiaj w Polsce jest Święto Niepodległości, a my z Pawłem mamy 8-mą rocznicę. Spędzamy ten dzień dosyć nietypowo. Za oknem (samochodu) robi się szaro i co jakiś czas widać błyski &#8211; już przestajemy się zastanawiać, czy to burza w oddali, czy efekt Catatumbo.</p>
<p>Przejeżdżamy obok gwardii narodowej i &#8211; ponieważ mamy przyciemniane szyby &#8211; kierowca grzecznie otwiera wszystkie, żeby gwardzista miał wgląd w zawartość. Nachyla się i coś pyta. Tamten coś odpowiada. Przez chwilę dopada mnie myśl, że jeszcze nam brakuje przeszukania bagażu. Na szczęście chwilę się na nas pokrzywił i nas puścił.<br />
<a href="http://g.co/maps/c4ea9" target="_blank">Zobacz mapę z wyprawy</a></p>
<p><span id="more-731"></span></p>
<p>Dziwna sprawa z tą gwardią narodową. Jaki to ma cel? Zapewnienie nowych miejsc pracy? Bo przecież nie bezpieczeństwo&#8230; Jest krytykowany w świecie, ale w dużej mierze powodem jest polityka anty-USA. W Internecie zaś chodzą pogłoski, że Wenezuelczycy go lubią, bo robi dla nich dużo dobrego. W końcu nie wybieraliby go na prezydenta, gdyby było inaczej&#8230; a może jednak? Pytaliśmy kiedyś jednego z Wenezuelczyków co myśli o Chavezie. Przez chwilę milczy, ale później przyznaje, że jest przeciwny jego polityce i spytany dlaczego zaczyna się wściekać:<br />
- <em>Wenezuela jest kojarzona z dużą przestępczością. Szczególnie w dużych miastach. Skoro Chavez tak kocha swoich ludzi, dlaczego nic z tym nie robi? Żyjemy z turystyki, lubimy turystów, ale oni nie chcą przyjeżdżać do naszego kraju bo się boją&#8230; Policjant zarabia u nas 1500 bolivarów / miesiąc. Jak ma wyżywić za to czwórkę dzieci?</em> (Tani obiad to ok 30BsF). <em>No to gdy pojawia się okazja i ma do wyboru wsadzić np. handlarza narkotykami, albo wziąć 200 Bsf, wybierze 200 Bsf.</em><br />
- No dobrze, ale skoro ludzie go nie popierają, to czemu na niego głosują?<br />
- <em>Demokracja? A co to za demokracja jeśli idę głosować, a nade mną stoją ludzie Chaveza i patrzą mi przez ramię co zakreślam? To są wolne wybory?</em><br />
Opowiada o tym, że- jak to w demokratycznym państwie &#8211; można zrobić referendum, żeby odwołać prezydenta. Potrzebują 12 milionów podpisów, żeby go odwołać. Na listę wpisało się 3 miliony. Te 3 miliony teraz mają ogromny problem. Nie dostaną pracy, nie dostaną kredytu, nie dostaną mieszkania, bo są na liście. Żeby dostać mieszkanie, pracę, kredyt, załatwić cokolwiek &#8211; trzeba być w partii.<br />
<em>- Chavez zrobił sporo dobrego, ale więcej złego&#8230;</em></p>
<p>Słuchaliśmy tych opowieści i czuję się, jakbym słuchała moich rodziców opowiadających o Polsce z czasów, kiedy mnie jeszcze na świecie nie było. O PRLu, o partiach, o władzy, która kontrolowała wszystko. Mamy nadzieję, że Wenezueli też się uda.</p>
<p>Nasz kierowca zatrzymał się na środku drogi. O co chodzi? Nie powiedział, bo przecież nie zna angielskiego. Za to przywitał się z drugim kierowcą, który nas &#8222;przejął&#8221;. Dojechaliśmy z nim do samej Orinoco. Miejscowość San Jose de Buja. Widać, że lokalny, bo trąbił, machał i witał się z ludźmi z wioski. Było już ciemno a my wsiadaliśmy do motorówki. Była lekka panika, bo się okazało, że facet ma tylko latarkę w ręku i od czasu do czasu sprawdza sobie &#8222;wyrywkowo&#8221; niektóre miejsca. Ja jednak byłam pewna, że zna drogę na pamięć i wie, czego się spodziewać. Czułam na twarzy chłodne powietrze i było mi przyjemnie. Płynęliśmy tak z 20 minut manewrując między zakolami rzeki, krzakami i mieliznami. Od czasu do czasu w oczy rzucały nam się czerwone oczy kajmanów. W końcu w oddali zauważyliśmy światełka odbijające się od tafli wody. To były pochodnie zapalone w naszym obozie. Rany jak tu ślicznie!!! Byłam pod ogromnym wrażeniem tego miejsca. Wysiedliśmy na drewniany pomost i wtedy okazało się, że cały obóz jest na drewnianych pomostach.</p>
<p>To właśnie z od takich domów na palach wywodzi się nazwa Wenezuela, czyli Mała Wenecja. Nazwy tej użył kompan Krzysztofa Kolumba &#8211; Alonso de Ojeda.<br />
.<br />
- Hello my friends! My name is Jamil and I am your guide.<br />
później zaczął coś o tym, żebyśmy się nie przejmowali, że oni zaniosą nasze bagaże i w końcu, gdy im powiedzieliśmy, że nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni dali nam spokój ;-)</p>
<p>Pokazali nam nasze &#8222;pokoje&#8221; &#8211; cały kamp na balach, między pokojami &#8222;ścieżki&#8221; jak pomosty, a pod nami woda i roślinność rzeki Orinoco. Pokoje to były pomosty około 3&#215;4 metry z dachami ze &#8222;strzechy&#8221; palmowej od strony obozu zasłonięte wielkimi liśćmi, które również stanowiły drzwi, z drugiej zaś nie było nic &#8211; czyli wielkie okno. Cały Orinoco Eco Camp tak wyglądał. Pokazali nam łazienki i uprzedzili, żeby do mycia zębów używać wody z baniaka (w prysznicach była woda z rzeki). Wróciliśmy do kuchnio-jadalnio-salonu, gdzie palił się grill, a przy stolikach i na fotelach (!) siedzieli różni ludzie. Turyści oczywiście. Rozmawiali głównie po angielsku, ale udało nam się również usłyszeć jakieś słowiańskie dźwięki.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/czesc-5-orinoco/p1030699.jpg" title="Pokój w Orinoco Eco Camp" rel="lightbox[singlepic568]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/568__500x375_p1030699.jpg" alt="Domek/pokój" title="Domek/pokój" />
</a>

<p>Wśród pracowników Orinoco Eco Camp od razu rzuca nam się niepozorna, bardzo blada blondyneczka. Myśleliśmy początkowo, że to jedna z turystek i dziwiliśmy się, że majstruje przy grillu. To Brytyjka, na oko 22 lata, studentka. Wyjechała do Ameryki Południowej na wolontariat. Początkowo przez miesiąc siedziała w jakimś ośrodku w Peru, teraz jest tu. Na pytanie co planuje później odpowiada, że wraca do domu na święta. No tak! Przecież mamy listopad! Paweł pyta ją, czy w tych chatkach jest bezpiecznie &#8211; przecież mogą wejść jakieś węże.<br />
- Aaa, tak. Jak zobaczysz węża to go nie dotykaj. Na pewno jest jadowity. &#8211; odpowiada z uśmiechem.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/czesc-5-orinoco/p1030700.jpg" title="Orinoco Eco Camp" rel="lightbox[singlepic569]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/569__500x375_p1030700.jpg" alt="Orinoco Eco Camp" title="Orinoco Eco Camp" />
</a>

<p>Wróciliśmy do pokoju, gdzie zanieśliśmy swoje rzeczy i dokładnie go obejrzeliśmy. Normalne łóżko z całkiem schludnie wyglądającą moskitierą. Widok na Orinoco i słychać nocne zwierzęta: świerszcze, ptaki, żaby. Na ścieżkach właśnie wspomniane wcześniej pochodnie. W salonie wiszą 3 hamaki &#8211; Paweł od razu zajmuje jeden z nich. Są tutaj 2 psy i jedna udomowiona kapibara (!!!) jeszcze młoda. Jak się później okaże, są również 2 koty, ale niezbyt przyjacielskie. (Nie dziwię się &#8211; co byście zrobili, gdyby gryzoń był 3 razy większy od Was?). Czekaliśmy na kolację i zaczęliśmy rozmawiać z jakimś starszym małżeństwem z Holandii, którzy sobie mieszkają na jednej z wysp z Antyli Holenderskich (chyba Curaçao) i przyjechali na Orinoco na wycieczkę fakultatywną.<br />
Poszłam po coś do pokoju i bardzo się zdziwiłam, bo przed wejściem do niego stały oba psy i ujadały zaciekle. Już złodziej??? Miałam przy sobie tylko aparat, więc nim postanowiłam poświecić, ale zrobiłam to dość nieumiejętnie i tylko się oślepiłam błyskiem flesza. W środku mogło być wszystko: od złodzieja, po węże i inne stworki rzeczne. Wchodzę! Ewidentnie psy się bały sto razy bardziej &#8230; mojego plecaka, którego cień wyglądał rzeczywiście groźnie.</p>
<p>Na kolację znów kurczak z grilla z arepą. Śniadanie jajko lub jajecznica, kolacja kurczak, to wszystko z arepą.. ileż można! Po kolacji byłam bardzo zmęczona i czułam, że choroba mnie rozkłada. Wzięłam tabcin i położyliśmy się spać. Było mi cholernie zimno, mimo bluzy i skarpetek. Dobrze, że miałam ze sobą wkład do śpiwora to jak w niego weszłam zrobiło się w końcu wystarczająco ciepło. Rano do tych objawów doszedł dużo gorszy &#8211; żołądkowy. Zdecydowałam, że nie jadę oglądać tukanów. Paweł miał więc zadanie robić zdjęcia i mi opowiadać. Leżę w łóżku, wzięłam tabcin, nifuroksazyd, stoperan i smectę i czekam, aż zacznie działać. Przynajmniej wiem, że pieczołowite przygotowanie apteczki nie poszło na marne&#8230; Ale Paweł chyba trochę panikuje &#8211; dopytuje czy mam dreszcze, bo podejrzewa malarię. W Wenezueli raczej nie występuje, ale biorąc pod uwagę, że komary kochają mnie ponad życie jest to prawdopodobne. Nawet użycie bardzo mocnego środka powyżej 50% deetu nie dawało mi żadnych gwarancji. Moje stopy wyglądają strasznie. Dolne partie są pokryte malutkimi bąbelkami &#8211; stawiam, że to mrówki. Później już standardowo komary i takie duże bąble z Canaimy &#8211; nie wiem po czym. Łydki &#8211; oczywiście komary oraz maleńkie czerwone kropki po puri puri. W tych rejonach są jeszcze czarne muchy &#8211; nie wiem jak gryzą, bo już ciężko mi rozpoznać, ale gryzą na pewno. Są wyjątkowe, bo zamiast bać się dymu &#8211; lgną do niego, ale są aktywne tylko w dzień, więc jak przychodzi wieczór można spokojnie zadymić obóz, żeby odstraszyć komary. Kładę się spać, liczę jeszcze, że za godzinę obudzę się zdrowa.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/czesc-5-orinoco/p1030703.jpg" title="Pokój w środku" rel="lightbox[singlepic571]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/571__500x375_p1030703.jpg" alt="weneart5 pokój w środku" title="weneart5 pokój w środku" />
</a>

<p>Na śniadanie jajecznica z tłustą arepą i fasolą. No to dzisiaj bez śniadania.Postanowiłam jednak pojechać na wycieczkę łódką. Płyniemy, ale jest raczej nudno &#8211; albo przynajmniej nie ma wiele nowych rzeczy&#8230; W końcu dopływamy do jakiegoś młodzieniaszka z małym kajmanem na sznurku.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/czesc-5-orinoco/p1030711.jpg" title="Kajmanek" rel="lightbox[singlepic573]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/573__500x375_p1030711.jpg" alt="weneart5 kajmanek" title="weneart5 kajmanek" />
</a>

<p>Dzieci Indian nie mają obowiązku chodzić do szkoły. To, co muszą umieć nauczą się w domu &#8211; jak wypleść hamak, zbudować chatkę, canoi, wiosło, jak złapać tukana w sieć. Chavez zachęca te dzieciaki darmowymi obiadami.</p>
<p><iframe width="620" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/GBnZ-bry5rc?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Podczas naszej podróży zaczyna szybko i intensywnie padać deszcz. Rozłożyliśmy folię i po 3 minutach można było ją już złożyć&#8230; To się nazywają deszcze! Później odwiedzamy kolejnych Indian. Na błotnistym podłożu porozrzucane są patyki, żeby można było po nich chodzić. Na Palach stoi mostek 5&#215;5 metrów i tam siedzi cała rodzinka &#8211; na podłodze i na hamakach. Dziewczynki (ok 5-10 lat) pozują do zdjęć. Jamil pokazuje nam schwytane w klatce tukany, na ziemi papuga ze związanymi skrzydłami i jedna martwa, ale ta martwa już raczej nie nadaje się do spożycia. W innym miejscu Jamil pokazuje nam jak Indianie wdrapują się na drzewo, żeby założyć pułapkę na ptaki. Mają tak umięśnione stopy, że otaczające drzewo wyglądają jak drugie dłonie. Są zdecydowanie szersze niż nasze i bardziej zwinne.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/czesc-5-orinoco/p1030800.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic587]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/587__500x375_p1030800.jpg" alt="weneart5 w hamaku" title="weneart5 w hamaku" />
</a>

<p>Dni na Orinoko mijają mi raczej leniwie i są krótkie &#8211; o 17 zaczynają gryźć komary i marzę tylko o tym, żeby wrócić pod moskitierę. Przed 5tą na zewnątrz czeka mnie to samo, więc nie wstaję, jeśli nie muszę. Poziom Orinoco zmienia się co 6 godzin &#8211; raz za &#8222;oknem&#8221; mam błoto, innym razem rzekę. W drodze do łazienki kręci się piękny, ogromny błękitny motyl. Chcę go sfotografować, ale to graniczy z cudem. Dni i wydarzenia mieszają mi się, z powodu choroby. Mam już dość wyjazdu i chcę wracać do domu, ale wyłącznie z powodu komarów. Jestem tak pogryziona, że budzę się w nocy na drapanie, nogi mam całe w strupach. Nic nie dają muggi i inne repelenty (przed), nic nie daje fenistil (po). (Po prawie dwóch miesiącach, w trakcie opisywania wydarzeń nadal mam, choć nieliczne, ślady ugryzień).</p>
<p><iframe width="620" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/39COc0_MmGM?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Wieczorem w drugi dzień pojawiają się &#8222;nowi&#8221;. Wśród nich małżeństwo Polaków z Warszawy (Romek i Marzena) i 4 Rosjan. Przywieźli ze sobą rum i colę. Mają wakacje na Margaricie, a ta wycieczka to taki fakultet. Po krótkim zapoznaniu słyszę Marzenę: jestem załamana, jak tu mieszkać w takiej norze? Muszę się napić..</p>
<p>A ja zaczynam się zastanawiać nad tym wszystkim, bo moje wrażenia euforyczne &#8222;jak tu pięknie&#8221; również były szczere. Uważam, że ten camp jest rzeczywiście największym luksusem, jaki mieliśmy podczas całego pobytu. Jest zachowany w odpowiednim klimacie, pozwalającym poczuć wszystkie uroki Delty Orinoco, ale jest też najbardziej komercyjny &#8211; dopieszczony pod wygodę turystów i mało przypominający realia. Zresztą realia (mieszkać jak tambylcy) byłyby dość załamujące.</p>
<p>Chłopaki jeżdżą na wycieczki, ale wracają zazwyczaj z hasłem &#8222;nic nie straciłaś&#8221;. Pewnie nie chcą robić mi przykrości, bo rzeczywiście marnie bym się sprawdzała w takim stanie. Na śniadanie ciągle jajecznica albo sadzone i arepa, na kolację sałatka z tuńczykiem i świeże owoce&#8230; Decyduję się na arepę, żeby zjeść cokolwiek. Oni na wycieczce zajadali lokalne słodycze &#8211; w ramach podziękowań od jednej turystki za słodycze z Europy:</p>
<p><iframe width="620" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/inp7-6sWTl4?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>To larwy termitów&#8230; czy oni naprawdę je jedzą? Spójrzcie Jamila:</p>
<p><iframe width="620" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/sc52qRsW6wQ?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Indiańska zabawka:</p>
<p><iframe width="620" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/4hw9ajd2npY?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Jamil, nasz przewodnik ma 29 lat i z dumą pokazuje nam swojego wnuczka &#8211; na oko półrocznego. Spojrzał któregoś razu na Kubę:<br />
- podobają mi się Twoje okulary&#8230; wiesz, tutaj jest dżungla i nie mamy takich&#8230; Może chciałbyś się wymienić? Przywiózł bym ci w zamian jakiś ładny prezent z dżungli. Kuba skłamał, że to prezent i jest do nich emocjonalnie przywiązany. Przecież nie da mu Ray Banów ;)</p>
<p>Innym razem, kiedy zostałam w obozie wyłącznie z pracownikami Eco Campu usłyszałam rozmowę, między Brytyjką, która jest tam na wolontariacie a Victorem, przewodnikiem.<br />
- Bardzo mi się podoba to, co masz (ipod)&#8230; Bardzo chciałbym taki mieć&#8230; tutaj w dżungli nie kupię nigdy nic takiego, ale Ty w Anglii pewnie bez problemu dostaniesz to w każdym sklepie. Może się wymienimy? Dam Ci za to jakiś ładny prezent z dżungli (to chyba typowy tekst :))) ) &#8230; na przykład ręcznie wyplatany hamak..</p>
<p>Dzień mija mi bardzo miło i leniwie, czuję się już lepiej. Bujam się w hamaku, gdy tylko zwieszę rękę w dół od razu podbiegają psiaki na głaskanie. Wystawiają brzuszki. Jeśli nie one, to przychodzi kapibara, która wydaje dziwne mrucząco-piszczące odgłosy. Trzeba przy niej uważać na buty i spodnie, bo zjada. Z radością też ssie palec, gdy tylko jej się na to pozwoli.</p>
<p>Jest tutaj pólka z książkami w różnych językach &#8211; chyba zostawiają je turyści. Zauważam gazetkę o mustangach, na okładce o Polskim Klubie Mustang i Mustang Race 2011. Artykułu nie rozumiem do końca, ale są nazwy miejscowości przez które Mustang Race przejeżdżał i ksywki znajomych. Robię zdjęcia &#8211; będą zachwyceni. W upalny dzień nagle zaczyna lać rzęsisty deszcz. leżę w hamaku i patrzę jak strugi deszczu spływają po strzechowych dachach. Powietrze się robi niezmiernie przyjemne a widok deszczu cudownie relaksuje.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/czesc-5-orinoco/p1030839.jpg" title="Deszcz " rel="lightbox[singlepic593]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/593__500x375_p1030839.jpg" alt="weneart5 Deszcz w Orinoco Eco Camp" title="weneart5 Deszcz w Orinoco Eco Camp" />
</a>

<p>Chłopaki wrócili &#8211; dziś wycieczka jechała na spacer po dżungli. Wzięli w tym celu kalosze. Ale kilka osób z grupy jest cała w błocie &#8211; Kuba wpadł po pas, jednej Niemce but się zatrzymał i stanęła w skarpetce a Rosjanin, który nie rozumie za bardzo po angielsku nie posłuchał (z wiadomych względów) ostrzeżeń Jamila, żeby ostrożnie stawiać stopy, bo jest niebezpiecznie i można się nadziać na skorpiona albo węża i zaczął z impetem wymachiwać swoją nową maczetą i biec do przodu, wyprzedzając grupę. Gdy się przewrócił Jamil stwierdził, że to zbyt niebezpieczne i wrócili.</p>
<p>Dziś na obiad ryż, więc jestem szczęśliwa, bo wreszcie się najem i nie będzie zagrożeń dla mojego żołądka. Przyjechała nowa grupa, a my wyjeżdżamy po obiedzie, więc jest tutaj naprawdę dużo ludzi. Większość z nich to chyba Brytyjczycy.</p>
<p>Wracamy łódką i wiem już, że zbliża się koniec wycieczki. Wracam myślami do wszystkiego, co zobaczyłam starając się to jakoś podsumować w głowie, ale jest to bardzo trudne. Wszystko co widziałam, było tak odmienne i budziło tak różne emocje, że ciężko to określić. Pytam, który element wycieczki podobał im się najbardziej &#8211; odpowiadają że Los Llanos albo Canaima. Ja wtedy stawiałam na Los Llanos, ale teraz po miesiącu już nie jestem pewna.Widziałam morze, i góry, ogromne jezioro irzeki i pustynię. Niezwykłe wodospady i błyskawice na niebie. Niebezpieczne anakondy, kajmany i bezbronne kapibary, ary, tukany. Byliśmy na równinach i na dużych wysokościach (do 3500m), w temperaturach 5 i 35 stopni. To chyba dlatego tak trudno wybrać jedną rzecz, wartą polecenia &#8211; bo to właśnie tę różnorodność trzeba w Wenezueli zobaczyć.</p>
<p>Na brzegu czeka nas nas kolejny kierowca. Ma nas zawieźć do Puerto Ordaz, gdzie nocujemy. Gdy pojawia się zasięg dostajemy smsa od Piotra, że ma podejrzenie o malarię i leży z gorączką. Oni wylatują dzień po nas. Zatrzymaliśmy się w posadzie załatwionej przez gravity tours. Rano mieliśmy wylot do Caracas. Lot do Polski o 17:00. Mamy nadzieję, że wystarczy czasu i samolot się nie spóźni. Gdy wychodzimy rano z plecakami słyszymy polski. To Marzena i Tomek z Roraimy! Przyjechali wczoraj wieczorem i szukali posady, ale tylko tu było miejsce. Co za zbieg okoliczności! Mają samolot godzinę po nas. Z ich opowieści wynika, że trasa na Roraimę była bardzo ciężka i ledwo dali radę. Mówią, że mieli tarantulę w namiocie. Spieszymy się na samolot, więc żegnamy się z nimi &#8211; za kilka godzin widzimy się na lotnisku w Caracas. Spotykamy ich jeszcze przy odprawie na lotnisku w Puerto Ordaz. Ich samolot ma opóźnienie 3 godziny. Na pytanie, czy mają międzynarodowy samolot odpowiedzieli, że tak i wtedy kobieta na szybko zmieniła im samolot, bo mieliby ciężko.<br />
W Caracas Kuba poszedł palić. Chciał się też spotkać jak najszybciej z Gosią i Maćkiem. My postanowiliśmy jak najszybciej przejść przez odprawę. Mieliśmy już sytuację, w której nie zdążyliśmy na lot i ta jedna nam zdecydowanie wystarczy. Poza tym nie jesteśmy pewni jak wygląda sprawa podatku wylotowego &#8211; zgodnie z biletem i informacją od pracowników lotniska jest on wliczony w bilet, ale nie chcemy ryzykować. Gdy nadaliśmy bagaż i odbieramy kartę pokładową jest na niej doczepiona zszywaczem kartka. Informują nas tutaj, że ze względu na procedury na lotnisku w Caracas przy wylocie mogą chcieć przeszukać nasz bagaż. Ponieważ chcą to zrobić wyłącznie przy właścicielu bagażu trzeba być przy gate od 15:00 (lot o 17:00), bo po rozpoczęciu boardingu nie mogą już tego bagażu przeszukiwać.</p>
<p>Przechodzimy przez security, ale nikt nie żąda od nas kwitka na opłacony podatek wylotowy. Czyli jednak był wliczony. Mamy zatem 400 boliwarów ekstra i nie chcemy ich brać ze sobą do kraju. Idziemy do sklepu wydać je na pamiątki, niektóre są nawet 100 razy droższe niż jakbyśmy kupowali we wiosce. Przypominam sobie wtedy, że w dużym plecaku zostawiłam kartę płatniczą, która mi się na pewno przyda we Frankfurcie.</p>
<p>Siedzimy na gate i czytamy książki, patrzymy na odlatujące samoloty&#8230; czekamy aż rozpocznie się Boarding. I wtedy słyszę nazwiska osób, których bagaże będą przeszukiwane&#8230; Słyszę Edward&#8230; słyszę Loto Edwa&#8230; Błagam, żeby to nie było Lotko Ewa&#8230; żeby to nie było Lotko Ewa&#8230; idę do obsługi lotniska i proszę o listę osób wezwanych. Jak nic jest Lotko Ewa. Pawła nie ma na liście. Idę do niego, nogi mam jak z waty. Zaczynam sobie przypominać całą panikę moich rodziców z podrzucaniem narkotyków do bagaży i zastanawiam się, czy to możliwe. Dlaczego akurat mój bagaż? Coś im się nie spodobało? Pytam tę dziewczynę, co tam stała czy to losowe plecaki czy coś jest nie tak, ale odpowiada tylko &#8211; Yes, please wait, it takes only 5 minutes. Wraz ze mną stoi dwóch facetów. Dali nam odblaskowe kamizelki i poprosili, żebyśmy usiedli. Wzięłam książkę i trochę mi już przeszedł stres, ale jak podchodziłam do Pawła, to mi powiedział, żebym się nie przyznawała, że jesteśmy razem. Hehe.W końcu w pięcioosobowej grupce (4 facetów i ja) poszliśmy. Było dosyć daleko, z gate&#8217;a 26 do gate&#8217;a 18, później przez bramki i na dół. Poczułam znowu wilgotne, duszne powietrze caracas. Byliśmy teraz w miejscu, gdzie pakują bagaże, dużo ludzi sortowało je i kładło na odpowiednie wózki. Na środku zobaczyłam mój plecak otoczony czterema innymi bagażami. Stało tam kilku gwardzistów za ladą i po kolei prosili nas, żebyśmy wskazali swój bagaż.<br />
- Español?<br />
- No&#8230;<br />
- Inglese?<br />
- Si&#8230;</p>
<p>na tym nasz dialog się skończył. Na migi pokazał mi, żebym wypakowała wszystkie rzeczy. Sam też wkładał łapy i sprawdzał co tam jest. Wyciągnęłam portfel, w którym miałam kartę i mu go pokazałam. Gdy mi go oddał schowałam do kieszeni spodni. Dorwał się do drewnianych kostek i gry gomoku, które kupiłam w Andach. Odpakował, wysypał pionki i oglądał. Później powkładał. Wziął kości i zaczął się nimi bawić. Zawołał jakiegoś kolegę i chyba kazał mu zgadnąć liczbę&#8230; a może parzyste/nieparzyste. Jak tamten odpowiedział, rzucił kośćmi i się zaśmiał. Widać, że mu się spodobały. Przejrzał wszystkie moje rzeczy i zakamarki plecaka i ruchem ręki nakazał spakować je z powrotem. W ten sposób straciłam też mojego secure-baga (folię), ale i tak się cieszyłam, że się udało bez problemów. Gdy wróciłam Paweł wyglądał na jeszcze bardziej zestresowanego niż ja. W myślach rozważał, czy jak mnie zamkną w więzieniu to ma wracać do Polski beze mnie czy starać mi się jakoś pomóc stąd (sic!!!)</p>
<p>Spotkaliśmy wreszcie pozostałych &#8211; Kubę, Gosię, Maćka, Marzenę i Tomka. Piotrek, Arek i p. Ela mieli wylot następnego dnia.Okazało się przy okazji, że oni musieli zapłacić podatek wylotowy&#8230; byliśmy już bez kasy, więc się trochę przystresowaliśmy, ale dostaliśmy informację, że skoro nas security puściło to już nikt tutaj nie będzie tego sprawdzać. Czyli byliśmy do przodu jakieś 40 euro.</p>
<p>Pozostały czas spędziliśmy na wymianie opowieści.</p>
<p>Marzena i Tomek opowiadali o Roraimie. O trudnych warunkach, piciu wody z rzeki, namiotach, tarantulach i ludziach, których tam poznali. Maciek i Gosia mieli swój bajkowy urlop na Arubie, gdzie po przeszukaniach na lotnisku, opóźnionym 7 godzin samolocie przywitała ich uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna z &#8222;Welcome and enjoy the Island!&#8221;, tu zdjęcia z Aruby od nich:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/aruba-i-mochima/wenezuela-403.jpg" title="Aruba" rel="lightbox[singlepic834]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/834__500x375_wenezuela-403.jpg" alt="wenezuela-403" title="wenezuela-403" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/aruba-i-mochima/wenezuela-283.jpg" title="Aruba" rel="lightbox[singlepic832]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/832__500x375_wenezuela-283.jpg" alt="wenezuela-283" title="wenezuela-283" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/aruba-i-mochima/wenezuela-312.jpg" title="Aruba" rel="lightbox[singlepic833]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/833__500x375_wenezuela-312.jpg" alt="wenezuela-312" title="wenezuela-312" />
</a>

<p>Piotrek, Arek i p. Ela wrócili szczęśliwie następnego dnia. Okazało się, że Piotrek nie ma malarii, a lekiem na jego bakterie jest sok z kokosa. Spędzili czas w Mochimie, nad morzem. Tu zdjęcia od nich:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/aruba-i-mochima/karaiby-mochima-5.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic842]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/842__500x375_karaiby-mochima-5.jpg" alt="karaiby-mochima-5" title="karaiby-mochima-5" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/aruba-i-mochima/santa-fe-mochima.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic866]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/866__500x375_santa-fe-mochima.jpg" alt="santa-fe-mochima" title="santa-fe-mochima" />
</a>

<p>W Wenezueli zobaczyliśmy wiele, ale kraj ma znacznie więcej do zaoferowania. Nie widzieliśmy Roraimy i praktycznie nie zwiedziliśmy północnej części kraju &#8211; w tym Amazonas &#8211; rejonu, w którym płynie Amazonka i w którym można spotkać &#8222;ostatnich Wolnych Indian&#8221;.</p>
<h3><span style="text-decoration: underline;">Zobacz więcej zdjęć:</span></h3>
<p>
<div class="ngg-albumoverview">		

	<!-- List of galleries -->
		
	<div class="ngg-album-compact">
		<div class="ngg-album-compactbox">
			<div class="ngg-album-link">
				<a class="Link" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/czesc-5-orinoco-2">
					<img class="Thumb" alt="Część 5 - Orinoco" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/czesc-5-orinoco/thumbs/thumbs_p1030687.jpg"/>
				</a>
			</div>
		</div>
		<h4><a class="ngg-album-desc" title="Część 5 - Orinoco" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/czesc-5-orinoco-2" >Część 5 - Orinoco</a></h4>
				<p><strong>29</strong> Zdjęcia</p>
			</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div>
</div>

 
<div class="ngg-albumoverview">		

	<!-- List of galleries -->
		
	<div class="ngg-album-compact">
		<div class="ngg-album-compactbox">
			<div class="ngg-album-link">
				<a class="Link" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/aruba-i-mochima">
					<img class="Thumb" alt="Aruba i Mochima" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/aruba-i-mochima/thumbs/thumbs_wenezuela-312.jpg"/>
				</a>
			</div>
		</div>
		<h4><a class="ngg-album-desc" title="Aruba i Mochima" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/aruba-i-mochima" >Aruba i Mochima</a></h4>
				<p><strong>39</strong> Zdjęcia</p>
			</div>

 		
	<div class="ngg-album-compact">
		<div class="ngg-album-compactbox">
			<div class="ngg-album-link">
				<a class="Link" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/czesc-2-fot-arkadiusz">
					<img class="Thumb" alt="Część 2 - fot. Arkadiusz" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/llanos-arkadiusz/thumbs/thumbs_dsc01835.jpg"/>
				</a>
			</div>
		</div>
		<h4><a class="ngg-album-desc" title="Część 2 - fot. Arkadiusz" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/czesc-2-fot-arkadiusz" >Część 2 - fot. Arkadiusz</a></h4>
				<p><strong>143</strong> Zdjęcia</p>
			</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div>
</div>

</p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fameryka-pld%2Fwenezuela%2Fwenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/wenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/wenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/wenezuela-czesc-5-delta-orinoco.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wenezuela Część 2: Los Llanos</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/los-llanos.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=los-llanos</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/los-llanos.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 04:09:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wenezuela]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[anakonda]]></category>
		<category><![CDATA[anakondy]]></category>
		<category><![CDATA[kajman]]></category>
		<category><![CDATA[kajmany]]></category>
		<category><![CDATA[kajmany wenezuela]]></category>
		<category><![CDATA[kapibara]]></category>
		<category><![CDATA[kapibary]]></category>
		<category><![CDATA[kapibary wenezuela]]></category>
		<category><![CDATA[los llanos]]></category>
		<category><![CDATA[papugi w wenezueli]]></category>
		<category><![CDATA[ptaki wenezueli]]></category>
		<category><![CDATA[równina]]></category>
		<category><![CDATA[równiny wenezueli]]></category>
		<category><![CDATA[wenezuela]]></category>
		<category><![CDATA[wenezuela los llanos]]></category>
		<category><![CDATA[wieś wenezuela]]></category>
		<category><![CDATA[życie w wenezueli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=392</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/los-llanos.html" title="Wenezuela Część 2: Los Llanos"></a> Barinas Zobacz mapę z wyprawy Na dworcu autobus spóźniał się 40 minut. W międzyczasie dostałam ptasią kupą w rękę. To już chyba taka tradycja.  W końcu przyjechał. Pakowanie zaczynaliśmy od nadawania bagaży. Wrzuciliśmy plecaki, w zamian dostaliśmy numerki. Później pokazywaliśmy &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/los-llanos.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/los-llanos.html" title="Wenezuela Część 2: Los Llanos"></a><h3> <a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/los-llanos.html"><img class="alignleft size-medium wp-image-1160" title="wene-llanos2" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/01/wene-llanos2-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" /></a>Barinas</h3>
<p><a href="http://g.co/maps/c4ea9" target="_blank">Zobacz mapę z wyprawy</a></p>
<p>Na dworcu autobus spóźniał się 40 minut. W międzyczasie dostałam ptasią kupą w rękę. To już chyba taka tradycja.  W końcu przyjechał. Pakowanie zaczynaliśmy od nadawania bagaży. Wrzuciliśmy plecaki, w zamian dostaliśmy numerki. Później pokazywaliśmy bilety i mieliśmy już wskazane miejsca. Na górze. Wszyscy podróżni mieli podusie i kocyk, albo nawet dwa kocyki. Wiedzieliśmy, że wenezuelskie autobusy słyną z ‚doskonałej’ klimatyzacji, więc mieliśmy na sobie najcieplejsze rzeczy. Na szczęście wystarczyły. Fotele były wygodniejsze niż w samolocie &#8211; z genialną półeczką na nogi, dzięki czemu osiągało się pozycję niemal leżącą. Obudziłam się nad ranem tuż przed Barinas. Wysiedliśmy na dworcu i zaczęliśmy się rozglądać w poszukiwaniu &#8222;naszych&#8221;, ale ani widu, ani słychu. Nie odpisywali na smsy. Usiedliśmy i zastanawialiśmy się co dalej. Słyszeliśmy co chwilę nawoływania kierowców &#8211; Velencia! Valencia! Merida! Szukali ludzi na dobitkę. Pęcherze po całej nocy krzyczały, aby o nich nie zapomnieć.</p>
<p><span id="more-392"></span></p>
<p>Rozejrzeliśmy się w poszukiwaniu toalety. Na pierwszy ogień poszedł Kuba. Gdy wrócił poinformował, że nie ma wody, ale umył ręce wodą w spłuczce. Świetny pomysł i też z niego skorzystałam. To chyba była nasza najgorsza toaleta ever podczas tego wyjazdu. Po 15 minutach postanowiłam umyć zęby. No przecież nie będę pluć pastą na ulicy. Wzięłam butelkę wody mineralnej i poszłam pluć do nieużywanej umywalki w toalecie. Gdy tam weszłam po raz drugi, była cała zalana, właśnie wodą ze spłuczki. Nie wiem jak to się stało, ale oczywiście, że plułam pastą do zębów na ulicy w centrum Barinas. :)</p>
<p>Mieliśmy trochę czasu, żeby poobserwować dworcowy ruch. Ogólnie w Wenezueli panuje dość specyficzna kultura jazdy. Widzieliśmy w Coro, że ludzie &#8222;potrąbują&#8221; sobie podczas wyprzedzania &#8211; chyba tak na wszelki wypadek, jakby ktoś nie spojrzał. Podobnie trąbią na pieszych, ale nie wiem co to dokładnie oznacza. Dodajcie do tego jeszcze fakt, że większość tamtejszych samochodów to stare, amerykańskie landary, poobijane z każdej strony.</p>
<p>W końcu napisali, że będą za godzinę. No dobra, to już jakaś informacja. Poszliśmy upolować coś do jedzenia. Na dworcu było mnóstwo bezpańskich psów. Ogólnie &#8211; w Wenezueli było dużo bezpańskich psów. Przypomniało mi się, że paręnaście lat temu w Polsce też na ulicach można było spotkać dużo psów i wcale to nie był powód do niepokoju. To przerażające, jak wiele się zmienia i jak mało tych zmian dostrzegamy. Czekaliśmy tam ze 2 godziny i w końcu przyjechali. Nareszcie! I od razu na wejściu zaskoczenie -  dlaczego jesteśmy w trójkę? Bo oni myśleli, że tylko ja i Paweł się decydujemy i że oni prawdopodobnie nie wykalkulowali i mają jedzenia dla 5 osób. Nasz kierowca &#8211; Yobani &#8211; wrzucił nasze plecaki na dach. Oczywiście nie znał angielskiego, ale to nie przeszkadzało nam w doskonałym dogadywaniu się. Właściwie jedyne, co musieliśmy wiedzieć to <em>baños</em>, czyli łazienka. Jechaliśmy i słuchaliśmy opowieści przy wenezuelskich hitach. Tamta trójka była w Meridzie &#8211; Arek twierdził, że Merida świetna, Piotrek, że szkoda na nią czasu. Byli na raftingu i spali w posiadłości jakiegoś Francuza. Przy okazji zrobili sobie pranie. Tego chyba najbardziej im zazdrościłam. Zapas czystych rzeczy zaczynał się kończyć. Wysłaliśmy ostatnie smsy do rodziców &#8222;wszystko u nas OK, przez 3 dni możemy być bez zasięgu&#8221;.</p>
<p>Po drodze dosiadł się do nas Junio, nasz przewodnik. On już świetnie znał angielski &#8211; chyba najlepiej ze wszystkich naszych przewodników. Z okna widać zapierające dech w piersiach, chociaż monotonne krajobrazy. Soczysto zielone równiny, a na nich pasące się krowy. Co jakiś czas na trasie są progi zwalniające. To w Wenezueli oznaczać może albo wioskę i moto-gastronomię (pachnące, grillowane króliki, banany, kawa, piwo, arepa), albo gwardię narodową. Przy tej drugiej Piotrek zaczynał: &#8222;schowaj ten telefon! Nie rób zdjęć! Nie patrz im w oczy!&#8221;. Zapytaliśmy Junio co o tym sądzi i potwierdził &#8211; turyści w Wenezueli uznawani są za potencjalnych szpiegów, więc takie zachowanie jest jak najbardziej wskazane, żeby nie wzbudzać podejrzeń.</p>
<p>Zatrzymaliśmy się jeszcze w jakiejś mieścinie, żeby uzupełnić lodówkę turystyczną. To był prawdopodobnie nasz zapas jedzenia na całe 3 dni. Piotrek kupił kiść bananów, my kupiliśmy zgrzewkę  piwa. Mogliśmy kupić więcej, ale nikt nie chciał. Później to piwo okazało się towarem na wagę złota.</p>
<p>Zaczęło padać. Mimo wszystko deszcz był raczej przyjemnie chłodzący.</p>
<p>Mijamy Rio Apure &#8211; czwartą pod względem wielkości rzekę Wenezueli. Widzimy co jakiś czas tłumy przy rzece. Łowią piranie. To najlepszy sezon na łowienie piranii, bo poziom wody obniża się i wszystkie zwierzęta przenoszą się w dół rzeki. Za kilogram piranii można dostać 20 BsF, czyli €2. Dowiedzieliśmy się jednak, że to niezły kąsek, bo zarobki to na przykład ok 2000 boliwarów w McDonalds czyli €200 / miesiąc.</p>
<h3>Los Llanos</h3>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1010834.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic897]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/897__500x375_p1010834.jpg" alt="weneart2 błotko" title="weneart2 błotko" />
</a>

<p>- Patrz jaka tu jest droga! Tu to jest prawdziwa Afryka! &#8211; Piotrek miał talent do doskonałych podsumowań. Rzeczywiście droga zaczynała się zmieniać z asfaltowej na &#8230; przypadkową. Jak safari. Wreszcie zrozumieliśmy po co nam terenowy samochód. Nieźle nas wytrzęsło na tych dziurach.</p>
<p>Dojechaliśmy koło 13. Mieliśmy 2 godziny na odpoczynek przed obiadem. W tym czasie zaprzyjaźnialiśmy się z udomowioną papugą.Była cudowna. Trochę wredna i zadziorna. Jak tylko przestaliśmy się nią interesować zaczęła coś na nas krzyczeć.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1020010.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic989]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/989__500x375_p1020010.jpg" alt="weneart2 papuga wcina makaron" title="weneart2 papuga wcina makaron" />
</a>

<p>My byliśmy już kilkanaście godzin w podróży, więc zmęczenie nas zaczynało trochę dopadać. Po obiedzie pojechaliśmy łowić piranie. 3 osoby konno i 3 osoby samochodem.  Po chwili jednak zatrzymaliśmy się, bo dwóch szaleńców wlazło z kijami do wody całkiem boso. Szukali anakondy. Jakie to jest cholernie niebezpieczne. Zatrzymaliśmy się, żeby się do tych poszukiwań podłączyć. Po 15 minutach czekania ktoś zauważył węża na drzewie. Tak. To anakonda. Zdjęli ją ostrożnie i położyli na ulicy. Chwilę później stały już tam razem z nami 3 wycieczki. Któryś z przewodników wziął kij i zachęcił ją, żeby się oplotła wokół niego. Wtedy Junio spytał &#8211; kto chce potrzymać anakondę?<br />
- Mogę?<br />
- jasne, że tak.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/201111041881.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1020]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1020__500x375_201111041881.jpg" alt="weneart2 Anakonda" title="weneart2 Anakonda" />
</a>

<p>Wygląda na to, że byłam pierwszą ochotniczką. Cholernie ciężka. Zaraz po mnie zgarnął ją ktoś z innej grupy, a później Paweł &#8211; do zdjęcia. I później już nikt. Na 30 osób tylko 3 zdecydowały się na coś takiego. A to była malutka anakonda. Łowienie piranii bardzo spodobało się chłopakom. Szczególnie na kawałek innej piranii. W tym czasie lokalny zaklinacz przyrody Condoro (albo Commodoro, bo właśnie taką ksywkę często dostawał) złowił dla nas większe sztuki na obiad. Kapibary, piranie, mnóstwo ptaków. Gdzie nie spojrzysz, tam coś się rusza, a to co widzisz, to znacznie mniej niż to, czego nie widzisz.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1010868.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1024]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1024__500x375_p1010868.jpg" alt="weneart2 pirania" title="weneart2 pirania" />
</a>

<p>Wróciliśmy koło 18, czyli jak było już ciemno. Mimo silnych repelentów komary dawały się nieco we znaki. O tej porze wylazły żaby i plątały się dosłownie wszędzie. Wokół naszego pokoju chłopaki naliczyli 13 żab w ciągu 15 minut. I jednego kraba. Skąd się tam wziął? Trudno powiedzieć. Na piranie już było za późno, więc zjedliśmy coś innego. Miejsce, w którym przebywaliśmy to jakiś kamp złożony z kilku budynków &#8211; trochę jak na mazurach na obozie ;-) Wszyscy spaliśmy w jednym pomieszczeniu, ale były tam 3 podwójne łóżka, więc nieźle. Pomieszczenie, a właściwie hala przedzielona na dwa mniejsze pokoje i my w jednym z nich nie miała okien, tylko siatki/moskitiery. Drzwi zasuwało się na rygielek lub na sznurek w zależności od tego z której strony. Podłoga była dość prosta &#8211; betonowa. Łazienki na zewnątrz, w dwóch miejscach. Umywalki na zewnątrz i toalety razem z prysznicami w środku. Każdy z nich miał oddzielne wejście, drzwi z blachy. Ściany miały około 2 metrów wysokości, później ok 40 cm wolnej przestrzeni (na wietrzenie? :) ) i dach. Dzięki temu trudno było mi zaklasyfikować, czy to prysznic na zewnątrz czy w środku. W każdym razie wolałam się kąpać rano, bo wtedy komary już spały. Pod warunkiem, że była woda.</p>
<p>Woda w obozie była pobierana pompą, 60 metrów pod ziemią do plastykowego zbiornika umieszczonego dość wysoko. Stamtąd wężami docierała do łazienek, które z racji tego, że były niżej&#8230; działały jak bieżąca woda. Przy okazji czasem udało się, że woda była ciepła, jeśli zdążyła się nagrzać, ale zwykle jednak była lodowata, szczególnie jeśli brało się prysznic o 6 rano, tuż po tym jak pompy zaczynały pracować. Temperatura wody jednak zupełnie nie przeszkadzała. Było cholernie gorąco i taka zimna kąpiel była wręcz cudowna. Gorzej było, jak wody brakło w trakcie mycia, trzeba było trochę poczekać.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1020045.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1033]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1033__500x375_p1020045.jpg" alt="weneart2 zbiornik z wodą" title="weneart2 zbiornik z wodą" />
</a>

<p>Zauważyliśmy, że telefon stał na 1,5 metrowym słupku. Tylko tam mógł złapać jakikolwiek zasięg. Jeśli ktoś ma zadzwonić o konkretnej godzinie, to oni szukają zasięgu i czekają tam, dopóki nie zadzwoni.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1020044.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1032]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1032__500x375_p1020044.jpg" alt="weneart2 telefon na słupku" title="weneart2 telefon na słupku" />
</a>

<p>Prąd był z generatora. Generator na benzynę oczywiście. W związku z tym prąd był jedynie wtedy, kiedy do funkcjonowania konieczne było światło &#8211; od 18:00, kiedy robiło się ciemno, do około 23:00, kiedy wszyscy szli już spać. Wyłączano go zapewne dlatego, że buczał nam nad głowami jak oszalały i nie dawał zasnąć&#8230; chociaż mnie i tak się to udawało po całym dniu łażenia. Całe to obcowanie z przyrodą sprawiło, że budziłam się o 5 i chodziłam spać koło 20:00. Godziny mojej aktywności wyznaczała przyroda&#8230; głównie komary, których prawie nie było w pokoju, w którym spaliśmy, ale przez to, że siatka była bardzo drobna, było tam też cholernie gorąco. Dlatego właśnie kładłam się spać jak najwcześniej. Zresztą różnica czasu między Polską a Wenezuelą to 5,5 godziny. Czyli można właściwie powiedzieć, że się w ogóle nie przestawiłam ze strefy czasowej i kładłam się spać standardowo po północy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1020029.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic998]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/998__500x375_p1020029.jpg" alt="weneart2 obóz" title="weneart2 obóz" />
</a>

<p>Jedzenie &#8211; zero wybrzydzania, gotują i jesz co dają&#8230; albo nie jesz. Jesteś pośrodku niczego i jeśli Ci nie pasuje to&#8230; nie masz wyjścia. Na szczęście jedzenie było całkiem niezłe. Codziennie rano jajecznica z arepą, albo omlety z syropem klonowym. To nie są śniadania, które zwykle jadam, ale są względnie akceptowalne. Najgorszy dla mnie był ten wenezuelski ser. Był tak jasny, że trudno było z całą pewnością uznać, czy był biały czy żółty. Bardzo słony  i może nawet dobry, ale śmierdział jak męskie skarpetki po dwóch dniach biegania, więc nie byłam w stanie przez to przebrnąć. Na obiad dostawaliśmy za to różne różności. Z rzeczy, których trzeba spróbować to np. Yuka (smak blisko gotowanego ziemniaka, ale jest o wiele delikatniejsza w smaku), czipsy z platanów &#8211; nie wiem właściwie jak nazywała się potrawa, ale to były plasterki platanów (bananów) smażone jak frytki i posolone. Nieziemsko dobre. Codziennie inny sok, ze świeżych owoców.Tutaj akurat złowione przez nas piranie:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1020014.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1029]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1029__500x375_p1020014.jpg" alt="weneart2 talerz piranii na obiad" title="weneart2 talerz piranii na obiad" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1020015.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1030]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1030__500x375_p1020015.jpg" alt="weneart2 obiad - piranie" title="weneart2 obiad - piranie" />
</a>

<p>No ale pierwszy poranek &#8211; obudziły mnie śpiewy ptaków, muczenie krów i inne takie dźwięki. Budziły mnie codziennie podczas naszego pobytu tam. Posłuchajcie sami:</p>
<p><iframe width="620" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/9XFKP7Fs8P8?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Chwilę później zaczął hałasować generator &#8211; to oznacza, że będzie woda. Po śniadaniu i prysznicu pojechaliśmy. Tamte rejony to ogromne, niezabudowane tereny, na których wypasane jest bydło. Zwykle krowy, ale widzieliśmy też świnie. To nie są krowy jak nasze polskie mućki, mają garba i są jednobarwne. Poza tym, że są znaczone w tradycyjny sposób &#8211; poprzez przypalanie, to chyba jedyna trauma, jaka je spotyka. Te zwierzaki wyglądają na hiper szczęśliwe. Mają ogromne, zielone tereny do biegania i jedzenia. Noc również spędzają na powietrzu, chociaż blisko siebie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1010859.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic907]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/907__500x375_p1010859.jpg" alt="weneart2 równina pięknie" title="weneart2 równina pięknie" />
</a>

<p>Wyruszyliśmy zaraz po śniadaniu. Nie było planu. Szukaliśmy zwierząt. Nie było o to trudno. Los Llanos to raj dla ornitologów, ale poza tysiącami gatunków ptaków były tutaj też kajmany (z rodziny aligatorów, ale mniejsze), żółwie, kapibary (największe gryzonie świata), węże. W samochodzie zaplątała nam się nawet mała modliszka. Było tam pięknie, ale żadne słowa ani zdjęcia tego nie opiszą. Czuję, że tak mogła wyglądać polska wieś 40-50 lat temu.</p>
<p>Junio opowiada nam nie tylko o przyrodzie ale i życiu na równinach. Jesteśmy na początku pory suchej, jeszcze 1,5 miesiąca temu do naszego obozu można było dopłynąć wyłącznie łodzią. na czas pory deszczowej wszyscy przenieśli się w miejsce położone znacznie wyżej. U nas jest ok dziesięcioro dzieci. Mają szczęście, bo szkoła znajduje się 500 metrów od domu. Jeśli chodzi o angielski &#8211; w podstawówce w ogóle się go nie uczą, dopiero w liceum albo na studiach. Studia są prawie bezpłatne. Prawie, bo kosztują symboliczne 10 BsF za semestr. To całkiem niezła cena.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1010880.jpg" title="Dziecko w obozie" rel="lightbox[singlepic911]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/911__500x375_p1010880.jpg" alt="weneart2 dzieciak w wiosce" title="weneart2 dzieciak w wiosce" />
</a>

<p>W drodze powrotnej zauważyliśmy sklep i poprosiliśmy, żeby Yobani się zatrzymał. &#8222;sklep&#8221; to całkiem hucznie powiedziane. Chcieliśmy kupić wodę. Oczywiście nie ma. Jest za to coca cola. No oczywiście! Ten koncern wszędzie się wciśnie. Kupiliśmy też małe soczki w kartonikach i lizaki dla dzieciaków.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1010946.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1028]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1028__500x375_p1010946.jpg" alt="weneart2 lokalny sklep" title="weneart2 lokalny sklep" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1010945.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1027]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1027__500x375_p1010945.jpg" alt="weneart2 lokalny sklep w środku" title="weneart2 lokalny sklep w środku" />
</a>

<p>Mieliśmy znów 2 godzinki na siestę. Wykorzystaliśmy ją oczywiście na fotografowanie naszej ulubionej ary i innych ptaszków, które przylatywały do obozu&#8230;. przez to patrzenie w górę prawie nadepnęłam na iguanę, która postanowiła się powygrzewać na betonowym chodniczku.</p>
<p><iframe width="620" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/mgIJXdVgTfw?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/p1020041.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1008]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1008__500x375_p1020041.jpg" alt="weneart2 Iguana" title="weneart2 Iguana" />
</a>

<p>Przez ten prąd na godziny chyba popsułam sobie baterię od aparatu &#8211; na szczęście miałam dwie. Zdjęć pstrykaliśmy jednak bardzo dużo i obie padły tuż przed wycieczką łodzią. Zdjęcia z tej części wycieczki zamieszczam dzięki uprzejmości Arka. Dzięki!</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/llanos-arkadiusz/dsc01737.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic311]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/311__500x375_dsc01737.jpg" alt="weneart2a rzeka" title="weneart2a rzeka" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/llanos-arkadiusz/dsc01746.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic319]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/319__500x375_dsc01746.jpg" alt="weneart2a rzeka" title="weneart2a rzeka" />
</a>

<p>
<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/llanos-arkadiusz/dsc01793.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic352]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/352__500x375_dsc01793.jpg" alt="weneart2a ptak" title="weneart2a ptak" />
</a>
<br />
Łódź była dość długa i wąska. Po środku rozłożone deski, które po dwóch godzinach dawały nam się we znaki i &#8230; w cztery litery. Chavez w ramach wspierania turystyki i gospodarki dał silniki wszystkim łodziom. Fajnie, ale strasznie jechało benzyną przez to&#8230;  Widoki były niesamowite. Oczywiście przyroda, przyroda i jeszcze raz przyroda. Oprócz rodzinki kapibar, mnóstwa ukrytych w zaroślach kajmanów, żółwi, papug z &#8222;czubem&#8221; i małp widzieliśmy również kopulujące węże (wisiały na drzewie tuż nad naszymi głowami) oraz delfiny rzeczne (wiedzieliście o istnieniu takich?). Są znacznie mniejsze niż te delfiny, które znamy, mają krótsze &#8222;płetwy&#8221;. Dowiedzieliśmy się też, że są to jedyne delfiny, które mogą skręcić głowę na boki. Żeby je zobaczyć pływaliśmy w kółko łodzią przez jakieś 5 minut. Niezła zabawa!</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/llanos-arkadiusz/dsc01798.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic357]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/357__500x375_dsc01798.jpg" alt="weneart2 delfin rzeczny" title="weneart2 delfin rzeczny" />
</a>

<p>W innym miejscu znów spędziliśmy 15 minut pływając w kółko, zatrzymując się, czekając, znów płynąc&#8230; o co chodzi? Wszyscy byli ciekawi. Condoro wstał, zdjął buty i się rozglądał&#8230; Junio powiedział, że upolują dla nas niespodziankę. Paweł &#8211; przygotowany na wycieczkę na 300% już wiedział. Chwila nieuwagi i Condoro już był w wodzie pełnej kajmanów, piranii i anakond &#8211; po trzech sekundach wynurzył się z żółwiem matamata. Ten konkretny był samcem &#8211; wiadomo to po wklęsłym &#8222;brzuszku&#8221;. Żółw jest nazywany prehistorycznym, ze względu na jego paskudny wygląd. Występuje przede wszystkim w Kolumbii i Wenezueli, a ściślej rzecz biorąc w okolicach Amazonki i Orinoco i ich dopływów. Jego szyja po wyciągnięciu jest tak długa, jak jego tułów. Głowa chowa się &#8222;bokiem&#8221; to muszli. Jego specyficzny zapach (a raczej smród) to jego system obronny.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/llanos-arkadiusz/dsc01817.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic374]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/374__500x375_dsc01817.jpg" alt="weneart2a żółw" title="weneart2a żółw" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/llanos-arkadiusz/dsc01828.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic384]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/384__500x375_dsc01828.jpg" alt="weneart2a żółw" title="weneart2a żółw" />
</a>

<p>Słońce zbliżało się ku zachodowi, więc zaczęliśmy wracać. To oświetlenie &#8222;boczne&#8221; dodawało temu miejscu ogromnego uroku i pomyślałam, że to dobrze, że nie udało nam się zaliczyć tej wycieczki rano. Takie były początkowe plany, ale Junio dowiedział się, że wycieczka z Niemiec będzie i nie chciał, żeby było tłoczno (he he). Spytaliśmy, czy przez to, że zrobiliśmy ją później straciliśmy coś, co rano moglibyśmy zobaczyć. Okazało się, że to względy bezpieczeństwa &#8211; przez to wracaliśmy tuż przed zachodem słońca, a w razie awarii silnika nie mieliśmy nawet wioseł, na rzece pełnej wszystkiego.</p>
<p>Rozkoszowaliśmy się tym widokiem. Co chwilę przelatywały nad nami jakieś papugi. Dowiedzieliśmy się wtedy, że papugi łączą się w pary na całe życie  i jeśli widzimy liczbę nieparzystą, to znaczy, że druga papuga nie żyje lub została schwytana do niewoli (&#8222;papużki nierozłączki&#8221;, co?).</p>
<p>Wracając Junio i Condoro wzięli od nas latarki. Było już ciemno i czegoś tam szukali w krzakach. Czego? No oczywiście &#8211; błyszczących małych ślipek. Małych kajmanów. W końcu Junio przyszedł z ręką pełną 15-20 centymetrowych maleńkich kajmanków. Jakie one były fajne!!! Po kolacji pokazywaliśmy ludziom z obozu zdjęcia, jakie udało nam się do tej pory zrobić &#8211; nie tylko na Llanos, ale i w Coro i w Puerto Colombia. To był nasz ostatni wieczór na Llanos. Byłam zakochana w tym miejscu. To był odpoczynek totalny. Kompletne oderwanie od rzeczywistości, w której żyję, bez zasięgu, prawie-bez-prądu, bez Internetu. Tylko przyroda i my. Miałam zresztą większe zmartwienia &#8211; moje ukochane komary! Położyliśmy się spać w miarę wcześnie &#8211; rano mieliśmy wcześnie wyjeżdżać. Szczególnie, że w międzyczasie ustalaliśmy z Junio, czy będą z nami w stanie pojechać na Catatumbo. Wprawdzie http://www.gravity-tours.com.ve/ organizują wycieczki na Catatumbo, ale Junior miał znowu jechać na Llanos od poniedziałku i nie był pewny, czy uda mu się zamienić. No to zobaczymy.</p>

<div class="ngg-albumoverview">		

	<!-- List of galleries -->
		
	<div class="ngg-album-compact">
		<div class="ngg-album-compactbox">
			<div class="ngg-album-link">
				<a class="Link" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/czesc-2-los-llanos">
					<img class="Thumb" alt="Część 2 - Los Llanos" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/galeria-czesc-2-los-llanos/thumbs/thumbs_p1010836.jpg"/>
				</a>
			</div>
		</div>
		<h4><a class="ngg-album-desc" title="Część 2 - Los Llanos" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/czesc-2-los-llanos" >Część 2 - Los Llanos</a></h4>
				<p><strong>160</strong> Zdjęcia</p>
			</div>

 		
	<div class="ngg-album-compact">
		<div class="ngg-album-compactbox">
			<div class="ngg-album-link">
				<a class="Link" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/czesc-2-fot-arkadiusz">
					<img class="Thumb" alt="Część 2 - fot. Arkadiusz" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/llanos-arkadiusz/thumbs/thumbs_dsc01835.jpg"/>
				</a>
			</div>
		</div>
		<h4><a class="ngg-album-desc" title="Część 2 - fot. Arkadiusz" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/czesc-2-fot-arkadiusz" >Część 2 - fot. Arkadiusz</a></h4>
				<p><strong>143</strong> Zdjęcia</p>
			</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div>
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fameryka-pld%2Fwenezuela%2Flos-llanos.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/los-llanos.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/los-llanos.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/los-llanos.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
