<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>W cały świat! &#187; Azja</title>
	<atom:link href="http://www.wcalyswiat.pl/category/relacje/azja/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wcalyswiat.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 17 Jan 2016 23:02:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.4.1</generator>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 8: Langkawi</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=malezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jun 2012 23:11:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Malezja]]></category>
		<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[jak daleko jest z langkawi na koh lipe]]></category>
		<category><![CDATA[jak dostać się z malezji do koh lipe]]></category>
		<category><![CDATA[koh lipe]]></category>
		<category><![CDATA[langkawi]]></category>
		<category><![CDATA[malezja]]></category>
		<category><![CDATA[malezja langkawi]]></category>
		<category><![CDATA[sky bridge malaysia]]></category>
		<category><![CDATA[skybridge]]></category>
		<category><![CDATA[skybridge langkawi]]></category>
		<category><![CDATA[skybridge malezja]]></category>
		<category><![CDATA[tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[tune hotel kuala lumpur]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=1215</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 8: Langkawi"></a>Langkawi to już ostatni przystanek naszej wycieczki w Malezji. Już w Polsce byłam pewna, że nie wydarzy się nic niezwykłego, bo zapowiada się 3 dni leżenia. Teraz nie wyglądało to już tak blado&#8230; czy uda nam się dopłynąć do Tajlandii &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 8: Langkawi"></a><p><a href="http://www.wcalyswiat.pl/?p=1215"><img class="alignleft  wp-image-1227" title="mapa-oferta_1" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/06/mapa-oferta_1-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" /></a>Langkawi to już ostatni przystanek naszej wycieczki w Malezji. Już w Polsce byłam pewna, że nie wydarzy się nic niezwykłego, bo zapowiada się 3 dni leżenia. Teraz nie wyglądało to już tak blado&#8230; czy uda nam się dopłynąć do Tajlandii tak, jak sugerowali Szwedzi?</p>
<p>Z lotniska do hotelu było dość daleko, a jedyną możliwością dojazdu była &#8230; znów taksówka. Na szczęście na Langkawi regulacje cenowe były sterowane przez rząd. Były to ustalenia typu &#8222;z tego hotelu do&#8230; &#8221; i każdy taksówkarz znał dokładną granicę kiedy wstukuje nowa cena :) Oczywiście nadal zdarzało nam się zatrzymywać taksówki, które miały odmienne zdanie na ten temat, ale przynajmniej mogliśmy świadomie odmówić.<span id="more-1215"></span>Droga do hotelu trochę mnie przerażała&#8230; wyglądało to jak polska wieś. Mijaliśmy podmokłe tereny i długo, długo nic. Od czasu do czasu jakiś hotel, ale generalnie zdecydowanie można uznać, że nasz hotel był na uboczu. Na przeciwko hotelu dwie restauracje: Cactus i USSR, oraz kawałek dalej chińska.</p>
<p>Wejście do hotelu oraz recepcja są dość &#8222;otwarte&#8221;, choć zadaszone. Tutaj to nic szczególnego, wiele hoteli tak ma. W końcu raczej nie ma tutaj mrozów. Podchodzimy do recepcji. Tam Pani identyfikując naszą rezerwację informuje o drobnej zamianie. Proponują nam, w tej samej cenie, pobyt w studio zamiast w dwóch pokojach. Wyciągnęła przy tym karteczkę z cennikiem i tłumaczy nam, że dostaniemy droższą opcję.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1070008.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2198]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2198__500x375_P1070008.JPG" alt="P1070008" title="P1070008" />
</a>

<p>Zgodziliśmy się na tę &#8222;ekstra&#8221; podmiankę, chociaż pokój taty był bez okna (trochę słabo). Generalnie wiem o co im chodziło. To taki hotel, który miał dwie części &#8211; my kupiliśmy w części dalszej, 3 gwiazdkowej, a był niski sezon więc pewnie woleli mieć wszystkich gości w jednym miejscu. Dzięki temu mieliśmy bezpośredni widok na basen, łiii, blisko :) Idziemy zwiedzić teren (basenik ;-) ) a później udajemy się na obiadokolację do restauracji związku radzieckiego ;-)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070011.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2215]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2215__500x375_P1070011.JPG" alt="P1070011" title="P1070011" />
</a>

<p>Tata odkrywa mnóstwo błędów w menu, a ja uczę się cyrylicy &#8211; wkrótce mi się przyda. Młody chłopaszek średnio ogarnia zamówienia i wszystko trwa bardzo długo. Paweł zjadł &#8222;prawdziwe&#8221; mielone. Zamówiliśmy też chleb, ale był paskudny. Generalnie śmialiśmy się z tych dań, bo chociaż nie znaliśmy aż tak bardzo kuchni rosyjskiej, to jednak byliśmy pewni, że wygląda zupełnie inaczej. TO TAK muszą się czuć Azjaci w tak zwanym polskim &#8222;Chińczyku&#8221; :-)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/img_3718.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2950]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2950__500x375_img_3718.jpg" alt="img_3718" title="img_3718" />
</a>

<p>Następnego dnia robimy sobie dzień luzu, ale jednocześnie nadal zastanawiamy się, jak to sobie wszystko rozplanować, bo jeszcze chcemy zobaczyć parę rzeczy&#8230;. no i nadal zastanawiamy się nad Tajlandią. Przy basenie oczywiście gramy w UNO. Idziemy też na plażę, ale jest raczej taka średnia, więc cały dzień spędzamy przy basenie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/img_3731.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2960]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2960__500x375_img_3731.jpg" alt="img_3731" title="img_3731" />
</a>

<p>Wieczorem postanowiliśmy wybrać się na jedną z ulic, o której słyszeliśmy, że warto i jest to taki deptak i sklepy i stragany, bary i restauracje. W pierwszej chwili rzuciliśmy się na świeże owoce: arbuzy i koktajl z mango. W Polsce marzec, środek zimy i arbuz byłby sporą ekstrawagancją. Spacerując dalej natrafiliśmy na biuro podróży, które oferowało wycieczkę do Koh Lipe &#8211; Tajlandzkiej wyspy. Podeszliśmy, wypytaliśmy o ceny i warunki. Wycieczka kosztowała, z tego co pamiętam, jakieś 250 RM / osobę. Generalnie polecano nam dwudniową wycieczkę z hotelem, ale tym nie byliśmy zainteresowani, bo po 1 mamy już wykupiony hotel, a po 2 chcemy jeszcze zahaczyć o Skybridge na Langkawi. Liczyliśmy więc ile godzin spędzilibyśmy tam, ile w podróży i czy w ogóle warto. Żebyśmy mogli jechać rano, to przede wszystkim musielibyśmy pojechać do hotelu po paszport (lub pamiętać dane). Moje miałam zeskanowane w mailu przy sobie, Paweł znał swoje dane na pamięć&#8230; ale tata nie, więc wrócić byśmy się musieli. Wyjazd jest ok. 8:30-9:00, przejście graniczne i ogarnięcie ludzi + ok 40-60 minut łódką, więc około 10:30-11:00 bylibyśmy na miejscu. O 16 lub 17:00 trzeba wracać. Do tego jeszcze dochodzi zmiana strefy czasowej. To daje nam 5 lub 6 godzin w Tajlandii. Trochę bez sensu, biorąc pod uwagę, że robilibyśmy dokładnie to samo co tutaj (leżenie bykiem :) ), tylko bez hotelu i basenu. Mimo wszystko byłam napalona na to, bo to było takie spontaniczne i nieoczekiwane. Ustaliliśmy do kiedy mamy czas na podjęcie decyzji (do dzisiaj do 22:00) i czy możemy podesłać dane trzeciego paszportu smsem &#8211; możemy.</p>
<p>Spacerowaliśmy dalej, ale tak naprawdę nie interesowało nas wiele.<br />
- To co robimy, jedziemy? Trochę drogo&#8230; &#8211; powiedział Paweł<br />
- Mi nie zależy, żeby jechać specjalnie, to samo mamy tutaj &#8211; dodał tata<br />
- &#8230; Ale wiesz Ewa, jeśli bardzo ci zależy, to możemy jechać. Wiem, że się napaliłaś.<br />
- No mi też nie zależy. Mogę jechać.<br />
W tym momencie zachowałam się honorowo: &#8211; jeśli wam nie zależy, to mi też nie zależy!</p>
<p>I tak właśnie pomysł Tajlandii odszedł w niepamięć. Pospacerowaliśmy jeszcze chwilę, byliśmy najedzeni arbuzami, więc się nie skusiliśmy, ale sam zapach mówi za siebie &#8211; warto spróbować ulicznego grilla:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070013.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2216]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2216__500x375_P1070013.JPG" alt="P1070013" title="P1070013" />
</a>

<p>W końcu nam się znudziło łażenie i postanowiliśmy napić się drinka &#8211; w końcu mamy część relaksacyjną. Zupełnie zapomnieliśmy, że może być z tym problem. Na ulicy było cholernie gorąco i &#8230; mało rekreacyjnie, więc wymyśliliśmy sobie, że na pewno o wiele przyjemniej będzie siedzieć w jakiejś restauracji przy plaży. Gdy znaleźliśmy jedną taką, okazało się, że nie mają alkoholu&#8230; bar bez alkoholu? To tylko muzułmanie mogą wymyślić ;) Ale gość nam powiedział, że tu, kawałek dalej jest bar, w którym jest alkohol.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070014.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2217]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2217__500x375_P1070014.JPG" alt="P1070014" title="P1070014" />
</a>

<p>Szukaliśmy tego miejsca chyba 15 minut ale w końcu nam się udało. Stoliki bezpośrednio na plaży, na której zresztą było już niemal całkowicie ciemno. I tak fajnie. Zamówiliśmy whisky (jakiś sikacz!) i sziszę. Okazało się, że szisza to tutaj oddzielny biznes gościa, który chodzi między kilkoma barami. Pogadaliśmy trochę z nim o życiu i o jego planach na przyszłość, ale niezbyt wiele z tego zapamiętałam&#8230;</p>
<p>- Ewa &#8211; powiedział Paweł patrząc na zegarek &#8211; za 10 minut zamykają biuro podróży. Ostatnia szansa. Jedziemy do tej Tajlandii czy nie?<br />
- Skoro tak stawiasz sprawę, to jedziemy! &#8211; pociągnęłam prowokację razem z jabłkowym dymkiem sziszy. Nie byłam jeszcze do końca świadoma tych słów.<br />
- Tak?<br />
- No tak!<br />
Na szybko ustaliliśmy, że tata zajmuje się piciem drinka i pykaniem fajki oraz pilnuje naszych zbędnych rzeczy. My wzięliśmy portfele i iPada z kopią paszportu z maila i pognaliśmy co sił. 10 minut. Zdążymy albo nie zdążymy i cały plan na jutrzejszy dzień zależy od tego. Uwielbiam zdawać się na los w takich sytuacjach.</p>
<p>Nie zdawaliśmy sobie sprawy jak daleko od tego miejsca zaszliśmy&#8230; wparowaliśmy tam za 5 dziesiąta.<br />
- Paweł, to na pewno tu?<br />
Gość już nie stał na zewnątrz, więc weszliśmy do środka. Ku naszemu zdziwieniu wewnątrz za biurkiem stała jakaś kobieta.<br />
- Rozmawialiśmy tu wcześniej z takim Panem &#8230; gdzie on jest? &#8211; nie chcieliśmy na nowo uzgadniać ustaleń, jeszcze by się nie zgodziła na przesłanie danych smsem..<br />
- Nie ma&#8230;a o co chodzi?<br />
- Chcemy jutro płynąć do Tajlandii<br />
- No tak, prom do Tajlandii..<br />
- Nie, nie prom&#8230; speedboat&#8230;<br />
- My nie mamy oferty na speedboat.</p>
<p>Wybiegliśmy. To jednak nie tu! Gdy dotarliśmy na miejsce było 2 minuty po dziesiątej, ale &#8211; uff &#8211; jeszcze tam był.<br />
- Przepraszamy że tak późno&#8230; zdecydowaliśmy się!<br />
- Ooo, to świetnie! Wejdźmy do środka.<br />
Całe formalności zajmowały nam bardzo dużo czasu. Najpierw wypisywanie danych dla 3 osób z paszportu (dane taty te, które pamiętam), później problemy z płatnością kartą kredytową &#8211; bo Visa ma 3% za przewalutowanie, a Mastercard nie ma, blah blah blah. Ta druga to w naszym przypadku pre paid, na którym mamy nadzieję, że jest jeszcze odpowiednio dużo kasy &#8211; wszystko zależy od kursu i okazuje się, że nie ma. Na szczęście jest Wi-Fi, więc próbujemy wpłacać, ale kasa nie dochodzi, czekamy&#8230; czekamy. W końcu decydujemy się na płatność Visą, żeby już nie trzymać tych ludzi po godzinach, poza tym tata pewnie nie wie co się dzieje. Wszystkie formalności udaje nam się załatwić do 22:35. Wychodząc w drzwiach mijamy dwóch gości, którzy zaczynają od wejścia &#8222;Witam, jesteśmy zainteresowani wycieczką&#8230;&#8221;. I wtedy patrzę na zegarek jeszcze raz, uważniej. Jest 21:35 a do zamknięcia zostało jeszcze 25 minut. Widocznie ta Tajlandia była nam pisana. :-)</p>
<p>W hotelu szykujemy się na jutro (sms z danymi z paszportu, ręcznik, krem do opalania, stroje kąpielowe, parasolki &#8211; tym razem na wypadek zbyt dużego słońca) i idziemy spać.</p>
<p>Rano odbiera nas spod hotelu gość, który się przedstawia jako szef tego biura podróży &#8211; to Tajlandzkie biuro a to Malezyjskie tylko odsprzedaje wycieczkę. Gość wygląda dla nas dość ekstrawagancko &#8211; ma na sobie białe, lniane wdzianko &#8211; przypominające kimono i długą brodę zaplecioną w warkoczyki. Z nim dojeżdżamy do miejsca, gdzie stoi już więcej osób. Tam obklejają nasze paszporty jakimiś różowymi naklejkami &#8211; to oznaczenie dla nich jaką wycieczkę kupiliśmy. Później jedziemy na &#8222;przejście graniczne&#8221;, absurdalnie jest ono w zupełnie innym miejscu niż port. To działa tak, że małe porty nie mają przejść granicznych, więc odprawa odbywa się w innym miejscu. Później całą wycieczką do portu. Tam też trochę czekaliśmy zanim nas zapakują do łódki.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070031.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2220]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2220__500x375_P1070031.JPG" alt="P1070031" title="P1070031" />
</a>

<p>Płyniemy. Włosy targa mi wiatr, a słońce świeci tak mocno, że w połączeniu z wiatrem trudno jest oglądać to, co się dzieje za burtą. Mimo wszystko nastaje pewien moment, w którym nagle nijakie i mętne wody zamieniają się w piękny błękit, a otaczające nas lądy stają się jakby&#8230; bardziej malownicze. Oczywiście Langkawi nie można niczego zarzucić, ale&#8230; w porównaniu do Koh Lipe widać różnicę.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/DSC02018.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2202]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2202__500x375_DSC02018.JPG" alt="DSC02018" title="DSC02018" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070047.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2224]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2224__500x375_P1070047.JPG" alt="P1070047" title="P1070047" />
</a>

<p>Na miejscu przewodnik tłumaczy nam, że zabierze nasze paszporty i w czasie naszego pobytu tutaj oni załatwią wszystkie formalności. Można sobie w tym momencie wyobrażać rzeczy najgorsze. Brak paszportu. Wszyscy jednak oddają bez zająknięcia. Wymieniamy też pieniądze na Bahty i omawiamy mapkę Koh Lipe.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/img_3757.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2971]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2971__500x375_img_3757.jpg" alt="img_3757" title="img_3757" />
</a>

<p>Z jednego końca wyspy na drugi można podobno przejść w 10 minut. Dostajemy informacje gdzie są najlepsze punkty do nurkowania. Jemy śniadanko (kuchnia Tajlandzka jakby&#8230; bardziej znośna w porównaniu do Malezyjskiej, ale obowiązkowo noodle :) ) tata decyduje się wypić kawę, chociaż od razu wiadomo, że to będą szczyny. Później idziemy wypożyczyć maski z rurkami. Cały komplet (z płetwami) kosztuje 50 Bahtów, czyli około 5 zł. Nie chcieliśmy płetw.<br />
- W którym hotelu mieszkacie?<br />
- Oj, nie mieszkamy w żadnym hotelu tutaj&#8230;<br />
- Aha, przypłynęliście dzisiaj i wracacie wieczorem?<br />
- Dokładnie tak.<br />
- Ok, to muszę mieć Wasze imię, w ramach zabezpieczenia<br />
- Ewa &#8211; wybraliśmy moje, bo chyba najmniej skomplikowane.<br />
- Uważajcie na te maski, bo to bardzo dobre maski, które nadają się też do nurkowania z butlą.<br />
I ot, całe formalności z wypożyczania maski.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070054.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2227]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2227__500x375_P1070054.JPG" alt="P1070054" title="P1070054" />
</a>

<p>Postanowiliśmy zacząć od nurkowania na skałkach niedaleko &#8222;portu&#8221; (chociaż port tam to bardzo hucznie napisane, bo łódki cumowały przy plaży. Za godzinę ruszymy gdzieś dalej.<br />
Usadowiliśmy się w cieniu, bo byliśmy już trochę przypieczeni po wczoraj. Paweł został pilnować rzeczy, a ja z tatą poszliśmy ocenić widoki pod poziomem morza. Nie zdążyliśmy się zbytnio oddalić a już tata machał do mnie i krzyczał, żebym podpłynęła.<br />
- Co jest?<br />
- Popatrz no tu, bo chyba nadepnąłem na jeżowca &#8211; powiedział i wynurzył stopę z wody<br />
Chyba??? Chyba? Z nogi wystawało ze 30 czarnych igiełek. Próbowałam je wyciągać, ale po 1 oboje unosiliśmy się na wodzie, a po drugie igiełki były tak kruche, że nie dały się nawet dobrze złapać.<br />
- Wyjdźmy na brzeg, mam chyba pęsetę. Przy wychodzeniu pourywało się większość z nich, ale oczywiście pęsetą też nie byłam w stanie nic wyciągnąć.<br />
Tuż obok była budka strażnicza, a w niej stał żołnierz z karabinem. &#8222;Royal Navy&#8221; &#8211; tak wynikało z napisów na łódce. Żołnierz pilnował jakiejś drogi. Nieśmiało podeszłam do niego i próbowałam tłumaczyć co się stało, ale nie wiedziałam jak i byłam nieco spanikowana. W tym czasie dokuśtykał tata, urywając przy tym ostatnie wystające igiełki. Pokazał stopę. Żołnierz jęknął, cmoknął i zdecydowanie powiedział &#8222;chodź&#8221;, po pół sekundzie wrócił się i wziął karabin ze stróżówki<br />
- Odstrzeli Ci nogę i będzie z głowy &#8211; zażartowałam.<br />
Żołnierz usadził tatę na ławce w pobliskim mini-barze. Od razu przyszło tam dwóch innych Tajów, ocenili sytuację i rozdzielili obowiązki. Po chwili na stole leżały już narzędzia &#8222;chirurgiczne&#8221;. Obejrzeli nogę, polali spirytusem i gość zaczął przy niej majgać pęsetą. Powyciągał co się dało, wręczył mojemu tacie &#8222;listek&#8221; białych tabletek i powiedział, żeby brać maksymalnie dwie dziennie, jeśli będzie bardzo boleć. &#8222;Za dwa dni będzie lepiej&#8221; ocenił i powiedział, że igiełki same wyjdą. Dopytaliśmy tylko, czy tata może pływać. Później spytaliśmy ile mamy mu zapłacić &#8211; o nie, nie, nic!<br />
- Co Ci właściwie przyszło do głowy, żeby stawać tam? &#8211; zapytałam. Okazało się, że tatę fala zniosła na skałki i nie miał za bardzo wyjścia.<br />
- Musiałem mieć strasznego pecha, przecież tam nigdzie nie było jeżowców.</p>
<p>Ta&#8230; nie było. Jak później popłynęłam dalej to widziałam jeżowca na jeżowcu &#8211; po prostu zaczynały się od tego właśnie miejsca :-) Znajduję kolejny powód, dla którego warto jednak brać płetwy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070182.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2234]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2234__500x375_P1070182.JPG" alt="P1070182" title="P1070182" />
</a>

<p>Tata darował sobie nurkowanie na jakiś czas i popłynęłam z Pawłem. Widoki pod wodą były nieziemskie. Miriady małych i dużych ryb, płynących samotnie lub w ławicach, a do tego różne stworzenia, których nie jestem w stanie określić. Kolorowo.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070079.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2228]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2228__500x375_P1070079.JPG" alt="P1070079" title="P1070079" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070088.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2229]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2229__500x375_P1070088.JPG" alt="P1070088" title="P1070088" />
</a>

<p>Wynurzyłam się, gdy poczułam coś dziwnego i chłodniejszego na plecach. To deszcz. Nasze rzeczy (w tym aparat, telefony i dokumenty) leżały na ręcznikach na plaży, a tata siedział dużo wyżej na ławce. Żeby nie musiał chodzić wyszłam na brzeg i zawinęłam rzeczy i mu je podałam. Padało coraz bardziej i faceci z baru zaprosili tatę pod daszek. Ten bar to chyba był &#8211; tak obstawiamy &#8211; jakiś Klub Żołnierza.</p>
<p>Nieco później do brzegu dopłynęła motorówka, również z napisem &#8222;Royal Navy&#8221;. Wyszedł z niej jakiś wyluzowany gość niosący skrzynkę pełną&#8230; owoców morza i ryb. Były tam kraby, kalmary, ogromne krewetki, jeszcze większy ślimak i jakieś ryby. W końcu na ląd przywołał mnie piękny zapach grilla. Nasi nowi znajomi rozpalili &#8222;grill&#8221; stworzony z połówki metalowej beczki (chyba po jakiejś benzynie) i siatki, z której najpewniej robione są płoty.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070145.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2231]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2231__500x375_P1070145.JPG" alt="P1070145" title="P1070145" />
</a>

<p>Wszystko to, surowe, prosto z morza wrzucone na ruszt. Chwilę później podstawiono mi talerz z kalmarem przed nosem i podsunięto sos. Przestraszyłam się, bo moje kubki smakowe jeszcze nie akceptują owoców morza. Wiedziałam jednak przez cały ten czas, że Malezja jest najlepszym miejscem na próbowanie owoców morza. Podsunęłam tacie talerz i dał nam spróbować. Bleeeee, kalmar jest ble.</p>
<p>Gość spróbował jeszcze raz &#8211; to może krewetka? Podsunęłam drugi raz talerz tacie, a on szczęśliwy zaczął krewetę obierać. Krewetka znośna ale bez rewelacji. na wszelki wypadek podarowałam sobie pikantny sos :) Nasi nowi przyjaciele nie mówili zbyt dobrze po angielsku, więc nie mogliśmy ich zabawiać rozmową&#8230; &#8211; Freelance, Freelance &#8211; powiedział jeden z nich i pokazywał na grilla w geście &#8222;częstujcie się&#8221;. Podziękowaliśmy grzecznie. Chcieliśmy też odwdzięczyć się piwem, ale każdy z nich wskazał nam, że już jedno dzisiaj &#8222;pękło&#8221; i więcej nie. Później przyszło jeszcze dwóch albo trzech chłopaków z dziewczynami, porwali kilka smakołyków z grilla i poszli sobie gdzieś dalej. My spróbowaliśmy jeszcze kraba (mniam).  Później nasz kolega od Freelance&#8217;u zaczął skręcać tytoń w takie słomki (a nie bibułki papierowe jak u nas) i częstował nas też.</p>
<p>Spojrzałam na zegarek. Za 40 minut kończy się nasz dzień w Tajlandii, a my nadal jesteśmy przy porcie. Nie żałowaliśmy, że tu zostaliśmy. Żałowaliśmy jedynie, że tak krótko. Gdy zapytałam później tatę, co wspomina najlepiej z tego wyjazdu, powiedział mi, że jeżowca, bo gdyby nie ten mały wypadek, nie spędzilibyśmy pewnie tak fajnego dnia z tymi ludźmi i nie spróbowalibyśmy najbardziej świeżych owoców morza, jakie tylko można jeść.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/DSC02023.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2204]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2204__500x375_DSC02023.JPG" alt="DSC02023" title="DSC02023" />
</a>

<p>Budzimy się w nasz ostatni dzień na Langkawi. Dzisiaj tata wylatuje w południe do Singapuru, my wracamy do Kuala Lumpur i mamy tam już wykupiony Tune Hotel tuż przy lotnisku. Jest trochę nerwowa atmosfera, bo nie możemy się dogadać co do tego co chcemy zobaczyć a czego nie. W końcu, dość późno, wyruszamy na Sky Bridge.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070259.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2246]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2246__500x375_P1070259.JPG" alt="P1070259" title="P1070259" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070262.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2248]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2248__500x375_P1070262.JPG" alt="P1070262" title="P1070262" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/DSC02037.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2211]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2211__500x375_DSC02037.JPG" alt="DSC02037" title="DSC02037" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070275.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2255]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2255__500x375_P1070275.JPG" alt="P1070275" title="P1070275" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070288.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2258]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2258__500x375_P1070288.JPG" alt="P1070288" title="P1070288" />
</a>

<p>Sky Bridge to atrakcja Langkawi. Wjeżdża się kolejką linową na górę i tam, między dwoma szczytami gór zawieszony jest mostek. Kolejka była ogromna. Gdy doszliśmy do bramek z biletami powiedziano mi, że nie mogę wejść z wodą mineralną. Dlaczego? Stawiam, że dlatego, że na górze sprzedawali swoje wody. Ci, którzy mieli wody schowane w torebkach i plecakach mogli je spokojnie wnieść. W połowie drogi była przesiadka na drugą kolejkę liniową i mały taras widokowy. Nad nami zaczęły się zbierać czarne chmury i po chwili zaczął kropić deszcz. Wjechaliśmy drugą kolejką na górę. Tam czekała na nas tabliczka:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070297.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2259]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2259__500x375_P1070297.JPG" alt="P1070297" title="P1070297" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/P1070304.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2261]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2261__500x375_P1070304.JPG" alt="P1070304" title="P1070304" />
</a>

<p>No kurde!! Bez przesady. Spytaliśmy obsługę &#8211; to przez deszcz, ale jak za 10 minut przestanie padać i nie będzie ślisko, to otworzą. Czekaliśmy tam, ale padało coraz bardziej. No trudno. Chyba tam nie wejdziemy. Po 20 minutach postanowiliśmy zjechać na dół. Padało tylko tam na górze, więc po chwili znów było cholernie gorąco. Rozważaliśmy jeszcze farmę krokodyli, ale show było albo o 11:15 albo 11:50 (taksówkarz mówił dość niewyraźnie i przytakiwał niezależnie od wersji &#8222;eleven fifteen&#8221; czy &#8222;eleven fifty&#8221;), więc już byśmy się nie załapali. Postanowiliśmy wracać do hotelu. Nie mieliśmy już pokoi, ale do dyspozycji gości była łazienka. Tata się naszykował, przebrał na polskie mrozy i pojechał na lotnisko. My natomiast przebraliśmy się w kostiumy i poszliśmy poleniuchować na basenie. To były ostatnie chwile cudownych wakacji, ciepłego słońca i beztroski&#8230; i spalonych pleców, oczywiście. Padł mi telefon, gdy chciałam zadzwonić do taty, ale postanowiłam, że naładuję go już na lotnisku. Chociaż trochę się stresowałam, bo chciałam dostać potwierdzenie, że tata dojechał.  Później idziemy do pokoju kąpielowego i przebieramy się na wyjazd. Lada chwila musimy wyjeżdżać. Zamawiamy taksówkę, zgarniamy plecaki. Mamy lot o 20:50.<br />
- Paweł, sprawdź czy nie dostałeś smsa &#8211; zaczynam się stresować.<br />
- No tak, mam smsa, ale to z rana &#8211; zapomniałem go sprawdzić. &#8211; Odpowiedział patrząc na telefon<br />
- O kurwa. &#8211; skomentował po chwili, jego spalona twarz zaczynała blednąć, a jego mina nie oznaczała nic dobrego. Spodziewałam się wszystkiego.<br />
- Co jest?<br />
- To sms od Air Asia, że nasz lot został odwołany.<br />
- Haha!<br />
- Poważnie! &#8211; Paweł pokazał mi telefon. Patrzę i nie dowierzam. Odwołali nasz lot i kazali nam być o 17:45. Jest przed 19:00.</p>
<p>Zastanawiamy się co teraz mamy zrobić. Czy oni w ogóle mogli nam wysłać takiego smsa w dniu wylotu? Postanowiliśmy udawać, że nigdy go nie dostaliśmy. Na lotnisku byliśmy o 19:00, loty do Kuala Lumpur były o 19:30, 19:50 i później po 21. Naszego nie ma. Na informacji okazało się, że nasz lot został przesunięty na 21:25. Jak to, to nie na 17:45 ? Nadaliśmy bagaż i poszliśmy coś zjeść. Podłączyłam też wtedy telefon i odebrałam SMSa od taty:</p>
<blockquote><p>Mam opóźnienie. 17:45. Bagaż nadałem. Opłat nie ma.</p></blockquote>
<p>I wtedy wszystko stało się jasne. Przy rezerwowaniu biletów dla taty też podaliśmy telefon Pawła jako kontaktowy. Ta informacja dotyczyła lotu taty opóźnionego o godzinę&#8230;. Mieliśmy tylko nadzieję, że tata bez problemu zdąży la lot w Singapurze.</p>
<p>Gdy wylądowaliśmy w Kuala Lumpur dostaliśmy smsa od taty, że siedzi już w samolocie do Europy. Nas od powrotu dzieliła już tylko jedna z krótszych nocy w hotelu niedaleko lotniska. Nie mogliśmy uwierzyć, że miesiąc minął nam tak szybko.</p>
<p>Do Londynu lecieliśmy w dzień, więc podziwialiśmy super widoki za oknem. Podobnie jak wiele osób.<br />
- Przepraszam, gdzie teraz jesteśmy? To Europa? Azja? &#8211; zapytał jeden Azjata, gdy przelatywaliśmy gdzieś między Polską a Niemcami.<br />
- To Europa. Gdzieś w okolicach polsko-niemieckiej granicy.<br />
- Europa? Naprawdę? Przecież tu nic nie ma!</p>

<div class="ngg-albumoverview">	
	<!-- List of galleries -->
	
	<div class="ngg-album">
		<div class="ngg-albumtitle"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-langkawi">Azja 2012: Langkawi</a></div>
			<div class="ngg-albumcontent">
				<div class="ngg-thumbnail">
					<a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-langkawi"><img class="Thumb" alt="Azja 2012: Langkawi" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-langkawi/thumbs/thumbs_DSC02023.JPG"/></a>
				</div>
				<div class="ngg-description">
				<p></p>
								<p><strong>103</strong> Zdjęcia</p>
							</div>
		</div>
	</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div> 	
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fmalezja-azja%2Fmalezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-8-langkawi.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 7: z powrotem w Kuala Lumpur</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/z-powrotem-w-kuala-lumpur.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=z-powrotem-w-kuala-lumpur</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/z-powrotem-w-kuala-lumpur.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jun 2012 00:57:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Malezja]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[batu caves]]></category>
		<category><![CDATA[bus from Kuala Lumpur to Cameroon Highlands]]></category>
		<category><![CDATA[cameron highlands]]></category>
		<category><![CDATA[cameroon highlands]]></category>
		<category><![CDATA[co warto zobaczyć w cameron highlands]]></category>
		<category><![CDATA[co warto zwiedzić w okolicach kuala lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[how to get from Cameroon Highlands to Kuala Lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[how to get from Kuala Lumpur to Cameroon Highlands]]></category>
		<category><![CDATA[jak powstaje biała herbata]]></category>
		<category><![CDATA[jak powstaje czarna herbata]]></category>
		<category><![CDATA[jak powstaje czerwona herbata]]></category>
		<category><![CDATA[jak powstaje herbata]]></category>
		<category><![CDATA[jak powstaje zielona herbata]]></category>
		<category><![CDATA[jak się dostać do cameron highlands]]></category>
		<category><![CDATA[jak się dostać do Cameroon Highlands]]></category>
		<category><![CDATA[KL central]]></category>
		<category><![CDATA[KL Sentral]]></category>
		<category><![CDATA[Kuala Lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[Kuala Lumpur buses]]></category>
		<category><![CDATA[Kuala Lumpur railways]]></category>
		<category><![CDATA[Kuala Lumpur stacja kolejowa]]></category>
		<category><![CDATA[malezja]]></category>
		<category><![CDATA[malezja KL]]></category>
		<category><![CDATA[malezja kuala lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[melaka]]></category>
		<category><![CDATA[proces fermentacji herbaty]]></category>
		<category><![CDATA[Pudu central]]></category>
		<category><![CDATA[Pudu Sentral]]></category>
		<category><![CDATA[railway station in KL]]></category>
		<category><![CDATA[railway station in Kuala Lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[stolica malezji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=1146</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/z-powrotem-w-kuala-lumpur.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 7: z powrotem w Kuala Lumpur"></a>Wylądowaliśmy. Na zewnątrz lało i w związku z tym do dyspozycji pasażerów były czerwone parasolki Air Asia. Cieszyłam się na samą myśl o powrocie do Kuala Lumpur. Nie pamiętałam za bardzo jak dostać się do centrum &#8211; ale to dlatego, &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/z-powrotem-w-kuala-lumpur.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/z-powrotem-w-kuala-lumpur.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 7: z powrotem w Kuala Lumpur"></a><p><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/z-powrotem-w-kuala-lumpur.html"><img class="alignleft size-medium wp-image-1149" title="KLCC" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/06/kl1-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" /></a>Wylądowaliśmy. Na zewnątrz lało i w związku z tym do dyspozycji pasażerów były czerwone parasolki Air Asia. Cieszyłam się na samą myśl o powrocie do Kuala Lumpur. Nie pamiętałam za bardzo jak dostać się do centrum &#8211; ale to dlatego, że jechaliśmy pociągiem, drogo. Teraz już wiemy, że można jechać autobusem.</p>
<p>Odebraliśmy bagaże i mieliśmy się zorientować co i jak.<br />
- OK, ale chodźmy stąd, bo tu jedzie rybą. &#8211; ustaliliśmy zgodnie i zmyliśmy się w stronę toalet i wyjścia. Niestety, im dalej byliśmy od taśm, tym bardziej byliśmy pewni, że zapach rybny nas nie opuszcza. Pochyliliśmy się nad wózkami z plecakami &#8211; o nie! to wózki cuchną! Byliśmy źli, że trafił nam się cuchnący rybą wózek i zaczęliśmy nerwowo ściągać z niego plecaki. O nie! To nie wózki cuchną. Byliśmy źli, że nie trafił nam się cuchnący rybą wózek. Plecaki miały rybne mokre plamy, również szelki. <span id="more-1146"></span>Chcieliśmy chociaż trochę ten smród zmyć, ale było ciężko&#8230; Wtedy się okazało, że coś mi się w podręcznym wylało na tablet&#8230; To krem z filtrem. Potem się okazało, że tacie wylało się tysiąc rzeczy w plecaku. Kurde. Chyba lądowaliśmy za szybko i ciśnienie rozniosło nasze kosmetyki &#8230; i tę nieszczęsną rybę w czyimś bagażu. Na czyszczenie plecaków (mniej więcej) straciliśmy około godziny.</p>
<p>Później laska w SkyBusie obierała sobie dredy i rzucała te kudły na podłogę&#8230; co się dzieje z tymi ludźmi? Jedni wożą rybę nie wiem po co w bagażu rejsowym, inni wyrywają sobie skołtunione włosy ;)</p>
<p>Była też para hindusów i gość miał resztki pomarańczowego lakieru na paznokciach &#8211; snuję teorię, że to jakiś rytuał religijny.</p>
<p>Wiedzieliśmy już też gdzie iść do hoteli niedaleko KL Sentral, więc poszło bardzo szybko. Lało, więc zostawiliśmy tatę na pysznej kawie (pierwsza &#8222;normalna&#8221; kawa od bardzo dawna) z plecakami i poszliśmy szukać czegoś innego niż YMCA. Daleko nie zaszliśmy gdy trafiliśmy do Hotelu New Winner. Cena była spoko, pokoje były spoko. Poszliśmy jeszcze do końca ulicy, ale nie było już nic lepszego. Tu zostaniemy. Wróciliśmy po tatę i wspólnie podjęliśmy decyzję. Idziemy do New Winner (80RM/2os, 100RM/3os) &#8211; kilka metrów od YMCA, na tej samej ulicy. Po szybkiej aklimatyzacji wyszliśmy z hotelu, mieliśmy mało czasu i dużo chcieliśmy zwiedzić.Zajrzeliśmy tylko do pobliskiego sklepu po wodę. Ku zdumieniu spotkaliśmy tam czerwonego jak cegła, naprutego jak Messerschmitt blondasa. 3 sekundy obserwacji wystarczyły, żeby zauważyć, że nie ogarnia rzeczywistości. Podpierał dzielnie lampę. Inaczej chyba nie byłby w stanie utrzymać pionu.<br />
- czy mi się wydaje, czy ten koleś stał, jak szliśmy do hotelu?<br />
- stał stał&#8230; to chyba stały klient.</p>
<p>Rozpadało się bardzo, a nasze kupione w Malezji parasolki za 7 RM nie dawały rady tak intensywnego deszczu. Chcieliśmy tam pojechać. Podjechaliśmy kawałek Monorailem i w miejscu potencjalnej przesiadki poszliśmy na nogach.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/img_3659.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2916]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2916__500x375_img_3659.jpg" alt="img_3659" title="img_3659" />
</a>

<p>Standardowo światła na przejściu dla pieszych nie zmieniały się. Z tą różnicą, że teraz mieliśmy do przejścia naprawdę duże skrzyżowanie&#8230; staliśmy tam chyba z 5 minut patrząc na światła, później przez moment się zainteresowaliśmy tym gdzie jest wieża telewizyjna, a później znowu czekaliśmy 5 min zanim nadarzyła się okazja na przejście. Doszliśmy do centrum cali umoczeni, po drodze jeszcze potknęłam się o coś i wywaliłam, więc byłam cała w wodzie. Stanęliśmy pod dachem jakiegoś ekskluzywnego hotelu i zaczęliśmy robić zdjęcia z zewnątrz. W międzyczasie przewinęła się grupka ludzi, którzy też pstrykali foty.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/img_3670.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2921]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2921__500x375_img_3670.jpg" alt="img_3670" title="img_3670" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060519.JPG" title="Kuala Lumpur - Petronas Tower" rel="lightbox[singlepic2017]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2017__500x375_P1060519.JPG" alt="P1060519" title="P1060519" />
</a>

<p>przedostaliśmy się do wież petronas i weszliśmy do środka. Kilka pięter w dół i w górę było jeszcze centrum handlowe. Niestety, było już za późno, żeby  wejść na dwie wieże. Sprawdziliśmy jednak, że mamy czas do 19:00, więc będziemy wiedzieć &#8222;na przyszłość&#8221;. Wróciliśmy taksówką. Można by powiedzieć &#8222;tanią jak w Kuala Lumpur&#8221; &#8211; ale musieliśmy trochę ich zatrzymać, za każdym razem pytając, czy używa taksometru i nie wdawać się w zbytnie dyskusje dlaczego nie. Taksometr to podstawa. Taksówka podwiozła nas na ulicę, na której ostatnio wymienialiśmy dolary bez problemów. Niestety, w tym samym kantorze, zaproponowano nam znacznie niższy kurs za nie. No nie, tak to nie będziemy robić &#8211; wolę wypłacić kasę niż wymieniać po jakimś marnym kursie.</p>
<p>Uprzedziliśmy tatę, że ta ulica &#8222;salonów masaży stóp&#8221; to przykrywka dla prostytucji i &#8211; że wiele z nich mają również najistotniejszy atrybut męski. Tata jednak nie mógł uwierzyć, że są transwestytami, niestety próba zrobienia im zdjęć kończyła się dość marnie. Albo agresją, albo zastawianiem się. Nie mamy więc największej ozdoby tamtego miejsca.</p>
<p>Zjedliśmy coś i pojechaliśmy do hotelu. Wygląda na to, że przeszliśmy raptem 4 km za pierwszym razem. Taksówkarz, znając cel podróży skwitował, że &#8222;to ulica czerwonych latarni, jeśli wiecie co mam na myśli&#8221; &#8211; okazało się, że ulica jest teraz bardzo spokojna, bo jest tam mnóstwo tajniaków z policji, ale hotele można wciąż wynająć &#8222;na godzinę&#8221; bez trudu.</p>
<p>Przyznam Wam szczerze, że zakochałam się w tym mieście. Jest nowoczesne, ale nie tak przytłaczające jak Singapur, w którym wieżowce przysłaniają słońce. Dobrze zagospodarowane przestrzennie i jednocześnie bardzo różnorodne.</p>
<p>Gdy wysiedliśmy, kawałek od hotelu, i szliśmy tą ulicą, w głowie miałam słowa o tajniakach &#8211; patrzyłam na twarze przebywających tam osób &#8211; &#8222;to może być każdy&#8221;. I wtedy moim oczom ukazał się podpierający słup latarni pijany blondas. Hmm&#8230;</p>
<h3>Cameron Highlands</h3>
<p>Było wcześnie rano. Obok hotelu unosiły się zapachy hinduskich dań. Zamówiliśmy jakieś dwa placki podobne do naleśnikowych na wynos. Zjedliśmy po drodze w ramach przekąski śniadaniowej. Na KL Sentral poszliśmy prosto do autobusów. Żaden z nich nie jechał do Cameron Highlands. Wjechaliśmy na górę i w informacji dowiedzieliśmy się, że to nie ten dworzec.</p>
<p>Dworce w Azji są bardzo dobrze zorganizowane. Dworce we wschodniej części miasta odjeżdżają na wschód, z zachodniej na zachód i analogicznie w przypadku dworców północnych czy południowych. Biorąc pod uwagę, że sieć komunikacji miejskiej jest dobrze zorganizowana i metrem, kolejką, monorailem itp. jesteś w stanie szybko się przemieścić na drugą część miasta &#8211; to naprawdę sprytnie pomyślane, że autobusy nie korkują miasta i&#8230; nie stoją w miejskich korkach. Nam jednak wyjątkowo nie była na rękę ta wiadomość, bo już było dość późno i postanowiliśmy złapać taksówkę, żeby się nie motać z przesiadkami.</p>
<p>na KL Sentral można było ewentualnie pojechać pociągiem gdzieś-tam i się przesiąść, więc woleliśmy dojechać do Pudu Sentral oddalonego o 4 km, skąd rano co ok 30 minut odjeżdżały autobusy. Bilet do Cameron Highlands to 35RM.</p>
<p>Dworzec był świetny. Na górze kasy, informacja, bary, sklepy, na dół schodziło się na perony, na których wiadomo było, że stoi ten konkretny autobus w to konkretne miejsce. Siedzenia w Autobusie oczywiście numerowane. Autobus wypas, na szerokość mieściły się 3 (1| przejście| 2) wygodne fotele &#8211; znacznie szersze niż te nasze, w rzędzie też było znacznie mniej siedzeń, przez co można było dosłownie wyprostować nogi przed sobą. Bierzemy 3 siedzenia jeden za drugim &#8211; żeby każdy siedział przy oknie. 3,5 godziny jazdy, ale jest różnie. Po drodze autobus robi przerwę 15 minut na toaletę i/lub jedzenie.</p>
<p>Droga  do Cameron Highlands wiedzie przez góry&#8230; co jest dość oczywiste, bo Cameron Highlands leży w górach. W przewodnikach jest to przedstawiane jako ważna atrakcja Kuala Lumpur&#8230; To tak jakby Zakopane było atrakcją Krakowa. Cameron Highlands położone jest ok 200 km od KL.</p>
<p>Na miejscu byliśmy około 13:00, na dworcu od razu łapią nas pracownicy biura podróży &#8211; jeden z nich, z prędkością światła przedstawiał nam oferowane atrakcje. Wręczył nam ulotkę i zachęca. Był zdziwiony, że nie zostajemy na noc. No nie zostajemy. Wracamy wieczorem. Inaczej to nie ma sensu. Spojrzeliśmy na autobusy powrotne &#8211; ostatni jest o 17:00, więc pytamy, co zdążymy zrobić w te 4 godziny. Gość załamuje ręce i pokazuje, że połowę tego (cztery z ośmiu atrakcji). No to stary&#8230; połowa atrakcji za połowę taniej. &#8211; Okej, zdążymy wszystkie!</p>
<p>Wiadomo było że nie zdążymy &#8211; nic nie wytargowaliśmy. 25RM od łebka. Analizujemy ulotkę i mówimy mu od razu na czym nam zupełnie nie zależy i w związku z tym zostawiamy na koniec.Nie chcemy farmy truskawek, ani Market Square, ani Bee Farm &#8211; to są rzeczy, które dobrze znamy;)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060583.JPG" title="Cameroon Highlans" rel="lightbox[singlepic2019]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2019__500x375_P1060583.JPG" alt="P1060583" title="P1060583" />
</a>

<p>Tak naprawdę przyjechaliśmy tutaj oglądać plantację i fabrykę herbaty. Jeśli uda nam się zwiedzić coś jeszcze, to to jest tylko miły dodatek. Nasz przyjaciel analizuje w głowie potencjalne drogi i postanawia, że zaczniemy of ogrodów różanych. Ustaliliśmy, że pstryk pstryk i wracamy, zagęszczamy ruchy, bez zbędnych ochów i achów.</p>
<p>Wysadza nas pod wejściem i chociaż ogród odgradza duży mur, widzimy jak się ciągnie za murem&#8230; Cholera&#8230; jest w górę. Mamy się spieszyć?</p>
<p>Okazało się, że ogród różany tylko tak się nazywa &#8211; poza wieloma gatunkami róż jest tutaj również wiele innych kwiatów, o którym się nam, filo-*ekhue*-*ekhue*-zofom nie śniło.</p>
<p>Mimo, że zwiedzających nie było wielu, to cały czas tam się coś działo. Ekipa malowała jakieś figurki, jacyś goście wnosili opony na górę&#8230; Na górę prowadziło około 300 małych schodków, każdy taras odsłaniał przed nami nowe, ciekawe rośliny. Nawet nie chcę ich próbować wymieniać. Ze szczytu rozciągała się piękna panorama. Sami zobaczcie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060584.JPG" title="Cameroon Highlans, ogród różany" rel="lightbox[singlepic2020]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2020__500x375_P1060584.JPG" alt="P1060584" title="P1060584" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060585.JPG" title="Cameroon Highlans, ogród różany,... i nie tylko" rel="lightbox[singlepic2021]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2021__500x375_P1060585.JPG" alt="P1060585" title="P1060585" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060590.JPG" title="Cameroon Highlans, ogród różany,... i nie tylko" rel="lightbox[singlepic2022]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2022__500x375_P1060590.JPG" alt="P1060590" title="P1060590" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060599.JPG" title="Cameroon Highlans, ogród różany,... i nie tylko" rel="lightbox[singlepic2027]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2027__500x375_P1060599.JPG" alt="P1060599" title="P1060599" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060597.JPG" title="Cameroon Highlans, ogród różany,... i nie tylko" rel="lightbox[singlepic2026]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2026__500x375_P1060597.JPG" alt="P1060597" title="P1060597" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01833.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1903]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1903__500x375_DSC01833.JPG" alt="DSC01833" title="DSC01833" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060611.JPG" title="Cameroon Highlans, ogród różany,... i nie tylko" rel="lightbox[singlepic2029]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2029__500x375_P1060611.JPG" alt="P1060611" title="P1060611" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060612.JPG" title="Cameroon Highlans, ogród różany,... i nie tylko" rel="lightbox[singlepic2030]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2030__500x375_P1060612.JPG" alt="P1060612" title="P1060612" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060620.JPG" title="Cameroon Highlans, ogród różany,... i nie tylko" rel="lightbox[singlepic2035]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2035__500x375_P1060620.JPG" alt="P1060620" title="P1060620" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060622.JPG" title="Cameroon Highlans, ogród różany,... i nie tylko" rel="lightbox[singlepic2036]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2036__500x375_P1060622.JPG" alt="P1060622" title="P1060622" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01850.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1912]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1912__500x375_DSC01850.JPG" alt="DSC01850" title="DSC01850" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01852.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1913]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1913__500x375_DSC01852.JPG" alt="DSC01852" title="DSC01852" />
</a>

<p>Było bardzo ładnie, ale &#8230; dajcie mi moje drzewka herbaciane! Staraliśmy się być tam tak szybko, jak to tylko możliwe.</p>
<p>Później pędziliśmy przez wąskie serpentyny, góra, dół, góra, dół&#8230; były takie momenty, że przejazd dwóch samochodów (w sensie naszym i z naprzeciwka) był sporym wyzwaniem i wymagał długiego ustawiania się i planowania. Raz nawet przygrzmociliśmy w skałkę.</p>
<p>A po drodze widoki plenerowe. Nie byle jakie. To właśnie rozciągające się WSZĘDZIE plantacje herbaty.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01854.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1914]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1914__500x375_DSC01854.JPG" alt="DSC01854" title="DSC01854" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01862.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1916]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1916__500x375_DSC01862.JPG" alt="DSC01862" title="DSC01862" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01869.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1918]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1918__500x375_DSC01869.JPG" alt="DSC01869" title="DSC01869" />
</a>

<p>Dojechaliśmy na miejsce. BOH’ TEA CENTER.</p>
<p>Ze szczytu widać było widać wszystko &#8211; czyli tylko herbatę. :)</p>
<p>Ale zielono! Jeden pasek brązowy &#8211; spytałam co to &#8211; to świeżo ścięte liście.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060664.JPG" title="Cameroon Highlands, uprawa herbaty " rel="lightbox[singlepic2064]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2064__500x375_P1060664.JPG" alt="P1060664" title="P1060664" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01888.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1926]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1926__500x375_DSC01888.JPG" alt="DSC01888" title="DSC01888" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01882.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1923]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1923__819x185_DSC01882.JPG" alt="DSC01882" title="DSC01882" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01885.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1925]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1925__819x185_DSC01885.JPG" alt="DSC01885" title="DSC01885" />
</a>

<p>Nasz kierowco-przewodnik zaprowadził nas do środka fabryki. Można było poczekać na ich wewnętrznego przewodnika, ale poszliśmy sami. Szło się dość wąskim korytarzem, a na tablicach były opisane kolejne etapy produkcji. Od wejścia poczułam zapach pysznej herbaty.</p>
<p><strong>ETAP 1: Tea Maker&#8217;s Office</strong></p>
<p>Najpierw zobaczyliśmy pokój, w którym stał gość i coś skrupulatnie notował. Obok w przegródkach były wyłożone listki herbaciane, a pod oknem czajniki i rząd filiżanek&#8230; naprawdę spory rząd. To pomieszczenie, w którym bada się jakość i dobiera mieszanki. On nadzoruje proces produkcji.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01872.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1919]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1919__500x375_DSC01872.JPG" alt="DSC01872" title="DSC01872" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060640.JPG" title="Cameroon Highlans, fabryka herbaty BOH" rel="lightbox[singlepic2044]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2044__500x375_P1060640.JPG" alt="P1060640" title="P1060640" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060641.JPG" title="Cameroon Highlans, fabryka herbaty BOH" rel="lightbox[singlepic2045]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2045__500x375_P1060641.JPG" alt="P1060641" title="P1060641" />
</a>

<p><strong>ETAP 2: Rolling</strong></p>
<p>In the deep? Nie, tak zwane walcowanie polega na rozgnieceniu listków, aby zaczęły wypuszczać sok.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060642.JPG" title="Cameroon Highlans, fabryka herbaty BOH" rel="lightbox[singlepic2046]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2046__500x375_P1060642.JPG" alt="P1060642" title="P1060642" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060643.JPG" title="Cameroon Highlans, fabryka herbaty BOH" rel="lightbox[singlepic2047]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2047__500x375_P1060643.JPG" alt="P1060643" title="P1060643" />
</a>

<p><strong>Etap 3: Fermentacja</strong></p>
<p>Fermentacja, lub może raczej utlenianie trwa od 1,5 &#8211; 2 godzin, z czego nie obejmuje białej ani zielonej herbaty. Przy białej gotuje się listki przed wysuszeniem, przy zielonej &#8211; po prostu się suszy, proces fermentacji czerwonej herbaty trwa zwykle ok 1,5 godziny, czarnej 2 godziny.</p>
<p>Podobno czerwona/czarna herbata powstały przez przypadek &#8211; Chińczycy transportowali do Europy herbatę i wilgotne listki przez przypadek się&#8230; popsuły. Chińczycy i tak wcisnęli nam kit, a czarna herbata stała się u nas wykwintnym trunkiem. Fabryka w której byliśmy produkowała wyłącznie czarną herbatę. Zaspokajała potrzeby lokalne &#8211; Malezję i Indonezję. Dziennie produkuje się tutaj ok 800 000 filiżanek herbaty. W międzyczasie doszedł pracownik BOH (przewodnik), który opowiadał grupie co i jak. Dołączyliśmy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060645.JPG" title="Cameroon Highlands, fabryka herbaty" rel="lightbox[singlepic2049]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2049__500x375_P1060645.JPG" alt="P1060645" title="P1060645" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060646.JPG" title="Cameroon Highlands, fabryka herbaty. Proces fermentacji. " rel="lightbox[singlepic2050]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2050__500x375_P1060646.JPG" alt="P1060646" title="P1060646" />
</a>

<p><strong>Etap 4: Suszenie</strong></p>
<p>Po (ściśle sprawdzanym) etapie utleniania listki się suszą w temperaturze 100 stopni Celsjusza. To pewnie stąd ten zapach. Suszenie listków trwa około 20 minut.</p>
<p><strong>Etap 5: Sortowanie</strong></p>
<p>Wiadomo, że im drobniejsze kawałki herbaty, tym uznawana jest ona za gorszej jakości gatunek.<br />
Wysuszone listki przechodzą przez maszynkę z sitem o różnej wielkości dziurek &#8211; na górze zostają największe listki, później nieco gorsze, nieco gorsze&#8230; a te &#8222;okruszki&#8221; lądują w ekspresowych torebkach.</p>
<p>Później herbata jest pakowana w worki i wysyłana do Kuala Lumpur, gdzie oddzielna fabryka pakuje i zajmuje się dystrybucją.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060649.JPG" title="Cameroon Highlands, fabryka herbaty" rel="lightbox[singlepic2053]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2053__500x375_P1060649.JPG" alt="P1060649" title="P1060649" />
</a>

<p>Zachwyceni tym procesem i unoszącym się zapachem idziemy do sklepu&#8230; z zakupów niewiele już zostało, ale nadal, gdy ją piję czuję zapach tamtego miejsca.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060656.JPG" title="Cameroon Highlands, fabryka herbaty i oczywiście sklep." rel="lightbox[singlepic2058]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2058__500x375_P1060656.JPG" alt="P1060656" title="P1060656" />
</a>

<p>Mieliśmy później skoczyć na herbatkę, ale nie mieliśmy już czasu&#8230; przed nami jeszcze dwa punkty wycieczki.</p>
<p>Farma Motyli &#8211; znowu okazała się farmą nie-tylko-motyli. Ale było tam jedno pomieszczenie z kwiatami otoczone siatką, w której ROIŁO się od motyli.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01894.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1930]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1930__500x375_DSC01894.JPG" alt="DSC01894" title="DSC01894" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060693.JPG" title="Cameroon Highlands, hodowla motyli" rel="lightbox[singlepic2069]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2069__500x375_P1060693.JPG" alt="P1060693" title="P1060693" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060694.JPG" title="Cameroon Highlands, hodowla motyli" rel="lightbox[singlepic2070]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2070__500x375_P1060694.JPG" alt="P1060694" title="P1060694" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01904.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1936]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1936__500x375_DSC01904.JPG" alt="DSC01904" title="DSC01904" />
</a>

<p>W dalszej części było naprawdę wiele ciekawych insektów, zazwyczaj pochowanych w akwariach, ale na dobrą sprawę mogliśmy zaryzykować wyłowienia skorpiona bo nie był zamknięty &#8211; podziękuję!:)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060700.JPG" title="Cameroon Highlands, hodowla motyli... i innych robaczków" rel="lightbox[singlepic2072]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2072__500x375_P1060700.JPG" alt="P1060700" title="P1060700" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060701.JPG" title="Cameroon Highlands, hodowla motyli... i innych robaczków" rel="lightbox[singlepic2073]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2073__500x375_P1060701.JPG" alt="P1060701" title="P1060701" />
</a>

<p>ciekawy był robaczek nazywany &#8222;manface&#8221; (widzicie?):</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060709.JPG" title="Cameroon Highlands, hodowla motyli... i innych robaczków" rel="lightbox[singlepic2074]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2074__500x375_P1060709.JPG" alt="P1060709" title="P1060709" />
</a>

<p>Był też taki, który wyglądał jak wyschnięta nieco orchidea:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01910.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1939]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1939__500x375_DSC01910.JPG" alt="DSC01910" title="DSC01910" />
</a>

<p>W dalszej części podziwialiśmy różne gady i płazy &#8211; żaby, kameleony, węże itp.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060714.JPG" title="Cameroon Highlands, hodowla motyli... i innych robaczków" rel="lightbox[singlepic2076]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2076__500x375_P1060714.JPG" alt="P1060714" title="P1060714" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060723.JPG" title="Cameroon Highlands, hodowla motyli... i innych robaczków" rel="lightbox[singlepic2078]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2078__500x375_P1060723.JPG" alt="P1060723" title="P1060723" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01918.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1947]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1947__500x375_DSC01918.JPG" alt="DSC01918" title="DSC01918" />
</a>

<p>Spojrzeliśmy na zegarek. Mamy niewiele czasu i jesteśmy głodni. W te pędy pojechaliśmy do jakiejś świątyni naj- nie pamiętam czy najstarszej w tej części, czy największej w tej części. Świątynia jak świątynia. To, co nam się rzuciło w oczy to samochody &#8211; stare graty, nie to co u nas pod &#8222;świątynią&#8221;. Było też wiele różnych miejsc/ołtarzyków, do których warto było podejść. Część z nich okazała się urnami (świadczą o tym zdjęcia &#8230; jak mniemam zmarłych). W świątyni były też pięknie przyozdobione drzewka cytrusowe i pięknie poukładane bambusy. W sercu świątyni kilku mnichów śpiewało coś na wzór mantry.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01925.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1953]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1953__500x375_DSC01925.JPG" alt="DSC01925" title="DSC01925" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060747.JPG" title="Cameroon Highlands" rel="lightbox[singlepic2088]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2088__500x375_P1060747.JPG" alt="P1060747" title="P1060747" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060749.JPG" title="Cameroon Highlands" rel="lightbox[singlepic2089]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2089__500x375_P1060749.JPG" alt="P1060749" title="P1060749" />
</a>

<p>Teraz na obiad &#8211; kierowca polecił nam hinduską knajpę. Rany, nigdy więcej indyjskiego żarcia, przecież to jest tak pikantne, że się nie da! Mieliśmy już lekkiego stresa, bo było bardzo późno &#8211; jedźmy już! Na dworcu byliśmy 2 minuty po czasie&#8230;</p>
<p>&#8230; na szczęście nasz ostatni autobus czekał.<br />
Droga wieczorem trwała znacznie dłużej. na postoju kupiliśmy sobie kubeczki z gotowaną kukurydzą. Większość drogi grałam w coś albo kimałam, tata całą drogę przespał. Paweł &#8211; jak zwykle &#8211; oglądał co za oknem. Przez korki byliśmy w Kuala Lumpur bardzo późno. Mieliśmy cały czas nadzieję, że uda nam się dotrzeć i zahaczyć jeszcze o wycieczkę nad rzekę świetlików. No bo&#8230; kiedy ostatnio widzieliście świetlika? W Polsce już ich prawie nie ma &#8211; szukałam długo i znalazłam jedną wioskę pod Zieloną Górą&#8230; ciekawe.</p>
<p>Niestety rozpadało się, a to oznacza totalny brak świetlików na rzece. Chowają się na deszcz. Pozostało nam więc dopytać na dworcu skąd możemy jutro jechać do Melaki (żeby nie tracić na to czasu rano) i wrócić do hotelu &#8211; w lekkim pośpiechu, bo było już bardzo późno, a rano trzeba wstać. Jedno można powiedzieć. Ten dzień zaliczam do bardzo udanych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h3>Melaka</h3>
<p>Dawno, dawno temu, nim rozwinęło się Kuala Lumpur czy Penang (które jest teraz nazywane &#8222;perłą orientu&#8221; &#8211; nie widzieliśmy to się nie wypowiemy ;) ). Melaka była jednym z największych portów handlowych Południowo-Wschodniej Azji. Z czasem Melaka oddała ten tytuł Singapurowi i stała się sennym zaściankiem. Dzięki temu dziś jest raczej miastem zatrzymanym w czasie, przez co możemy tutaj poczuć się naprawdę szczególnie. Nie obiecywałam sobie zbyt wiele po Melace, bo to miasto kolonialne wpisane na listę dziedzictwa Unesco podobnie jak <a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/ameryka-pld/wenezuela/piraci-z-karaibow.html" target="_blank">Coro</a>, które nie robiło na nas żadnego wrażenia.</p>
<p>Trzeba jednak przyznać, że w Melace było coś wyjątkowego, przez co bardzo nam się tam podobało. Począwszy od dziwnego, małego, wypchanego po brzegi autobusu, który nas zawiózł do &#8222;centrum&#8221;, przez uliczki, które mijaliśmy, skończywszy na zaniedbanym, chińskim cmentarzu.</p>
<p>Myślę, że gdybyśmy mieli tu więcej czasu i mogli zostać na noc, z pewnością zajrzelibyśmy do muzeum dziedzictwa narodowego Baba-Nyonya i spróbowali tej kuchni. My zaś pędziliśmy na złamanie karku, bo jeszcze tyle planów na dziś i jutro&#8230;</p>
<p>Zacznijmy jednak od początku. Wysiedliśmy przy jakimś rondzie i to było centrum. Stały tam tabuny trishaw, czyli rowerowe riksze. Każda z nich wyglądała oczywiście wyjątkowo&#8230; tandetnie. Nie mieliśmy czasu i głowy targować cen, ale jeśli będziecie mieć okazję &#8211; przejedźcie się nią.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060752.JPG" title="Cameroon Highlands" rel="lightbox[singlepic2091]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2091__500x375_P1060752.JPG" alt="P1060752" title="P1060752" />
</a>

<p>Obok był ZABYTKOWY anglikański kościół z 1753r. Weszliśmy do środka a tam poza znaczkami &#8222;NO PHOTO&#8221; nie było dosłownie nic. Spytaliśmy dlaczego nie wolno robić zdjęć? Nie wolno &#8211; ale można kupić DVD ze zdjęciami. Serio? To tutaj można zrobić aż tyle zdjęć, żeby wypalać to na DVD? Podziękowaliśmy i wyszliśmy. Ale w kwestii dowodowej użyliśmy zooma :) &#8211; anglikańskiego kościoła NIE POLECAMY.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060755.JPG" title="Cameroon Highlands" rel="lightbox[singlepic2093]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2093__500x375_P1060755.JPG" alt="P1060755" title="P1060755" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060756.JPG" title="Cameroon Highlands" rel="lightbox[singlepic2094]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2094__500x375_P1060756.JPG" alt="P1060756" title="P1060756" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060759.JPG" title="Cameroon Highlands" rel="lightbox[singlepic2097]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2097__500x375_P1060759.JPG" alt="P1060759" title="P1060759" />
</a>

<p>Poszliśmy dalej, wzdłuż rzeki i podziwialiśmy zabytkowe budynki. Weszliśmy wgłąb &#8222;miasta&#8221;, które zaczynało tętnić życiem. Trochę się posprzeczaliśmy, bo każdy chciał zobaczyć co innego i musieliśmy wprowadzić mały kompromis. Na szczęście skończyło się bez rękoczynów &#8211; każdy powiedział co chce tutaj zobaczyć i ustaliliśmy priorytety.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01938.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1964]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1964__500x375_DSC01938.JPG" alt="DSC01938" title="DSC01938" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060768.JPG" title="Melakka - Chinatown" rel="lightbox[singlepic2103]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2103__500x375_P1060768.JPG" alt="P1060768" title="P1060768" />
</a>

<p>Idąc tak mijaliśmy naprawdę stare budynki, piękne zdobione (nie tak jak kościół anglikański ;) ) stare świątynie i &#8230; Jonkers street, na którym wieczorami, z tego co przeczytaliśmy, był targ. Zakładam, że warto tam zajrzeć, jeśli macie więcej czasu.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01940.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1966]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1966__500x375_DSC01940.JPG" alt="DSC01940" title="DSC01940" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060773.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2104]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2104__500x375_P1060773.JPG" alt="P1060773" title="P1060773" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060774.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2105]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2105__500x375_P1060774.JPG" alt="P1060774" title="P1060774" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060777.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2107]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2107__500x375_P1060777.JPG" alt="P1060777" title="P1060777" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060787.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2111]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2111__500x375_P1060787.JPG" alt="P1060787" title="P1060787" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060791.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2115]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2115__500x375_P1060791.JPG" alt="P1060791" title="P1060791" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060794.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2117]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2117__500x375_P1060794.JPG" alt="P1060794" title="P1060794" />
</a>

<p>Później wróciliśmy nad rzekę, gdzie widzieliśmy stary młyn i mury, które pamiętają czasy swoich najeźdźców &#8211; Duńczyków i Portugalczyków. Wiek budynków i murów potwierdzały stare, ogromne drzewa z szeroko rozpostartymi korzeniami.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01961.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1984]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1984__500x375_DSC01961.JPG" alt="DSC01961" title="DSC01961" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060831.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2134]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2134__500x375_P1060831.JPG" alt="P1060831" title="P1060831" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060835.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2136]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2136__500x375_P1060835.JPG" alt="P1060835" title="P1060835" />
</a>

<p>Szliśmy w górę, gdzie znajdowały się ruiny kościoła świętego Pawła. W środku oparte były stare płyty nagrobne. Stare mury wysmarowane sprayem dowodzą, że każdy wstęp powinien być płatny. Choćby symbolicznie i na pokrycie osoby, która zbiera kasę i będzie pilnować zabytku. Na zewnątrz resztki Duńskiego cmentarza. Niżej równie zniszczone Porta de Santiago (brama świętego Jakuba) część cytadeli, murów nazywanych A Famosa i dowód na podbój Melaki przez Portugalczyków w 1511 roku.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060840.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2138]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2138__500x375_P1060840.JPG" alt="P1060840" title="P1060840" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060845.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2143]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2143__500x375_P1060845.JPG" alt="P1060845" title="P1060845" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060844.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2142]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2142__500x375_P1060844.JPG" alt="P1060844" title="P1060844" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060846.JPG" title="Melakka" rel="lightbox[singlepic2144]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2144__500x375_P1060846.JPG" alt="P1060846" title="P1060846" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01971.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1992]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1992__500x375_DSC01971.JPG" alt="DSC01971" title="DSC01971" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060854.JPG" title="Melakka w Malezji" rel="lightbox[singlepic2150]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2150__500x375_P1060854.JPG" alt="P1060854" title="P1060854" />
</a>

<p>Wzięliśmy taksówkę i pognaliśmy w stronę cmentarza Chińskiego. Mieliśmy szczęście, bo trafiliśmy na starszego Pana, który okazał się również świetnym przewodnikiem.<br />
- Jestem Baba-Nonya &#8211; zaczął. Baba-Nonya, <em>Straits Chineese &#8211; </em>Chińczycy znad cieśniny. Chińczycy masowo napływali do Malezji i często żenili się z Malajkami. Te rodziny były właśnie nazywane Baba Nyonya. Opowiadał nam o Melace, opowiadał nam o chińskim cmentarzu. Jest to największy &#8211; poza Chinami chiński cmentarz. To ulubione miejsce do biegania i spacerowania. Na pytanie dlaczego cmentarz jest zaniedbany, dlaczego na grobach leżą śmieci odpowiedział &#8211; bo tu już nie ma się czego bać, od dawna nie było tu żadnego nowego grobu. Próbowaliśmy więc ustalić od kiedy nie trzeba się już &#8222;bać&#8221; duchów przodków, ale długo nie mogliśmy dojść do żadnej konkretnej liczby. Za to śmiał się z naszych pytań. W końcu powiedział, że po pięciu latach &#8211; trudno powiedzieć, czy to miała być prawda, czy chciał mieć ten temat za sobą.</p>
<p>Później rozmawialiśmy trochę o Polsce i mówiliśmy, że u nas jest teraz -14 stopni, więc ciężko nam było się przyzwyczaić do upałów. Spytał, jak tam wytrzymujemy i czy serio da się żyć w takim zimnie. Opowiadał nam, że był raz w Japonii (gdzie przecież jest znacznie cieplej!), dawno temu i bardzo mu usta pierzchły od zimna (wątpię, by znał to słowo &#8211; opowiedział, że były suche i bolały). On nie wie jak można żyć w miejscu, gdzie usta tak szczypią i nie pomagają żadne kremy. Rzeczywiście, po powrocie do kraju też to poczuliśmy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01978.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1996]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1996__500x375_DSC01978.JPG" alt="DSC01978" title="DSC01978" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01980.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1998]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1998__500x375_DSC01980.JPG" alt="DSC01980" title="DSC01980" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060873.JPG" title="Melakka w Malezji, chiński cmentarz." rel="lightbox[singlepic2157]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2157__500x375_P1060873.JPG" alt="P1060873" title="P1060873" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01984.JPG" title="Melakka, cmentarz chiński" rel="lightbox[singlepic2001]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2001__500x375_DSC01984.JPG" alt="DSC01984" title="DSC01984" />
</a>

<p>To już był koniec czasu w Melace. Spieszyliśmy się na autobus, bo nie było wiadomo do końca kiedy jest ostatni. Nie mogliśmy spróbować polecanej kuchni Baba-Nonya. Wzięliśmy jakieś cheeseburgery i frytki i jedliśmy je przy autobusie, żeby nam przypadkiem nie odjechał. Oprócz tego mieliśmy nadzieję, że wieczorem uda nam się wreszcie zdążyć na Sky Bridge &#8211; jest do 19:00.</p>
<p>Wróciliśmy do Kuala Lumpur. Zanim dojechaliśmy z dworca do centrum, minęło trochę czasu, ale udało nam się &#8211; za kwadrans siódma. Mamy 15 minut.<br />
- przepraszamy, ale kasy są już nieczynne &#8211; przywitała nas Pani &#8211; zapraszamy jutro!<br />
- ale jak to nieczynne, przecież jest napisane, że do 19:00!<br />
- do 19 jest wejście, kasy są do 18.</p>
<p>Kurde, czemu nikt tego nie napisał? Mieliśmy pecha do tych dwóch wież. Błagaliśmy, prosiliśmy, mówiliśmy, że jutro wracamy do Europy (noooot!) nic nie pomagało. W końcu dostaliśmy wskazówkę, żeby jechać do Menara Tower, skąd widać panoramę i jest czynna do 21:00. No dobra. Pojedziemy. Zajrzeliśmy jeszcze do centrum handlowego, zamówiliśmy mrożoną herbatkę w Starbucksie i wyszliśmy obejrzeć widoki po drugiej stronie wież. Wow&#8230; tam to były widoki. Deszczowe chmury oplatały czubki wież dając niesamowite wrażenie. Nie. To nie są zdjęcia przerobione w photoshopie. :)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060886.JPG" title="Kuala Lumpur Petronas Tower w środku." rel="lightbox[singlepic2159]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2159__500x375_P1060886.JPG" alt="P1060886" title="P1060886" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/img_3707.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2944]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2944__500x375_img_3707.jpg" alt="img_3707" title="img_3707" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060892.JPG" title="Kuala Lumpur City Center - Petronas Tower przed deszczem" rel="lightbox[singlepic2161]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2161__500x375_P1060892.JPG" alt="P1060892" title="P1060892" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060895.JPG" title="Kuala Lumpur City Center - Petronas Tower przed deszczem" rel="lightbox[singlepic2163]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2163__500x375_P1060895.JPG" alt="P1060895" title="P1060895" />
</a>

<p>Niestety znów się rozpadało, więc pojechaliśmy tam taksówką. Taksówka miała 5 minut na terenie Menary (to wieża telewizyjna), żeby odstawić turystów i wrócić. Gdy doszliśmy do kas okazało się, że wjazd na górę jest z różnymi opcjami innych atrakcji &#8211; nigdy nie sam.<br />
- Ale nawiasem mówiąc&#8230; nie rekomenduję Wam dzisiaj tam wjeżdżać. Jest taki deszcz, że nic nie zobaczycie. &#8211; Odpowiedział w końcu.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060899.JPG" title="Kuala Lumpur - Leje." rel="lightbox[singlepic2166]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2166__500x375_P1060899.JPG" alt="P1060899" title="P1060899" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060900.JPG" title="Kuala Lumpur - Leje." rel="lightbox[singlepic2167]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2167__500x375_P1060900.JPG" alt="P1060900" title="P1060900" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060901.JPG" title="Kuala Lumpur, Menara Tower, wieża telewizyjna - Leje. Nici z widoków." rel="lightbox[singlepic2168]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2168__500x375_P1060901.JPG" alt="P1060901" title="P1060901" />
</a>

<p>Wyszliśmy na zewnątrz i spojrzałam w górę &#8211; faktycznie ledwo ją widać, a jest dobrze oświetlona. Może spróbujemy jutro rano. Łapanie transportu stamtąd nie należało do łatwiejszych. Tu też istniała jakaś absurdalna reguła &#8222;karnetowa&#8221; dla taksi, za to zauważyliśmy shuttle bus. Doskonale! Jedziemy shuttle busem i zobaczymy gdzie wysiądziemy. Byliśmy nieco zaskoczeni, gdy okazało się, że bus nas wysadził na dole górki. Tam już, jak sępy stali taksówkarze. My jednak mieliśmy plan zajrzeć do TGI Friday&#8217;s (uwierzycie? Normalne jedzenie!), które zauważyliśmy w tamtą stronę niedaleko, więc wzięliśmy tych drogich sępów-taksówkarzy i pojechaliśmy do knajpy. Jedzenie było zupełnie inne niż w naszym Fridays, a zupa cebulowa śmierdziała &#8230; starym cepem. Głodna wróciłam do domu&#8230; eee&#8230; hotelu! Wciąż padało.</p>
<h3>Batu Caves</h3>
<p>Dziś jest nasz ostatni dzień w Kuala Lumpur. Chcemy zobaczyć Batu Caves. Taksówkarz wczoraj wieczorem ostrzegał nas jednak, że nie dojedziemy tam w żaden sposób w sobotę (autobusem wcale, a pociągi nie jeżdżą w weekendy). Podał też dokładny swój cennik. Ależ owszem, jadą! Pociągi z KL Sentral pod którym mieszkamy. Co pół godziny i kosztują 1RM/os. Taksówka 35RM w jedną stronę.</p>
<p>To jaskinie na obrzeżach Kuala Lumpur (a może już poza nim?) w których znajdują się świątynie Hindi. Podobnie jak na Bali, ludzie tutaj zanosili jedzenie by je poświęcić. Tutaj też w najważniejsze święta w roku działy się czary. Dziś jednak był zwykły dzień i zwykłe tłumy ludzi przemierzały ponad 300 stromych schodów, by na szczycie poświęcić jedzenie. Całemu temu zgromadzeniu towarzyszyły makaki, które w chwilach nieuwagi &#8211; jak to makaki &#8211; podkradały dary.</p>
<p>Szliśmy powoli, bo wiedzieliśmy, że długa droga przed nami. Im wyżej, tym robiło się też bardziej ślisko i wilgotno, co potęgowało uczucie zmęczenia. Gdy doszliśmy na górę byliśmy jak po prysznicu. Paweł spojrzał na jednego Azjatę, którego stan nawilżenia koszulki był &#8230; duży :)<br />
- popatrz. To chyba jedyny gość, który spocił się bardziej niż my. &#8211; wyjąkał zdyszany. Popijaliśmy kupioną na górze wodę. W powrotnej drodze ten sam starszy Pan uśmiechnął się do nas i pomachał &#8211; my w dół, a on PO RAZ KOLEJNY w górę. I to truchtem.</p>
<p>Mimo wszystko warto. Dla tych widoków i dla tych jaskiń i dla tego&#8230; klimatu. Wracaliśmy oczywiście również pociągiem. Dojazd trwał mniej więcej 40 minut. Mieliśmy jeszcze nadzieję na panoramę KL. O 14:00 lecimy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/img_3712.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2947]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2947__500x375_img_3712.jpg" alt="img_3712" title="img_3712" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060907.JPG" title="Batu Caves (pod Kuala Lumpur)" rel="lightbox[singlepic2169]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2169__500x375_P1060907.JPG" alt="P1060907" title="P1060907" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060910.JPG" title="Batu Caves (pod Kuala Lumpur)" rel="lightbox[singlepic2171]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2171__500x375_P1060910.JPG" alt="P1060910" title="P1060910" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060918.JPG" title="Batu Caves (pod Kuala Lumpur)" rel="lightbox[singlepic2173]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2173__500x375_P1060918.JPG" alt="P1060918" title="P1060918" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060930.JPG" title="Batu Caves (pod Kuala Lumpur)" rel="lightbox[singlepic2175]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2175__500x375_P1060930.JPG" alt="P1060930" title="P1060930" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060923.JPG" title="Batu Caves (pod Kuala Lumpur)" rel="lightbox[singlepic2174]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2174__500x375_P1060923.JPG" alt="P1060923" title="P1060923" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01991.JPG" title="Batu Caves" rel="lightbox[singlepic2005]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2005__500x375_DSC01991.JPG" alt="DSC01991" title="DSC01991" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC01995.JPG" title="Batu Caves" rel="lightbox[singlepic2007]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2007__500x375_DSC01995.JPG" alt="DSC01995" title="DSC01995" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060953.JPG" title="Batu Caves (pod Kuala Lumpur)" rel="lightbox[singlepic2179]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2179__500x375_P1060953.JPG" alt="P1060953" title="P1060953" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060956.JPG" title="Batu Caves (pod Kuala Lumpur)" rel="lightbox[singlepic2180]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2180__500x375_P1060956.JPG" alt="P1060956" title="P1060956" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC02000.JPG" title="Batu Caves" rel="lightbox[singlepic2011]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2011__500x375_DSC02000.JPG" alt="DSC02000" title="DSC02000" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/DSC02004.JPG" title="Batu Caves" rel="lightbox[singlepic2012]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2012__500x375_DSC02004.JPG" alt="DSC02004" title="DSC02004" />
</a>

<h3>Menara Tower</h3>
<p>Dotarliśmy do Menary ok 12:00. Taras widokowy znajduje się na wysokości 250 metrów &#8211; wyżej niż Sky Bridge. Przez lunetę widzieliśmy nawet Batu Caves. Fajnie było popatrzeć jak ogromne i dobrze rozbudowane jest to miasto, chociaż Paweł uznał, że nie warto. Ja cieszyłam się, że nam się udało. Gdybyśmy dzisiaj nie zobaczyli panoramy miasta, próbując chyba 4 albo 5 razy (licząc próby z Petronas Tower), byłabym naprawdę zawiedziona.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060983.JPG" title="Widok na Kuala Lumpur - Menara Tower" rel="lightbox[singlepic2184]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2184__500x375_P1060983.JPG" alt="P1060983" title="P1060983" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060990.JPG" title="Widok na Kuala Lumpur - Menara Tower... przez lornetkę widać Batu Caves" rel="lightbox[singlepic2187]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2187__500x375_P1060990.JPG" alt="P1060990" title="P1060990" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060991.JPG" title="Menara Tower, Widok na Kuala Lumpur i Batu Caves." rel="lightbox[singlepic2188]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2188__500x375_P1060991.JPG" alt="P1060991" title="P1060991" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060993.JPG" title="Menara Tower, Widok na Kuala Lumpur i Twin Towers (Petronas Tower)" rel="lightbox[singlepic2190]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2190__500x375_P1060993.JPG" alt="P1060993" title="P1060993" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1060996.JPG" title="Menara Tower, Widok na Kuala Lumpur" rel="lightbox[singlepic2192]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2192__500x375_P1060996.JPG" alt="P1060996" title="P1060996" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/P1070002.JPG" title="Menara Tower, Widok na Kuala Lumpur" rel="lightbox[singlepic2196]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2196__500x375_P1070002.JPG" alt="P1070002" title="P1070002" />
</a>

<p>Później &#8211; jak zwykle biegiem &#8211; wróciliśmy do hotelu po plecaki, które czekały na nas spakowane przy recepcji (oczywiście to my je spakowaliśmy dzisiaj rano). Wiedzieliśmy, że mamy bardzo mało czasu. BARDZO mało. Szybkim krokiem przeszliśmy do KL Sentral, złapaliśmy pierwszy bus, który jechał na lotnisko Low costów&#8230; były korki, więc całą drogę się stresowaliśmy. Na miejscu też pobiegliśmy szybkim krokiem i &#8230; wtedy okazało się, że Paweł z tego pośpiechu zapomniał z autokaru plecaka z aparatem, kasą, dokumentami&#8230; Nim się zdążyłam obejrzeć Paweł już biegł w stronę autobusu. Najgorsze by było, gdyby zdążył odjechać. Na szczęście nie zdążył i nikt nie zauważył plecaka leżącego na górnej półce, więc po chwili odetchnęliśmy z ulgą.</p>
<p>To nie zmienia jednak faktu, że nadal SPIESZYMY się na lot. Za chwilę te &#8222;wariactwa&#8221; się skończą. Czas na 3 dni pełnego relaksu.</p>

<div class="ngg-albumoverview">	
	<!-- List of galleries -->
	
	<div class="ngg-album">
		<div class="ngg-albumtitle"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-kl-i-okolice">Azja 2012: KL i okolice</a></div>
			<div class="ngg-albumcontent">
				<div class="ngg-thumbnail">
					<a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-kl-i-okolice"><img class="Thumb" alt="Azja 2012: KL i okolice" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-kl-i-okolice/thumbs/thumbs_P1060895.JPG"/></a>
				</div>
				<div class="ngg-description">
				<p>powrót do Kuala Lumpur. Petronas Towers, Batu Caves, Cameroon Highlands, Melakka</p>
								<p><strong>360</strong> Zdjęcia</p>
							</div>
		</div>
	</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div> 	
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fmalezja-azja%2Fz-powrotem-w-kuala-lumpur.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/z-powrotem-w-kuala-lumpur.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/z-powrotem-w-kuala-lumpur.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/z-powrotem-w-kuala-lumpur.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 6: Sabah</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jun 2012 23:52:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Malezja]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[borneo]]></category>
		<category><![CDATA[borneo stolica sabah]]></category>
		<category><![CDATA[dzioborożce palawańskie]]></category>
		<category><![CDATA[dzioborożec palawański]]></category>
		<category><![CDATA[kinabatangan]]></category>
		<category><![CDATA[kinabatangan river]]></category>
		<category><![CDATA[kota kinabalu]]></category>
		<category><![CDATA[kota kinabalu co warto zwiedzać]]></category>
		<category><![CDATA[lasy namorzynowe]]></category>
		<category><![CDATA[makak]]></category>
		<category><![CDATA[makaki]]></category>
		<category><![CDATA[malezja]]></category>
		<category><![CDATA[malezja kota kinabalu]]></category>
		<category><![CDATA[malezja sabah]]></category>
		<category><![CDATA[mangrove]]></category>
		<category><![CDATA[nosacz]]></category>
		<category><![CDATA[nosacze]]></category>
		<category><![CDATA[orangutan]]></category>
		<category><![CDATA[orangutany]]></category>
		<category><![CDATA[palawan hornbill]]></category>
		<category><![CDATA[proboscis]]></category>
		<category><![CDATA[proboscis monkey]]></category>
		<category><![CDATA[proboscis monkeys]]></category>
		<category><![CDATA[rzeka kinabatangan]]></category>
		<category><![CDATA[sabah]]></category>
		<category><![CDATA[sabah w malezji]]></category>
		<category><![CDATA[sepilok]]></category>
		<category><![CDATA[sepilok orangutan center]]></category>
		<category><![CDATA[stolica sabah]]></category>
		<category><![CDATA[słonie karłowate]]></category>
		<category><![CDATA[słonie karłowate na borneo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=1144</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 6: Sabah"></a>Spakowałam śpiworek, skarpetki i bluzę. Widać już brzeg i za chwilę dotrzemy na miejsce do Kota Kinabalu &#8211; stolicy regionu Sabah. Gdy wysiadłam, nagle uderzyło mnie przyjemne, gorące powietrze. Byłam tak przemarznięta od klimy, że było ono naprawdę przyjemne. Oczywiście &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 6: Sabah"></a><p><img class="alignleft size-medium wp-image-1155" title="zdjęcie2" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/06/zdj%C4%99cie2-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" />Spakowałam śpiworek, skarpetki i bluzę. Widać już brzeg i za chwilę dotrzemy na miejsce do Kota Kinabalu &#8211; stolicy regionu Sabah.</p>
<p>Gdy wysiadłam, nagle uderzyło mnie przyjemne, gorące powietrze. Byłam tak przemarznięta od klimy, że było ono naprawdę przyjemne. Oczywiście tylko przez jakieś 2 minuty, a później robiło się znów zbyt gorąco. Słońce ostro prażyło, było coś koło południa.</p>
<p>Podeszliśmy do dwóch dziewczyn  z chustami na głowie (tutaj to normalne) i zapytaliśmy jak się dostać do centrum. One zaczęły coś stękać, spoglądać na siebie z niepokojem i w końcu jedna powiedziała &#8222;chodźcie, pokażę Wam&#8221;, pożegnały się i poszły. To niesamowite, że ludzie mają tak mało wiary w nas &#8211; jakby trudno było wskazać konkretny przystanek, konkretną linię w którą mamy wsiąść.<span id="more-1144"></span> A może to jest właśnie ta życzliwość Azjatów, o której tyle słyszeliśmy. Poproś ich o coś i wiedz, że nie odmówią? Dziewczyna wsiadła z nami do autobusu i pomogła nam kupić bilety. Gdy wysiadała powiedziała że mamy wysiąść na następnym postoju. Podziękowaliśmy jej &#8211; najwyraźniej i tak po prostu tędy jechała. Wysiedliśmy. Idąc wzdłuż tej ulicy dochodziliśmy do Waterfront z największą ilością hoteli. Po drodze jednak zauważyliśmy McDonaldsa. To było dla nas świetne miejsce. Miało klimę, miało wi-fi. Wstąpiliśmy więc na śniadanko i przeszukiwaliśmy ofertę hoteli. Nie chciało nam się łazić &#8211; może na booking będzie jakaś dobra promocja. Dosiadł się do nas w końcu jakiś gość. Trudno nas nie sklasyfikować jako turystów, biali, otoczeni plecakami, z przewodnikami. Opowiadał o tym, że jest przewodnikiem jakbyśmy chcieli, to on bardzo chętnie&#8230; ciężko było mu przekazać, że raczej nas to nie interesuje, a produkował się przez ok 30 minut. W końcu zostawił nam swoje dane na serwetce i prosił o kontakt, gdy będziemy zainteresowani. No dobra, nie zaszkodzi wziąć namiar. Jednak nasze plany były zbyt daleko Kota Kinabalu, żeby mogły go zainteresować, a jego ceny były zbyt wysokie, by mogły nas zainteresować.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/img_3587.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2773]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2773__500x375_img_3587.jpg" alt="img_3587" title="img_3587" />
</a>

<p>Chodziliśmy po Kota Kinabalu i szukaliśmy hotelu. Jak zwykle wszystkie były pełne albo drogie. Zajrzeliśmy do kilku backpackerskich hoteli polecanych przez LP i gdy one okazały się być pełne skorzystaliśmy z planu B &#8211; hotel znaleziony w Booking w McDonaldsie. Wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy &#8211; hotel był położony daleko od tego hotelowego centrum, ale dzięki temu stosunek ceny do jakości był bardzo zadowalający. Uznaliśmy, że i tak nie zabawimy tu długo, nie będziemy wybrzydzać co do miejsca, bo znów stracimy na to cały dzień. Była niedziela, więc, jak się okazało, i tak było już za późno na Muzeum czy Meczet (główne atrakcje Kota Kinabalu). Poszliśmy więc na plażę, napić się imieninowego piwka i po prostu się nacieszyć tą pogodą, tym powietrzem i brakiem większych zmartwień niż wygrana w uno i kto ma ją zapisać. Na plaży było tylko kilka osób, w tym para turystów leżała z głową na plecakach i czytała książkę. Właściwie leżeli tak bez ruchu aż do zachodu. A tuż przed zachodem zaczęło się tu robić tłoczno. Zaczęła grać muzyka na żywo, stoliki wypełniły się ludźmi, na plaży też były tłumy &#8211; wszyscy oni czekali na zachód słońca. To niesamowite, że taka codzienność przyciąga takie tłumy na całym świecie. Było już ciemno, gdy zaczynało kropić i pojechaliśmy taksówką do hotelu.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060090.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1848]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1848__500x375_P1060090.JPG" alt="P1060090" title="P1060090" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060084.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1846]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1846__500x375_P1060084.JPG" alt="P1060084" title="P1060084" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060101.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1851]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1851__500x375_P1060101.JPG" alt="P1060101" title="P1060101" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01634.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1816]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1816__500x375_DSC01634.JPG" alt="DSC01634" title="DSC01634" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01640.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1818]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1818__500x375_DSC01640.JPG" alt="DSC01640" title="DSC01640" />
</a>

<h3>Sandakan</h3>
<p>Następnego dnia wstaliśmy wcześnie, żeby zdążyć na dworzec autobusowy na 9:00, następny autobus o 12:00. Bilet 43RM. Jedziemy do Sandakanu. Śniadanie jemy na dworcu. Jak zwykle noodle. Oczywiście na miejscu okazuje się, że autobus jest o 11:30. Jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, że nikt nic nie wie. Ba, nawet na rozkładzie przy kasie są inne godziny, niż w rzeczywistości.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060111.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1854]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1854__500x375_P1060111.JPG" alt="P1060111" title="P1060111" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060112.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1855]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1855__500x375_P1060112.JPG" alt="P1060112" title="P1060112" />
</a>

<p>Autokar był prawie pełny. Tuż obok nas usiadła garstka osób, których ciche rozmowy przypominały język polski. To Czesi. Dopiero przyjechali. Było ich chyba pięcioro. Droga do Sandakanu jest dłuższa, niż myśleliśmy i wiedzie przez góry. Po drodze leje deszcz. Oglądaliśmy film, który puścili &#8211; z angielskimi napisami &#8211; całkiem dobry o jakimś najeźdźcy w Azji. W połowie drogi zatrzymaliśmy się &#8211; gdzieś w górach. Był tam targ z owocami, mini foodcoart, oprócz tego obleśna toaleta bez umywalek i inne takie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060133.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1858]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1858__500x375_P1060133.JPG" alt="P1060133" title="P1060133" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060136.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1859]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1859__500x375_P1060136.JPG" alt="P1060136" title="P1060136" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060144.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1862]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1862__500x375_P1060144.JPG" alt="P1060144" title="P1060144" />
</a>

<p>Podróż dłużyła mi się niemiłosiernie. Gdy dojechaliśmy, to już się ściemniało, więc jechaliśmy pewnie ok 6 godzin. Standardowo &#8211; autobusy stawały poza miastem, wiedzieliśmy jednak dokładnie skąd odjeżdża autobus i ile kosztuje (ok 1 RM :) ). Czesi popatrzeli na nas jak na idiotów, gdy im powiedzieliśmy, żeby nie przepłacali za taksówkę i pojechali z nami autobusem. Mieliśmy autobus z klimatem i był Pan &#8222;kasownik&#8221;, który wisiał praktycznie na zewnątrz otwartych podczas jazdy drzwi.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/img_3598.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2778]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2778__500x375_img_3598.jpg" alt="img_3598" title="img_3598" />
</a>

<p>Wysiedliśmy i znaleźliśmy hotel, a później długo rozmawialiśmy o możliwości zorganizowania wycieczek. Mieliśmy nadzieję na wyspę żółwi, chcieliśmy też zobaczyć drugi ośrodek orangutanów &#8211; największy na Borneo (ale bardziej komercyjny), oraz wycieczkę po Kinabatangan River.</p>
<p>Chwilę później była u nas kierowniczka zaprzyjaźnionej agencji, z którą załatwialiśmy wszelkie szczegóły &#8211; zależało nam na tym, żeby załatwić niektóre rzeczy w krótszym czasie. Udało nam się ustalić, że orangutany lepiej zrobić na własną rękę, bo z biura turystycznego po prostu się nie opłaca. Plan był taki, że jedziemy tam rano, czekamy tam na busik, który zabiera nas prosto na wycieczkę po rzece. Tam decydujemy się ewentualnie, czy zostajemy jeden czy dwa dni. niestety opcja z żółwiami się nie udała &#8211; to bardzo ściśle strzeżony rezerwat przyrody z jednym &#8230; J E D N Y M hotelem i był już pełny w terminie, który nas interesował. Rozważaliśmy dzień później, ale wykalkulowaliśmy, że nie zdążylibyśmy (tam się jedzie w dzień i zostaje na noc &#8211; wieczorem żółwice składają jaja, małe żółwiątka biegną do wody &#8211; dzieje się magia!). No ale trudno &#8211; nie udało się&#8230; Nie chcieliśmy tego rezerwować w Polsce, bo nie było wiadomo dokładnie kiedy tam dotrzemy a tu, na miejscu&#8230; jakoś za dużo było na głowie, żeby się tym interesować wcześniej.</p>
<p>Po zorganizowaniu sobie planów na najbliższe dni w Sabah poszliśmy na zasłużoną obiado-kolację. Sandakan wyglądał bardzo ładnie, choć było tu trochę pusto. Doszliśmy do portu (chyba), gdzie nad brzegiem morza było mnóstwo restauracji ze stolikami na zewnątrz, z widokiem na wodę. Wzięliśmy kartę, i standardowo wybraliśmy coś nieco &#8222;na pałę&#8221;. Kelner tłumaczył nam wszystkie te dania, wplatając &#8222;actually&#8221; zupełnie bez sensu w angielskie zdania. Tak często, że przestałam się skupiać na tym, co chce nam przekazać i liczyłam potajemnie wszystkie &#8222;actually&#8221;. Kiedy dostaliśmy posiłek, okazało się, że jest mocno taki sobie&#8230; Paweł swojego nawet nie ruszył, twierdził, że było coś nie tak z mięsem. Zmyliśmy się stamtąd i kilka stolików dalej zobaczyliśmy wykwintną restaurację. Kelnerzy pod muszką, szwedzki stół, białe obrusy. O&#8230; arbuzy! Ja chcę arbuzy (w Polsce był środek zimy). Nałożyliśmy sobie &#8211; Paweł obiad, a my desery i zamówiliśmy kawę. Jeszcze nie zdążyliśmy wziąć gryza, a tata dostał &#8222;strzał&#8221; w czoło z lecącego olbrzymiego karalucha, który wpadł do jego talerza. Obejrzeliśmy się dookoła i zobaczyliśmy, że na podłodze jest ich tu pełno, więc na pewno łażą też po NIE PRZYKRYTYCH tackach z jedzeniem. OBLECHA!</p>
<p>Wyjaśniliśmy, że w takich wypadkach raczej nie ma mowy, żebyśmy to zjedli, spytaliśmy ile się należy, ale w odpowiedzi dostaliśmy tylko &#8222;przepraszam&#8221; i się zmyliśmy. Pawłowi odechciało się jeść. Poszliśmy jeszcze do sklepu po wodę i przekąski na jutro i poszliśmy spać.</p>
<h3>Sepilok &#8211; Centrum Rehabilitacji Orangutanów</h3>
<p>wstaliśmy późno, dopakowaliśmy graty. Musieliśmy jeszcze wymienić kasę, bo laska z agencji chciała koniecznie gotówkę (wczoraj wieczorem było już pozamykane wszystko). Plan był taki, że zostawiamy plecaki w hotelu, płacimy za wycieczki, jedziemy na orangutany sami. Później przyjeżdżają po nas busem z naszymi plecakami i jedziemy na rzekę.</p>
<p>Ja zostałam w hotelu, żeby czekać na babkę, a tata z Pawłem poszli szukać kantoru. Bardzo długo ich nie było. Kiedy kobieta z biura podróży przyszła mówiła, że będzie nam ciężko zdążyć na autobus, jak się nie pospieszymy, ale chłopaki nie odbierali telefonu. Teraz też dopiero okazało się co z wyspą żółwi &#8211; nie zdążymy. Pognaliśmy na przystanek autobusowy (był niedaleko). Stała już tam garstka Czechów, z którymi wczoraj podróżowaliśmy. Pytali czy udało nam się dotrzeć autobusem &#8211; hehe. Oprócz nich było jeszcze parę osób różnych narodowości, ale raczej wszyscy Europejczycy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/img_3604.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2781]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2781__500x375_img_3604.jpg" alt="img_3604" title="img_3604" />
</a>

<p>Autobus nie przyjeżdżał, więc dogadaliśmy się z właścicielem mini busa na rozsądną cenę. Dojechaliśmy na miejsce. Równo przystrzyżona trawka, a za ogrodzeniem las równikowy. Szczerze mówiąc Sepilok nie był tak fajny jak ten wcześniejszy ośrodek &#8211; Semengoh niedaleko Kuching. Był zdecydowanie bardziej pod turystów &#8211; wiedzieliśmy to. 40 czy 50 osób stało z aparatami i wzdychało nad każdym ruchem orangutanów. Przez to robiło się coraz głośniej, a to je płoszyło. Platformy (do karmienia) były ustawione bardzo daleko od miejsca, w którym ludzie mogli stać, w przeciwieństwie do Semengoh, gdzie Orangutany były &#8222;na wyciągnięcie&#8221; ręki. Wiadomo &#8211; to niebezpieczne zwierzęta i dużą grupę trudniej upilnować. Paweł został robić fotki, a my z tatą stwierdziliśmy, że już nam wystarczy tych jedzących małp i zmyliśmy się na kawę (ble!). Paweł dołączył do nas 20 minut później. Graliśmy w UNO i czekaliśmy na nasz transport &#8211; będą za ok 2 godziny. W międzyczasie zerwała się ulewa. Świetnie to wyglądało. Wszystko w momencie zaczęło pływać. Chwilę później po deszczu już nie było ani śladu. Kurcze, spóźniają się. Początkowo to ignorowaliśmy, ale później zaczęliśmy sobie wyobrażać różne scenariusze &#8211; wzięli kasę, wzięli plecaki, w których było niemało naszych rzeczy i nie mają zamiaru tu przyjechać. Czas nam się dłużył nieubłaganie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01660.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1821]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1821__500x375_DSC01660.JPG" alt="DSC01660" title="DSC01660" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060231.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1872]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1872__500x375_P1060231.JPG" alt="P1060231" title="P1060231" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01699.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1824]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1824__500x375_DSC01699.JPG" alt="DSC01699" title="DSC01699" />
</a>

<p>W końcu, z 20 minutowym opóźnieniem przyszła uśmiechnięta kobieta z kartką z naszymi nazwiskami. Zerwaliśmy się szczęśliwi, że nasze czarne scenariusze nie zostały potwierdzone. Uff. W Busiku już siedziała para Szwedów. Raczej rówieśników taty. Zaczęliśmy standardowe, kulturalne pogaduchy. Gdzie jedziecie, skąd wracacie, co później, co wcześniej, jak Wam się podoba itd. Od słowa do słowa doszliśmy do naszych planów na Langkawi &#8211; to ostatni nasz przystanek przed powrotem do szarej, europejskiej rzeczywistości. Ma być 3 dni plażowania. Mamy już nawet hotel.<br />
- Langkawi? Nie jedźcie tam, tam jest brzydko. Niedaleko Langkawi jest już Tajlandzka wyspa, piękna. Tam warto pojechać.<br />
- No tak, ale my mamy już hotel.. poza tym chcemy sky bridge&#8230;.</p>
<p>Bardzo nie lubię, gdy ktoś gdzieś był i mówi, że tam brzydko i mi odradza. Szczególnie, gdy wszystko już jest zaplanowane. A jak jeszcze to miejsce porównuje z innym, jego zdaniem lepszym&#8230; wrr! Szwed wyciągnął swojego iPada. Zobaczcie, tu są zdjęcia.</p>
<p>No &#8211; rzeczywiście, zdjęcia robią wrażenie&#8230;oglądamy Album &#8222;Asien 2010&#8243;. Trafiam na jakieś super zdjęcia z góry &#8211; co to? &#8211; to skybridge.</p>
<p>Wnioski z obejrzenia albumu (i pytań) są takie, że ta Tajlandzka wysepka wygląda fajnie i że może uda nam się wyskoczyć tam na jeden dzień. Dosiada się kolejna para &#8211; Niemcy/Bawarczycy. Gość zagaduje nas opowieściami o Hawanie i o tym jak jest zakochany w Kubie. Uprzedza też, żeby najpierw zwiedzić USA, bo później może być z tym problem, jak się ma pieczątki z Kuby. Fajnie się go słucha, ale jestem trochę zła, bo mam duże zaległości w dzienniku i jak ich nie zanotuję w czasie jazdy, to nie będę miała kiedy.</p>
<p>- Jedziecie tutaj na jeden czy na dwa dni?<br />
- na dwa! w jeden to nic się nie zobaczy!<br />
- my na jeden, mamy nadzieję, że uda nam się wszystko zobaczyć. &#8211; nie byliśmy jeszcze pewni, ale mieliśmy nadzieję, że tak naprawdę będzie</p>
<h3>Kinabatangan</h3>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060274.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1882]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1882__500x375_P1060274.JPG" alt="P1060274" title="P1060274" />
</a>

<p>Dojeżdżamy na miejsce. Kinabatangan River. Wita nas jakiś zniewieściały koleś. Zaprowadził nas do naszych pokoi. Na wierzchu ładnie wygląda, ale w środku buda z dziwnym oknem, którego nie da się w pełni zamknąć. To przy rzece więc już wyobrażam sobie jak wyglądam rano, pocięta przez stado komarów. Gdy się okazało, że wszyscy inni mają normalne okna, a my mamy takie, bo chcieli nam dać trójkę załatwiamy sprawę inaczej i lądujemy w dwóch oddzielnych pokojach, z normalnym oknem.</p>
<p>Woda oczywiście zimna, ale mnie to nie przerażało &#8211; w Wenezueli była wszędzie zimna woda, ale przy takiej temperaturze to w ogóle nie przeszkadza. 15 minut odpoczynku i jedziemy nad rzekę. Wzięłam ze sobą Muggę, bez niej ani rusz.</p>
<p>Rzeka Kinabatangan to miejsce doskonałe dla wszystkich pasjonatów fauny i flory. Występują tam lasy Namorzynowe &#8211; to lasy charakterystyczne dla strefy równikowej. Powstają na płyciznach rzek. W czasie przypływu morze i rzeki przykrywa je tak, że widać tylko czubki koron drzew, w czasie odpływu odsłania się ziemia. To oznacza doskonałe warunki dla wielu zwierząt.</p>
<p>Można tu spotkać makaki (ale to akurat żadne wow), Orangutany i Nosacze (Proboscis Monkeys) &#8211; szczególnie samce charakteryzują się ogromnym, pomarańczowym nochalem, Dzioborożce Palawańskie (Palawan Hornbill) &#8211; to te ptaki z odjechanym, podwójnym dziobem. Oprócz tego można tam spotkać słonie Karłowate, które sułtan uratował przed wyginięciem, sprowadzając je z Jawy i zasiedlając na Borneo (<a href="http://kopalniawiedzy.pl/slon-Borneo-Jawa-sultan-Sulu,4707">tu więcej na ten temat</a>). Bardzo chcieliśmy te słonie zobaczyć. Niestety nasi towarzysze, głównie Szwedzi, byli bardzo dobrymi obserwatorami przyrody. Niestety, bo zauważali każdy poruszony liść, krzyczeli &#8211; &#8222;tam coś jest!&#8221; i nasz przewodnik czuł się zobowiązany zatrzymać. &#8222;O! Patrzcie! Makaki!&#8221; i wszyscy szykują się do zdjęć&#8230; no ja pierniczę, co 2 minuty mijaliśmy makaki! Moja cierpliwość była na wykończeniu, gdy przez 15 minut oglądaliśmy gniazdo Orangutana, prawdopodobnie puste, ale ktoś zauważył wystającą z niego rękę. W związku z tym próbowali go spłoszyć jakimiś dziwnymi odgłosami.</p>
<p>Widzieliśmy też kilka węży no i oczywiście Nosacze&#8230; piękne stadko! Pokazałabym Wam jak wspaniałe zdjęcia zrobiłam, ale później brakło mi miejsca na karcie i musiałam awaryjnie kasować zdjęcia &#8211; zaczęłam od tych rozmazanych&#8230; okazało się, że wycięłam w ten sposób świetny filmik. W ogóle wiele zdjęć przez przypadek tak skasowałam. Jedyne zdjęcie jakie nam zostało jest rozmazane, a nos samicy nie jest tak rewelacyjny.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060282.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1883]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1883__500x375_P1060282.JPG" alt="P1060282" title="P1060282" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060284.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1884]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1884__500x375_P1060284.JPG" alt="P1060284" title="P1060284" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060301.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1887]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1887__500x375_P1060301.JPG" alt="P1060301" title="P1060301" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060327.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1888]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1888__500x375_P1060327.JPG" alt="P1060327" title="P1060327" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01779.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1832]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1832__500x375_DSC01779.JPG" alt="DSC01779" title="DSC01779" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01780.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1833]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1833__500x375_DSC01780.JPG" alt="DSC01780" title="DSC01780" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01781.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1834]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1834__500x375_DSC01781.JPG" alt="DSC01781" title="DSC01781" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060373.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1891]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1891__500x375_P1060373.JPG" alt="P1060373" title="P1060373" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01798.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1837]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1837__500x375_DSC01798.JPG" alt="DSC01798" title="DSC01798" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060424.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1895]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1895__500x375_P1060424.JPG" alt="P1060424" title="P1060424" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060438.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1896]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1896__500x375_P1060438.JPG" alt="P1060438" title="P1060438" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/DSC01818.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1839]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1839__500x375_DSC01818.JPG" alt="DSC01818" title="DSC01818" />
</a>

<p>W powrotnej drodze zahaczyliśmy jeszcze o sklepik położony jak większość budynków w pobliżu na palach, 2 metry nad ziemią. Chciałam tam kupić kawę, żeby wreszcie napić się dobrej kawy, ale wyglądała właśnie tak, jak smakowała za każdym razem&#8230;. szczawo. Zrezygnowaliśmy. Po powrocie zjedliśmy obiadokolację. Niemcy zmyli się zaraz po kolacji &#8211; jutro wracali do kraju. Była opcja na nocne safari. Dodatkowo płatne. Po moich doświadczeniach z nocnego safari podziękowałam. Szczególnie, że było dodatkowo płatne. Później Szwedzi wrócili i się zachwycali jak dużo rzeczy zobaczyli, że nawet jakiegoś dzikiego zwierza i to był chyba tygrys! Mówili, że to był największy nasz błąd, że nie popłynęliśmy.</p>
<p>Ta, jasne! tygrys, później mówili, że puma &#8211; mogliby się zdecydować. Miny przewodnika dały do zrozumienia, że tych państwa poniosła fantazja. My w tym czasie rozegraliśmy niezłą partię w UNO i poszliśmy spać. Pobudka o 5, na poranne safari. Jednak kąpiel w zimnej wodzie nie były takie przyjemne. Było zimno, cholernie. Rano także nie mieliśmy szczęścia do zobaczenia słoni. Zabrali nas jednak na jakąś &#8222;zatokę&#8221;/&#8221;jezioro&#8221;, gdzie pięknie było słychać wszystkie ptaki świata. Tam można było się zrelaksować i po prostu posłuchać śpiewów. Można, jak się nie ma krzyczących Szwedów &#8211; tam! Tam coś jest!</p>
<p>Wróciliśmy, spakowaliśmy się i zjedliśmy śniadanie. Za chwilę wracamy. Szwedzi zostają. Ja się już nie dziwię, że im 1 dzień nie wystarcza. Nam wystarczyło. Było fajnie, ale trochę za mało intensywnie, żeby zostać tu kolejny dzień.</p>
<p>Jedziemy z kierowcą i jego dziewczyną. Pyta gdzie nas ma podwieźć.<br />
- jeszcze się zastanawiamy, damy znać bliżej Sandakanu.<br />
Spojrzał na nas nieco&#8230; zaskoczony. Jak to nie wiemy?</p>
<p>Skoro nie jedziemy na żółwie, mamy trochę więcej czasu, bo wylot z Kota Kinabalu dopiero za dwa dni, ale w Sandakanie nie chcieliśmy być, a do Kota Kinabalu czeka nas 6 godzin drogi i &#8230; czy my serio chcemy być w Kota Kinabalu? Tak, równolegle z Tajlandią, narodził się pomysł Hong Kongu, ale koniec końców rozważaliśmy dość mocno, żeby odpuścić sobie wykupiony lot i lecieć do Kuala Lumpur 2 dni wcześniej, prosto z Sandakanu. Wtedy był plan, że w Kuala Lumpur jesteśmy tylko kilka godzin i lecimy prosto na Langkawi, bez zwiedzania, ale Kuala Lumpur podobało nam się najbardziej, a tata nie widział go w ogóle. Kiedy gość ponawia pytanie o to dokąd ma jechać pytamy go jak często latają z Sandakanu samoloty do Kuala Lumpur. Pytamy, czy mógłby poczekać, żebyśmy się w tych lotach zorientowali. Zatrzymaliśmy się więc na lotnisku. Tata został z bagażami i kierowcą, my pobiegliśmy wywiadywać się co do lotów. Lot za 1,5 godziny (12:55) IDEALNIE. 380 RM/osoby + ewentualnie bagaż to kwota, którą jesteśmy w stanie zaakceptować za taką spontaniczną decyzję. Biegniemy więc z powrotem do taty i decydujemy się wspólnie. Bierzemy rzeczy, dziękujemy kierowcy i biegniemy do kas Air Asia. Później, jak rasowi pasażerowie lowcostów robimy wszystko, żeby nie trzeba było dokupywać bagażu. Największy problem ma tata, bo miał też największy plecak i najwięcej do niego zapakował, a później jeszcze te maski&#8230; Zawsze można jednak na siebie zapakować buty trekkingowe. W takich chwilach przydaje się też bluza z dużą kieszenią, której szczęśliwie jestem posiadaczką i dużo kieszeni.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/img_3611.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2784]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2784__500x375_img_3611.jpg" alt="img_3611" title="img_3611" />
</a>

<p>Udało się. Pędzimy na Gate&#8217;a. Mamy jeszcze czas na wypisanie kartek. Szczerze mówiąc bardzo się cieszę na powrót do Kuala Lumpur. Po pierwsze dlatego, że wreszcie idziemy poza planem i to często okazuje się ciekawsze niż próba wypełnienia planu, która w naszym przypadku wiele razy kończyła się wieloma kilometrami na darmo.</p>

<div class="ngg-albumoverview">	
	<!-- List of galleries -->
	
	<div class="ngg-album">
		<div class="ngg-albumtitle"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-sabah">Azja 2012: Borneo - Sabah</a></div>
			<div class="ngg-albumcontent">
				<div class="ngg-thumbnail">
					<a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-sabah"><img class="Thumb" alt="Azja 2012: Borneo - Sabah" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/thumbs/thumbs_P1060284.JPG"/></a>
				</div>
				<div class="ngg-description">
				<p></p>
								<p><strong>101</strong> Zdjęcia</p>
							</div>
		</div>
	</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div> 	
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fmalezja-azja%2Fmalezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-5-sabah.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 5: Borneo &#8211; prawie Sabah</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/borneo-prawie-sabah.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=borneo-prawie-sabah</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/borneo-prawie-sabah.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jun 2012 00:47:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Malezja]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[bidayuh]]></category>
		<category><![CDATA[borneo]]></category>
		<category><![CDATA[borneo malezja]]></category>
		<category><![CDATA[borneo sabah]]></category>
		<category><![CDATA[co warto zwiedzić w sabah]]></category>
		<category><![CDATA[co zwiedzić w sabah]]></category>
		<category><![CDATA[dajakowie]]></category>
		<category><![CDATA[dayak]]></category>
		<category><![CDATA[długie domy]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie jest sabah]]></category>
		<category><![CDATA[iban]]></category>
		<category><![CDATA[ibanowie]]></category>
		<category><![CDATA[jak się dostać z brunei do kota kinabalu]]></category>
		<category><![CDATA[kinabatangu]]></category>
		<category><![CDATA[kota kinabalu]]></category>
		<category><![CDATA[labuan]]></category>
		<category><![CDATA[labuan hotele]]></category>
		<category><![CDATA[land below the wind]]></category>
		<category><![CDATA[longhouse]]></category>
		<category><![CDATA[malezja]]></category>
		<category><![CDATA[odprawa paszportowa brunei]]></category>
		<category><![CDATA[orang ulu]]></category>
		<category><![CDATA[ornitolog]]></category>
		<category><![CDATA[plemię iban]]></category>
		<category><![CDATA[plemiona borneo]]></category>
		<category><![CDATA[prom na labuan]]></category>
		<category><![CDATA[prom z brunei do kota kinabalu]]></category>
		<category><![CDATA[religie borneo]]></category>
		<category><![CDATA[rzeka kinabatangu]]></category>
		<category><![CDATA[sabah]]></category>
		<category><![CDATA[sabah land below the wind]]></category>
		<category><![CDATA[sabah malezja]]></category>
		<category><![CDATA[sabah w malezji]]></category>
		<category><![CDATA[wyspy malezji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=1108</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/borneo-prawie-sabah.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 5: Borneo - prawie Sabah"></a>Cała ta Malezja to był pomysł Pawła. Znalazł jakiś tani lot i stwierdził, że czemu nie. Miała być Azja a Malezja to przecież też Azja&#8230; nie sam środek i esencja, ale jednak Azja. U mnie przez długo to było jakieś &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/borneo-prawie-sabah.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/borneo-prawie-sabah.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 5: Borneo - prawie Sabah"></a><p><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/borneo-prawie-sabah.html"><img class="alignleft size-full wp-image-1121" title="welcome-to-kota-small" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/06/welcome-to-kota-small.jpg" alt="" width="256" height="257" /></a>Cała ta Malezja to był pomysł Pawła. Znalazł jakiś tani lot i stwierdził, że czemu nie. Miała być Azja a Malezja to przecież też Azja&#8230; nie sam środek i esencja, ale jednak Azja. U mnie przez długo to było jakieś &#8222;bardzo daleko i nie wiadomo po co&#8221;. Aż do momentu, w którym Paweł pokazał mi pewien filmik o Sabah, jednym z rejonów Borneo. Ten film dał mi dużo nadziei na bajowy wyjazd. Wyjeżdżając z Brunei cały czas o tym myślałam. Borneo, które do tej pory zobaczyłam niewiele miało z tym wspólnego. Wydawało się, że wyspa jest raczej dość surowa, a mieszkańcy dość &#8230; specyficzny. Może to ich różnorodne korzenie czy religie sprawiały, że w relacjach nie dało się odczuć spójnej tożsamości narodowej. </p>
<p><span id="more-1108"></span></p>
<p>Malezyjczycy nie mówią o sobie w kategoriach &#8222;Malezji&#8221; ani nawet Borneo, mówią o swoich korzeniach, opowiadają z jakiego plemienia są, co, zdaje się, miało również określać ich w jakichś szczególnie ważny sposób. Np. Dajakowie i Ibanowie zawsze kojarzyć się będą z łowcami głów, którzy zabijali bez litości, wydaje się jednak, że mimo niepochlebnej opinii, jeśli wywodzisz się z tych plemion, warto się tym faktem pochwalić przed turystami. Orang Ulu, żyjący w długich domach &#8211; całe plemię pod jednym dachem &#8211; mają mieć z kolei duże zdolności<!--more-->  artystyczne. Do tych rdzennych plemion dochodzi istna napływowa mieszanka kulturowa głównie Malajowie, Chińczycy, Hindusi. Całe zaś Sarawak &#8211; mimo tej różnorodności i inności, zdawało się być mocno nieokreślone.</p>
<p>Cała nadzieja w Sabah. Zanim to przeczytacie, zobaczcie film:</p>
<p><iframe width="620" height="349" src="https://www.youtube.com/embed/c0SIEQ3wKZk?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Zanim jednak tam dotrzemy minie jeszcze trochę czasu. Byliśmy trochę zagubieni w tym autobusie, ale na szczęście jeden gość bardziej obeznany też chciał się dostać do Kota Kinabalu i wziął nas &#8222;pod swoją opiekę&#8221; tak jakby&#8230; Wysiedliśmy z nim w miejscu, które wskazał Danny. Tam, na tym samym bilecie zostaliśmy przejęci przez kierowcę minibusa, który stwierdził, że wyjeżdżamy za 15 minut. To świetnie, akurat kupimy coś do picia i jedzenia w lokalnym sklepie. Pognaliśmy szybko do samochodu, żeby nam nie uciekł&#8230; po spędzeniu w nim kolejnych 15 minut, kilku wyjściach, zjedzeniu chipsów itp&#8230; zaczęliśmy się niecierpliwić. W końcu nasz nowy przyjaciel pogonił towarzystwo i kierowca ruszył. Kobieta (ewidentnie Malezyjka) wstała i nagle okazało się, że nie jest zwykłą pasażerką &#8211; wzięła od nas bilety i potraktowała je dziurkaczem-kasownikiem. Tata się wtedy wyszczerzył, pokazał mi bilet (jakbym nie miała swojego ;) ) i skwitował, że dawno temu taki sam system kasowania był w Częstochowskich autobusach. Generalnie nasze nastawienie mocno się poprawiło. Przestaliśmy planować, bo na dłuższą metę to i tak nie miało sensu, cieszyliśmy się samym przemieszczaniem się i przestaliśmy oczekiwać konkretnych &#8222;zaliczonych&#8221; atrakcji. Bo, jakby nie patrzeć, od kiedy jesteśmy na Borneo, raczej mieliśmy mało &#8222;zaliczonych atrakcji&#8221;, a więcej rozczarowań. A za nami 15 dni wyjazdu. Gdy to zapisywałam w dzienniku nie mogłam w to uwierzyć. Od dawna mamy za sobą półmetek, a do powrotu do Europy zostało nam 11 dni.</p>
<p>Nasz towarzysz się denerwuje i patrzy na zegarek. Wygląda na to, że będzie nam ciężko zdążyć na prom &#8211; bo właśnie w ten sposób mamy przedostać się do Kota Kinabalu po przekroczeniu granicy. Wchodzimy do dużego budynku &#8211; są tu kasy biletowe i odprawa paszportowa. Po ok 3-4 godzinach podróży, tuż przed granicą Brunei z Malezją słyszymy &#8211; do Kota Kinabalu? Ostatni wypłynął 30 minut temu. Wracajcie do hotelu i płyńcie jutro. Jak to jutro? Mamy stracić kolejny dzień? Mamy teraz szukać hotelu, czy wracać do stolicy Brunei? Takiej opcji nie było. Czas na plan B!</p>
<p>Plan B polegał na tym, aby dostać się do Labuanu, malutkiej wyspy nad Borneo (która jest też niezłą bezcłówką) i popłynąć do Kota Kinabalu z przesiadką&#8230;. Facet nas ostrzegł, że z Labuanu już prom dzisiaj nie wypłynie, ale usłyszeliśmy, że płyną tam małe &#8222;speed boat&#8221; i można się na takie załapać. Zatem wbrew wszelkim logicznym radom kupiliśmy te bilety i poszliśmy na noodle z kurczakiem i Ice lemon tea. Nasz prom odpływał za 1,5 godziny a my mieliśmy partyjkę UNO do rozegrania. Przy okazji wolnego czasu &#8211; wiecie, że w Malezji każda toaleta (przynajmniej damska) ma dodatkowo zamontowany kranik z wężykiem, żeby można było się podmyć? To kwestia przewagi Islamu w tym kraju. W związku z tym w toaletach wręcz można było &#8222;pływać&#8221;, ale w przeciwieństwie do naszych Europejskich toalet, można mieć pewność, że podłoga jest czysta :) Przy umywalkach w babskich toaletach często stała i działała mega suszarka do butów. Całkiem to zmyślnie pomyślane. No i jeszcze &#8211; toalety &#8222;na małysza&#8221;, których tak nie mogłam znieść w podróży do Indii, tym razem wydawały mi się znaczną przewagą nad tradycyjnymi, bo właściwie w takiej podróży trzeba się zaprzyjaźnić z publicznymi toaletami&#8230; nie ma bata.</p>
<p>Ale skąd właściwie kultura podmywania? Teoretycznie czystość i te sprawy, ale wygooglałam również ciekawy tekst, z którego wynika, że przy takiej temperaturze i wilgotności używanie papieru się po prostu nie sprawdza i dochodzi do sporych podrażnień. Jeśli więc się wybieracie w takie miejsca, może warto się przygotować psychicznie do nowej metody :-)</p>
<p>Czas minął nam jak zwykle ekspresowo i stanęliśmy w wielkiej kolejce odprawy paszportowej. Ciekawostka &#8211; mieliśmy na Sabah i na Sarawak dwie oddzielne wizy. Mimo, że to ten sam kraj i można się dostać z jednego miejsca do drugiego pomijając ten cały cyrk z Brunei.</p>
<p>Płynęliśmy drugą klasą. Nieco &#8222;niżej&#8221;, trochę jak w Tytanicu. Nikt nas nawet nie spytał, ale okazało się, że pierwsza klasa kosztuje aż 1 ringgita więcej! Na pokładzie na dole było cholernie gorąco, brakowało powietrza. Marzyłam o tym, żeby otworzyć okienko, ale było nieotwieralne. Zajęliśmy miejsca z przodu &#8211; akurat trzy w jednym rzędzie. przed nami już tylko jakieś drewniane półki i trochę więcej miejsca niż z tyłu. Akurat, żeby położyć plecaki. Druga klasa była całkowicie wypełniona. Siadłam na plecaku oparta o szafki, przodem do chłopaków, a z mojego fotela zrobiliśmy&#8230; nic innego jak stół do UNO! Podróż trwała jakieś 3-4 godziny &#8211; przynajmniej szybko nam mijał czas. Gdy dopłynęliśmy do Labuanu zachodziło słońce. Rozglądaliśmy się za jakimiś łódkami, które mogłyby nas zabrać do Kota Kinabalu i prawdopodobnie jeden prom &#8222;pracowniczy&#8221; przeleciał nam koło nosa (ale i tak pewnie by nas nie zabrali). Nie było też śladu małych łódek, które to powinny dać się złapać. Kolejka do odprawy paszportowej nr 2 była znacznie większa niż ta w Brunei. Do tego nie dostaliśmy na pokładzie karteczek/formularzy imigracyjnych, więc trzeba było je teraz na szybko zdobyć i wypełnić. Było tak gorąco, że ręka kleiła mi się do tych kartek niemiłosiernie. Było już na tyle ciemno, że ledwo widziałam tę kartkę. Kiedy skończyłam wypisywać, ustaliliśmy, że i tak jesteśmy na szarym końcu tej kolejki i wyszliśmy na zewnątrz budynku pooddychać świeżym, bardziej rześkim powietrzem. Patrzyliśmy na zachód i na odpływające ostatnie łódki w porcie. To by było na tyle. Jesteśmy skazani na Labuan.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060066.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1840]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1840__500x375_P1060066.JPG" alt="P1060066" title="P1060066" />
</a>

<p>Nasz nowy towarzysz w międzyczasie dzwonił do swoich znajomych, u których miał załatwiony nocleg, a oni podobno czegoś nam pomagali szukać. My mieliśmy swój przewodnik i mieliśmy plan szukać jak zwykle, ale on jakoś bardzo nalegał na pomaganie nam i ciężko było mu powiedzieć, że tej pomocy nie potrzebujemy. Cośtam ustalał z Pawłem, bo uznał go za lidera grupy (zresztą całkiem słusznie, Paweł dzielnie sprawował się na stanowisku kierowniczym :) ). Powiedział, żeby iść za nim, więc szliśmy, a jednocześnie zastanawialiśmy się co my właściwie robimy.<br />
- Paweł, czemu my właściwie za nim idziemy?<br />
- Ja nie wiem&#8230; ja go nie rozumiem&#8230; nie wiem co ten gość chce! &#8211; zalamentował<br />
- To przestańmy za nim iść. &#8211; pomysł wydawał się bardzo prosty, bo gość gnał jak szalony i był jakieś 200 metrów przed nami, prawie jakby chciał nas zgubić. Stanęliśmy. Zaczęliśmy coś regulować przy plecakach, coś montować, coś wyciągać. Kątem oka widziałam, że nasz przyjaciel również stoi i czeka.<br />
- No dobra, to chodźmy do niego i spytajmy o co mu właściwie chodzi! &#8211; kolejny pomysł wydawał się równie dobry, ale gdy tylko ruszyliśmy facet ruszył znów, a dystans między nami się nie zwiększał. My stawaliśmy, on stawał. My ruszaliśmy, on ruszał.</p>
<p>Postanowiłam zwiększyć tempo, szłam bardzo szybko i w końcu udało mi się go dogonić<br />
- Przepraszam, bo trochę się pogubiliśmy i chyba nie do końca rozumiemy co właściwie robimy? Mamy iść za Tobą?<br />
- No tak, pokażę Wam hotel, zadzwoniłem do nich i mają dla Was pokój.<br />
- Aha&#8230; daleko to?<br />
- Nie, tuż za rogiem.</p>
<p>Zdecydowaliśmy, że skoro już tyle przeszliśmy, to idziemy. Wprowadził nas do recepcji, po czym wytłumaczył plan na jutro: &#8211; Musicie wstać bardzo wcześnie, nie później niż o 6:30, rano będzie prom o 8:30, ale trzeba być przynajmniej godzinę wcześniej, żeby się na niego załapać. Ja będę na tym dworcu koło 7:30 i tam się spotkamy, ok?<br />
Potwierdziliśmy, chociaż już naprawdę mieliśmy gość gonienia jakiegoś dziwnego gościa. Mimo, że naprawdę nam pomagał. Później dziewczyna z recepcji zaprowadziła nas na górę. Szliśmy długo po schodach i w końcu pokazała nam pokoje. Nasz pokój był bardzo duży. W jego roku znadowało się małe pomieszczenie z dykty, z niskim sufitem, w tym pomieszczeniu (można by powiedzieć &#8211; szafie) był kibelek, umywalka i standardowy, Malezyjski prysznic &#8211; czyli słuchawka podwieszona nad kiblem.<br />
- I jak ja mam wziąć prysznic? Stanąć na kiblu? &#8211; skwitował tata.</p>
<p>Podziękowaliśmy pięknie i poszliśmy dalej, choć szczerze Wam powiem, że to przebieranie w hotelach wkurzało mnie najbardziej. Szkoda mi było energii i czasu na miejsce, w którym i tak będzie syf, i tak będą karaluchy, ale będzie to trochę mniejszy syf z trochę lepszą łazienką. Choć w sumie ciężko mi stwierdzić jak zniosłabym noc w takim pokoju, to wierzę głęboko, że zniosłabym dobrze. W Indiach znosiłam gorsze rzeczy i nikt mnie o to nie pytał. Po rannej pobudce o 7 i całym dniu na nogach/w podróży, łażenie za hotelem to była ostatnia rzecz, na jaką miałam ochotę. A tutaj jeden hotel, drugi hotel, trzeci hotel. Wszystkie fatalne i wszystkie PEŁNE. Od czasu do czasu trafiał się jakiś zgrabny pokoik, ale wtedy od progu witały nas ogromne karaluchy, smród i inne ciekawe wystroje pokoju.</p>
<p>I kiedy już zleźliśmy pobliskie ulice wzdłuż i wszerz i czuliśmy w kościach, że nie ma dla nas ratunku, zaczęłam marzyć o pokoju załatwionym przez naszego przyjaciela. Wchodziliśmy w strefę drogich, 4-5 gwiazdkowych hoteli. Piękne gwiazdki oczywiście nie odstraszały karaluchów &#8211; przynajmniej na zewnątrz, bo żadnych pokoi nie udało nam się obejrzeć. Od progu słyszeliśmy, że jest pełno i żeby spróbować obok.</p>
<p>Trafiliśmy w końcu do jednego hotelu, który wyglądał baaardzo ładnie i baliśmy się, że będzie dla nas za drogi. Znów full. Na recepcji siedziała dziewczyna i chłopak. Młodzi. Bardzo uprzejmi. Wyjaśnili, że &#8211; tym razem w Labuanie &#8211; są jakieś targi czy inny business meeting, więc generalnie wszystko jest zajęte i że może jeszcze gdzieś tam, dwie ulice dalej, niedaleko&#8230; Już mieliśmy wychodzić, ale jak to się mówi, kto nie ma w nogach ten ma w głowie (czy jakoś tak) i ostatkiem sił zagadałam. Wyciągnęliśmy przewodnik i spytałam czy może tam zadzwonić i spytać, czy mają wolne. Nie mają. To może tu? Tu też nie. O, a ten hotel? To był jeden z tych, który mieliśmy zaznaczony jako najlepszy wybór. Dziewczyna się zaśmiała. Marina? Właśnie tu jesteście. Młodzi zaczęli główkować i obdzwaniać znajome hotele. Kiedy znalazł się jeden, który nam poleciła za przystępną cenę (jak na obecną, krytyczną sytuację) i przystępne warunki lokalowe, dziewczyna zamówiła też dla nas taksówkę, która zawiozła nas, jak się okazało wcale nie tak blisko, jak nam się wydawało. W recepcji kobieta uprzedziła, że nie ma żadnych dodatkowych ręczników ani super wypasów. Mimo wszystko wypas był niezły, bo było prawie czysto, była i działała klimatyzacja, a łazienka była duża i z oddzielną &#8230; wanną. Rano zauważyliśmy największy atut tego hotelu. Wspaniały widok na morze. A to oznacza również, że mamy super blisko do portu, z którego złapiemy łódkę.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/P1060068.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1841]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1841__500x375_P1060068.JPG" alt="P1060068" title="P1060068" />
</a>

<p>Naszego przyjaciela nie było. Może to i lepiej? Siedzieliśmy w porcie, była 7:00 i okazało się, że kasy są czynne od 8&#8230; a może nawet od 8:30. Po co nam kazał być tak wcześnie? Kiedy tylko otworzyły się sklepy poszłam rozejrzeć się za jakimś symbolicznym drobiazgiem. Dziś Mirosława, imieniny taty. On chyba stracił poczucie czasu, bo był nieco zaskoczony. Później kupiliśmy bilety na prom. Tym razem pierwsza klasa. Z tego co pamiętam, były znacznie droższe niż te na Labuan. No pewnie, że były &#8211; nikt tu nie chce jeździć, a kto przyjedzie, za wszelką cenę chce się stąd wydostać! Ta wyspa nie kojarzyła mi się z niczym dobrym.</p>
<p>W pierwszej klasie był telewizor, na którym leciały filmy, więc mimo planów dosypiania, za-oglądałam się, bo to dobre filmy były ;-) i teledyski jakichś gwiazdek wietnamskich. Całkiem to fajne i od zawsze będzie mi się dobrze kojarzyć:</p>
<p>http://www.youtube.com/watch?v=QKBFPLXrsIA</p>
<p>W pierwszej klasie klima mroziła jak szalona. Ubrałam się w bluzę, założyłam skarpetki i w końcu zawinęłam się w mój mini-śpiwór (czyli bawełniany wkład do śpiwora, który generalnie w takich upałach i tak był zazwyczaj zbyt ciepły). Wyszłam ze zmrożonym nosem. Nigdy nie pojmę, jak Ci ludzie mogą się katować takimi różnicami temperatur. Po Kolejnych kilku godzinach (dwa filmy, czyli minimum 3 godziny) wyszliśmy w Kota Kinabalu. Sabah zapowiadało się tak, jak na obiecanym filmie. Wreszcie żółte brudne morze zastąpiły piękne, turkusowe i przezroczyste wody. To dobry znak!</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sabah/welcome-to-kota-kinabalu.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic2600]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2600__700x700_welcome-to-kota-kinabalu.jpg" alt="welcome-to-kota-kinabalu" title="welcome-to-kota-kinabalu" />
</a>

<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fborneo-prawie-sabah.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/borneo-prawie-sabah.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/borneo-prawie-sabah.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/borneo-prawie-sabah.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 4: Borneo &#8211; Sułtanat Brunei</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=malezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jun 2012 23:01:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Malezja]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[borneo]]></category>
		<category><![CDATA[Brunei Darussalam]]></category>
		<category><![CDATA[malezja]]></category>
		<category><![CDATA[Malezja Borneo]]></category>
		<category><![CDATA[malezja wycieczki]]></category>
		<category><![CDATA[podróże do azji]]></category>
		<category><![CDATA[podróże do malezji]]></category>
		<category><![CDATA[podróżowanie w azji]]></category>
		<category><![CDATA[podróżowanie w malezji]]></category>
		<category><![CDATA[Sułtanat Brunei]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki do malezji]]></category>
		<category><![CDATA[wyprawy do azji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=1099</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 4: Borneo - Sułtanat Brunei"></a>Już w Polsce planowaliśmy, że wyskoczymy na chwilę zobaczyć Sułtanat Brunei. Brzmi to tak bajkowo, że aż szkoda byłoby to ominąć. Szczególnie, że znajduje się pomiędzy Sarawak i Sabah, dwie części Malezyjskiej części Borneo.. W Brunei ceny hoteli są znacznie &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 4: Borneo - Sułtanat Brunei"></a><p><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/gdzies-miedzy-chinami-a-australia-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html"><img class="alignleft size-medium wp-image-1126" title="brunei-meczet" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/06/brunei-meczet-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" /></a>Już w Polsce planowaliśmy, że wyskoczymy na chwilę zobaczyć Sułtanat Brunei. Brzmi to tak bajkowo, że aż szkoda byłoby to ominąć. Szczególnie, że znajduje się pomiędzy Sarawak i Sabah, dwie części Malezyjskiej części Borneo..</p>
<p>W Brunei ceny hoteli są znacznie droższe niż Malezji, ale nie takdrogie jak w Singapurze. Mimo późnej godziny mieliśmy wątpliwości co do jakości prezentowanych nam pokoi. Najbardziej tego, który był dwuosobowy i ostatni w hotelu mimo, że pytaliśmy o trzy osoby. W końcu znaleźliśmy schronienie w jakimś starym, ale wykwintnym hotelu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span id="more-1099"></span></p>
<p>Znów zaczęło lać, więc postanowiliśmy zjeść kolację w hotelu i&#8230; pograć w UNO. Od niedawna ta gra towarzyszyła nam wszędzie. To wyglądało prawie, jak wyzwanie, by w każdym odwiedzanym przez nas miejscu pograć w Uno &#8211; coś jak w Amelii z krasnalem, który przesyłał zdjęcia z różnych miejsc świata, albo jak z <a href="http://www.youtube.com/watch?v=bNF_P281Uu4">Mattem z Youtube&#8217;a</a>, który tańczył w wielu miejscach na świecie. No dobra, zdecydowanie przesadzam z porównaniami&#8230; ale i tak graliśmy intensywnie. Aż do zamknięcia restauracji.</p>
<p>Rano spakowaliśmy się i z plecakami poszliśmy w ciemno, zwiedzać stolicę. Mieliśmy mniej-więcej mapkę, ale nadal to było mniej więcej. Wiedzieliśmy, że warto zajrzeć do świątyni, którą mijaliśmy po drodze, ale głównym punktem było mieszkanko sułtana. Po drodze zahaczyliśmy też o meczet, ale nie wchodziłam do środka, bo musiałabym tam wejść ubrana jak mumia.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-brunei/P1060018.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1794]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1794__500x375_P1060018.JPG" alt="P1060018" title="P1060018" />
</a>

<p>Trafiliśmy później do jakiegoś centrum handlowego &#8211; no wreszcie, bo nadal byliśmy bez tamtejszej waluty (za hotel i kolację oraz śniadanie płaciliśmy kartą), a będzie nam jeszcze potrzebna. Na taksówkę wodną i na autobus powrotny. Przydałoby się też kupić jakąś wodę, bo długo tak nie pociągniemy. Ogólnie posiadanie dużej ilości wody pitnej przy sobie jest tam wielce wskazane.</p>
<p>Natrafiliśmy tam na znany nam już problem wymiany dolarów i odpowiednich serii, wypłaty z bankomatu z visy, wypłaty z bankomatu mastercardem, bo &#8230; cośtam, inne zabezpieczenia. Pieniądze akceptowalne do wymiany nam się kończyły, ale nie potrzebowaliśmy ich dużo tym razem.</p>
<p>Pałac Sułtana jest największym pałacem na świecie. Można je obejrzeć w środku tylko trzy razy w roku, pod koniec Ramadanu. Wtedy jest otwarty dla zwiedzających.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-brunei/P1060046.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1806]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1806__500x375_P1060046.JPG" alt="P1060046" title="P1060046" />
</a>

<p>Jest to największy Pałac na świecie o łącznej powierzchni 200 tysięcy metrów kwadratowych. Tak. TYSIĘCY. Ma też 257 łazienek, 1788 pokoi. Sułtan ma też do dyspozycji wiele innych wypasów, ale nie o tym miałam pisać&#8230; Skąd ma na to pieniądze? Brunei to malutkie państwo, ale każdy metr ziemi jest wiele wart, szczególnie ze względu na ropę naftową i gaz ziemny, które się stamtąd wydobywa.</p>
<p>Mogliśmy go zobaczyć (mniej więcej) z wodnej taksówki, którą wytargowaliśmy za przyzwoite pieniądze w przyzwoitym, przyspieszonym czasie. Dlaczego przyspieszonym? Wszystko wskazywało na to, że jest autobus, na który będziemy musieli zdążyć, żeby dostać się do Kota Kinabalu. Pomogli nam to też ogarnąć goście od taksówki wodnej.</p>
<p>Rejsik trwał 30 minut, zobaczyliśmy wioskę na wodzie w centrum miasta. Wygląda jak zwykle &#8211; jak slumsy. Ale ma swój urok no i ceny domów/mieszkań są 4 razy niższe niż &#8230; na lądzie. Tylko dojazd jest utrudniony &#8211; wszędzie łódką.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-brunei/P1060052.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1809]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1809__500x375_P1060052.JPG" alt="P1060052" title="P1060052" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-brunei/P1060058.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1813]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1813__500x375_P1060058.JPG" alt="P1060058" title="P1060058" />
</a>

<p>Z wywieszonym jęzorem pognaliśmy na autobus i &#8230; ledwo zdążyliśmy. Na dworcu złapał nas jakiś gość i na siłę próbował pomóc, później z nami wsiadł do autobusu i zagadywał. To Danny. Zabrał mi przewodnik i prawie z zamkniętymi oczami wskazał fragment, w którym jest on opisany &#8222;Na dworcu znajdziecie Dannego, który bardzo chętnie pomaga wszystkim podróżnym&#8221;. Na tę wieść mój tata chciał mu zrobić zdjęcie &#8211; nie zgodził się więc nam nabazgrał autograf w przewodniku. Ruszyliśmy. Już niedługo będziemy w Sabah.</p>

<div class="ngg-albumoverview">	
	<!-- List of galleries -->
	
	<div class="ngg-album">
		<div class="ngg-albumtitle"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-brunei">Azja 2012: Borneo - Brunei</a></div>
			<div class="ngg-albumcontent">
				<div class="ngg-thumbnail">
					<a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-brunei"><img class="Thumb" alt="Azja 2012: Borneo - Brunei" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-brunei/thumbs/thumbs_P1060018.JPG"/></a>
				</div>
				<div class="ngg-description">
				<p></p>
								<p><strong>64</strong> Zdjęcia</p>
							</div>
		</div>
	</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div> 	
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fmalezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-4-borneo-sultanat-brunei.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 3: Borneo &#8211; Sarawak</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jun 2012 23:20:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Malezja]]></category>
		<category><![CDATA[air asia]]></category>
		<category><![CDATA[air asia malezja]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[bako national park]]></category>
		<category><![CDATA[Belaga]]></category>
		<category><![CDATA[Bintulu]]></category>
		<category><![CDATA[borneo]]></category>
		<category><![CDATA[china sea]]></category>
		<category><![CDATA[gra uno]]></category>
		<category><![CDATA[guźce]]></category>
		<category><![CDATA[kuching]]></category>
		<category><![CDATA[malezja]]></category>
		<category><![CDATA[miri]]></category>
		<category><![CDATA[mulu]]></category>
		<category><![CDATA[mulu caves]]></category>
		<category><![CDATA[narodowy park bako]]></category>
		<category><![CDATA[nietoperze w mulu]]></category>
		<category><![CDATA[noodle]]></category>
		<category><![CDATA[orang utan]]></category>
		<category><![CDATA[orangutany]]></category>
		<category><![CDATA[sarawak]]></category>
		<category><![CDATA[semangkok]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=1054</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 3: Borneo - Sarawak"></a>No to zaczęło się. Oficjalnie zaczynamy zwiedzać Borneo. Wyszło na to, że na tak zwane &#8222;przy okazji&#8221; &#8222;straciliśmy&#8221; 9 dni. Byliśmy w Kuala Lumpur, Indonezji i Singapurze. Dużo lataliśmy. Teraz miało się to zmienić na najbliższe kilkanaście dni. Mieliśmy jakiś &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 3: Borneo - Sarawak"></a><p><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/gdzies-miedzy-chinami-a-australia-czesc-3-borneo-sarawak.html"><img class="alignleft size-medium wp-image-1130" title="orang" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/06/orang-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" /></a>No to zaczęło się. Oficjalnie zaczynamy zwiedzać Borneo. Wyszło na to, że na tak zwane &#8222;przy okazji&#8221; &#8222;straciliśmy&#8221; 9 dni. Byliśmy w Kuala Lumpur, Indonezji i Singapurze. Dużo lataliśmy. Teraz miało się to zmienić na najbliższe kilkanaście dni. Mieliśmy jakiś zarys tego co możemy robić i gdzie chcielibyśmy jechać, ale nie było to w pełni sprecyzowane. Raczej &#8222;gdzie nas oczy poniosą&#8221;. No to zaczynamy&#8230;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span id="more-1054"></span></p>
<h2>Kuching</h2>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050757.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2549]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2549__500x375_P1050757.JPG" alt="P1050757" title="P1050757" />
</a>

<p>No to pięknie zaczęłam. Od przeziębienia. Kompletnie mnie rozłożyło na łopatki. Wszystko przez tę mrożącą krew w żyłach klimę w autobusach i samolotach na zmianę z upałem i duchotą. Pada, więć mimo, że w Kuching jest zasada dla nas kompletnie nieznana z kuponami za 28RM na taksówkę, decydujemy się na to. Autobusów i tak nie ma, taniej też nie da rady. Meldujemy się w Tuna Hotel. To taki &#8222;niskobudżetowy&#8221; hotel linii Air Asia. Jest to też ostatni hotel, który zarezerwowaliśmy już w Polsce. Później będziemy się musieli martwić na bieżąco. Albo też, jak ktoś woli &#8211; później będziemy spali gdzie nas nogi poniosą :)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050491.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2490]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2490__500x375_P1050491.JPG" alt="P1050491" title="P1050491" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050517.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2494]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2494__500x375_P1050517.JPG" alt="P1050517" title="P1050517" />
</a>

<p>Pokój był niewielki, za wszystkie ekstrasy typu ręcznik, klimatyzacja, telewizor, wymianę pościeli czy Internet trzeba było dopłacać. Pościel nie była tragiczna, ale do czystych też nie należała. Za tę cenę można było mieć zdecydowanie coś lepszego. Mimo wszystko następnego dnia zdecydowaliśmy, że zostajemy &#8211; szkoda nam było tracić dzień na poszukiwanie kolejnego hotelu w tym samym miejscu.</p>
<p>Kupiliśmy jakieś kanapki na recepcji, ale były paskudne i w jednym znaleźliśmy robaka.<br />
Ustaliliśmy, że to taki dzień operacyjny &#8211; szukamy pralni i kantoru wymiany walut. Trochę czasu zajęło znalezienie takiej, która tam to ogarnie w jeden dzień bez dodatkowej opłaty za ekspresowe pranie.</p>
<p>Gorzej było z kantorem. Myśleliśmy (po doświadczeniach w Kuala Lumpur), że nasze problemy z &#8222;dużymi głowami&#8221; w dolarach skończyły się po wyjeździe z Singapuru, a to ci niespodzianka:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050450.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2474]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2474__500x375_P1050450.JPG" alt="P1050450" title="P1050450" />
</a>

<p>i inna niespodzianka:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050462.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2482]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2482__500x375_P1050462.JPG" alt="P1050462" title="P1050462" />
</a>

<p>złaziliśmy całe miasto. Jeśli tak ma być wszędzie, to będziemy wozić ze sobą plik &#8222;bezwartościowych&#8221; dolarów i opróżnimy nasze konta bankowe. To jak to w końcu jest&#8230; lepiej mieć ze sobą gotówkę czy plastik? :) No trudno. Wymieniliśmy co było można i poszliśmy dalej zwiedzać miasto.</p>
<p>Kuching po malezyjsku znaczy kot, więc miasto tłumaczy się jako miasto kotów. Choć wszyscy wokół opisują, że jest tutaj ich mnóstwo, na mnie te liczby nie robiły jakiegoś specjalnego wrażenia. Choć jakby porównywać do reszty Malezji to może&#8230; Jedną z ważniejszych chyba rzeczy w Kuching jest &#8222;waterfront&#8221;. Ta nabrzeżna część miasta stanowi jednocześnie jego największą ozdobę, a tuż obok znajduje się dzielnica, którą określiłabym jako olbrzymi targ &#8211; przeplatany oczywiście hotelami, food courtami i świątyniami. Najfajniejsza była chyba ta różnorodność towarów. Stoliki ustawiane były na chodnikach tak, że momentami trudno było przejść. Sprzedawcy byli nie tylko sprzedawcami, ale często również wyrabiali te wspaniałe rękodzieła. No może nie wspaniałe, ale jednak rękodzieła ;) Można było tutaj kupić świeżo zrobiony tłumik do samochodu, upleciony na Twoich oczach wiklinowy kosz, albo bransoletkę z paciorków. Co pewien czas mijaliśmy też stoły na których rozstawione były dziwne, wielokolorowe ciasta. Chociaż nie odważyliśmy się ich spróbować, to w Kuching można odwiedzić ich fabrykę (na którą nie mieliśmy czasu). To podobno lokalne pyszności. Z targu najlepiej wspominam &#8222;wspaniały&#8221; zapach &#8211; połączenie suszonych ryb (bardzo w Malezji popularnych) i owoców, na przykład bananów w jednym miejscu. To zestawienie plus prażące słońce i wisząca w powietrzu duchota sprawiała, że człowiekowi aż chciało się żyć!</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050435.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2469]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2469__500x375_P1050435.JPG" alt="P1050435" title="P1050435" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050454.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2476]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2476__500x375_P1050454.JPG" alt="P1050454" title="P1050454" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050533.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2498]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2498__500x375_P1050533.JPG" alt="P1050533" title="P1050533" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050532.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2497]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2497__500x375_P1050532.JPG" alt="P1050532" title="P1050532" />
</a>

<p>Później trafiliśmy chyba do Chinatown, ale oczywiście ze względu na to, że całe Kuching jest znacznie mniejsze niż Kuala Lumpur, również Chinatown było tam mocno umowne.To znaczy&#8230; to chyba było Chinatown, bo wszędzie było pełno czerwonych lampionów i chińska &#8222;brama&#8221; oraz &#8230; oczywiście &#8211; świątynia. Był tam też niezły sklep z antykami, do którego mój tata w czasie całego naszego pobytu chodził kilkukrotnie. My zaś, do znudzenia przypominaliśmy mu o nadbagażu i rozważnych zakupach. Ale trudno nie skorzystać z opcji zakupu starych chińskich monet, których był tam cały dzban, a za 5 sztuk płaciło się 20 RM&#8230;czyli trochę ponad 20zł.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050431.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2465]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2465__500x375_P1050431.JPG" alt="P1050431" title="P1050431" />
</a>

<p>Idąc tak doszliśmy do nabrzeża. Wzdłuż rzeki był bardzo ładny deptak. Z kolei po drugiej stronie rzeki były już znacznie mniej imponujące widoki. Rozpadające się budy stanowiące czyjeś domy.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01372.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2393]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2393__500x375_DSC01372.JPG" alt="DSC01372" title="DSC01372" />
</a>

<p>Usiedliśmy na ławce, wyciągnęliśmy przewodnik i zaczęliśmy się w niego wczytywać &#8211; zanim jednak dobrze sprawdziliśmy co można by zwiedzić podszedł do nas starszy gość, rasy białej, a z nim Azjatka i dzieciak. Płynnym pięknym angielskim spytał, czy może nam jakoś pomóc. To z pewnością &#8222;urok&#8221; przewodników Lonely Planet. Okazało się, że to Amerykanin, mieszkający w Malezji od 4 lat, jest tu nauczycielem angielskiego. Skrupulatnie notowaliśmy rzeczy, które warto zwiedzić w Kuching &#8211; w sumie to całkiem sporo tego było &#8230; Muzea,  Fort Łowców głów, fabryka ciasta itd. Nie spamiętaliśmy wszystkiego, ale nie zdecydowaliśmy się na zwiedzanie wszystkiego. Nie chcieliśmy być w Kuching aż tak długo, ale któregoś dnia przepłynęliśmy się taksówką wodną na drugą stronę rzeki (taksówka 0,50 RM) obejrzeć ów Fort. Dayakowie, jedno z plemion Borneo słynie z tych &#8222;nikczemnych występków&#8221;. Głowy swoich ofiar odpowiednio preparowano gotując tak długo, aż czaszki ofiar kurczyły się i mogły służyć za piękny &#8222;breloczek&#8221;. Im większa kolekcja, tym większy szacun na dzielni&#8230; czy coś takiego.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050752.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2548]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2548__500x375_P1050752.JPG" alt="P1050752" title="P1050752" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050750.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2546]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2546__500x375_P1050750.JPG" alt="P1050750" title="P1050750" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050748.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2545]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2545__500x375_P1050748.JPG" alt="P1050748" title="P1050748" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050449.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2473]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2473__500x375_P1050449.JPG" alt="P1050449" title="P1050449" />
</a>

<p>Polecili nam też restaurację na &#8222;śniadanie&#8221; (bo przecież wciąż byliśmy bez śniadania), w którym można było zjeść coś łagodnego. Poszliśmy więc w pierwszej kolejności tam. Trudno było to nazwać tanim azjatyckim food courtem, ale nie chcieliśmy wybrzydzać. Restauracja prowadzona pod Europejczyków też nie jest przecież zła. Długo nie mogliśmy się zdecydować, ale w końcu zamówiliśmy, oczywiście trochę w ciemno. Tata zamówił jakąś rybkę &#8222;nieco pikantną&#8221;, gdzie na dnie były te suszone ryby &#8211; używane trochę po to, żeby dodać smaku, a trochę po to, żeby nie przypaliła się główna składowa dania. Czyli coś jak nasza kapusta. Było to tak pikantne, że tata nie był w stanie tego zjeść bez dwóch piw. My natomiast uraczyliśmy się zieloną herbatą mrożoną. I żebyście sobie nie myśleli &#8211; dostaliśmy piękną herbatkę, jeszcze z torebką ekspresową w szklance!</p>
<p>Później kontynuowaliśmy jeszcze akcję poszukiwania kantorów, ale zakończyła się ona połowicznym sukcesem (zasady przyjmowanych banknotów nieco się różniły w zależności od kantoru, ale generalnie pozbywaliśmy się już naszych ostatnich dużych głów).</p>
<p>Później wróciliśmy na nabrzeże. Widzieliśmy tam wcześniej łódkę, która robiła rejs po rzece. Cena 60RM / osobę. Ale po drodze zaczepił nas gość proponując tę samą wycieczkę, tylko małą łodzią za 19RM/os. Kto by się nie skusił. Szczególnie, że facet zgodził się przyjąć zapłatę w dolarach&#8230; oczywiście pod warunkiem, że będzie to odpowiedni dolar. Drobnych nie mieliśmy i wydał nam w Ringgitach. Paweł go nieźle zagadał. Mieliśmy taki banknot z &#8222;dużą głową&#8221;, ale seria, której nam żaden kantor nie chciał przyjąć&#8230; no ale ten gość zobaczył, że big head i wziął. To się nazywa wymiana! :)</p>
<p>Na wycieczce łódką nie dowiedzieliśmy się zbyt wielu rzeczy (może poza tym, że na wyspie po drugiej stronie rzeki jest aż 580 małych meczetów), ale fajnie było znów zobaczyć miasto z perspektywy rzeki. Za to poznaliśmy parę Belgów. Też na nich zwróciliśmy uwagę dzięki lonely planet.</p>
<p>Później poszliśmy do restauracji &#8211; jak się okazało Libańskiej, w której udało nam się nawiązać dialog z pracującym tam kelnerem. Zaczęliśmy od pytania go o możliwość dojazdu do Baku, dowiedzieliśmy się, że w Sarawak żyją dwa rdzenne plemiona &#8211; Bidayuh i Iban, opowiada nam o zarobkach na wsi (700-800 RM / miesiąc) i w mieście (np. kelner z napiwkami wyciąga 1000-1200 RM). Wynajęcie pokoju w Kuching to 400-600 RM. Mieszkał w jednym z okolicznych longhouse&#8217;ów, ale ze względu na dobre zarobki w Kuching przeprowadził się.</p>
<p>Rozmowa nam się bardzo przeciągnęła i kiedy się zorientowaliśmy, było już bardzo późno. Rano wstajemy wcześnie i trzeba iść spać.</p>
<h3>Bako National Park</h3>
<h3>
<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050618.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2522]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2522__500x375_P1050618.JPG" alt="P1050618" title="P1050618" />
</a>
</h3>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01494.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2434]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2434__500x375_DSC01494.JPG" alt="DSC01494" title="DSC01494" />
</a>

<p>Zgodnie z wszystkimi informacjami, które dostaliśmy, do Bako trzeba było jechać wcześnie rano, żeby to miało sens. Dlatego bez śniadania, ok. 8:30 byliśmy już na wskazanym dworcu autobusowym. Stał tam autobus, który za chyba 3 RM zawiózł nas na miejsce. Razem z nami wysiadł jeszcze jeden gość. Cała reszta wsiadała lub wysiadała w lokalnych wioskach.</p>
<p>Gdy dojechaliśmy do Bako następnego ranka, Belgowie już tam siedzieli pod ścianą. Niestety okazało się, że jest odpływ, więc nie da rady dopłynąć tam łódką i musimy czekać&#8230; minimum 2-3 godziny. To doskonale. Zdążymy zjeść śniadanie i napić się kawy. Nie wspominałam chyba, że kawa w Malezji to jakieś totalne nieporozumienie. Tak było i tym razem. Kawa smakowała, jakby została zrobiona z fusów zaparzanych trzeci raz. Jak nie słodzę kawy, tak tej nie dało się wypić bez mleka i cukru. Wtedy nabierała swoją pełnię smaku. Jedzenie też d**y nie urywało. W Parku było wiele tras o różnym poziomie zaawansowania, ale niektóre też wymagały więcej czasu niż mieliśmy. Bo jeżeli chcieliśmy wrócić tego samego dnia, to mogliśmy popłynąć o 16:30. I tym razem nie chodziło o poziom rzeki, ale o ostatni autobus o 17:15. Szczerze mówiąc to w Malezji było najbardziej denerwujące. Po 17 nie można było już nic zrobić.</p>
<p>Studiując mapę usłyszeliśmy jakieś polskie zdania &#8211; to Wiesiek i Dorota, Polacy z Malborka, którzy zwiedzili już szmat świata. Ich towarzystwo szczególnie pasowało tacie, bo wreszcie poznał kogoś z kim mógł swobodnie rozmawiać. Wiesiek i Dorota robili trasę podobną do naszej, tylko na odwrót, więc o ile Bako u nas było pierwszym przystankiem na Borneo, o tyle dla nich był to już ostatni etap podróży &#8211; następnego dnia wracają do Singapuru a stamtąd do domu. Chętnie więc dzielili się swoimi spostrzeżeniami z wyprawy. Dopłynąć było tam bardzo ciężko. Woda była już dość wysoko, ale nie na tyle, by obyło się bez problemów&#8230; Co jakiś czas mijaliśmy dziwne konstrukcje z kijów, wystające z wody na 2-3 metry&#8230; w powrotnej drodze już ich nie było, podobnie, jak nie było ogromnej, 300 metrowej &#8222;plaży&#8221; &#8230; a może powinnam powiedzieć zatoki, w której jestestwo wody zależało od przypływów i odpływów&#8230;. One chyba najbardziej mnie tutaj zafascynowały. To niewiarygodne jak krajobraz może się zmienić w kilka godzin! Na dnie rzeki, która prawdopodobnie miała się tutaj za chwilę zapełnić wodą coś się ruszało &#8211; to były dwu-centymetrowe kraby z &#8222;jednym szczypcem&#8221;, znaczy szczypcami, ale jednymi :)</p>
<p>Ponieważ byłam chora spasowałam z nawet bardzo krótkimi trasami i poszłam najkrótszą. Paweł poszedł ze mną. Tata z kolei zdecydował się na trasę 7km. O tym jak paliło tam słońce przekonaliśmy się następnego dnia. Mimo, że trasa biegła zazwyczaj między drzewami a tata użył kremu z filtrem, następnego dnia piekły go ręce. Ręce! Które normalnie są przecież przyzwyczajone do dużej ilości słońca. Gdy wracaliśmy z Pawłem spotkaliśmy stado małpek i dzików&#8230; znaczy guźców. Nie obyło się bez tysiąca zdjęć. Małpy też próbowały zaatakować nasz plecak, gdy tylko zobaczyły, że po coś sięgamy. Przy nich trzeba mieć się na baczności. Później znienacka jedna zwinęła dwa ciastka z talerza i uciekła.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01497.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2436]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2436__500x375_DSC01497.JPG" alt="DSC01497" title="DSC01497" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01443.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2418]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2418__500x375_DSC01443.JPG" alt="DSC01443" title="DSC01443" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01499.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2437]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2437__500x375_DSC01499.JPG" alt="DSC01499" title="DSC01499" />
</a>

<p>Wrażenia z Bako? Sama nie wiem. Nie tego oczekiwałam po parku narodowym, niezbadanym lesie deszczowym i tysiącach roślinności. Coś było w tych krajobrazach tajemniczego i niezwykłego, ale nie można tego nazwać zapierającym dech, pięknym krajobrazem. A może to prażące słońce i gorączka zniekształcały mi obraz? A może &#8222;suche&#8221; drzewa zatopione w mętnej i żółtej wodzie Morza Chińskiego? A może wielka rura zatopiona w nim, wystająca niczym potwór z Lochness i przepowiadająca obrzydliwe ścieki w wodzie?</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01431.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2413]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2413__500x375_DSC01431.JPG" alt="DSC01431" title="DSC01431" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01430.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2412]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2412__500x375_DSC01430.JPG" alt="DSC01430" title="DSC01430" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01436.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2415]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2415__500x375_DSC01436.JPG" alt="DSC01436" title="DSC01436" />
</a>

<p>Gdy łódka nas wysadziła na drugim brzegu, wśród cywilizacji, budynek, w którym rano czekaliśmy na to aż rzeka się podniesie był już pusty. Zastanawialiśmy się, czy udało nam się zdążyć na autobus, ale z nami czekało kilka osób, więc miejmy nadzieję, że tak. Po dość długim oczekiwaniu przyjechał prywaciarz mini busem. Byliśmy pewni (również z rozmowy z naszymi Polskimi znajomymi), że mini bus przyjeżdża chwilę przed normalnym autobusem. W końcu kasuje więcej. Facet chciał od nas 7 RM od osoby. Nasza trójka udała brak zainteresowania &#8211; bez sensu płacić 7 jak za chwilę będzie autobus za 3 (chociaż nie byliśmy jakoś super tego pewni). Ostatnim rzutem na taśmę (gdy wszyscy inni siedzieli już w środku) wynegocjowaliśmy że dobra, możemy pojechać, ale jak nas weźmie za 5RM za osobę. Gość się zgodził i był od teraz naszym nowym przyjacielem. ;-)</p>
<p>Po powrocie z Bako odebraliśmy pranie, wzięliśmy prysznic i postanowiliśmy zjeść w restauracji niedaleko hotelu. Wreszcie było coś normalnego i pysznego &#8211; Kurczak w sosie słodko-kwaśnym. Wzięłam aspirynę i poszłam spać. Jutro muszę być zdrowa.</p>
<h3>Orangutany w Semangkok<strong><br />
</strong></h3>
<p>Spaliśmy do 10:00. Później poszliśmy na śniadanie też koło hotelu. Dziś mieliśmy jechać do Semangkoku &#8211; ośrodka rehalilitacji orangutanów. Z tym, że orangutany tak naprawdę nigdy nie wracają do &#8222;dzikiego&#8221; życia. Wycieczka w hotelu kosztuje 65RM od osoby. Nie trudno się domyślić, że postanowiliśmy znów spróbować naszego szczęścia na dworcu autobusowym. Spotkaliśmy tam naszego kolegę, który przywitał nas pytaniem &#8222;gdzie chcecie jechać?&#8221;. Gdy się dowiedział, że do orangutanów zawołał swojego kumpla, który po długich negocjacjach zawiózł nas tam za przyzwoitą cenę 30 RM/osobę (zamiast pierwszej ceny 35 RM).</p>
<p>Orangutany ogląda się w trakcie karmienia, wtedy jest szansa, że się uda coś zobaczyć, poza szelestem liści na drzewach. Nie udało nam się zobaczyć najstarszego żyjącego tam Orangutana Ritchiego, ale i tak nam się podobało. Najbardziej chyba stukanie kokosami o drzewa oraz piciu mleka z butelki plastikowej :) To się nazywa cywilizacja. Po powrocie jemy obiad w pobliskim food courcie i idziemy spać. Rano wylot do Bintulu&#8230; Lot kupiliśmy dzisiaj rano spontanicznie. Air Asia awansuje tym samym na pierwsze miejsce naszych ulubionych linii lotniczych. ;)</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/DSC01528.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2445]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2445__500x375_DSC01528.JPG" alt="DSC01528" title="DSC01528" />
</a>

<h3>Bintulu i Belaga</h3>
<p>Pobudka o 6, a o 7:30 idziemy już z rzeczami na taksi. Tacie się zawsze myli i wsiada do taksówki jako kierowca. Przyzwyczajeni do ruchu prawostronnego każdy z nas jako pasażer przedniego siedzenia ma nieodpartą pokusę wciskania hamulca w razie potrzeby oraz wzdrygania się, gdy nasz kierowca skręca &#8222;pod prąd&#8221; w rozumieniu Polskim. Albo skręca w lewo bez większego ogarnięcia skrzyżowania.</p>
<p>W samolocie mam miejsce obok gościa, który cały czas do mnie gada. Kto gada o tak wczesnej porze zamiast kimać i zbierać siły w czasie lotu? Gdy wychodzi do toalety udaję, że zasnęłam. Zasypiam naprawdę i budzę się przy lądowaniu. No lotnisku w Bintulu znów tylko taksi. RM 35, żeby się dostać do miasta. Nie ma wyjścia, jedziemy. Stąd 4&#215;4 do Belagi powinno kosztować ok RM60/os (zdaniem taksówkarza). Tata częstuje go kulkami z ryżu w jakimś dziwnym karmelu (na sucho). Wcześniej próbowaliśmy podobnych chrupków z noodli. Po tym, jak znalazłam w nich pięknego, grubego, zdrowego, długiego włosa straciłam ochotę na lokalne słodkości.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050866.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2568]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2568__500x375_P1050866.JPG" alt="P1050866" title="P1050866" />
</a>

<p>Gdy dojeżdżamy do Centrum taksówkarz pokazuje nam samochód terenowy. Woła &#8211; Belaga! Belaga! Belaga! Nikt nawet nie drgnie, więć taksówkarz woła dalej &#8211; Belaga! Belaga!</p>
<p>W końcu jeden leniwie podnosi się i podchodzi&#8230; i chce RM500.<br />
- 500??!?<br />
- tak, bo ja tam nocuję&#8230;<br />
Okazuje się, że 500 to tu &#8222;normalna&#8221; cena i nikt nam za mniej nie pojedzie. Rezygnujemy. Nie chcemy się dać naciągnąć na zmowę cenową. No i laska w sklepie mówi, że te longhouse&#8217;y w Beladze to takie średnie są. ;)</p>
<h3>Miri</h3>
<p>No to jedziemy do Miri. Bus do Miri RM20, 4-4.5 h jazdy. Po drodze tylko drzewa palmowe, więc moje serce krwawi&#8230; Naturalne lasy Borneo są masowo wycinane pod te uprawy, przez co, jak się można domyślić, życie traci nie tylko mnóstwo roślin, ale i zwierząt, które są zabijane, bo stanowią &#8222;zagrożenie&#8221; dla upraw.</p>
<p>dojechalismy do Miri&#8230; a właściwie do wioski 5km przed Miri.  Kurde. Jedziesz 210 km a nie mogą Cię już tych 50ciu do centrum podrzucić. Ja pierdzielę.</p>
<p>Zapytaliśmy o autobus &#8211; podobno Autobus będzie za 1,5 godziny bo jeden nam uciekł. Siedzieliśmy przy stolikach dworcowego food courtu, zmęczeni i głodni. W końcu postanowiliśmy wziąć co jest. Gość nam zrobił rewelacyjne noodle (bez mięsa) za RM3.5 !</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/P1050927.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic2582]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/2582__500x375_P1050927.JPG" alt="P1050927" title="P1050927" />
</a>

<p>Te noodle, szczególnie tata, porównywał już do końca wyjazdu z każdym innym daniem. Były pyszne. Poczytaliśmy przewodnik. Jedziemy do Mulu. Są tam świetne jaskinie, dla prawdziwych miłośników jaskiń. Nie jesteśmy miłośnikami jaskiń, ale skoro są takie super to jedziemy :)</p>
<p>Pytaliśmy ludzi o busy, ale wzruszali tylko ramionami i patrzyli po sobie &#8211; nie wiedzą. Jak to kurde nie wiedzą. W końcu nam pokazali, że tam. Inni nam pokazali, że w innym miejscu. Super. Siedzieliśmy tam chyba ze 2 godziny.</p>
<p>W końcu niektóre wersje zaczynały się pokrywać. Wynikało z nich, że owszem, autobus staje na tym dworcu, ale bardzo rzadko, a kawałek dalej przy stacji benzynowej jest przystanek, na którym można złapać autobus bez problemu. minęło może z 15 minut i byliśmy w autobusie. Był bardzo stary. Tak stary, że przednia szyba była składana z kilku, bo, najwyraźniej w czasach, w których został wyprodukowany nie znano jeszcze techniki gięcia szkła. Koszt do centrum RM 1.40 / os, z przerwą na tankowanie na pobliskiej stacji.</p>
<p>Na razie wylądowaliśmy w centrum Miri i było już po 17, a my mieliśmy do znalezienia hotel i biuro podróży. Hotel znaleźliśmy nawet szybko, z biurem podróży już było znacznie gorzej. Znacznie, bo o tej porze już wszystko było zamknięte. Byliśmy uziemieni tutaj do jutra i nawet nie wiedzieliśmy, czy uda nam się tę wycieczkę zaplanować. Zatrzymaliśmy się w Gloria Hotel, za 110RM / 3 os.</p>
<p>Chwilę odsapnęliśmy i poszliśmy na obiad i piwo. Nie mieliśmy już nic lepszego do roboty. W samym Miri nie ma co zwiedzać. Potwierdza to również LP. Jest to po prostu dogodna baza wypadowa do wielu ciekawych turystycznych miejsc&#8230; Pod warunkiem, że się zdąży zorganizować to do 16:00. W międzyczasie tacie zepsuł się aparat i wymyśliliśmy, że być może uda się go naprawić, tylko potrzebujemy śrubokrętu.</p>
<p>Lokalesi kierują nas do pobliskiego supermarketu. Trzeba przyznać, że robi on na nas ogromne wrażenie :-)<br />
Kojarzy mi się z giełdą na której handlowali sami Ruscy 20-25 lat temu. Dorwałam tam, bardzo tanio karty do UNO. W Europie kosztują one majątek (coś koło 20-30 zł, 8 euro za granicą). W Malezji raptem 4 RM. Oczywiście okazało się później, że są jakieś lewe, bo czerwony był w rzeczywistości pomarańczowy, ale poza tym były idealne. I idealnie sprawdziły się podczas naszych długich podróży i nie tylko.</p>
<p>Rano spieszyliśmy się do biura podróży. Mieliśmy nadzieję, że uda nam się załatwić ten wyjazd do Mulu. Niestety, krzyczą nam chore ceny, np. 680 RM/os bez hotelu, w innej agencji 688 RM z hotelem i przewodnikiem, ale i tak uznajemy, że 700 zł za jednodniową wycieczkę do 4 jaskiń to chyba trochę przesada.</p>
<p>Trochę żałuję, bo podobno wieczorem nietoperze dają tam niezły pokaz &#8222;tańca&#8221;, zobaczcie na pierwszym lepszym filmie:</p>
<p><iframe width="620" height="465" src="https://www.youtube.com/embed/IioIZdfoy4o?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Mimo wszystko ustaliliśmy, że nie ma to sensu. Wkurza mnie już ta Malezja. Tu miało być tanio, a cały czas mam wrażenie, że ludzie chcą nas naciągnąć i jest drożej, niż powinno być. Wracamy na dworzec autobusowy. Mam poczucie kolejnego straconego dnia&#8230; o 15:45 jest autobus do Brunei. Mamy więc znów kilka godzin na dworcu, ale to przecież doskonała okazja na noodle za 3 złote i Uno. Gdy gramy zrywa się kolejna ulewa i szczerze cieszymy się, że pada deszcz. Powietrze przez kilka minut robi się rześkie. Wszyscy patrzą zdziwieni na tatę, który postanawia się w tym deszczu ochłodzić. Po 5 minutach wszystko znów jest suche, poza powietrzem, które bez zmian pozostaje wilgotne, parne i duszne. Wydaje się jednak, że już się do niego w miarę przyzwyczailiśmy. Przed nami kolejne kilka godzin jazdy autobusem, przejazd przez granicę do Sułtanatu, a później znów 2-3 godziny do stolicy. Czyli dojedziemy późnym wieczorem. Na granicy pytają nas, czy nie przewozimy czegoś zakazanego, a zakazanych rzeczy jest bardzo dużo &#8211; zaczynając oczywiście od alkoholu i papierosów. Wspominamy z rozrzewnieniem cytrynówkę domowej roboty, którą się &#8222;odkażaliśmy&#8221; przez kilka pierwszych dni od przyjazdu taty.</p>
<p>Od granicy zmienia się również krajobraz. Nieco zaniedbane okolice robią się znacznie bardziej luksusowe, trawniki równo przystrzyżone&#8230; Coś jak w Europie. Gdy dojeżdżamy do stolicy jest już ciemno, około 22:00. Przed nami kolejne poszukiwania hotelu, a my padamy na ryjki.</p>

<div class="ngg-albumoverview">		

	<!-- List of galleries -->
		
	<div class="ngg-album-compact">
		<div class="ngg-album-compactbox">
			<div class="ngg-album-link">
				<a class="Link" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-sarawak-2">
					<img class="Thumb" alt="Azja 2012: Borneo - Sarawak" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-borneo-sarawak/thumbs/thumbs_P1050777.JPG"/>
				</a>
			</div>
		</div>
		<h4><a class="ngg-album-desc" title="Azja 2012: Borneo - Sarawak" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-borneo-sarawak-2" >Azja 2012: Borneo - Sarawak</a></h4>
				<p><strong>248</strong> Zdjęcia</p>
			</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div>
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fmalezja-azja%2Fmalezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-3-borneo-sarawak.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 2: Singapur &#8211; O co chodzi z tą gumą do żucia?</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=malezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 23:25:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Singapur]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[basen marina bay sands]]></category>
		<category><![CDATA[basen marina singapur]]></category>
		<category><![CDATA[city break singapore]]></category>
		<category><![CDATA[citybreak singapore]]></category>
		<category><![CDATA[clarke quay]]></category>
		<category><![CDATA[clarke quay singapore]]></category>
		<category><![CDATA[clarke quay singapur]]></category>
		<category><![CDATA[co warto singapur]]></category>
		<category><![CDATA[co warto zobaczyć w singapurze]]></category>
		<category><![CDATA[co warto zwiedzić w singapurze]]></category>
		<category><![CDATA[co zobaczyć w singapurze]]></category>
		<category><![CDATA[droga singapur johor]]></category>
		<category><![CDATA[hotele w singapurze]]></category>
		<category><![CDATA[jak się dostać z singapuru do johor]]></category>
		<category><![CDATA[johor bahru]]></category>
		<category><![CDATA[johor malezja]]></category>
		<category><![CDATA[kary w singapurze]]></category>
		<category><![CDATA[lista zakazów w singapurze]]></category>
		<category><![CDATA[little india singapore]]></category>
		<category><![CDATA[little india singapur]]></category>
		<category><![CDATA[marina bay sands]]></category>
		<category><![CDATA[merlion]]></category>
		<category><![CDATA[miasto lwa]]></category>
		<category><![CDATA[sentosa]]></category>
		<category><![CDATA[sentosa park rozrywki]]></category>
		<category><![CDATA[singapore]]></category>
		<category><![CDATA[singapore chinatown]]></category>
		<category><![CDATA[singapore highlitghs]]></category>
		<category><![CDATA[singapore inncrowd]]></category>
		<category><![CDATA[singapore is a fine city]]></category>
		<category><![CDATA[singapore river]]></category>
		<category><![CDATA[singapur]]></category>
		<category><![CDATA[singapur chinatown]]></category>
		<category><![CDATA[singapur co warto]]></category>
		<category><![CDATA[singapur highlightrs]]></category>
		<category><![CDATA[singapur inncrowd]]></category>
		<category><![CDATA[sterylny singapur]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka do singapuru]]></category>
		<category><![CDATA[wyspa sentosa]]></category>
		<category><![CDATA[zakaz gum do żucia]]></category>
		<category><![CDATA[zakaz żucia gumy]]></category>
		<category><![CDATA[zakazy w singapurze]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie singapuru]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=997</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 2: Singapur - O co chodzi z tą gumą do żucia?"></a>Dwa pierwsze określenia Singapuru jakie przychodzą do głowy to &#8222;sterylny&#8221; i &#8222;zakazy&#8221;, a może nawet &#8222;zakazy&#8221; i &#8222;sterylny&#8221;. Po drodze (o ile tak można powiedzieć w przestrzeni powietrznej) czytałam zawzięcie lonely planet w poszukiwaniu ewentualnych innych zaskakujących zakazów, które Singapur &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 2: Singapur - O co chodzi z tą gumą do żucia?"></a><p><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/gdzies-miedzy-chinami-a-australia-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html"><img class="alignleft size-medium wp-image-1140" title="singa-night-view" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/05/singa-night-view-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" /></a>Dwa pierwsze określenia Singapuru jakie przychodzą do głowy to &#8222;sterylny&#8221; i &#8222;zakazy&#8221;, a może nawet &#8222;zakazy&#8221; i &#8222;sterylny&#8221;. Po drodze (o ile tak można powiedzieć w przestrzeni powietrznej) czytałam zawzięcie lonely planet w poszukiwaniu ewentualnych innych zaskakujących zakazów, które Singapur może mieć.</p>
<p>Jednym z chyba najbardziej zaskakujących jest dla mnie zakaz żucia gumy do żucia na ulicach (nie znalazłam w żadnym Singapurskim sklepie gumy), ale są też inne, dotyczące palenia, jedzenia, picia, śmiecenia, przechodzenia przez ulicę poza wyznaczonym miejscem, jedzenia durianów w zamkniętej przestrzeni czy przewożenia zwierząt w metrze. Kary za takie zachowania wahają się od $500-10000 (dolarów singapurskich). <span id="more-997"></span>Nie proponuję też wwozić alkoholu i papierosów (które na miejscu można kupić &#8211; gdyby ktoś z tego powodu chciał zrezygnować z wycieczki).</p>
<p>Singapur to państwo-miasto, powstałe właściwie jako miejsce handlowe, wykupione później przez Brytyjczyków i stanowiące ich kolonię. Funkcja portu handlowego w Azji sprawiła, że Singapur rozwijał się międzynarodowo. Obecnie większość społeczeństwa jest pochodzenia chińskiego, malajskiego i hinduskiego. Uznaje się 7 języków ojczystych + dialekty chińskie i inne. Podobnie, jeśli chodzi o przekonania religijne, trudno wyodrębnić jakąś większość. To powinno właściwie sprawiać, że Singapur jest bardzo tolerancyjny, a jednak niezupełnie. W Singapurze jest np. oficjalny zakaz zamieszkiwania osób homoseksualnych (sic!).</p>
<p>Kiedy byłam nieco młodsza wydawało mi się, że dążenie do jedności całego świata powinno być celem nadrzędnym. Wydawało mi się, trochę naiwnie, że to jest najlepszy sposób na pokój na świecie. Jednak po takiej dawce Singapurskiej nudy nie jestem przekonana, czy chciałabym, żeby tak wyglądał właśnie cały świat.</p>
<h2>Ale o co właściwie chodzi z tym zakazem gumy do żucia?</h2>
<p>Nie wiedzieliśmy. Gdzieś nam się obiło o uszy, że ktoś w końcu tupnął nóżką i uznał, że Singapur będzie wizytówką Azji. Koniec z Azjatyckim chaosem! (który tak bardzo wielu kocha), czas na &#8222;Ordnung&#8221;.</p>
<p>Porządek oznacza również czyste ulice bez placków z gum do żucia. Ale czy to naprawdę chodziło o Azjatów? Nie wierzyliśmy. W Polsce jakoś zupełnie mi to nie przeszkadza, poza obklejaniem stołów &#8222;od spodu&#8221; (czego nie widać, ale niestety czasem można się nadziać) ten problem wydaje mi się znikomy. Wszystko miało się wyjaśnić jeszcze w trakcie naszej wycieczki.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1050086.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1711]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1711__500x375_P1050086.JPG" alt="P1050086" title="P1050086" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040747.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1648]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1648__500x375_P1040747.JPG" alt="P1040747" title="P1040747" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040753.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1650]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1650__500x375_P1040753.JPG" alt="P1040753" title="P1040753" />
</a>

<h2>Hotelowe szaleństwo</h2>
<p>Wylądowaliśmy rano, około 10. O 17:30 lądował samolot z Frankfurtu, w którym leciał mój tata. Mieliśmy więc całkiem sporo czasu. W planach było przedostanie się do miasta, znalezienie hotelu, rekonesans, relaks i obiad. Plecaki zostawiliśmy w przechowali bagażu, żeby z nimi nie łazić &#8211; i tak będziemy tu wracać. Pierwszą obsuwę czasową mieliśmy przedostając się do miasta metrem. No bo jedziemy zieloną linią, na miejsce, które jest w punkcie zielonej linii i nie sądziliśmy, że będziemy musieli się przesiąść. Jakieś 40 minut stracone, bo zorientowaliśmy się, gdy pociąg zawrócił na lotnisko.</p>
<p>Kiedy dojechaliśmy do Little India było już grubo po 11. Słońce prażyło niemiłosiernie, w końcu to było samo południe. Little India to było nasze pierwsze wrażenie Singapuru. Byłam zachwycona. Widziałam drugie, trochę czystsze Indie, z zapachami i odgłosami, które stamtąd znam. Chodniki były obstawione straganami, na nich uśmiechały się do nas owoce, a nad nimi unosił się zapach &#8222;naszyjników&#8221; ze świeżych kwiatów. Indyjska dzielnica jest chyba wyjątkiem potwierdzającym regułę. Hindusi jednak nie ulegają absurdalnym zakazom. Strasznie się cieszyłam, że będziemy tu mieszkać i to dało mi dodatkową energię na poszukiwania hotelu.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040766.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1653]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1653__500x375_P1040766.JPG" alt="P1040766" title="P1040766" />
</a>

<p>Wyciągnęliśmy czapki i poszliśmy prosto do <a href="http://www.the-inncrowd.com/" target="_blank">InnCrowd</a>. Spodobał nam się najbardziej z opisów. Dziewczyna na recepcji akurat rozmawiała przez telefon, więc rozkoszowaliśmy się nie tylko klimatyzacją ale i klimatem hostelowego hallu. Dość mały metraż, ale sprytnie zaaranżowany. Dzięki temu na powierzchni ok 30 metrów kwadratowych znalazła się tam mini kuchnia ze stolikami, kącik komputerowy, pokój &#8222;wypoczynkowy&#8221; i kącik sypialny :) Wszędzie pełno ludzi i plecaków. Na podłodze (w kąciku sypialnym) spały 3 osoby, na kanapach i fotelach były rozłożone kolejne dwie z laptopem i książką, a dookoła kręciło się jeszcze kilka osób.<br />
Na półkach nad głową recepcjonistki w pudełkach &#8222;typu ikea&#8221; znajdowały się (prawdopodobnie, bo podpisy na to wskazywały) takie extra-dodatki jak ręczniki, baterie, suszarki, przejściówki do prądu (tak, w Malezji i Singapurze są angielskie gniazdka) i wiele innych niezbędnych rzeczy. Gdy w końcu przerwała rozmowę, dowiedzieliśmy się, że jest full. Nie szkodzi, to fajny hostel i trzeba było rezerwować wcześniej.</p>
<p>Na szczęście hoteli tam było mnóstwo. Drugi &#8211; pełny. Trzeci &#8211; pełny. Czwarty &#8230; pełny. Każdy wskazywał jakiś hotel obok w którym albo już byliśmy, albo za chwilę będziemy i dostaniemy tę samą odpowiedź. Było cholernie gorąco, więc kupiliśmy napoje, schowaliśmy się do cienia i daliśmy sobie 10 minut na relaks, po czym wyruszyliśmy znów (cały czas w obrębie kilku ulic Little India). Zwiększyliśmy zakres cenowy &#8211; w końcu spodziewaliśmy się, że Singapur będzie drogi. Ta część dzielnicy w której byliśmy to hotele, restauracje i komisy z używanym RTV/AGD, Wszędzie pełno pralek i telewizorów. Jak wyprzedaż garażowa.</p>
<p>W pewnym momencie zaczęliśmy już pytać wszędzie. Wąska kamieniczka. W środku siedziała kobieta i na pytanie o pokój trzyosobowy powiedziała, że ma, ale to już dormy, więc łazienka osobno.<br />
- Czy możemy zobaczyć?<br />
- oczywiście!</p>
<p>Poprowadziła nas przez jakąś dziwną kotarę na drewniane schody, na których były poustawiane buty. Paweł już był 5 schodów wyżej, ale ona cofnęła go i poprosiła o zdjęcie butów. Mieliśmy tego pecha, że byliśmy bez skarpetek (bo w sandałach :D ) no ale trudno. Czułam, jak moje nogi się robią coraz brudniejsze. Drugie piętro i idziemy już ciemnym, klaustrofobicznym korytarzykiem, dwóch facetów całowało się na schodach, ale jak nas zobaczyli przerwali i przeprosili. Ja pierdzielę. Ludzie siedzieli w pootwieranych pokoikach w których owszem, były tylko 3 łóżka, ale za to piętrowe, ustawione w &#8222;L&#8221;, w pozostały metraż akurat doskonale wpasowywały się otwierane do środka drzwi.<br />
Szliśmy dalej, tym razem już w dół, drugimi schodami i tam na końcu było jakieś dziwne pomieszczenie z ponalewaną wodą, pralką, praniem. To nasza łazienka. Wracamy &#8211; schodami w górę, wąskim korytarzem, znów schodami w dół. Na dole zakładamy buty. Pani pyta co sądzimy. Wykręcamy się i wychodzimy.</p>
<p>Powoli kończą nam się opcje w tej części Little India i idziemy dalej. Jest po 14:00. Jestem głodna, zmęczona i mam dość. Błagam Pawła, żeby przestał wybrzydzać i żebyśmy się wrócili. Nie wracamy. W tej części Singapuru hotele wyglądają już znacznie lepiej i znacznie lepiej kosztują. W jednym z nich decyduję się na skorzystanie z toalety i na szczęście nikt nie widzi przeciwwskazań. Ceny? To zależy kiedy. Dzisiaj $117, jutro $190. A czemu jutro drożej? &#8222;Bo jutro jest Airshow&#8221;.</p>
<p>Okazuje się, że mieliśmy pecha i trafiliśmy na jakąś masową imprezę. Obejrzeliśmy jeszcze kilka hoteli i zdaliśmy sobie sprawę, że jest 16. Przekalkulowaliśmy, że już nic nie damy rady załatwić i że trzeba wracać na lotnisko. Plan B był następujący: obiad i szukamy na booking.com.</p>
<p>Wysłałam tacie smsa, żeby puścił strzałkę, jak wyjdzie z odprawy to po niego wyjdę. Puścił. 10 minut później. Zastałam go na zewnątrz z papierosem i gumą do żucia (jakkolwiek to brzmi). Dwa zakazy przez pierwsze 5 minut. Na szczęście Kary nie miał kto wlepić. Na zewnątrz było mokro, widać, że w czasie kiedy byliśmy na lotnisku &#8222;urwało się niebo&#8221;. Ulice mokre i piękny zapach deszczu. Wróciliśmy do środka i poinformowaliśmy tatę, że nie udało nam się zrealizować naszego planu. Booking też nam nie wyszło, chociaż nie do końca pamiętam czemu.</p>
<p>Odebraliśmy nasze plecaki z przechowalni. Przy okazji zauważyliśmy na lotnisku stoisko jakiegoś pośrednika hotelowego i podeszliśmy bliżej. Ze wszystkich, które miała w ofercie poleciła nam jedno. Z dostawką. Ponieważ nie mogliśmy tego widzieć nie zdecydowaliśmy się, ale hotel znaleźliśmy na własną rękę. Też w Little India ale trochę dalej, niedaleko świątyni. Gdy tam dojechaliśmy było już ciemno. Był taki średni, za to po drodze zauważyliśmy jeszcze jeden &#8211; Santa Grand Hotel Little India. Udało nam się nawet nieco opuścić cenę. Byłam wykończona. Poszliśmy na naprawdę szybką kolację i do spania.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1050006.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1696]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1696__500x375_P1050006.JPG" alt="P1050006" title="P1050006" />
</a>

<p>Poranek rozpoczęliśmy od &#8211; podobno &#8211; typowego Singapurskiego śniadania. Tosty z Kają i jajko, a do tego mrożona herbatka cytrynowa. Paweł złapał fazę na gastro-podróże i znalazł dla nas najlepsze &#8211; zdaniem internautów &#8211; miejsce, w którym je podają.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040773.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1657]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1657__500x375_P1040773.JPG" alt="P1040773" title="P1040773" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040775.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1658]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1658__500x375_P1040775.JPG" alt="P1040775" title="P1040775" />
</a>

<p>Jajko sobie darowaliśmy, bo było średnio ścięte&#8230; raczej surowe. Tosty były pyszne. Tzw. Kaja to jajeczna marmolada z mleczkiem kokosowym i liśćmi Pandanu. Szczerze mówiąc byliśmy zaskoczeni, że jest z kokosu, bo nie smakuje i nie wygląda w ten sposób. Byliśmy w jakimś sporym centrum handlowym, a dookoła było mnóstwo szklanych wieżowców, co pozwoliło nam wysnuć wniosek, że jesteśmy niedaleko centrum. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, że większość Singapuru tak właśnie wygląda.</p>
<p>Poszliśmy przed siebie, ale minęło dosłownie kilka sekund i zaczęło lać. Nie był to deszcz, jaki znamy w Polsce, raczej totalne urwanie chmury, kiedy wydaje Ci się, że już mocniej lać nie będzie i zaraz przejdzie, deszcz robi się jeszcze bardziej intensywny. Jednocześnie deszcz zdaje się w ogóle nie chłodzić. Wręcz przeciwnie &#8211; powietrze staje się jeszcze bardziej duszne, a po deszczu w kilka minut robi się równie gorąco, jak było przed nim. Jakoś nie mogłam sobie poradzić z tą myślą, że deszcz nie chłodzi.</p>
<p>Przy centrach handlowych można było sobie wziąć woreczki na parasolki &#8211; po to, by nie robić kałuży w środku. Całkiem sprytnie pomyślane! My jednak nie mieliśmy parasolki, więc można powiedzieć, że nie mieliśmy problemu. Okazuje się też, że można jako-tako bez moknięcia przejść całkiem spory kawałek Singapuru &#8211; tutaj po prostu buduje się w taki sposób, żeby okoliczne budynki osłaniały chodniki, a przejścia (kładki) mają daszki. Podobnie zresztą było w Kuala Lumpur. Gubiliśmy się bez celu idąc przed siebie. Doszliśmy do jakiejś chińskiej świątyni. Nie wiedzieliśmy jak się zachować, czy to faktycznie świątynia, czy restauracja ( :-) ) czy można robić zdjęcia. Okazało się, że można, że świątynia i że jedna z pierwszych, łącząca w sobie wiele elementów różnych religii. Bardzo tam było egzotycznie. Oczywiście już później nie robiło to na nas żadnego wrażenia, bo była to świątynia jakich wiele. Ale na ten jeden moment byliśmy zachwyceni.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040797.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1665]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1665__500x375_P1040797.JPG" alt="P1040797" title="P1040797" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040779.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1660]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1660__500x375_P1040779.JPG" alt="P1040779" title="P1040779" />
</a>

<p>Później podreptaliśmy aż do mostu na którym zauważyliśmy wiele łódek. To Clarke Quay &#8211; przyrzeczna dzielnica Singapuru, której nazwa pochodzi od drugiego gubernatora &#8211; Andrew Clarke, dzięki któremu Singapur stał się ważnym portem Malezji. Była to też jedna ze starszych części Singapuru. Maleńkie, przybrzeżne kamieniczki wyglądały śmiesznie na tle wielkich wieżowców.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040915.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1676]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1676__500x375_P1040915.JPG" alt="P1040915" title="P1040915" />
</a>

<p>Okazało się, że odpływają stamtąd łódki na turystyczny rejs, który trwa ok 40 min i dopływa do Mariny. Zdecydowaliśmy się. Mieliśmy dzięki temu niezłe widoki na wiele Singapurskich &#8222;perełek&#8221;, wśród nich największa, oczywiście, Marina. Tam przywitał nas Merlion plujący wodą. To znak Singapuru &#8211; ryba z głową lwa (mer &#8211; morze, i lion &#8211; lew). Wtedy zobaczyliśmy pierwszy raz samo centrum w pełni. Robiło wrażenie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040888.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1675]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1675__500x375_P1040888.JPG" alt="P1040888" title="P1040888" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040875.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1674]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1674__500x375_P1040875.JPG" alt="P1040875" title="P1040875" />
</a>

<p>Później poszliśmy do jakiegoś baru na Clarke Quay napić się i odsapnąć, później szliśmy przed siebie i żadne z nas do końca nie było pewne gdzie. Mieliśmy jeszcze do wydrukowania potwierdzenia z malezyjskiego gruponu oraz odebranie biletów na Santosę na podstawie tego grouponu. Trochę więc pobłądziliśmy. Później jeszcze szukaliśmy jakiegoś miejsca, gdzie podają jakąś lokalną potrawę i jest najlepsza w mieście (według jakijś strony). To był jakiś duży food court przy porcie. Wzięliśmy kartę dań i przyglądaliśmy się jej bacznie przez kolejne 15 minut. Były tam dania ze świńskich nerek, ogonków, trzustek, penisów, jąder, jelit, żołądków. A co robią z mięsem do cholery? Wyrzucają? Dołóż to tego jeszcze fakt, że 95% tych dań jest z pewnością pikantna i smacznego. Postanowiliśmy iść dalej i tam odważyłam się na noodle z owocami morza. Gdy danie weszło na stół moja odwaga się skończyła, więc wyszłam głodna. Zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz podczas tego wyjazdu. Siedzieliśmy tam w zadumie. Próbowaliśmy dociec logiki Singapurskiego metra. Są tam automaty, w których wybierasz na stacji dokąd jedziesz. Prawdopodobnie nie liczy się w jaki sposób tam dotrzesz tylko, że wysiądziesz na tej właśnie stacji. Zastanawialiśmy się, czy jakbyśmy zdecydowali się na wyjście stację wcześniej, to system by nam na to pozwolił. Chcieliśmy to sprawdzić i rozważaliśmy który sposób będzie najwygodniejszy. Nawet rozrysowaliśmy schemat.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040995.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1694]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1694__500x375_P1040995.JPG" alt="P1040995" title="P1040995" />
</a>

<p>Wróciliśmy do hotelu i później wszamałam jakiegoś ostrego kurczaka w hinduskiej.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040988.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1690]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1690__500x375_P1040988.JPG" alt="P1040988" title="P1040988" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1040991.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1693]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1693__500x375_P1040991.JPG" alt="P1040991" title="P1040991" />
</a>

<p>Siedzieliśmy tam i podziwialiśmy kunszt jedzenia rękami. Zgrabne dłonie i wprawne palce mieszały ryż z sosem, układały na zgrabnej kupce. Później kawałek mięsa ląduje na środku kupki i z ryżu lepiona jest kulka, którą można zjeść.</p>
<p>Po obiedzie (kolacji?) weszliśmy do Hinduistycznej świątyni, która zresztą byłą obok naszego hotelu. Buty oczywiście musiały zostać na zewnątrz. Posadzka była mokra od potu, ale próbowałam o tym nie myśleć. Ludzie w świątyni nie byli skupieni na jednym miejscu, tak jak u nas, a raczej chodzili od ołtarzyka do ołtarzyka zostawiając kwiaty czy jedzenie do czegoś w rodzaju święcenia. Paliły się tam też świece, niektórzy leżeli &#8230; można by powiedzieć krzyżem, ale to chyba nie najlepsze określenie dla tej religii. Dziwnie się czuliśmy wchodząc na &#8222;tyły&#8221; świątyni, ale ewidentnie było można i ludzie się tam kręcili przeróżni. Coś zmywali, gotowali&#8230; było dziwnie. Wyszliśmy stamtąd i poszliśmy na autobus.</p>
<p>Kiedy trafiliśmy do Chinatown było już ciemno. Nie da się jednak ukryć, że nie tego oczekiwaliśmy po chińskiej dzielnicy. Było spokojnie i &#8230; nudno. Jedyne, co zasługiwało na uwagę to ogromny święcący smok nad ulicą. To z okazji chińskiego nowego roku &#8211; roku Smoka. Naszym celem &#8211; choć w sumie nie byliśmy pewni dlaczego &#8211; była Bubble Tea. W Polsce tego miejsca <a href="http://www.pijherbate.pl/" target="_blank">dopiero powstają</a>, ale tam to już jest hit. Zresztą&#8230;bubble tea powstały w Tajwanie. To mrożona herbata z syropami lub mlekiem i jakimiś żelkami, kulkami tapioki itd. Do tego dostajesz grubą słomkę i .. smacznego!</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1050034.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1703]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1703__500x375_P1050034.JPG" alt="P1050034" title="P1050034" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1050037.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1705]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1705__500x375_P1050037.JPG" alt="P1050037" title="P1050037" />
</a>

<p>Wsiedliśmy w metro, zresztą metrem poruszaliśmy się cały dzień i ten sposób wydawał się najszybszy plus naprawdę trudno się w ten sposób pogubić. Czasem poruszaliśmy się jednak autobusem, choć były one dla nas trochę bardziej nieodgadnione, bo z autobusu jednak widać miasto. Wysiedliśmy na Raffles Hotel i stamtąd postanowiliśmy dojść do Mariny. Sam Hotel Raffles, choć jeden ze słynniejszych, jakoś umknął naszej uwadze. Skupiliśmy się na dotarciu do Marina Bay Sands. Chcieliśmy też wejść na górę, a jedynym sposobem była wejściówka do tamtejszego lokalu. Marina Bay Sands, wizytówka Singapuru, to trzy wieżowce połączone &#8222;górą&#8221; w kształcie łodzi. Centrum handlowe i hotel, Na dachu znajduje się hotelowy 150 metrowy basen, dyskoteka na szczycie i kasyno na dole.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1050057.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1708]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1708__500x375_P1050057.JPG" alt="P1050057" title="P1050057" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC00848.JPG" title="Marina Bay Sands" rel="lightbox[singlepic1574]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1574__500x375_DSC00848.JPG" alt="DSC00848" title="DSC00848" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC00873.JPG" title="Marina Bay Sands w środku" rel="lightbox[singlepic1584]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1584__500x375_DSC00873.JPG" alt="DSC00873" title="DSC00873" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC00875.JPG" title="Wystawa sklepu - ściana z żarówek w Marina Bay Sands" rel="lightbox[singlepic1586]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1586__500x375_DSC00875.JPG" alt="DSC00875" title="DSC00875" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC00880.JPG" title="Kolejka do wejścia &quot;na dach&quot;. Tylko S$38 (ok 95zł). Drink Gratis." rel="lightbox[singlepic1587]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1587__500x375_DSC00880.JPG" alt="DSC00880" title="DSC00880" />
</a>

<p>55 pięter niżej, gdy wreszcie udało nam się tam dotrzeć odpoczywaliśmy robiąc zdjęcia i patrząc na codzienny pokaz świateł i dźwięków. Robiło to naprawdę duże wrażenie, szczególnie, że można było przycupnąć na ławce po drugiej stronie rzeki i oglądać, jak światła odbijają się w wodzie, a przez jej cudowne właściwości również dźwięk niósł się nieziemsko. Później przeszliśmy przez centrum handlowe i szukaliśmy wejścia na górę. Byliśmy pewni, że powtórzymy pecha z Kuala Lumpur, więc już nie nastawialiśmy się jakoś bardzo. Im bliżej wejścia do klubu byliśmy, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że jako zwykli turyści jesteśmy ubrani zbyt&#8230; lumpiarsko ;)</p>
<p>Minęliśmy w końcu grupkę pań, z których kilka trzymało w ręku karteczkę. Nie wiedzieliśmy co tam było napisane, ale na jednej było ogromne serduszko. Domyślam się, że była to oferta towarzyszenia w na snobistycznej dyskotece na dachu budynku. Wejście kosztowało S$38&#8230; za to drink był gratis! Stanęliśmy w kolejce, a gdy przyszła nasza kolej stało się dokładnie to, co przewidzieliśmy. Odpadliśmy za dress code. Wzięliśmy taksówkę do hotelu, w którym padliśmy jak muchy w kilka sekund.</p>
<h2>Sentosa</h2>
<p>Na śniadanie rano trafiliśmy do restauracji&#8230; nie pamiętam co jadłam, ale najpewniej noodle. W ogóle możemy założyć, że każdy posiłek podczas tego wyjazdu to makaron z jakimś dziwnym sosem. Koniecznie tak pikantnym, że nic poza palącym przełykiem nie pozostaje w pamięci. I albo wciskali nam to mimo, że chcieliśmy not-spicy, albo po prostu &#8222;spicy&#8221; w ich rozumieniu to zupełnie inna liga. Woleliśmy nie sprawdzać.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1050095.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1712]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1712__500x375_P1050095.JPG" alt="P1050095" title="P1050095" />
</a>

<p>Gdy kończyliśmy strawę zerwał się tak silny wiatr, że plastikowe stoliki food courtu, w którym jedliśmy zaczęły nam odjeżdżać. Zgarnęliśmy swoje rzeczy i popędziliśmy czym prędzej na autobus. Wiedzieliśmy, że zaraz lunie i woleliśmy zdążyć przed deszczem. Prawie się udało. Autobusem dojechaliśmy do portu (<em>Harbour Front</em>) skąd kawałek dalej była kolejka linowa na Sentosę. Gdy nią jechaliśmy lało i wiało, więc nie byliśmy pewni, czy w ogóle uda nam się dobrze bawić na miejscu.<br />
Sentosa to taki &#8222;disneyland&#8221; Singapuru. To wyspa relaksu, zabawy, rodzinnych wypadów. Jest tam nawet plaża, które w Singapurze raczej nie ma, bo linia brzegowa jest ściśle przemyślana i zabudowana.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1050117.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1719]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1719__500x375_P1050117.JPG" alt="P1050117" title="P1050117" />
</a>

<p>Park rozrywki na Sentosie posiada kilka linii busików, dzięki którym można się przemieszczać po wyspie, by dotrzeć do atrakcji, które Cię interesują. My zaczęliśmy od Podwodnego Świata i pokazu delfinów. Tam pierwszy raz w życiu widziałam różowego delfina (podobno bardzo rzadki).</p>
<p>Później poszliśmy oglądać część akwariową. Nieziemskie stworzenia z całego świata: od rekinów, do których można było wsadzić rękę (ale nie polecali tego :) ), płaszczek, które można było nakarmić, koników i lwów morskich i meduz, ogromnych ryb Arapaima i maleńkich ślimaków skrzydłonogich, którym można było się przyjrzeć przez akwariową lupę. Będąc tam, naprawdę można sobie zdać sprawę z tego jak różnorodny jest wodny świat.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1050177.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1724]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1724__500x375_P1050177.JPG" alt="P1050177" title="P1050177" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC01088.JPG" title="Sentosa, Under Water World" rel="lightbox[singlepic1594]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1594__500x375_DSC01088.JPG" alt="DSC01088" title="DSC01088" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC01111.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1608]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1608__500x375_DSC01111.JPG" alt="DSC01111" title="DSC01111" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC01121.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1612]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1612__500x375_DSC01121.JPG" alt="DSC01121" title="DSC01121" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC01130.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1615]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1615__500x375_DSC01130.JPG" alt="DSC01130" title="DSC01130" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC01155.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1623]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1623__500x375_DSC01155.JPG" alt="DSC01155" title="DSC01155" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC01226.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1627]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1627__500x375_DSC01226.JPG" alt="DSC01226" title="DSC01226" />
</a>

<p>Później jeszcze pokręciliśmy się po plaży i pojechaliśmy pojeździć na Segwayach. Były w ramach pakietu gruponowego. &#8222;Tor&#8221; jazdy raczej był bez szału. Można było dwa razy przejechać dość wąską trasę. Wcześniej szybkie wprowadzenie i nauka jazdy. Jeszcze wcześniej &#8211; kaski i ochraniacze. Cały kosz wymieszanych nałokietników i nakolanników w różnych rozmiarach, kaski od S do XL. Cholerni mali Azjaci&#8230; Tata wcisnął na siebie kask i poczuł ucisk i pulsowanie czaszki. Za ciasny. Przejrzeliśmy wszystkie &#8222;XL&#8221; i wróciliśmy do obsługi z tym problemem. Zapewnili, że kask na pewno się znajdzie. 5 minut później przebieraliśmy kaski z gościem z obsługi, który nawet zasugerował wyjęcie &#8222;gąbek&#8221; ze środka, ale to spowodowało tylko, że kask był jeszcze bardziej bolesny. Bez kasku nie da rady, bo oni mają regulaminy. Poszliśmy się wykłócać. ;)</p>
<p>Gdy doszliśmy do momentu, w którym uznaliśmy, że chcemy zwrot biletów okazało się, że biletów nie możemy zwrócić tutaj, bo kupowaliśmy je w zewnętrznej firmie. I nie szkodzi, że jutro jest niedziela i nie odzyskamy naszej kasy, a w poniedziałek jesteśmy już gdzieś indziej. Oni nic nie mogą pomóc. Długo rozważaliśmy co z tym fantem zrobić, ale w końcu tata założył tego orzeszka na czubek głowy, wyszukaliśmy nakolanniki na ręce i wszystko prowizorycznie przygotowaliśmy do jazdy. Straciliśmy na tym ok 40 minut. Paweł bardzo się denerwował, bo ze swoimi ochraniaczami uporał się szybko, więc i ja i tata prosiliśmy go o pomoc w zapięciu ochraniaczy na łokcie. A to rzep zły, a to gumka, a to za ciasny, a to nie taki&#8230; zapinaliśmy i odpinaliśmy chyba z milion razy. W końcu się zdenerwował &#8222;kurde, jak z dziećmi, nie umiecie sobie sami założyć?&#8221; po czym pokazywał nam w jaki sposób powinniśmy poradzić sobie sami&#8230; Chwilę później, w kolejce, Hindus przed nami również gimnastykował się z zakładaniem&#8230;. jego dziewczyna/żona/narzeczona gdzieś odeszła na chwilę i ewidentnie szukał jej wzrokiem, żeby pomogła mu zapiąć. Tata gestem wskazał &#8222;daj, ja ci pomogę&#8221; i zapiął nałokietnik. Facet grzecznie podziękował i odwrócił się. Wtedy też do kolejki dołączył Paweł i ciągnął temat samodzielności. W tym momencie Hindus znów się obrócił w naszą stronę i poprosił Pawła o zapięcie drugiego nałokietnika. Paweł był tym trochę &#8230; zbity z tropu, a my z tatą buchnęliśmy momentalnie śmiechem aż do łez. Później ten sam Hindus na treningowej przejażdżce rozpędził się i wjechał w żywopłot&#8230; kilkukrotnie. To była taka Hinduska wersja Jasia Fasoli.</p>
<p>Później poszliśmy obejrzeć maszynę do latania iFly &#8211; to taki tunel powietrzny. Z dołu leci tak silne powietrze, że przy odpowiedniej pozycji ciała można się unieść bardzo wysoko. Wymaga to oczywiście treningu. Tata rozważał próbę, ale było kilka zastrzeżeń co do stanu pleców, ramion, rąk, nóg itp., których wszelkie urazy w przeszłości były niewskazane&#8230; i na dłuższą metę uznaliśmy, że gdyby się coś stało, to cały miesięczny wyjazd &#8222;z głowy&#8221; i nie ma sensu ryzykować. Poszliśmy na obiad i zrobił się wieczór. Wróciliśmy kolejką linową do miasta.</p>
<h2>Dach Mariny po raz drugi</h2>
<p>Nie odpuszczaliśmy Mariny, choć Paweł przewidywał, że to będą stracone pieniądze. Pojechaliśmy do hotelu się przebrać w coś, co bardziej odpowiada ich dress code&#8217;owi i do podziwiania widoków na Singapur dzieliło nas już tylko 55 pięter i 38 dolców od łebka. Gdy już się tam dostaliśmy okazało się, że jest głośno i tak tłoczno, że nie ma szans na dobre zdjęcia i oglądanie panoramy miasta. Część tarasu oddzielona linkami &#8211; to jakaś prywatna impreza. Poszliśmy po nasze najdroższe w życiu drinki. 95 zł&#8230; poprosiłam Mohito, ale okazało się, że Mohito nie mieści się w cenie darmowego drinka. Razem z nami było jeszcze starsze małżeństwo, które też ewidentnie wjechało po to, by zobaczyć te widoki a poza tym cała śmietanka Singapuru. Widać było, że dobrze jest bywać w tym miejscu. To sprawiło, że czuliśmy się tam jeszcze bardziej nieswojo.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC01314.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1640]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1640__500x375_DSC01314.JPG" alt="DSC01314" title="DSC01314" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC01317.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1641]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1641__500x375_DSC01317.JPG" alt="DSC01317" title="DSC01317" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/DSC01319.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1643]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1643__500x375_DSC01319.JPG" alt="DSC01319" title="DSC01319" />
</a>

<p>Po kilkunastu minutach impreza zamknięta się zrobiła otwarta i mogliśmy już nacieszyć się widokami. To prawda, jest drogo i warto się zastanowić, czy warto. Ja jednak wyznaję zasadę, że lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż, że się tego nie spróbowało. Po powrocie do hotelu znowu padliśmy jak muchy.</p>
<h2>Johor Bahru</h2>
<p>Następnego dnia, po krzepiącym, hinduskim śniadanku wymeldowaliśmy się z hotelu i ruszyliśmy autobusem do Johor Bahru. Johor Bahru to miasto Malezyjskie graniczące z Singapurem i jedyny sposób na przejście granicy &#8222;lądem&#8221;. Autobus chyba za dolara dowiózł nas do granicy Singapuru i Pan kierowca wyjaśnił nam, że wysiadamy. Na nogach przeszliśmy przez bramki graniczne. Później, na tym samym bilecie mieliśmy wsiąść w obojętnie jaki autobus, który przewiózł nas przez długi most. Znowu wysiadka i znów przejście graniczne. Nie obyło się oczywiście bez wypełniania formularzy. Dostaliśmy wizę na lądową/zachodnią część Malezji i Sabah.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/P1050405.JPG" title="" rel="lightbox[singlepic1753]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1753__500x375_P1050405.JPG" alt="P1050405" title="P1050405" />
</a>

<p>Różnica między Johor Bahru i Singapurem jest ogromna. Przede wszystkim w Johor nie ma już tego napięcia, że samym przebywaniem w tym miejscu pewnie łamię z 1000 przepisów. Oprócz tego jest brudniej, ale ludzie wydają się bardziej wyluzowani. No i jest zdecydowanie taniej. Zapytaliśmy w informacji jak dotrzeć do lotniska. Mieliśmy trochę sprzeczne dane i zaczęliśmy się sprzeczać między sobą co zrobić. Kiedy autobus wysadził nas na jakimś dworcu autobusowym, a z żadnej strony nie było widać lotniska, zrobiło się jeszcze bardziej &#8222;gorąco&#8221;. Zagadał do nas jakiś cwaniak taksówkarz próbując nas ostro naciągnąć na kasę. Straszył nas, że nie ma autobusów na lotnisko i że zawiezie nas za dobrą cenę. Pewnie wiele osób przylatujących do Singapuru, które w Malezji pierwszy raz są w Johor nabiera się na tę sztuczkę, bo ceny są porównywalne do Singapurskich. My jednak znaliśmy stawki z KL. Dostaliśmy się do miejsca, w którym można było kupić bardzo tanio bilety autobusowe na Lotnisko. Trochę się tam jednak jechało (ok 1h?)&#8230;. Za chwilę lecimy na Borneo &#8211; główną część wycieczki.</p>

<div class="ngg-albumoverview">	
	<!-- List of galleries -->
	
	<div class="ngg-album">
		<div class="ngg-albumtitle"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-singapur">Azja 2012: Singapur</a></div>
			<div class="ngg-albumcontent">
				<div class="ngg-thumbnail">
					<a href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/azja-2012-singapur"><img class="Thumb" alt="Azja 2012: Singapur" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/azja-2012-sngapur/thumbs/thumbs_DSC00742.JPG"/></a>
				</div>
				<div class="ngg-description">
				<p></p>
								<p><strong>265</strong> Zdjęcia</p>
							</div>
		</div>
	</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div> 	
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fmalezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-2-o-co-chodzi-z-ta-guma-do-zucia.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Malezja, Singapur, Indonezja. Część 1: Romantycznie&#8230;</title>
		<link>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie.html?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=malezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie</link>
		<comments>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Mar 2012 12:24:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>FK</dc:creator>
				<category><![CDATA[Indonezja]]></category>
		<category><![CDATA[Malezja]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[bali]]></category>
		<category><![CDATA[bali denpasar]]></category>
		<category><![CDATA[bali indonezja]]></category>
		<category><![CDATA[baruna bali]]></category>
		<category><![CDATA[centrum miasta Kuala Lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[co warto zwiedzić na bali]]></category>
		<category><![CDATA[co zobaczyć na bali]]></category>
		<category><![CDATA[co zwiedzać]]></category>
		<category><![CDATA[co zwiedzać na bali]]></category>
		<category><![CDATA[denpasar]]></category>
		<category><![CDATA[dwie wieże kuala lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[dzielnica hinduska kuala lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[dzielnica indyjska kuala lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[elephant]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie zobaczyć tarasy ryżowe]]></category>
		<category><![CDATA[gunung kawi]]></category>
		<category><![CDATA[gunung kawi bali]]></category>
		<category><![CDATA[holiday inn baruna]]></category>
		<category><![CDATA[holiday inn baruna bali]]></category>
		<category><![CDATA[holiday inn kuta]]></category>
		<category><![CDATA[hotel holiday inn bali]]></category>
		<category><![CDATA[hotel holiday inn baruna]]></category>
		<category><![CDATA[indonesia bali]]></category>
		<category><![CDATA[indonezja bali]]></category>
		<category><![CDATA[kings temple bali]]></category>
		<category><![CDATA[KL Malaysia]]></category>
		<category><![CDATA[KL malezja]]></category>
		<category><![CDATA[KL menara]]></category>
		<category><![CDATA[KLIA]]></category>
		<category><![CDATA[Kuala Lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[kuta]]></category>
		<category><![CDATA[kuta bali]]></category>
		<category><![CDATA[little india kuala lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[menara]]></category>
		<category><![CDATA[menara KL]]></category>
		<category><![CDATA[menara tower]]></category>
		<category><![CDATA[menara tower KL]]></category>
		<category><![CDATA[metro KL]]></category>
		<category><![CDATA[monorail KL]]></category>
		<category><![CDATA[myrapid]]></category>
		<category><![CDATA[myrapid KL]]></category>
		<category><![CDATA[petaling street]]></category>
		<category><![CDATA[Petronas Tower]]></category>
		<category><![CDATA[petronas tower KL]]></category>
		<category><![CDATA[petronas tower kuala lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[rapidKL]]></category>
		<category><![CDATA[rice plantation bali]]></category>
		<category><![CDATA[rice terraces]]></category>
		<category><![CDATA[skybridge]]></category>
		<category><![CDATA[skybridge klcc]]></category>
		<category><![CDATA[skybridge kuala lumpur]]></category>
		<category><![CDATA[skybridge malaysia]]></category>
		<category><![CDATA[świątynia królów bali]]></category>
		<category><![CDATA[świątynia tanah lot]]></category>
		<category><![CDATA[świątynie na bali]]></category>
		<category><![CDATA[słoń]]></category>
		<category><![CDATA[słonie]]></category>
		<category><![CDATA[słonie bali]]></category>
		<category><![CDATA[słonie na bali]]></category>
		<category><![CDATA[tanah lot]]></category>
		<category><![CDATA[tanah lot bali]]></category>
		<category><![CDATA[tarasy ryżowe]]></category>
		<category><![CDATA[tarasy ryżowe bali]]></category>
		<category><![CDATA[tarasy ryżowe indonezja]]></category>
		<category><![CDATA[Twin Tower]]></category>
		<category><![CDATA[twin tower KL]]></category>
		<category><![CDATA[ubud]]></category>
		<category><![CDATA[ubud bali]]></category>
		<category><![CDATA[underground KL]]></category>
		<category><![CDATA[walentynki na bali]]></category>
		<category><![CDATA[wyspa bali]]></category>
		<category><![CDATA[ymca hotel KL]]></category>
		<category><![CDATA[ymca kuala lumpur]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wcalyswiat.pl/?p=886</guid>
		<description><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 1: Romantycznie..."></a>Kuala Lumpur Azja przywitała nas ciepłym powietrzem wypełnionym zapachami deszczu, kadzidełek i gotowanych na ulicy potraw. Idąc ulicami Kuala Lumpur czułam się, jak na zapachowo-poznawczej wycieczce. Z każdym krokiem można było &#8222;złapać&#8221; jakiś nowy zapach. Nie wiem już sama, czy &#8230;<p class="read-more"><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie.html">Czytaj więcej &#187;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie.html" title="Malezja, Singapur, Indonezja. Część 1: Romantycznie..."></a><h2><a href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/gdzies-miedzy-chinami-a-australia-czesc-1-romantycznie.html"><img class="alignleft size-medium wp-image-1132" title="ryz3" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/uploads/2012/03/ryz3-300x300.jpg" alt="" width="257" height="257" /></a>Kuala Lumpur</h2>
<p>Azja przywitała nas ciepłym powietrzem wypełnionym zapachami deszczu, kadzidełek i gotowanych na ulicy potraw. Idąc ulicami Kuala Lumpur czułam się, jak na zapachowo-poznawczej wycieczce. Z każdym krokiem można było &#8222;złapać&#8221; jakiś nowy zapach. Nie wiem już sama, czy później moje nozdrza tak się do tego przyzwyczaiły, że znieczuliły się na te różnorodności, czy też może trafiliśmy w tamtym czasie na jakieś święto, w którym kadzidełka rozprzestrzeniały się nawet na lotniskach i dworcach.</p>
<p><span id="more-886"></span></p>
<p>Pierwszą godzinę (albo więcej) spędziliśmy na lotnisku &#8211; między innymi dopełniając formalności &#8222;imigracyjnych&#8221;. Jest tam zawsze do wypełnienia adres zamieszkania podczas wizyty &#8211; ciężko jest napisać &#8222;nie wiem&#8221;, więc zostawiliśmy puste. Później zajrzeliśmy zafascynowani do Lotniskowej Dżungli.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1030967.jpg" title="KL001 lotnisko" rel="lightbox[singlepic1253]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1253__500x375_p1030967.jpg" alt="p1030967" title="p1030967" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1030963.jpg" title="KL002 lotnisko" rel="lightbox[singlepic1252]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1252__500x375_p1030963.jpg" alt="p1030963" title="p1030963" />
</a>

<p>Z lotniska (KLIA) do Kuala Lumpur dostaliśmy się szybkim pociągiem, który za 35 ringgitów (dla uproszczenia przeliczaliśmy 1:1 &#8211; 35zł) zawiózł nas do KL Sentral. Później już wiedzieliśmy, że lepszym rozwiązaniem jest Aerobus (8 RM, co 30 min), lub Skybus należący do AirAsia (9 RM, co 15 min). Jedno jest pewne, zapadał wtedy zmierzch, a my byliśmy po ok. 20 godzinach w podróży i z perspektywą szukania noclegu w stolicy Malezji &#8211; nie chcieliśmy jeszcze utknąć w korkach, co przy autobusie było bardzo możliwe.</p>
<p>Kiedy wychodziliśmy z budynku KL Sentral, idąc za tłumem, zaczynało kropić. Wszyscy Ci ludzie się jakoś rozeszli do taksówek, a my błąkaliśmy się tam próbując stamtąd wyjść i nie bardzo widząc, jak możemy to zrobić (same ślimaki i ulice bez chodników!). Co jakiś czas zagadywał nas jakiś taksówkarz proponując podwózkę, ale z mapy wynikało, że niedaleko KL Sentral jest świetna hotelowa ulica, a nam zależało na dobrym połączeniu z lotniskiem. W końcu jeden z nich zapytał:</p>
<p>- Gdzie chcecie iść? Jak Wam mogę pomóc? &#8211; no i rozjaśniło się, że wyszliśmy owszem, na zewnątrz, ale nie na ten poziom, na który powinniśmy i że &#8222;miasto&#8221; jest piętro niżej.</p>
<p>Moje gardło usychało. Chcę pić! Mieliśmy jeszcze trochę kasy, którą wypłaciliśmy z bankomatu, więc upolowałam jakiś napój w McDonaldsie. Kasjerki miały tu na głowie czarne chusty (bez burki), co w połączeniu z czerwonymi koszulami wyglądało jakby strój superbohatera z komiksów Marvela.</p>
<p>Ruch uliczny, rzecz jasna lewostronny, na początku nas mocno spowalniał. Gdy jednak trzecie światła (dla pieszych) z kolei odmówiły nam posłuszeństwa i mimo wciskania guziczka przepuszczały kilka serii samochodów przełamaliśmy się i próbowaliśmy dostosować do pieszego <em>savoir vivre&#8217;u</em> &#8211; przebieganie między samochodami na czerwonym. Pamiętam &#8211; już później &#8211; nasz rekord z Kuala Lumpur, na bardzo dużym skrzyżowaniu po wciśnięciu guzika i odczekaniu około 5 minut (tak, PIĘCIU) coś nas zainteresowało i odeszliśmy kilkanaście metrów od skrzyżowania. Wracając mignęły nam resztki zielonego, więc ponownie wcisnęliśmy guzik. Po 3 minutach zdecydowaliśmy jednak, że spróbujemy się przebić na czerwonym. W momencie, gdy ruszaliśmy z przeciwnej strony machnął nam inny pieszy, że TERAZ. Żartowaliśmy, że pewnie wrócił się specjalnie po nas.</p>
<p>Poszliśmy w stronę hotelu YMCA, bo miał dobre opinie, ale mieliśmy w planach obejrzeć najpierw kilka innych, z niższą ceną. Hotel Mexico. Recepcja trochę jak w filmach &#8211; tanich amerykańskich motelach, gdzie kręci się lokalny półświatek.<br />
- dzień dobry, szukamy pokoju dla dwóch osób.<br />
- dam Wam klucze do dwóch to pójdziecie sobie zobaczyć.</p>
<p>Byłam zaskoczona, że nie musimy o to prosić &#8211; pomyślałam, że pewnie zazwyczaj każdy ich prosi o pokazanie pokoju, bo to taki backpackerski hotel. Było tak jakoś średnio.</p>
<p>Później zajrzeliśmy jeszcze do dwóch, ale coś nam się nie spodobało i stwierdziliśmy, że jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby szukać czegoś lepszego. Za YMCA zapłaciliśmy 118 RM bez śniadania. Hmm&#8230; Coś droga ta Azja. Nie takie były założenia! Obliczyliśmy sobie $30/dzień na osobę i wydawanie połowy tej kasy na hotel było grubą przesadą. Za to można było płacić kartą, co uratowało nam d**ę, bo nigdzie po drodze nie spotkaliśmy kantoru.</p>
<p>Zostawiliśmy bagaże i wyszliśmy na spacer. Przed nami widać było wieżę telewizyjną (421m wysokości), a wiedzieliśmy, że &#8222;gdzieś obok&#8221; są Twin Tower. Paweł skwitował, że to najwyżej 20-30 min spacerkiem ale i on i ja wiedzieliśmy, że to nieprawda. Mimo wszystko chcieliśmy trochę po błądzić, a po drodze trzeba było znaleźć wreszcie jakiś kantor. Szliśmy przed siebie, mając nasz cel na wyciągnięcie ręki i próbując w ten sposób &#8222;na oko&#8221; dojść tam, gdzie chcemy.</p>
<p>Kuala Lumpur to miasto wielopoziomowe. Przechodziliśmy ulicą, a 20 metrów nad nami przejeżdżał monorail, a pod nami przebiegała (zapewne) jakaś linia metra. Gdy tak szliśmy w oddali zobaczyliśmy kolorową ulicę z czerwonymi lampionami, na której było mnóstwo straganów i ludzi. Tam gdzie szliśmy stały głównie kwiaciarnie z wielkimi bukietami (znów zapachy :) ) i &#8230; restauracje (o ile można tak nazwać uliczną kuchnię i kilka stolików). Zaczarowani szliśmy przed siebie, podziwiając piękne, chińskie zdobienia lamp i typowy, azjatycki chaos.</p>
<p>Jak się później okazało, trafiliśmy na Petaling Street, jeden punktów &#8222;must-see&#8221; Kuala Lumpur, znajdujący się w Chinatown. Była akurat niedziela, więc nam się udało, bo w takich miejscach w Malezji właśnie w weekendy jest największe targowisko.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040003.jpg" title="KL - Petaling street smok i lampion" rel="lightbox[singlepic1261]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1261__500x375_p1040003.jpg" alt="p1040003" title="p1040003" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040008.jpg" title="KL - petaling street lampiony 2" rel="lightbox[singlepic1266]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1266__500x375_p1040008.jpg" alt="p1040008" title="p1040008" />
</a>

<p>Z każdym krokiem gwar chińskiej dzielnicy ustępował zapachowi curry. To znak, że zbliżamy się do Little India. Tu też było wiele backpackerskich hoteli. Przy jednym z nich zapachniało nam naprawdę dobrze i zobaczyłam kilka osób wcinających naan. Wiedziałam, że właśnie tutaj chcę zjeść obiad!</p>
<p>Naan to jogurtowy placek/chlebek indyjski, podawany suchy lub z różnymi dodatkami (np. masłem i czosnkiem). Jadałam taki codziennie w Indiach i szczerze tęskniłam za tym smakiem.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040015.jpg" title="KL - Indyjska kolacja2" rel="lightbox[singlepic1268]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1268__500x375_p1040015.jpg" alt="p1040015" title="p1040015" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040013.jpg" title="KL - Indyjska kolacja1" rel="lightbox[singlepic1267]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1267__500x375_p1040013.jpg" alt="p1040013" title="p1040013" />
</a>

<p>Podszedł do nas gość i pokazał nam co jest czym, które jest ostre i jak bardzo. Wiedzieliśmy, że mamy ostatki gotówki, więc podliczyliśmy, że wyjdzie akurat na dwa dania + 2 napoje. Oczywiście nie uwzględniliśmy tego, że <em>not spicy</em> jest nadal pikantne, ale jakoś daliśmy radę. Nieco zregenerowani poszliśmy dalej.</p>
<p>Tutaj szczególnie często napotykaliśmy na śpiących na chodnikach bezdomnych. Spali tak po prostu, nawet bez kartonu pod głową, gdzie popadnie. Zaczęłam odczuwać zmęczenie, ale nasz stan kasowy nie pozwoliłby nam na powrót do domu inaczej, niż na nogach i nadal wierzyliśmy, że gdzieś tu mogą być otwarte kantory. Co więcej, zostawiliśmy kartę do wypłat w hotelu, więc mogliśmy jedynie wypłacić z dużą prowizją.</p>
<p>Szliśmy więc dalej w stronę wież (widzieliśmy już też szczyty petronas towers) &#8211; tam było centrum. Trafiliśmy na kolejną ulicę, która zrobiła na nas super wrażenie. Tłumy ludzi, jak zwykle budki z jedzeniem, a co kilkanaście metrów błyszczący neon &#8222;food massage&#8221;, a ich pobliżu pełno (najczęściej) pań (także transseksualistów) z ulotkami tychże, które nas zachęcały do skorzystania z masażu. Zastanawialiśmy się, czy to na pewno food massage, bo niektóre z nich wyglądały zupełnie inaczej&#8230;</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040026.jpg" title="KL - lampiony foot massage street" rel="lightbox[singlepic1269]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1269__500x375_p1040026.jpg" alt="p1040026" title="p1040026" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040029.jpg" title="KL - foot massage" rel="lightbox[singlepic1270]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1270__500x375_p1040029.jpg" alt="p1040029" title="p1040029" />
</a>

<p>Zmęczeni zaczęliśmy pytać o te kantory, ale gdzie by nam nie powiedzieli, tam kantory były zamknięte. W końcu jeden gość zasugerował, że może w hotelach cztero- i pięciogwiazdkowych &#8211; obeszliśmy 3, nie mieli. Robiło się już późno i oboje mieliśmy już dość spaceru. W końcu na którejś recepcji facet wytłumaczył nam dokładnie, gdzie są kantory całodobowe. Były 50 metrów dalej &#8211; jeden przy drugim, wszystkie otwarte. Wymieniliśmy kasę i poszliśmy się czegoś napić znów do McDonalds bo mają tam Wi-Fi. Ciężko nam było jeszcze dostosować się do tego ciężkiego, wilgotnego powietrza, więc pobyt w klimatyzowanym pomieszczeniu baaaaardzo nam pasował. Gdy wyszliśmy doszliśmy do całkiem fajnego miejsca, z którego widać było wieżę Menara, gdy się jednak odwróciliśmy w stronę Petronas Towers, obie były już zgaszone. Nosz kur&#8230;nik! Spojrzeliśmy na zegarek. Była 01:30. Zawiedzeni tym faktem wróciliśmy taksówką do hotelu i poszliśmy spać &#8211; można powiedzieć, że ekspresowo przystosowaliśmy się do zmiany strefy czasowej.</p>
<p>Taksówki są tanie, ale czasem nie chcą jeździć na licznik, tylko na umówioną kwotę &#8211; wtedy lepiej&#8230; wziąć inną taksówkę. Za ok 5 km zapłaciliśmy 10RM, w nocnej taryfie. Nie jest źle, po drodze Paweł i taksówkarz ucięli sobie krótką pogawędkę o tym dlaczego światła zgasły. Nasze ogólne wrażenia z pierwszego dnia są takie, że angielski to nie problem, właściwie każdy tutaj mówi ciut lepiej lub gorzej po angielsku. Najgorzej to chyba ten taksówkarz, z którym jechaliśmy.</p>
<p>Najpierw zapowiadało się, że rano mamy pobudkę o 7, bo gdzieś Paweł przeczytał, że żeby zdążyć na skybridge (most między dwiema wieżami Petronas Tower), trzeba być tam przed 9. Na szczęście jakoś nie mieliśmy siły się zwlec wcześniej, bo jak pytaliśmy w recepcji rano o najwygodniejszy dojazd to okazało się, że w poniedziałki wejście tam jest i tak zamknięte. I tak pojechaliśmy &#8211; zobaczyć je z zewnątrz.</p>
<p>Zostawiliśmy plecaki w recepcji i poszliśmy na KL sentral zobaczyć o której mamy autobusy na lotnisko. Mieliśmy czas do ok 14:00, żeby zobaczyć Kuala Lumpur&#8230; Było bardzo wiele rzeczy na liście, które chcieliśmy zobaczyć w tych okolicach &#8211; poza petronas towers, chińską świątynią i wcześniej wspomnianą Jalan Petaling, Batu Caves i rzeka świetlików na obrzeżach KL wydawały się być godne zobaczenia. Świetliki odpadły, bo to atrakcja wieczorna, na Batu Caves nie mieliśmy czasu.</p>
<p>Poszliśmy na stację monoraila (kolei jednotorowej), bo podobno ładnie się buja na zakrętach. Polecana do Petronas droga, z przesiadką gdzieś-tam. Bilety tylko w automacie, a język ciągle nam się przestawiał z angielskiego na malajski. W końcu się udało i w nagrodę dostaliśmy dwa plastikowe żetony. :)</p>
<p>Zasada jest taka &#8211; przybliżasz żeton do bramki, chowasz do kieszeni, przechodzisz. Żeby wyjść, żeton oddajesz. Dla mnie spoko, tylko cały czas bałam się, że go zgubię. Stoimy na stacji i rozkminiamy jak ten pociąg dalej jedzie &#8211; otóż nie jedzie, bo to jego ostatnia stacja. <span style="color: #888888;">(jeśli szukacie informacji dot. komunikacji miejskiej w KL, obsługuje ją <a href="http://www.myrapid.com.my/rail/routes" target="_blank"><span style="color: #888888;">MyRapid</span></a>).</span></p>
<p>Przyjechał. Wsiadamy. W środku całkiem sporo osób, siedzenia na środku jakoś tak dziwnie&#8230; My jednak wolimy stać przy oknie i rozkoszować się widokami z góry. Ta kolejka jechała plus-minus 20 metrów nad miastem. Jadąc pomyślałam, że mi się tu podoba i mogłabym sobie tu pomieszkać. Jechała zresztą z nami jakaś ewidentnie-Europejka i nie wyglądała na zagubioną turystkę. Ciekawe co tu robi?</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040071.jpg" title="KL - widok monorail8" rel="lightbox[singlepic1284]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1284__500x375_p1040071.jpg" alt="p1040071" title="p1040071" />
</a>

<p>Na czwartej stacji okazało się, że to właśnie do tego miejsca udało nam się wczoraj dojść. Zajęło nam to wtedy, z przerwą na obiad, ponad 3 godziny, a to było tak bliziutko!<br />
- a co to jest za stacja? &#8211; Zapytał Paweł, trochę retorycznie. Chcieliśmy wiedzieć na przyszłość.<br />
- Raja Chulan &#8211; odpowiedziała Europejka.<br />
- Dziękuję! &#8211; zareagował Paweł.<br />
- Proszę! &#8211; uśmiechnęła się i wyszła.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040051.jpg" title="KL - dziewczyny w monorailu" rel="lightbox[singlepic1276]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1276__500x375_p1040051.jpg" alt="p1040051" title="p1040051" />
</a>

<p>Na następnej stacji był nasz punkt przesiadkowy na czerwoną linię. Okazało się, że to już nie monorail tylko zwykłe metro a przesiadka to kilkuminutowy spacerek. Dobrze, że nie byliśmy sami, to podążyliśmy za grupką ludzi i się udało bez zbędnego szukania. Czerwoną linią dojechaliśmy do KLCC (Kuala Lumpur City Center). Ogromne, nowoczesne budynki centrum handlowego i hoteli wyglądały zupełnie inaczej, niż wczorajsze indyjskie i chińskie dzielnice. Ale trudno mi powiedzieć z całą pewnością co podobało mi się bardziej. Słońce prażyło niemiłosiernie i nasz organizm chyba jeszcze do tego nie przywykł (opuszczaliśmy Polskę przy -15°C), a tu było jakieś +30-35°C. Wyciągnęliśmy nakrycia głowy i skupiliśmy się na pstrykaniu wież z różnych perspektyw. Kiedy przeszliśmy na drugą stronę ulicy, bliżej centrum handlowego, były tam fontanny i mini-park z drzewkami i trawką. Pośród nich Photo Spot 1. To już jest przesada &#8211; podpowiadają turystom gdzie zrobić zdjęcie. Na pohybel schematom! Zrobiliśmy chyba z tysiąc zdjęć w różnej zakrzywionej perspektywie. Przy okazji &#8211; nigdzie indziej nie widzieliśmy żadnego innego Photo Spot&#8230; Poniżej jedno z &#8222;prostszych&#8221; zdjęć bliźniaczych wież.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00107.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1429]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1429__500x375_dsc00107.jpg" alt="dsc00107" title="dsc00107" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040101.jpg" title="KL - Petronas Photo Shot 1" rel="lightbox[singlepic1301]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1301__500x375_p1040101.jpg" alt="p1040101" title="p1040101" />
</a>

<p>Gdy się zorientowaliśmy jak jest późno&#8230; było już bardzo późno. Tak bardzo, że nie zdążyliśmy zjeść śniadania i postanowiliśmy pojechać taksówką &#8211; w końcu są tanie! Wsiadamy:<br />
- gdzie chcecie jechać?<br />
- KL Sentral, hotel YMCA<br />
- to będzie 30 ringitów.<br />
- Ile? Wczoraj jechaliśmy tam za 9!<br />
- u mnie jest za 30 ringitów.<br />
- jak to, nie używasz taksometru?<br />
- nie, nie&#8230; to inna firma, my jeździmy bez taksometru&#8230;</p>
<p>Podczas całego pobytu w Malezji nasłuchaliśmy się miriadów tego typu wymówek i kłamstw.<br />
Skończyło się na tym, że idąc w stronę hotelu i łapiąc po drodze co popadnie w końcu oddaliliśmy się od centrum na tyle, że udało nam się złapać &#8222;normalną&#8221; taksometrową taksówkę. Zapłaciliśmy chyba 11RM.<br />
Wpadliśmy po plecaki i na wariata polecieliśmy na KL Sentral. Kurde, obyśmy zdążyli, bo nasze rajskie wakacje odejdą w zapomnienie. Następny bus jest za pół godziny, a w Air Asia trzeba być godzinę wcześniej (w zależności od lotniska/destynacji), żeby nadać bagaż rejsowy.</p>
<p>Udało się! W ostatniej chwili! Autobus miał jechać 40 minut. Jechał godzinę, bo korki. Cały czas wszystko na ostatnią chwilę. Na szczęście udało nam się zdążyć. Bagaż rejsowy (wszędzie w Malezji) też prześwietlają, więc można tylko się cieszyć, że aparaty z kliszą wyszły już właściwie z użycia. Oddaliśmy bagaż i poszliśmy na śniadanie &#8211; znów do maka &#8211; niech żyje lokalne jedzenie :)</p>
<p>Zanim nas zaczęli wpuszczać na pokład trochę czasu minęło. Do salomotu szliśmy po płycie lotniska, w wyznaczonych miejscach biegła ścieżka zabudowana daszkiem (w razie deszczu czy słońca?). To był nasz pierwszy lot Air Asią. Miejsca dają numerowane, &#8222;po kolei&#8221;. Załoga ma na sobie czerwone (panie) lub czarne (panowie) uniformy. Całkiem ładnie się to prezentuje. Lecieliśmy na Bali, a ja czułam niedosyt. Wiedziałam już, że musimy jeszcze kiedyś tam wrócić.</p>
<h2>Bali</h2>
<p>Kilka tygodni przed wylotem rozmawiałam ze znajomymi, którzy mieli już tę część świata &#8222;za sobą&#8221; i nie nastroili mnie zbyt dobrze do tej wyspy. Syf, brud, smród i nuda. Ogólnie &#8211; nie warto.</p>
<p>Dolecieliśmy po 19:00. Od progu lotniska zaczęto nas serdecznie witać i zaczęłam odczuwać tę presję kurortu turystycznego. Jeden gość (w mundurze lotniskowym) ocenił nas wzrokiem i zagaduje do mnie:</p>
<p>- blah blah blah express line?<br />
- słucham?<br />
- tutaj jest odprawa imigracyjna, w kolejce trzeba czekać przynajmniej 40 minut. Chcielibyście odprawić się ekspresowo?<br />
- Taaak&#8230; czemu nie. &#8211; Odpowiedziałam niepewnie, bo w samolocie zabrakło formularzy i musiałam to jeszcze powypełniać, a to trochę zajmuje.<br />
- To będzie kosztować 90 000 rupii (trochę ponad 30zł).<br />
- yyyyyy&#8230; a ile normalnie? &#8211; zapytał Paweł zaskoczony<br />
- Nic, ale kolejki są bardzo, bardzo długie&#8230; lepiej zapłacić.<br />
- Nie, dziękujemy.<br />
Od momentu wypełnienia formularza czekaliśmy jeszcze 5 minut. Czyli razem 10-15 :) Później widzieliśmy tego gościa na jednym ze stanowisk przyjmujących te formularze. Ciekawe, czy ktoś się dał nabrać. Jakie to było miłe przywitanie!<br />
Gdy tylko doszliśmy do ostatniego skrętu w lotniskowym korytarzu usłyszałam: &#8222;Hey, miss!&#8221; i odruchowo zaczęłam się rozglądać, bo obok nas nikogo innego nie było. To były, niestety, kantory. Jeden przy drugim, 10, może więcej kantorów. W każdym z nich przez niewielkie okienko wychylali się do nas ludzie, a inni ochoczo machali.<br />
- tu! tu! Wymiana dolarów! &#8211; zawołał jeden.<br />
- Hallo! Ja wymienię! &#8211; rozległo się z drugiej strony<br />
- Wszędzie jest taki sam kurs! &#8211; krzyknął w końcu trzeci i pomachał kartką z aktualnymi kursami. Porównaliśmy to. Faktycznie wszędzie taki sam kurs. Co za bzdura! Po co robić tutaj takie zamieszanie z tyloma kantorami? Czuliśmy się, jakbyśmy przechodzili przez dzielnicę największej biedoty, gdzie każdy prosi nas o pieniądze na bułkę. Odechciało nam się wymieniać w ogóle, ale po krótkiej wymianie zdań uznaliśmy, że coś musimy mieć, bo jest już późno i będzie ten sam problem, co w KL.<br />
Mieliśmy ochotę podejść do tych kilku nielicznych okienek, w których siedzieli znudzeni pracownicy i ignorowali naszą obecność.<br />
- proszęproszęproszę! Wybierz mnieee! &#8211; powiedziała jakaś uśmiechnięta dziewczyna wciskając się w szczelinę szyby okienka. Bezwiednie skierowaliśmy się do niej, bo zrobiła to zawodowo &#8211; jak mała dziewczynka.<br />
- Thank you! &#8211; powiedziała, a jej twarz zmieniła się w mgnieniu oka ze wzbudzającego litość na niepohamowaną satysfakcję.<br />
Wymieniliśmy mało, bo całe te kantory wzbudzały w nas dość mieszane uczucia. I słusznie, bo to był kiepski kurs.</p>
<p>Gdy tylko wyszliśmy z lotniska zaczęła się powtórka z rozrywki. Tym razem taksówkarze, choć mniej nachalnie, to oferowali taksówkę i pytali dokąd chcemy jechać. Nasz hotel był jakieś 1,5 km od lotniska, ale nie wiedzieliśmy dokładnie w którą stronę no i byliśmy padnięci, głodni i z ciężkimi plecakami.<br />
- Ile do hotelu Baruna Bali?<br />
- 150 000 rupii (53zł!!).<br />
Spytaliśmy ile to jest w dolarach i choć byliśmy świeżo po wymianie i znaliśmy kurs (ok $16) usłyszeliśmy:<br />
- terti, terti &#8211; (thirty?)<br />
- a to nie.<br />
- to ile chcecie dać?<br />
- chcemy pojechać na licznik&#8230;<br />
- na licznik? Tu się nie jeździ na licznik. 100 000!<br />
Jakiś inny słysząc rozwój wydarzeń zaoferował nam tę przejażdżkę za 75 tys. Po szybkich uzgodnieniach uznaliśmy, że 50 000 powinno być ok.<br />
- możemy dać 50 000.<br />
- OK! &#8211; powiedział i w podskokach zaprowadził nas do swojego samochodu &#8211; wiedzieliśmy już, że okropnie przepłacamy, ale nie było wyboru. Później w hotelu dowiedzieliśmy się, że taksówka na lotnisko powinna kosztować maksymalnie $5.</p>
<p>Gdy dojechaliśmy do hotelowego szlabanu zatrzymał nas ochroniarz i otworzył drzwi.<br />
- Security procedures! &#8211; pomachał nam zapaloną latarką po butach i zamknął drzwi.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040152.jpg" title="Bali - recepcja" rel="lightbox[singlepic1309]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1309__500x375_p1040152.jpg" alt="p1040152" title="p1040152" />
</a>

<p>Recepcja wyglądała super, a my nie mogliśmy się doczekać obejrzenia apartamentu. W pierwszym planie zupełnie nie dopuszczaliśmy wyjazdu do Indonezji, ale trafiła nam się niewątpliwa okazja. Hotel kosztował nas $10 za pokój za dzień ze śniadaniem. Mieliśmy do dyspozycji pięciogwiazdkowy luksus, basen i 56 metrowy apartament. I to wszystko w okolicach Walentynek. Kto by nie pojechał?<br />
My i tak byliśmy w miarę przygotowani, bo w czasie, kiedy ktoś znalazł tę pomyłkę na booking.com mieliśmy już kupiony lot Londyn Kuala Lumpur, ale byli też tacy którzy pisali &#8222;Udało się! Mamy zarezerwowane 3 tygodnie &#8230;. to teraz jeszcze loty&#8221;.</p>
<p>Dużo czasu spędziliśmy na recepcji. Były problemy z kartą i takie tam. Dzwoniliśmy do Polski i okazało się, że ci ludzie nie umieją obsługiwać kart czipowych. Byliśmy bardzo głodni, więc się ogarnęliśmy i wyszliśmy w poszukiwaniu czegoś dobrego. Chcieliśmy, podobnie jak dzień wcześniej pójść gdzieś przed siebie i znaleźć coś dobrego. 2 minuty później się potknęłam na jakiejś dziurze i wywaliłam. Szczerze? Cieszę się, że wywaliłam się od razu, bo później uważnie patrzyłam pod nogi i nie złamałam sobie nic na jakiejś mega ogromnej dziurze. A było ich mnóstwo. Ulice się remontowały, chodniki były albo nie były &#8211; czasem coś wystawało, czasem była jakaś mega dziura. O raany. Tu jest rzeczywiście straszny syf! Ja chcę wracać do KL! Szliśmy już kawałek i restauracji jak nie było, tak nie było. Postanowiliśmy zmienić kierunek na nabrzeże &#8211; przy plaży zawsze są restauracje! W pewnym momencie uświadomiliśmy sobie, że mimo, że wiemy gdzie jest plaża nie mamy pojęcia jak się do niej przedostać. Przeszkodę stanowiły ogromne hotelowe posiadłości. Gdy zobaczyliśmy jakiś znak postanowiliśmy się go trzymać kurczowo. Droga nie wyglądała na turystyczny deptak, no ale trudno. Musieliśmy tylko uważać na skutery, bo na zakrętach potrafiły przejechać czasem bardzo blisko nas.</p>
<p>W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że chyba weszliśmy na teren jakiegoś hotelu. W końcu zagadał do nas ochroniarz:<br />
- mogę w czymś pomóc?<br />
- chcemy iść na plażę, gdzie to?<br />
- jesteście gośćmi hotelu?<br />
- no właśnie nie, trochę zabłądziliśmy<br />
- aha&#8230; to tam.<br />
- tam? ale tam jest napis &#8222;nieupoważnionym wstęp wzbroniony&#8221;&#8230;<br />
- chodźcie, ja Was zaprowadzę.</p>
<p>Szliśmy z 10 minut pośród hotelowych budynków, było coraz ciszej i nic nie wskazywało na to, że mielibyśmy tam dotrzeć do jakiejś restauracji.<br />
- Są tam jakieś restauracje?<br />
- tak, oczywiście. Tu w prawo.<br />
Szliśmy tak dość daleko i w końcu zauważyliśmy jakieś światełka. To chyba tam. Im bliżej byliśmy, tym bardziej mieliśmy wrażenie, że ten styl wydaje nam się znajomy.<br />
- a to nie jest nasz hotel?<br />
Oczywiście, że to był nasz hotel. Zdradziła go duża grupka POLAKÓW siedzących przy stoliku (bo pomyłkę znalazł jakiś Polak).</p>
<p>- Przepraszam, można tu coś zjeść?<br />
- O tej porze już nie&#8230; A jesteście gośćmi hotelu?<br />
- To zależy&#8230; co to za hotel?<br />
- Baruna Bali.<br />
- to tak :)<br />
- to możecie sobie zamówić room service. &#8211; poddał myśl, gdy już przestał się z nas śmiać.<br />
- aha&#8230; a tak gdzieś w restauracji?<br />
Dwóch barmanów zaczęło konsultować tę ważną dla nas kwestię. Polecili nam restaurację &#8222;z dobrym jedzeniem, bo tam pracuje mój brat&#8221;, ale głównie seafood i Hard Rock Cafe. A to daleko?<br />
- niedaleko! 15 min na nogach.<br />
Później nam zamówili taksówkę i pojechaliśmy daleko daleko, z 15 minut samochodem :) Zdecydowanie dalej, niż Lotnisko. Na taksometrze było niecałe 12 000 rupii. Gdy podałam 15 000 pan się zmieszał:<br />
- bardzo mi przykro, ale najniższa cena to 25 000 rupii.<br />
- jak to?<br />
- przy zamawianie taksówki z hotelu.</p>
<p>Wrr, czyli jakbyśmy wyszli przed hotel i zatrzymali pierwszą lepszą taksówkę (co nie byłoby trudne, bo trąbiły na nas jak oszalałe) to zapłacilibyśmy 2 razy mniej? I tak, wiem, że to różnica 4 złotych, ale nie o to chodzi!</p>
<p>Im bardziej świat się robi międzynarodowy i dotknięty cywilizacją tym mniej (a może bardziej?) ludzki się staje. Nie wyobrażam sobie naciągnąć kogoś na 200-300% ceny (przypadek z lotniska) tylko dlatego, że on tego nie wie i uzna to za małą kwotę. Ale to nie jest odosobniony przypadek i działa w dwie strony. Wyobrażam sobie też analogiczne praktyki na turystach w Polsce (jeśli nie teraz, to na pewno kilka lat temu, kiedy te różnice były znaczące). Tak czy siak, gdy dopada mnie taka nostalgiczna myśl jest mi smutno, że nie żyłam kilka lat wcześniej, gdzie więcej było dziewiczych terenów, nieskalanych globalizacją miasteczek i wiosek, i boję się tego, jaki świat zastaną moje dzieci i wnuki &#8230; i chcę zwiedzić jak najwięcej tu i teraz, póki jeszcze jest gdzieś coś innego i pięknego. Całkiem dobrze jest to opisane przez <a href="http://www.loswiaheros.pl/birma-myanmar/544-nie-dla-rozdawania-dzieciom-pieniedz-cukierkow" target="_blank">Alicję z loswiaheros.pl</a> &#8211; nic dodać, nic ująć.</p>
<p>Wracając jednak do tematu przewodniego &#8211; w HRC był jakiś koncert, ale kuchnia już była zamknięta. Trafiliśmy do jakiegoś centrum, więc poszliśmy na nogach do pierwszej restauracji, która nam się spodobała. W powrotnej drodze zapłaciliśmy jeszcze więcej (tym razem na taksometr). Niby dlatego, że ulica jednokierunkowa, ale jak sprawdziliśmy później na google maps &#8211; wyjechaliśmy do następnego miasta i zrobiliśmy ładną nocną rundkę bo Bali!</p>
<p>Następnego dnia po pysznym śniadanku rozpoczęliśmy tak zwany dzień właściwy &#8211; basen, wylegiwanie, basen, opalanie, basen, opalanie, krem z filtrem, basen, wylegiwanie w cieniu, basen, basen, drink, basen &#8230; Mimo, że Paweł leżał w cieniu, a ja prawie cały czas leżałam w cieniu słońce nieźle nas przyjarało. Szczególnie Pawła.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00159.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1449]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1449__500x375_dsc00159.jpg" alt="dsc00159" title="dsc00159" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040198.jpg" title="Bali - Hotel" rel="lightbox[singlepic1325]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1325__500x375_p1040198.jpg" alt="p1040198" title="p1040198" />
</a>

<p>Nie mieliśmy wyjścia. Moje dwa dni słodkiego nicnierobienia i relaksu musieliśmy zastąpić zwiedzaniem. Dobrze, że maniakalnie nabrałam mapki Bali z ofertami wycieczek, gdy staliśmy w tej okrutnie długiej kolejce na lotnisku. Wieczorem po kolacji w hotelu rozeznaliśmy się w ofertach i poszliśmy spać (wcześnie spać).</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00142.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1447]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1447__500x375_dsc00142.jpg" alt="dsc00142" title="dsc00142" />
</a>

<p>Rano podzwoniliśmy i zorientowaliśmy się w sprawie wycieczki. Najlepszą opcją dla nas okazało się być wynajęcie samochodu z kierowcą na cały dzień (w cennikach liczone za pakiet godzin &#8211; całkiem tanio) Poszliśmy na śniadanie, wzięliśmy aparaty i czekaliśmy w recepcji na kierowcę. Miał być o 11, ale były straszne korki i się spóźnił chwilę.</p>
<p>Gdy wsiedliśmy i zaczęliśmy mu wymieniać co chcemy zobaczyć zmarszczył czoło i zaczął dumać. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale się rozmyślił i westchnął w zadumie. Do tego cmoknął parę razy, podrapał się po głowie i zaczął nam wymieniać alternatywy.<br />
- ale my chcemy to&#8230;<br />
- będzie bardzo ciężko w 8 godzin, korki i to zupełnie inne kierunki.<br />
To, czego nie mieliśmy na mapie to siatka dróg na Bali. Choć niektóre z obranych przez nas punktów były bardzo blisko siebie, nie można było do nich bezpośrednio przejechać.<br />
Postanowiliśmy więc, że pojedziemy na słonie i w trakcie będziemy podejmować decyzje na co jeszcze mamy czas, w zależności od natężenia ruchu. Zgodził się na to i ruszyliśmy.</p>
<p>Dość marnie ruszyliśmy, bo faktycznie były korki. Mimo bliskich odległości do pierwszego punktu wycieczki dojechaliśmy po prawie 2 godzinach. Po drodze oczywiście robiliśmy mnóstwo zdjęć i zadawaliśmy mnóstwo pytań. W tym czasie Bali w moich oczach przerodziło się z brudnego, brzydkiego &#8222;kaczątka&#8221; w pięknego &#8222;łabędzia&#8221;. To nie Bali jest brzydkie, to Kuta i Denpasar takie są.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040400.jpg" title="Bali - słonie - statua" rel="lightbox[singlepic1352]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1352__500x375_p1040400.jpg" alt="p1040400" title="p1040400" />
</a>

<p>Im dalej byliśmy od Denpasar, tym było piękniej. Coraz mniejsze wioski, usytuowane w górach, przez które przejeżdżaliśmy i ludzie ubrani w coraz bardziej lokalne stroje (w tym &#8222;trójkątne&#8221; słomkowe kapelusze). Przy ulicy co jakiś czas mijaliśmy sklepiki i przy wielu z nich znajdował się żółty napój w butelkach bez etykietki.<br />
- co to jest? Jakiś lokalny alkohol?<br />
Kierowca zaczął się dusić od śmiechu i wreszcie powiedział:<br />
- to benzyna do skuterów.<br />
- benzyna??!?!<br />
- no tak.. Na wioskach nie ma stacji benzynowych, więc dobre i to&#8230; Oczywiście taka jest droższa.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00424.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1508]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1508__500x375_dsc00424.jpg" alt="dsc00424" title="dsc00424" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040357.jpg" title="Bali - chłop w czapce" rel="lightbox[singlepic1346]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1346__500x375_p1040357.jpg" alt="p1040357" title="p1040357" />
</a>

<p>Słonie były nauczone wielu sztuczek, które chętnie pokazywały za jakieś przysmaki. Idąc wgłąb ośrodka zauważyliśmy kilka słoni na łańcuchu. Takie widoki łamały nasze serca, bo naczytaliśmy się, że to ośrodek przyjazny słoniom:</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040434.jpg" title="Bali - słoń łańcuch" rel="lightbox[singlepic1357]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1357__500x375_p1040434.jpg" alt="p1040434" title="p1040434" />
</a>

<p>Później w rozmowie z jednym z pracujących tam opiekunów dowiedzieliśmy się, że na łańcuchu są te słonie, których opiekunów nie ma aktualnie w pracy. Podobno każdy narodzony słoń dostaje swojego ludzkiego opiekuna i on, słoń i człowiek wspólnie dojrzewają. I to jest relacja na całe życie. Prawie jak małżeństwo.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00246.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1461]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1461__500x375_dsc00246.jpg" alt="dsc00246" title="dsc00246" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00294.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1468]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1468__500x375_dsc00294.jpg" alt="dsc00294" title="dsc00294" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00297.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1469]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1469__500x375_dsc00297.jpg" alt="dsc00297" title="dsc00297" />
</a>

<p>Przeszliśmy przez cały ten ośrodek i szczerze wyobrażałam sobie coś innego. Gdy wracaliśmy, zaczął zaczepiać nas mały słonik.<br />
- &#8230; banana, jabłko to możecie go nakarmić. &#8211; powiedział do nas &#8211; początku nie słyszałam.<br />
- tak chętnie.<br />
- no to macie?<br />
- ale co?<br />
- Banana, albo jabłko&#8230;<br />
- aaa, nie, nie mamy. &#8211; odchodzimy.<br />
- nie szkodzi, ja mam. Używam tego jabłka przy treningach.</p>
<p>Przysmak wyczuł jeszcze jeden maluch i chwilę później moją dłoń zaatakowały dwie łapczywe trąby. Dostałam nakaz, by dawać po jednym, ale było to naprawdę ciężkie. Paweł wkładał nawet kawałki bezpośrednio do &#8222;paszczy&#8221;. W tym czasie Przystojniak (tak miał na imię :) ) przytrzymywał mu głowę trąbą, żeby przypadkiem się nie rozmyślił.</p>
<p>Później mieliśmy jechać do Świątyni Królów, a następnie do Ubud na tarasy ryżowe &#8211; według opinii w Internecie największe i najpiękniejsze. Jednak nasz kierowca sugerował, że to za daleko i nie zdążymy, ale on zna inne, po drodze i mówił, że są też super. Po drodze musieliśmy jednak zahaczyć o jakiś kantor, bo mieliśmy już resztkę rupii. Gdy dojechaliśmy do jakiegoś większego miasta, okazało się, że wymiana jest dość problematyczna. Dolary? A i owszem, ale tylko tzw. &#8222;Big head&#8221;. Byliśmy tym faktem ogromnie zdziwieni, ale spróbowaliśmy w dwóch miejscach i w obu to samo. W rozmowie z kierowcą okazało się, że tutaj jest tak wszędzie &#8212; to dziwne, w Malezji nie mieliśmy tego problemu.</p>
<p>Jechaliśmy jakieś 30-40 minut i nagle w dole wyłoniły się piękne ogrody z oczkami wodnymi i fontannami oraz niewielkimi &#8222;altankami&#8221;. To była Świątynia Królów. Zdecydowanie lepiej jest to pokazać niż opisać.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040523.jpg" title="Bali - świątynia króli" rel="lightbox[singlepic1359]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1359__500x375_p1040523.jpg" alt="p1040523" title="p1040523" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040534.jpg" title="Bali - świątynia" rel="lightbox[singlepic1362]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1362__500x375_p1040534.jpg" alt="p1040534" title="p1040534" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040536.jpg" title="Bali - świątynia" rel="lightbox[singlepic1363]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1363__500x375_p1040536.jpg" alt="p1040536" title="p1040536" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040538.jpg" title="Bali - fontanna w świątyni" rel="lightbox[singlepic1365]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1365__500x375_p1040538.jpg" alt="p1040538" title="p1040538" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040579.jpg" title="Bali świątynia króli" rel="lightbox[singlepic1383]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1383__500x375_p1040579.jpg" alt="p1040579" title="p1040579" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040590.jpg" title="Bali świątynia króli" rel="lightbox[singlepic1391]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1391__500x375_p1040590.jpg" alt="p1040590" title="p1040590" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040597.jpg" title="Bali - świątynia króla" rel="lightbox[singlepic1395]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1395__500x375_p1040597.jpg" alt="p1040597" title="p1040597" />
</a>

<p>Do świątyni można było wejść zasłaniając nogi &#8211; i kobiety i mężczyźni opasani byli chustami, które można było wziąć przed wejściem do świątyni. Później schodami na dół i tam już nie wiadomo było w którą stronę iść najpierw. Pośród zamszonych murków w klatkach stały zwierzęta (kury, kaczki itp.) i różnorodna roślinność. Dalej po schodkach w górę i kilka odosobnionych miejsc &#8211; jedno z nich ze święconą wodą, przy innym stare figurki wypluwały wodę. Wyżej po schodach, na środku szło się do świątyni &#8211; jak mniemam centralnej jej części. Tam w różnych częściach rozstawione były &#8222;ołtarzyki&#8221; &#8211; nieco wyżej i zadaszone. Miały niewyobrażalne kolory i kształty. Niektóre rzeźby były kolorowe, inne kamienne, szare. Wszystko to razem jednak nie wyglądało chaotycznie ale ciekawie.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040702.jpg" title="Bali pole ryżowe" rel="lightbox[singlepic1415]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1415__500x375_p1040702.jpg" alt="p1040702" title="p1040702" />
</a>

<p>Gdy wracaliśmy do samochodu w sklepikach obok świątyni już machali do nas sprzedawcy oferując różnego rodzaju napoje. Wsiedliśmy i pojechaliśmy do tarasów ryżowych. Tam też mieliśmy zjeść obiad.<br />
W tym miejscu zasadziło się również paru &#8222;obnośnych&#8221; sprzedawców &#8211; np. chustki czy pocztówki, ale też inne ciekawe gadżety, których nie mieliśmy ochoty nosić ze sobą przez cały miesiąc, więc zwyczajnie zignorowaliśmy próby namawiania.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00374.jpg" title="Bali - tarasy ryżowe" rel="lightbox[singlepic1247]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1247__500x375_dsc00374.jpg" alt="dsc00374" title="dsc00374" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040610.jpg" title="Bali - sprzedawcy chustek" rel="lightbox[singlepic1397]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1397__500x375_p1040610.jpg" alt="p1040610" title="p1040610" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040617.jpg" title="Bali - tarasy ryżowe" rel="lightbox[singlepic1401]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1401__500x375_p1040617.jpg" alt="p1040617" title="p1040617" />
</a>


<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/p1040620.jpg" title="Bali - tarasy ryżowe" rel="lightbox[singlepic1403]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1403__500x375_p1040620.jpg" alt="p1040620" title="p1040620" />
</a>

<p>Trzeba przyznać, że tarasy robiły wrażenie. Niby prosta uprawa, a jednak wyglądało to przepięknie. Szczególnie, że różne stopnie były na różnym&#8230; stopniu rozwoju. Siedzieliśmy i delektowaliśmy się tym obrazem przy obiedzie. Szkoda było odjeżdżać, ale mieliśmy mało czasu, a chcieliśmy zdążyć przed zachodem do Tanah Lot &#8211; Świątynia nad morzem, do której można się dostać jedynie przechodząc przez morze.<br />
Po drodze zauważyliśmy młodych chłopców ubranych na biało. Pomyśleliśmy od razu o odpowiedniku naszej komunii, ale okazało się, że to ichniejszy zwyczaj &#8211; chodzą do świątyni wieczorem praktycznie codziennie (słyszeliśmy, że nawet 3 razy dziennie), mężczyźni zawsze ubrani są w białe stroje. Kilkanaście minut później trafiliśmy na całą &#8222;procesję&#8221;. To chyba było jakieś ważne święto.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00523.jpg" title="" rel="lightbox[singlepic1523]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1523__500x375_dsc00523.jpg" alt="dsc00523" title="dsc00523" />
</a>

<p>Gdy wreszcie dojechaliśmy do Tanah Lot pożałowaliśmy, że jest jakieś ważne święto. Tłumy, ale dosłownie TŁUMY ludzi przedzierały się przez tamte okolice. Było tam zarówno mnóstwo turystów, jak i lokalnych osób. Kobiety szły niosąc koszyki z jedzeniem na głowie. Droga prowadziła przez morze do oddalonych o jakieś 50 metrów skałek, w których była świątynia. Nie wpuścili nas. Nie wiemy dlaczego, ale ogólnie turyści oglądali całość z zewnątrz. Wychodzący stamtąd ludzie mieli na czołach ziarna ryżu. Mimo, że miejsce było piękne, to bardzo nas wkurzało, że są tam tłumy gapiów i wszystko jest niestety bardzo komercyjne przy świątyni OGROMNE targowisko, gdzie można było kupić wszystko &#8211; ubrania, jedzenie, napoje, pamiątki.</p>
<p>Spojrzeliśmy na zegarek i wiedzieliśmy, że zachód słońca nie przyjdzie tak szybko, jak mogłoby nam się wydawać. Postanowiliśmy nie czekać i wracać do domu. Byliśmy już zresztą bardzo zmęczeni, a czekało nas jeszcze sporo drogi.</p>

<a href="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/dsc00718-new.jpg" title="Bali - Świątynia Tanah Lot" rel="lightbox[singlepic1248]" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/cache/1248__500x375_dsc00718-new.jpg" alt="dsc00718-new" title="dsc00718-new" />
</a>

<p>Do hotelu dojechaliśmy ok 21. To był dzień pełen wrażeń i dzięki temu pokochałam to miejsce, które początkowo wydawało mi się okropnie przereklamowane. Jutro wylatujemy.</p>
<p>Wiedzieliśmy, że musimy o 7:00 wyjechać. Od 6:00 śniadania. Zadzwoniliśmy na recepcję z prośbą o zamówienie taksówki dla nas, żeby na pewno się nie spóźnić na lot. Kasy mieliśmy 30 000 rupii. Powinno wystarczyć. 7:02 macha nam jakiś gość z taksówki przed hotelem z pytaniem czy chcemy. Tak, ale mamy mamy zamówioną pod hotel&#8230; Gość obrócił się na pięcie i poszedł. 7:10 a taksówki nie ma, byliśmy cali zestresowani. Co jest? Trzeba było wsiadać póki chcieli nas brać :) No ale przecież do tej pory wszystkie taksówki na nas trąbiły, żebyśmy tylko zechcieli jakąś złapać, więc nie powinno być problemu. Wyszliśmy na ulicę. W lewo pusto, w prawo pusto&#8230; O! tam jakaś stoi! Biegniemy, ale w środku pusto. Wróciłam się do ochroniarzy i powiedziałam im jak wygląda sprawa. Myślałam, że może gdzieś mogą zadzwonić, ale oni zaczęli się również rozglądać po ulicy w lewo i w prawo. To nie wróży nic dobrego&#8230;. W końcu Pawłowi udało się kogoś znaleźć. Miał obleśne, bardzo długie paznokcie.</p>
<p>Zawiózł nas na lotnisko i pobiegliśmy do checkinów. Na szczęście zdążyliśmy! Dziś odbieramy mojego tatę w Singapurze.</p>
<h2>Zobacz wszystkie zdjęcia</h2>

<div class="ngg-albumoverview">		

	<!-- List of galleries -->
		
	<div class="ngg-album-compact">
		<div class="ngg-album-compactbox">
			<div class="ngg-album-link">
				<a class="Link" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/kuala-lumpur-i-bali">
					<img class="Thumb" alt="Azja 2012: Kuala Lumpur i Bali" src="http://www.wcalyswiat.pl/wp-content/gallery/kl-i-bali/thumbs/thumbs_dsc00107.jpg"/>
				</a>
			</div>
		</div>
		<h4><a class="ngg-album-desc" title="Azja 2012: Kuala Lumpur i Bali" href="http://www.wcalyswiat.pl/zdjecia/kuala-lumpur-i-bali" >Azja 2012: Kuala Lumpur i Bali</a></h4>
				<p><strong>314</strong> Zdjęcia</p>
			</div>

 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div>
</div>


<div style="height:33px;" class="really_simple_share robots-nocontent snap_nopreview"><div class="really_simple_share_facebook_like" style="width:100px;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fwww.wcalyswiat.pl%2Frelacje%2Fazja%2Fmalezja-azja%2Fmalezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie.html&amp;layout=button_count&amp;show_faces=false&amp;width=&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;send=false&amp;height=27" 
						scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:px; height:27px;" allowTransparency="true"></iframe></div><div class="really_simple_share_google1" style="width:100px;"><div class="g-plusone" data-size="medium" data-href="http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie.html" ></div></div><div class="really_simple_share_facebook" style="width:100px;"><a name="fb_share" type="button_count" href="http://www.facebook.com/sharer.php" share_url="www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie.html">Share</a></div></div>
		<div style="clear:both;"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wcalyswiat.pl/relacje/azja/malezja-azja/malezja-singapur-indonezja-czesc-1-romantycznie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
